Jako mama z pewnością spotkałaś się z takim pojęciem jak KANGUROWANIE. Domyślam się jednak, że kontakt "skóra do skóry" kojarzy Ci się wyłącznie z wcześniakami prawda? No właśnie. A tak naprawdę WHO swe zalecenia opracowało z myślą o wszystkich dzieciach. Nie mówi się o tym jednak na szkołach rodzenia. A przecież to jedna z najpiękniejszych form budowania relacji zaufania, poczucia bezpieczeństwa i miłości.

Sama długo myślałam, że Kangurowanie nie jest dla Nas. Oczywiście jak najbardziej walczyłam o to, by porodzie przez te dwie godziny dziecko było przeze mnie przytulane. O ile Majeczkę rodziłam w szpitalu prywatnym i było to zupełnie naturalne, o tyle z Emisią (choć szpital był ten sam, ale już nie prywatny) musiałam o to zadbać. Położna, co prawda grzecznie zapytała, czy może zabrać małą, ale dobitnie odmówiłam. Myślałam jednak, że na tym nasza przygoda z kangurowaniem powinna się zakończyć. Byłam w błędzie.


DLACZEGO KONTAKT SKÓRA DO SKÓRY JEST TAK WAŻNY PO PORODZIE?

 

Jak podkreśla położna Monika Jodłowska „Pierwsze minuty po porodzie przy kontakcie „skóra do skóry” to czas wyrównania oddechu, rytmu serca, temperatury ciała noworodka oraz wymiany flory bakteryjnej pomiędzy rodzicem a noworodkiem, niezwykle ważna ze względu na późniejszą odporność dziecka na choroby i alergie. Kangurowanie wpływa na obniżenie poziomu stresu związanego z porodem i działaniem bodźców zewnętrznych, podnosi poczucie bezpieczeństwa, uspokaja, stanowi integralną część procesu laktacyjnego, pomaga tworzyć więzi między matką a dzieckiem, a wcześniakom pomaga zmniejszyć stres związany z rozdzieleniem z matką i pobytem w inkubatorze, co pozytywnie wpływa na stabilizację parametrów życiowych”.

Jako mama mogę tylko dodać, że to jedna z najpiękniejszych, najbardziej intymnych chwil w moim życiu. Ten moment spotkania, poznania, zakochania jest wypełniony magia po brzegi. Rozlewa w sercu matki miłość i koi ból. Dla ojca ten moment również jest szczególny. Pierwszy obraz ukochanej kobiety, z wyczekanym dzieckiem na jej rękach jest chwilą, którą zapamięta do końca życia.


NIE TYLKO DLA WCZEŚNIAKÓW. NIE TYLKO TUŻ PO PORODZIE.


Paweł Zawitkowski twierdzi, że „Kangurowanie wydaje się najbardziej naturalną formą bliskości mamy i dziecka. Pomaga w regulacji funkcjonowania organizmu noworodka i niemowlęcia nie tylko w sytuacjach stresowych (zaraz po porodzie, w szpitalu, czy w procesie leczenia), ale jest podstawą naturalnej stymulacji rozwoju małego dziecka w każdej przestrzeni: emocjonalnej, społecznej, poznawczej, biologicznej”. Dlatego zalecane jest nie tylko te dwie godziny po porodzie, ale do czasu, aż dziecko samo odmówi. Co ma miejsce mniej więcej koło czwartego, piątego miesiąca. Wówczas świat zaczyna bardziej interesować, absorbować, bo zmysły się rozwijają zaś zdolności motoryczne pozwalają na samodzielne kręcenie głową i podążanie za światłem i dźwiękiem. 

Kangurorować powinno się dziecko przynajmniej 2 godziny dziennie. Czy to robiłam? Chyba na swój własny sposób, bo nigdy nie robiliśmy tego dosłownie. Nie rozbierałam ani siebie, ani dziewczynek. Częściej robił to mój mąż. Zupełnie przez przypadek. Z gorąca. Natomiast obie były przez nas przytulane, noszone i tak właśnie spały. Na nas. Majeczka miała problemy z brzuszkiem. Często tylko w ten sposób spała. My siedząc na łóżku, dziecko śpiąc na nas. Emisia ulewała, więc wyglądało to podobnie. Z Emisią dodatkowo się chustowałyśmy. Dopiero później odkryłam, że istnieją koszulki do kangurowania. I to i dla mamy, i dla taty. Dopiero później zrozumiałam, że kangurowanie jest nie tylko dla wcześniaków, ani dla noworodków, na 2 godziny po urodzeniu.

