Uwielbiam czytać. A jeszcze bardziej lubię czytać moim dzieciom. Na szczęście i one to uwielbiają. Niestety jednak nie wszyscy rodzice czytają dzieciom. A jeśli już, nie każdego dnia. Wymówką jest zwykle zabieganie i brak czasu, ale wystarczy te 20 minut dziennie, które może zmienić dosłownie wszystko. 20 minut to naprawdę niewiele. Chcąc zachęcić rodziców do codziennego czytania swoim pociechom, pomóc wyrobić nawyk oraz wskazać książki, które są odpowiednie dla potrzeb Waszych dzieci, stworzyłam kampanię społeczną #KOCHANIEprzezCZYTANIE.

O samej idei tej inicjatywy, nad którą patronat objęła Fundacja Cała Polska Czyta Dzieciom, możesz przeczytać TUTAJ. Dziś zachęcam Cię do udziału w świątecznej edycji. Począwszy od dziś przez dwa tygodnie, aż do 8 grudnia, wraz z innymi blogerami zachęcać Was będziemy do czytania książeczek o tematyce świątecznej. Możesz znaleźć inspiracje prezentowe na Mikołajki lub Święta, możesz też znaleźć punkt zaczepienia do rozmów na temat tego, czym są Święta lub po prostu budować wspaniały nastrój świąteczny w Twoim domu. Wystarczy ciepłe kakao, koc i książka. Przytulasy gwarantowane. Wspaniała atmosfera również.

Na końcu posta znajdziesz zasady naszego przedsięwzięcia, bowiem dołączyć może każda mama, która Nas popiera i pragnie wesprzeć, dając dobry przykład. Im nas więcej, tym większa szansa, na dodarcie do większej ilości rodziców, którzy tego nie robią. A im więcej zdjęć książek dziecięcych w sieci, tym większe prawdopodobieństwo, że częściej po nie sięgniecie.
Tym samym chciałam zachęcić do pokazywania nie tylko nowości wydawniczych, ale również bibliotecznych perełek, których naprawdę warto poszukać. Bo wyprawa do biblioteki, również może być ekscytująca. 

Ja chciałam Wam przedstawić książkę, dzięki której w ogóle zaczęła się przygoda Emilci z czytaniem, bo nie było to takie oczywiste, ani proste. Emilka nie lubiła książek, nie interesowały jej zupełnie. Nie chciała słuchać, ani oglądać. Książki wolała... konsumować. Dosłownie. Pogryzione, wymymlane i wyślinione. Tak właśnie wyglądała jej biblioteczka. Aż kupiłam CZY TO JUŻ ŚWIĘTA Jane Chapman. Cudowne, słodkie misie na okładce mnie po prostu uwiodły. I jak się okazało, nie tylko mnie. Książka jest napisana z perspektywy niecierpliwego, Małego Misia, który absolutnie nie może doczekać się już Świąt, choć za bardzo nie wie, czy one w ogóle są. Męczy i dręczy on Dużego Misia nieustającym pytaniem: czy to już święta? Króciutkie i zabawne dialogi sprawiają, że możecie się świetnie bawić, czytając książeczkę z podziałem na głosy. Chyba właśnie to przekonało Emilcię. Czytałyśmy ją po kilkanaście razy dziennie, znamy ją na pamięć, a Emisia czyta wraz ze mną, grając Dużego, umęczonego Misia.
 

"Duży Misiu?
Tak? 
Czy już są Święta?
Jeszcze nie,
Duży Misiu?
Tak?
A kiedy będą?
Wktótce?
Duży Misiu?
Coooo?!
Czy już jest WKRÓTCE?
Nie"
Mamy przy tym mnóstwo śmiechu, Mały Miś bowiem okazuje się najlepszym pakowaczem prezentów na świecie, pomaga w pieczeniu ciasta, sprząta i wybiera choinkę. I nawet złamane drzewko nie jest w stanie złamać jego świątecznego ducha, ani zdusić niegasnącego entuzjazmu. Miś jest przecież również najlpszym naprawiaczem na świecie. Czy doczeka wreszcie Świąt? Musicie to sprawdzić. Mnóstwo dźwięków naśladowczych, naturalnych reakcji dzieci i autentyczność to ogromne zalety książki. Do tego przepiękne, słodziuchne ilustracje. Po prostu musicie ją przeczytać choć raz. Jest absolutnie fantastyczna. Już sam fakt, że moje dziecko, właśnie dzięki tej książce pokochało czytanie, jest dla mnie wystarczającym gwarantem, że lepszej książki polecić Wam nie mogę. 

Ciekawa jestem bardzo, co Wy macie w swoich zbiorach.
Chcesz do Nas dołączyć?

 

KAŻDE DZIECKO ZASŁUGUJE NA TAKIE CHWILE BLISKOŚCI, OKRASZONE ODROBINĄ MAGII. WŁAŚNIE PO TO POWSTAŁO #KOCHANIEprzezCZYTANIE.


Blogujesz? Dołącz do grupy roboczej blogerów na facebooku, gdzie odnajdziesz wszystkie niezbędne informacje oraz banery. Możesz stworzyć własny post z recenzją książeczki oraz krótką wzmianką na temat kampanii. 


Jeśli tak, jak ja jesteś molem książkowym, zapraszam do dołączenia do mojego Klubu Książki na facebooku PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ.

 
Listopad to ponoć najbardziej ponury i depresyjny miesiąc w roku. Znienawidzony przez znakomitą większość ludzkości, ale przeze mnie raczej lubiany. Bo jak tu nie lubić miesiąca, który poprzedza ten najukochańszy? Dla mnie to zdecydowanie czas na listę świątecznych zakupów, planowanie imienin dziecka i urodzin męża oraz dopinanie przygotowań do przygotowania kalendarza adwentowego dla dzieci. Słowem, nie nudzę się. Tym bardziej, że po Wielkiej Wymianie Książkowej mój zapas książek urósł w siłę. A co jest bardziej przyjemnego od dobrej książki pod kocykiem? Nic!

#ZksiążkąPodKocykiem i z herbatką w ręku - tak zamierzam spędzić listopad. Chcesz pójść w moje ślady? Zatem serdecznie zapraszam do udziału w akcji, którą organizuję wraz z innymi blogerkami, które należą do Klubu Książki PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ. Mam nadzieję, że do czytania zachęcać Cię nie musimy, natomiast pokażemy Ci tytuły, po które naszym zdaniem warto sięgnąć. A że jesteśmy różne, różne książki polecamy. Jedne z nas lubią jesień z dreszczykiem, inne zaczytują się w romansach, a jeszcze inne przemierzają wyśnione światy fantasy. Przez cały listopad, na naszych blogach będą ukazywały się posty dziewczyn, w których znajdziesz zawsze 3 recenzje zupełnie innych książek. Ciekawa? Zachęcam do śledzenia facebooka, bowiem tam będę publikowała wszystkie posty, by na początku grudnia zebrać je wszystkie w podsumowaniu. Na pewno czymś Cię zainspirujemy.

A jeśli CI mało, zapraszam serdecznie na instagram. Tam z kolei szukaj Nas po prostu po #zksiążkąpodkocykiem. Co więcej, tu dołączyć może każdy. Nawet Cię będziemy do tego namawiały. PO prostu wrzuć zdjęcie książki lub siebie, gdy czytasz, użyj hashtagu, oznacz mnie na zdjęciu,a w opisie daj znać, że bierzesz udział w wyzwaniu Save the Magic Moments #zksiążkąpodkocykiem. Szczegóły znajdziesz w moim wyróżnionych relacjach. Również tam znajdą się wszystkie posty, w których użyto właśnie tego hashtagu oraz mnie oznaczono.

Mam nadzieję, że do Nas dołączysz i będziesz śledziła nas na bieżąco?