Wśród starszego pokolenia króluje przekonanie, że dzieci się nie nosi, bo się przyzwyczają. To bzdura. Proszę nie wierz w to. Nie mniej żadnych obiekcji. Noszenie, przytulanie, kangurowanie są dla dzieci niezastąpioną formą terapii. Kangurowane noworodki łatwiej przybierają na wadze, szybciej wzmacnia się ich system immunologiczny, szybciej rozwija się ich mózg. Podobno też te dzieci lepiej śpią, rzadziej mają kolki. 

Kangurowanie wpływa również pozytywnie na kangurującego. Mamie pomaga w regulacji hormonalnej. Dotyk jest zbawienny dla każdego. Buduje relacje, reguluje emocje, stymuluje wszsytkie zmysły. To wreszcie czysta przyjemność. Znaczenie kontaktu "Skóra do skóry" dla dziecka jest niepodważalne, dlatego warto o tym mówić, warto uświadamiać rodziców. 

Tak mało z Nas wie, że KANGUROWANIE jest nie tylko dla wcześniaków. Nie tylko dla mam. Kangurować może również tata. Powiedziałabym, że nawet powinien. Czemu? Żeby to poczuć! Poczuć tę magię bliskości. By od początku budować bliską relację. Tak to my kobiety jesteśmy uprzywilejowane. To my rodzimy, to my nosimy przez 9 miesięcy w brzuchu, to my karmimy piersią. Jednak tatusiowie mogą robić wszystko inne, do czego mocno zachęcam. Im wcześniej zaczniecie, tym lepiej.


Kampania „Rodzice Kangury” została zainicjowana przez podmioty medyczne: Szpital Specjalistyczny im. Św. Rodziny w Warszawie i podmiot leczniczy Medbest Care oraz osoby profesjonalnie związane z opieką nad matką i noworodkiem, które stały się ekspertami kampanii.
 
 

Nie każda kobieta może być mamą. Nie każda kobieta powinna być mamą, ale wiele jest, bo... tak wypada..., bo w pewnym wieku należy się zdecydować..., bo partner naciska...,  bo rodzina wywiera presję..., bo chce zatrzymać męża. Ale czy to jest dobry powód?

Nie jestem ideałem. Daleko mi do tego. Nie robię, nie robiłam i nigdy nie będę robiła z siebie świętej. Denerwuję się na dzieci, krzyczę (choć nie powinnam), rwę sobie czasem włosy z głowy, jestem przemęczona i niewyspana, ale... kocham te szkraby nade wszytko i są dla mnie najważniejsze. Ich dobro i bezpieczeństwo są sprawą priorytetową. Ze zgrozą przyglądam się kobietom, które mają dzieci, bo tak wypada, bo to tworzy ładny obrazek.

Dzieci to nie kolejny szczebel kariery! 
To nie kolejny punkt w CV!

Uważam, że dzieci trzeba chcieć, by być w pełni świadomym i empatycznym rodzicem. Pamiętam, że to mój partner wcześniej zapragnął dziecka. Ja musiałam do tego dojrzeć. Nie mogłam podjąć tak odpowiedzialnej decyzji, nie będąc pewną, że tego pragnę całą sobą. Dziecko to nie przedmiot, którego można się pozbyć. To nie zwierzę, które oddajesz w dobre ręce. To człowiek. Z krwi i kości. Z twojej krwi i twoich kości. To człowiek, który czuje i który Ciebie potrzebuje. Najbardziej na świecie. I nie wystarczy mu godzina dziennie. Nie wystarczy mu raz na tydzień. 

Bycie rodzicem to praca na całe życie, przez całą dobę, na okrągło. Bez przerw, urlopów i wakacji. Bycie rodzicem to świadoma decyzja o założeniu rodziny, świadome planowanie porodu, sposobu wychowywania. Codziennie miliony decyzji. Tych mniej ważnych i tych, które mogą rzutować na całe życie Twojego dziecka. 