 


Tymczasem zabieram Cię dziś w 3 bardzo odmienne światy. Przygotowałam dla Ciebie recenzję jednej z najbardziej znanych autorek Diane Chamberlain, która jak nikt inny potrafi przez całą książkę trzymać czytelnika w napięciu. Kamila Piechała z bloga, którego prowadzi z siostą bliźniaczą pn. Z NACISKIEM NA SZCZĘŚCIE zabierze Cię w baśniowy świat świątecznego blasku najnowszej powieści Natalii Sońskiej, zaś Iza Damse czyli DOMATORKA.blog omami Cię światem fantasy Pauliny Hendel, czyli dobrej powieści dla młodzieży.


DIANE CHAMBERLAIN "WYŚNIŁAM CIĘ CÓRECZKO"



Diane Chamberlain poznałam właśnie dzięki dziewczynom z Klubu Książki. Przedstawiana jest jako autorka kobiecych powieści, ale jej proza to nie literatura w spódnicy. To połączenie różnych gatunków. W tym przypadku mamy tu thriller, obyczajówkę wraz z elementami fantastyki, bowiem autorka wprowadziła realizm magiczny,a dokładniej mówiąc, podróże w czasie. Autorka świetnie opisuje emocje, skupiając się mocno na ludzkiej psychice i odruchach. Jej książki są zaskakujące, wstrząsające i bardzo wciągające. Tu naprawdę wiele się dzieje, a akcja nigdy nie siada. Zwroty akcji są nagłe, a zakończenie nieoczywiste, a emocje sięgają zenitu. Bohaterzy są nakreśleni we wspaniały sposób. Szybko się z nimi można zaprzyjaźnić, a nawet utożsamić. Tu nic nie jest przesłodzone. Nic nie jest cukierkowe. Chamberlain lubi postacie realne, nie szczędzi im więc trudności, przykrości i rzuca sporo kłód pod nogi. Ich historie są przez to bardzo realne.

Bohaterką powieści jest Carly, bardzo młoda wdowa po żołnierzu, który zginął w Wietnamie. Jest rok 1970, a jedyne co pozostało jej po zmarłym mężu to dziecko, które poczęli w ostatni wspólny wieczór. Dziewczynka, która okazuje się być nieuleczalnie chora. Przynajmniej w tamtych czasach, bowiem w obecnych przecież wykonuje się już operacje wewnątrzmaciczne, nawet na tym malusieńkim serduszku. Carly jeszcze o tym nie wie, ale okazuje się, że jej szwagier tak.

Nie chcę zdradzać nic więcej. Powiem tylko, że jeśli jesteście mamami, to książka, która was dotknie, starga wasze nerwy, wzruszy, czasem oburzy. To historia o tym, jaką cenę potrafimy zapłacić my mamy za szczęście naszych dzieci. Ile w stanie jesteśmy poświęcić, To książka o miłości bez granic, szczególnie tych czasowych. Piękna opowieść o macierzyństwie. Momentami wzruszająca, fragmentami okrutna. Słodko - gorzka symfonia matczynych emocji.

NATALIA SOŃSKA - "SŁUCHAJ GŁOSU SERCA"


Za oknem ciemno, z każdym dniem robi się coraz zimniej, więc to najwyższy czas, aby spędzić wolny wieczór na przyjemniej książce. Moim ostatnim odkryciem jest najnowsza książka mojej ulubionej pisarki Natalii Sońskiej pt. "SŁUCHAJ GŁOSU SERCA". To historia Jagny, która jak każdy człowiek, szuka swojego miejsca na ziemi, gdzie będzie czuła się kochana i bezpieczna u boku mężczyzny.
 
Autorka zabiera nas w podróż po naszych rodzimych górach, gdzie krajobraz po prostu zapiera dech. Wątek miłosny w harmonijny całość łączy się z obrazem turystycznym. Każda, a nawet każdy z nas znajdzie tutaj coś dla siebie. To swojego rodzaju przewodnik emocjonalny, jak i również przewodnik turystyczny po Zakopanem i jego okolicach. Wszystko jest takie realne, że aż sama nie raz miałam ochotę wyjść spod kocyka, spakować plecak i ruszyć w górską wędrówkę. Sięgnijcie po lekturę, a na pewno się nie zawiedziecie!

 

PAULINA HENDEL - "ŻNIWIARZ. PUSTA NOC"



Jesień. Krótkie, szare dni i długie ciemne wieczory. W szybę puka deszcz lub z impetem uderza zimny wiatr. Po zmroku siedzimy najczęściej w domu, bo na zewnątrz czai się zło. Dym z kominów, chłód listopada, wilgoć przenikająca kości. Zapalamy świecę, robimy kakao, bierzemy książkę. Jest tak przyjemnie i melancholijnie.

Co czytać jesienią? Listopad kojarzy mi się z takim czasem zadumy. Gdy jeszcze nie wpadliśmy w wir planowania świąt, a już powoli robimy roczne podsumowania. Gdy świat jest nagi, bo już wszystko zwiędło, umarło, a śnieg nie schował jeszcze tej brzydoty pod swoją kołderką. Jesienią lubimy się bać. Halloween, Dziady, Dzień Zaduszny... Lubimy się bać na swoich zasadach, bezpiecznie schowani w domu. Dlatego warto właśnie jesienią, kiedy ciemność za oknem pobudza naszą wyobraźnię poczytać powieść z mitologią słowiańską w tle.

Pusta noc to pierwsza książka z cyklu Żniwiarz Pauliny Hendel. Opowiada o Magdzie, dwudziestoparolatce, która na pozór wiedzie spokojne życie w niewielkim mieście. Na studiach jej nie wyszło, więc wróciła do rodziców, którym pomaga prowadzić księgarnię. Magda jednak po godzinach zajmuje się czymś dużo bardziej emocjonującym i niebezpiecznym. Dziewczyna pomaga swojemu wujowi, Feliksowi, w walce z rozmaitymi stworami ze słowiańskich wierzeń. Feliks jest Żniwiarzem. Nie tak łatwo go zabić, najczęściej powraca z zaświatów w innym ciele. Po nieudanej akcji znika na dłużej, a Magdzie zaczyna towarzyszyć niedawno poznany chłopak, Mateusz. Gdy Feliks wraca, okazuje się, że inni Żniwiarz giną w dziwnych okolicznościach. Grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo i wcale nie ze strony demonów.


Upiory, demony, strzygi... Zapraszamy je z kart książek, gdy światło świecy daje ciepło, a herbata w kubku niesie spokój i tylko zagadkowe cienie za oknem, wśród kołyszących się drzew sugerują, że tam na zewnątrz nie warto wychodzić. Tu jest bezpieczniej, ciekawiej. Z książką pod kocykiem....
 


I jak? Przypadła Ci do gustu któraś z Naszych recenzji? A może już czytałaś którąś z opisanych przez Nas książek? Daj nam koniecznie znać. No i może sama nam napiszesz, co obecnie czytasz? Co polecasz? Mam nadzieję, że dołączysz do wyzwania #zksiażkąpodkocykiem?

Będziemy Ci bardzo wdzięczne, za udostępnienie informacji o zabawie dalej, może ktoś z twoich znajomych dołączy do naszego grona kocykowców?