Wiesz, że zdecydowana większość osób chodząca do psychologa, chodzi tam, by zaleczyć traumy wyhodowane w dzieciństwie? Dziecko to plastelina w Twoich rękach. Uczysz je nie tylko poprzez wychowywanie, ale również poprzez swoje zachowanie. Poprzez gesty, czyny, słowa, ale i nawet ton głosu. Musisz bezwarunkowo kochać, akceptować, wspierać. Robić dla Niego wszystko, co najlepsze. Uczyć się i doskonalić w roli rodzica.

Nie każda kobieta właśnie tego chce. I ma do tego pełne prawo. Może nie chcieć. Może wybrać życie tylko we dwoje. A nawet i solo, jeśli właśnie to jej w sercu gra. Nie każda kobieta chce być matką. Nie każda kobieta może być matką. Pisząc to nie mam na myśli pejoratywnej oceny tejże osoby, ale jej psychiczne czy fizyczne możliwości. Niektórym rodzice fundują taką traumę, że nie chcą mieć dzieci. Inne kobiety nie mogą zajść w ciążę. 

Ale są też kobiety, które się na to decydują, bo tak wypada, bo chce partner, bo będą mieli się czym chwalić. Dziecko rodzą, a potem podsuwają partnerowi, opiekunkom, babciom, ciociom, oddają z wielką ulgą do żłobka, przedszkola. Gdziekolwiek, byle same nie musiały spędzać z nimi czasu. Ostatnio moja znajoma poznała kobietę, która dziecko "oddała na wychowanie" do dalszej rodziny. Posłała je setki kilometrów od siebie, bo "nie dało jej w nocy spać". Maleństwo ma 4 miesiące! Dodam, że to kobieta z wyższych sfer, z pieniędzmi, pozycją...


Nie każda kobieta pragnie być mamą. 


Dziecko to nie punkt w cv. Dziecko to nie karta przetargowa. 

Szanuję bardzo osoby, które zdając sobie z tego sprawę, wybierają życie bez dzieci. Nie ulegają presji społeczeństwa, które w naszym przypadku przyjęło taki model rozwoju, gdzie po studiach należy znaleźć pracę, wyjść za mąż i urodzić dziecko. Są świadomi, nie krzywdzą siebie i tych małych, bezbronnych istot. Bo dziecko tego, co potrzebuje to bliskość, miłość i akceptacja.

Nie wypytuj więc dookoła, czy Twoi znajomi chcą mieć dzieci, albo kiedy będą je mieli. Nie pytaj, kiedy będą mieć kolejne. Daj im podejmować mądre, świadome decyzje, bez presji, bez oceniania i kategoryzowania. Mają do tego prawo. Szanuj ich wolność wyboru.


 

Od dłuższego czasu interesuje się teatem minimalizmu. Podoba mi się ta filozofia i w dużej mierze się z nią identyfikuję. Jednak zauważyłam, że każdy ma na nią własną definicję. Każdy postrzega ją przez własny pryzmat. Każdy wyciąga to, co zeń najodpowiedniejsze. Jak postrzegają ten temat Japończycy? Jak postrzega go Fumio Sasaki?

Gdy zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że muszę ją mieć. Przyciągnęła mnie piękna, bardzo delikatna, minimalistyczna okładka. Do tego mam słabość do kultury japońskiej. Ciekawił mnie fakt, jak ten starożytny naród, który poszedł w totalną komercjalizację, przywdziewając szaty technologicznego chaosu, przechodzi na minimalizm, na którym przecież opierały się jego fundamenty. 

Tę recenzję powinnam była napisać już dawno temu, ale szczerze mówiąc, przestraszyły mnie załączone przez autora zdjęcia na początku lektury. Gdy ujrzałam mieszkanie, w którym nie ma kompletnie nic prócz podłogi, pomyślałam, że tę pozycję napisał jakiś rozfanatyzowany minimalista, który karze mi wszystko wyrzucić. Pewnie przybierze ton dyktatora i będzie oceniał innych z góry. Nic bardziej mylnego.