Jeśli jesteś mamą z pewnością nie raz powtarzasz, że dzieci są dla Ciebie najważniejsze. Są wszystkim. I dobrze. Tak ma być.  W końcu bycie mamą, rodzicem w ogóle, to jedna z najważniejszych ról naszego życia, o ile nie najważniejsza. Jednak chciałam Ci dziś przypomnieć, że Ty jesteś taka samo ważna!
Myślisz sobie, A spokojnie, przyjdzie czas i na mnie, swoje przeżyłam, teraz ich potrzeby są najważniejsze. Kocham moje dzieci najbardziej na świecie. Odkąd tylko zaszłam w ciążę przewartościowałam cały swój świat. Nawet nie umyślnie. To działo się samo, było naturalną koleją rzeczy. Ale powiem Ci jedno, sama wpadłam w pułapkę, stawiając dzieci wyżej niż siebie. Póki Maja była sama, było znacznie prościej. Wieczorami przesypiała, więc mogłam się zająć sobą, związkiem, pisać bloga. Znajdywałam na to wszystko czas. Gdy naszą rodzinę uzupełniła Emilia zrobiło się trudniej. Zaczęły się schody.

FAŁSZYWY OBRAZ MATKI 


Gdy masz wymagąjące dziecko lub dziecko chore wszystko staje się jeszcze trudniejsze. Im więcej dzieci, tym mniej czasu. Ale już przy jednym łatwo nie jest. Gdy stajemy się mamami nasze życie nieodwracalnie się zmienia. Czasem trudno to zaakceptować,a  czasem wpadamy jak śliwka w kompot i brniemy do przodu, zapominając o tym, co ważne. Zapominając o tym, że my jesteśmy ważne. O ile na początku jest to normalne, bo musimy wykształcić pewne mechanizmy, ułożyć wszsytko na nowo, poustalać priorytety, wyrobić nowe nawyki, o tyle później zaczyna coś nie grać. 

Każda z Nas próbuje być dla swojego dziecka najlepszą mamą na świecie. Chcąc, nie chcąc porównujemy się z innymi, czytamy blogi, oglądamy zjęcia na instagramie i  co widzimy? Piękne, zadbane mamy, zawsze uśmiechnięte, które mówią Ci, jak masz żyć, jak troszczyć się o swoje dziecko, wytykają Ci błędy, często pouczają. Fałszują prawdziwy obraz macierzyństwa, nie pokazując wszystkich jego aspektów, a jedynie te najpiękniejsze, najłatwiejsze. A przecież macierzyństwo jest tak wielowymiarowe. Każda z Nas jest inna. Każde dziecko jest inne. Ba! Każde z naszych dzieci jest inne. Wcześniej czy później zaczynasz czuć się źle ze sobą, bo jesteś w porównaniu z nimi gorsza, słabsza, zmęczona, upaćkana kaszką, dziecko na Ciebie zwymiotowało. Jesteś zmęczona, niewyspana, sfrustrowana albo po prostu masz wszystkiego dość i najchętniej posłałabyś dzieciaki w kosmos. Ale jesteś przecież mamą, to nie wypada. Padłaś? Powstań. Popraw koronę i zasuwaj dalej!  Czy oby na pewno?

MATKA IDEALNA NIE ISTNIEJE



No nie! Pewnie, że nie. Jesteś mamą, ale jesteś też człowiekiem. Człowiekiem, który ma prawo popełniać błędy. Człowiekiem, który ma swoje wady i słabości. Nie jesteś idealna. I co z tego? Nikt nie jest idealny. Tacy ludzie nie istnieją. Są tylko na zdjęciach, plakatach, reklamach, w książkach. Nie wiesz w tylko to, co widzisz. Choćbyś nie wiem, jak się starała i ile poświęcała, nigdy nie będziesz ideałem. Gdy skupisz się za bardzo na jednym aspekcie swojego życia, umkną Ci inne, albo totalnie zawalisz w którymś momencie.  Zaakceptuj fakt, że błądzić jest rzeczą ludzką. Przecież chcesz nauczyć swoje dzieci, by były ludźmi.

Możesz być za to najlepszą wersją siebie. Wystarczająco dobrą. Która zna swoje mocne i słabe strony. Która akceptuje je i kocha siebie taką, jaka jest. Która nad sobą pracuje, ale nie chorobliwie. Możesz być mamą, która umie zachować dystans, wie kiedy spasować, a kiedy trzymać się swojego. Mamą, która rozumie, że dobro dzieci jest najważniejsze, ale nie kosztem dobra własnego. Mamą, która potrafi zachować równowagę pomiędzy życiem w rodzinie, a życiem wewnętrznym oraz życiem w społeczeństwie.

DZIECI SĄ WAŻNE, ALE MATKA TEŻ!


Dzieci są ważne. Tak! Ale Ty też jesteś tak samo ważna. Twoje samopoczucie w dużej mierze przenoszą się na nastrój panujący w domu, na nastrój dzieci. Twoja satysfakcja i spełnienie zaprowadza w domu ład i porządek. Twoje dobre samopoczucie, to dobre relacje. Nie tylko z dziećmi, nie tylko dzieci, ale również z partnerem. Prawda jest taka, że jeśli Ty o siebie nie zadbasz, nie zrobi tego nikt za Ciebie. 

Wiem, jakie to jest trudne. Znalezienie czasu dla siebie, dla swoich pasji, czy dla rozwoju. Zorganizowanie czasu dla partnera to już w ogóle. Wiem, że nie na wszystko masz wpływ. Wiem, że wiele zależy od dziecka. Są takie, które nie przysparzają większych trosk ani problemów. Takie, które śpią, gdy trzeba spać, jedzą, gdy trzeba jeść. Nie chorują. Są takie dzieci. Dla mnie to brzmi, jak mit, ale wiem, że są. Ale wiem też, co to znaczy nie spać od niemal 3 lat. Wiem, co to znaczy zasypiać w dziwnych miejscach i porach ze zmęczenia. Wiem, jak silne jest poczucie frustracji, jak narasta rozdrażnienie, jak relacje wyniszcza budząca się z tego złość. Wiem, jak trudno zapanować nad permanentnym zmęczeniem, które sieje jedynie zło. Znam to z autopsji, dlatego uczę się dbać o siebie, swoje potrzeby, swoje dobre samopoczucie. Uczę się, bo jeszcze tego nie umiem.


KOBIECE WSPARCIE


Tak, dobrze przeczytałaś, jeszcze tego nie potrafię. Badam grunt, próbuję nowych możliwości, testuję granice, naginam je i rozciągam. Potrzebuję tego. Wiem, że dobre samopoczucie i wewnętrzna równowaga to podstawa. A bez dbania o siebie i swój komfort nie jesteśmy w stanie zbudować dobrych, zdrowych relacji. Wiem też, że na moim etapie życia (gdy moje dziecko nie potrafi spać), nie zrobię nic, by czuć się wyspana, dlatego szukam innych możliwości zaspokojenia swoich potrzeb. Celowo użyłam tego słowa, bo widzisz, ja też się tego uczę. Nie dam Ci gotowej recepty. Nie powiem, jak masz żyć, by być szczęśliwą. Chciałam Ci jedynie zwrócić uwagę na problem, a swoim przykładem okazać wsparcie. Głęboko wierzę, że mamy nie powinny ze sobą rywalizować, a sobie pomagać, rozumieć, właśnie wspierać. Dlatego opowiem Ci, co robię ja. Możesz spróbować tak, a może sama podzielisz się ze mną swoimi sposobami?

Ja staram się więcej odpoczywać, wyciszać, gdy tylko mogę, nauczyłam się też prosić i pomoc oraz odpuszczać, chociażby sprzątanie. Nie chcę się zaharowywać. Bo wiem, że na dłuższą metę moja psychika tego nie wytrzyma. Moje ciało również. Karmię piersią, nie śpię w nocy, mam wymagające dzieci, które potrzebują więcej niż przeciętne dzieci. Więcej mnie. A ja potrzebuję więcej odpoczynku. Korzystam z przywileju, jakim daje zmniejszenie wymiaru czasu pracy (jasne jest to kosztem większej pensji). Nauczyłam się jednak jednego: realnie oceniać swoje możliwości.