Fumio Sasaki ma rewelacyjnie lekkie pióro. Stwarza intymny kontakt z czytelnikiem. Niczego mu nie narzuca, nie ocenia, a nawet nie namawia. Przedstawia jedynie swoje zdanie i robi to naturalnie, niczym znajomy w restauracji przy lampce wina. Nie filozofuje, nie ideologizuje, nie chwali się, nie popisuje. Powiedziałabym, że jest bardzo świadomym, pełnym pokory, spokoju i wdzięczności człowiekiem. Opowiada swoją historię, przyznaje się do błędów, co więcej, nie wstydzi się ich, przez co zyskuje jeszcze większe zaufanie, bo (wybaczcie kolokwializm) nie wymądrza się. Jest szczery, konkretny i bardzo pomocny.

Sasaki słusznie stwierdza, że ciężko jest podać definicję minimalizmu, jednak jego zdaniem "MINIMALISTA TO KTOŚ, KTO WIE, CO JEST MU (ALBO JEJ) NAPRAWDĘ NIEZBĘDNE, KTO REZYGNUJE Z NIEKTÓRYCH RZECZY NA KORZYŚĆ TYCH, KTÓRE UWAŻA ZA RZECZYWIŚCIE WAŻNE". A więc, tak naprawdę, jest to pojęcie bardzo względne. Dla każdego będzie oznaczało coś zupełnie innego. Sasaki nie trzyma się sztywno ram, nie narzuca zasad.

Książka jest przemyślana i bardzo dobrze skonstruowana. Czyta się ją zaskakująco lekko i szybko. Podzielona na rozdziały, rozpoczynające się od bardzo trafnych cytatów. Rozdziały podzielone  na podrozdziały, które zgrabnie oddzielają przemyślenia autora. Autor potrafi skłonić do refleksji. Stosuje bardzo obrazowe, przemawiające do wyobraźni, porównania. Szybko i zgrabnie opowiada dlaczego i w jaki sposób wybrał minimalizm, dlaczego warto pójść tą drogą. Pokazuje również jak dzięki swoim 55 wskazówkom, pożegnać się z nadmiarem. Opisuje, jak bardzo zmieniło się jego życie, gdy minimalizm stał się jego filozofią życiową. 


Na czym polega fenomen książki? 


Czytałam już kilka pozycji na temat minimalizmu. Jedna autorka odrzucała mnie swoimi nakazami. Wyczuwałam w niej mnóstwo wrogiego nastawienia i pretensji. Inna, choć ciekawa, nie wniosła w moje życie nic nowego. Fumio Sasaki poprzez swoja naturalność bardzo się wyróżnia. Stawia bardzo trafne tezy, zadaje mądre, choć bardzo proste pytania. Uczy wdzięczności i uważności. Przestrzega przed zazdrością i manią posiadania, która niszczy nie tylko nas samych, ale również nasze relacje z innymi. Autor nie uczy jak zdobyć szczęście, on pokazuje jak je odnaleźć. Nie radzi, a dzieli się swoim doświadczeniem, przez co trafia do wnętrza i... zasiewa ziarenko. Ta książka nie jest zwyczajnym poradnikiem, bo zbyt wiele w niej refleksji, co nadaje jej wyjątkowości.

Mnie kompletnie oczarowała. Swoją prostotą i pozytywnym przekazem. I tak, jak nie jestem zwolenniczką cytatów, tak tu najchętniej zakreśliłabym pół książki, bo odnalazłam w niej wiele mądrych słów. Jako minimalistka, a raczej osoba praktyczna, miałam tę pozycję wystawić w WIELKIEJ WYMIANIE KSIĄŻKOWEJ, która właśnie trwa na blogu, by poszła dalej w świat i oczarowała innych, ale ... nie potrafię się z nią rozstać. Jeszcze nie, bo wiem, że sięgnę po nią jeszcze nie raz. Inspiruje mnie, napawa optymizmem, wdzięcznością i uczy pokory. Przy tym dawno w ręku nie miałam wydania, z tak pięknym, grubym papierem. 

A Ty? Wyznajesz minimalizm? Nie przytłacza Cię nadmiar? Ja mam ochotę po tej książce wyrzucać, wyrzucać, wyrzucać i postanowiłam przeczytać wreszcie książkę Marie Kondo, o której tak często wspomina autor. 


 
 

Cześć! Bardzo się cieszę, że tu jesteś, bo właśnie zaczynamy mega zabawę. Będzie się działo! Będą emocje! Będzie walka! Będzie nas duuuuuużo. Oficjalnie otwieram IV edycję WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ "PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ" czyli akcję promującą czytelnictwo. Począwszy od dziś aż do 10 października BEZKOSZTOWO wymieniamy się książkami. Wchodzisz w to?

Jesienią chętniej przysiadam na kanapie pod kocem. Wówczas najlepiej mi z herbatą i książką. A książki są drogie. Szczególnie, gdy czytasz więcej niż jedną w miesiącu. Większość stoi na półce i się kurzy, a ja jestem praktyczna. Do tego wyznaję minimalizm. Nie lubię niepotrzebnych rzeczy. Książka zaś ma jeden cel: być czytaną. U mnie się kurzy, ale może Ty chciałabyś ją przeczytać. Możemy się wymienić. 

PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ to bezkosztowa wymiana książkowa. Bawimy się już od dwóch lat i ciągle chcemy więcej. To uzależnia. Całość pomaga mi ogarniać niezastąpiona Dagmara z bloga SOCJOPATKA. Bez Niej naprawdę nie dałabym rady. PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ to setki wspaniałych książek oraz możliwość poznania nowych, ciekawych blogów osób, które podzielają Twoją pasję. Zdobędziesz nowe tytuły do domowej biblioteczki. Jeśli blogujesz, masz szansę na promocję swojego bloga, zyskania nowych czytelników, a może nowych znajomych.Oszczędzisz naprawdę sporo pieniędzy i będziesz miała satysfakcję, że nie marnujesz rzeczy, że podajesz dalej, nadając nowe życie książce, a w zamian dostaniesz nową.

Chcesz do Nas dołączyć?

 

OTO OGÓLNE ZASADY: 

• Akcja trwa od 1 do 10 października 2017 r.
• Udział w akcji może wziąć każdy - nie tylko bloger!
• Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy!
• Wymiana odbywa się bezkosztowo - ponosisz jedynie koszty przesyłki.
• Jako organizatorki nie ponosimy odpowiedzialności za wysyłkę i dostarczanie książek przez uczestników akcji.

 
Zachęcamy do korzystania z alternatyw poczty polskiej (ze względu na koszty) np. paczka w ruchu czy polecony inpost ecommerce (to jedynie 7,69 zł). Jeśli zaś chcesz koniecznie skorzystać z PP wyślij proszę paczkę poleconym, tak by nie było wątpliwości, że to uczyniłaś (będziesz mogła podać nr nadania).

GDZIE ODBYWA SIĘ WYMIANA?

U mnie
U Dagmary
Na Instagramie
Na Facebooku


JAK WZIĄĆ UDZIAŁ?


Poniżej w  komentarzu zostaw swoją listę książek, które wystawiasz do wymiany. To samo zrób u Dagi.

Na dole również znajduje się linkowe party, co oznacza że właśnie stąd możesz dowolnie wchodzić w linki blogerów, którzy biorą udział w akcji i wymieniać z nimi książki. Jeśli, któraś Ci się spodoba, zaproponuj mu wymianę. 
Zostaw komentarz u mnie i u Dagi oraz czytaj komentarze pozostałych uczestników. 
Możesz również wstawić post na tablicy wydarzenia na Facebooku (link do wydarzenia poniżej) lub na własnych kontach Instagram (post z hashem #przeczytajipodajdalej4 oraz otagowaniem @savethemagicmoments i @socjopatka.pl).

MIESZKASZ ZA GRANICĄ?  
Na facebooku w wydarzeniu znajdziesz podpięty post specjalnie dla osób zamieszkujących poza granicami naszego kraju oraz osób, które nie mają nic przeciwko temu, by wysłać książkę dalej. Dołącz do Nas! Nie rezygnuj!

BLOGERZY
Na swoim blogu wstawiasz wpis, podając informację o tym, jakie książki masz dostępne na wymianę (koniecznie ze zdjęciami) z zaznaczeniem tego, w jakim są stanie (bardzo dobry, dobry, średni).
Napisz po krótce na czym polega akcja.
W publikacji możesz wykorzystać grafiki przygotowane specjalnie na tą okazję przez Kasię z http://yummymummyideas.blogspot.com/
Będziemy wdzięczne za podawanie informacji o organizatorkach oraz twórczyni grafiki wraz z klikalnymi odnośnikami do naszych stron! :)
Link do swojej publikacji umieść w linkowym party dostępnym poniżej oraz u Dagi.
Dodatkowo zachęcamy do umieszczenia zdjęć książek dostępnych na wymianę na Instagramie z wykorzystaniem #przeczytajipodajdalej4 oraz otagowaniem @savethemagicmoments i @socjopatka.pl

Swój wpis może również udostępnić w wydarzeniu na Facebooku :) 

PO ZAKOŃCZONEJ AKCJI

Po zakończonej akcji zamieść proszę zdjęcie z wymienionymi książkami na Facebook z wykorzystaniem #przeczytajipodajdalej4 oraz oznaczeniem @savethemagicmoments i @socjopatka.pl
Możesz je również przesłać bezpośrednio do mnie lub wstawić na tablicę wydarzenia.

Dzięki temu będziemy mogły przygotować podsumowanie całej akcji, takie jak to z poprzedniej edycji!



A teraz pora na moje książeczki:

1. Cecilia Ahern "Lirogon" - stan bdb - wymienione z UWAŻNIEJ.pl
2. M.L. Stedman "Światło między oceanami" - stan bdb - wymienione z EWELINA KRUPA
3. Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka "Życie na pełnej petardzie" - stan bdb - wymienione z NOWY AKAPIT
4. Agatha Christie "Entliczej pentliczek" - stan bardzo dobry (książka posiada ex libris) - stand bdb
5. Agatha Christie "Morderstwo w Boże Narodzenie" - stan bdb - wymienione ze SŁOMKOWO
6. Diana Gabaldon "Ognisty Krzyż" - stan bardzo dobry
7. Nicholas Sparks "Na zakręcie" - stan bardzo dobry
8. Jodi Picoult "Pół życia" - stan bdb - wymienione z CREADIVVVA
9. J.M. Coetzee "Czekając na barbarzyńców" - wymienione z UŚMIECH W OCZACH

10. Jane Austen "Perswazje", "Emma", Mansfield Park" - stan bdb, format kieszonkowy - chętnie oddam wszystkie trzy za jedną - wymienione z RODZICE I DZIECI


To co? Znalazłaś coś dla siebie? Jeśli tak, zostaw mi komentarz. Jeśli nie zapraszam do szukania dalej u innych. Jest u kogo. Powodzenia!

I pamiętaj - obowiązuje życzliwość, szacunek i szczerość. Podajemy faktyczny stan książek, książki wysyłamy o czasie. Jesteśmy dla siebie mili. 

Zachęcam Cię do wstąpienia do Klubu Książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ, który powstał po pierwszej edycji, a jego trzon stanowią osoby, które poznasz poniżej. Jeśli lubisz czytać, z pewnością Ci się u Nas spodoba.

Mam dla Was niespodziankę!
Wydawnictwo Prószyński i S-ka dołącza do Wymiany jako PARTNER AKCJI! A to oznacza, że na na naszych fanpage facebookowych możecie dodatkowo spodziewać się KONKURSÓW! 


A oto ich wyniki:
KONKURS NR 1 - książka Diane Chamberlain wędruje do Anny Tabak
KONKURS NR 2 - książka Jerzego Bralczka wędruje do Ewy Popielarz
KONKURS NR 3 - książka Lailu Shukri wędruje do Angeliki EM
KONKURS NR 4  - książka Mariny Perezagua wędruje do Karoliny Smyk
KONKURS NR 5 książka Elizabeth Chadwick wędruje do Elżbieta Noga

Gratuluję! zwycięzców proszę o przesłanie adresu do wysyłki wraz z numerem telefonu do dnia 23 października na mail:magicmoments1983@gmail.com. W przeciwnym razie wybierzemy kogoś innego.


A na koniec mam do Ciebie prośbę, udostępnij proszę ten post. Udostępnij znajomym, rodzinie swoim czytelnikom informację o naszej wymianie. Chcemy by było Nas tu dużo, by było dużo książek, by cały internet dowiedział się, że czytanie jest fajne. Nie dołączasz? Nie szkodzi. Twoim znajomym może się spodobać. Powiedz mu o PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ. Będziemy Ci bardzo, bardzo wdzięczni.

Udanego polowania!