ZADBAJ O SIEBIE SAMA, BO NIKT NIE ZROBI TEGO ZA CIEBIE


Staram się traktować siebie dobrze, z należytym szacunkiem, jak najlepszą przyjaciółkę, bo widzisz tak naprawdę, jedyna osoba, która Cię nigdy nie opuści i to dosłownie, która będzie z Tobą calutkie Twoje życie, w każdej chwili, jesteś Ty sama. A czuć się komfortowo samemu ze sobą, lubić siebie i własne towarzystwo to wielkie szczęście. Zadbaj o swoją przyjaciółkę, a ona odpłaci Ci się z nawiązką. Wszyscy na tym skorzystają. Życie w zgodzie ze sobą wymaga pracy, codziennej higieny umysłu, dbałości o ciało oraz ducha. Akceptowanie swoich uczuć, rozpoznanie emocji i umiejętność czytania z sygnałów, jakie wysyła nam nasze ciało, by dostrzec własne potrzeby to jedne z najważniejszych rzeczy w drodze do dobrego życia. Życia z którego czerpie się satysfakcję. Również z tego, jakimi jesteśmy ludźmi i jakimi matkami. 

Pamiętaj jedno, 
Twoje dzieci są bardzo ważne, ale Ty sama jesteś tak samo ważna!


Mam nadzieję, że mój tekst okaże się dla Ciebie przydatny. Jeżeli czujesz, że pomógł Tobie lub uważasz, że może pomóc komuś innemu, udostępnij go proszę. Jeśli chcesz się podzielić ze mną swoimi sposobami na zachowanie równowagi psychicznej, jeśli masz swoje sprawdzone sposoby by poczuć się dobrze, zostaw proszę komentarz. Może mnie też to pomoże.

 
 
 
Wpis powstał w ramach kampanii społecznej ***#RÓWNOWAŻĘ*** której autorką jest psycholog Kamila Paszelke, autorka bloga UWAŻNIEJ.pl W ramach profilaktyki higieny umysłu Kamila ogłosiła miesiąc PAŹDZIERNIK - MIESIĄCEM DBANIA O SIEBIE

Jak mówi sama organizatorka "Chciałabym, aby był to czas odnajdywania wewnętrznej równowagi, stawiania granic oraz szukania sposobów, aby po prostu czuć się lepiej. W ten sposób chciałabym po prostu przypomnieć o tym, jak bardzo ważne jest zadbanie o swoją psychikę i świadome równoważenie tego, czego doświadczamy na co dzień."
 
 

W ramach akcji – w każdy wtorek, czwartek i sobotę października, publikowane są teksty związane z higieną umysłu. Do projektu zaproszono dwanaście kobiet, które opowiedzą Wam o tym, jak dbają o siebie. Chcemy by  nasze historie historie pokazały Wam, jak można być dla siebie dobrym, jak zadbać o siebie w trudnych sytuacjach, a przede wszystkim, jak stawiać granice. 
.

Wielka Wymiana Książkowa "PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ" nieprzerwanie trwa od 4 lat! Sama nie mogę w to uwierzyć, ale już  4 lata, zawsze w kwietniu i październiku, zrzesza blogerów i naszych czytelników, po to by wspólnie powymieniać się bezkosztowo książkami. Każda edycja jest inna, na każdej panuje zupełnie inny klimat, bo klimat tworzycie właśnie Wy. Są stali bywalcy, są zawsze osoby nowe. Raz jest więcej blogerów, ale ostatnio coraz więcej osób prywatnych. Wszystkich łączy nas to samo: MIŁOŚĆ DO CZYTANIA.

Bo wymiana to nie tylko oszczędność, nie tylko świetna zabawa, nie tylko ochrona środowiska, ale również promocja czytelnictwa. Statystyki swoje, a Wielka Wymiana Książkowa swoje. Od czterech lat udowadniamy Wam razem z Dagmarą tj. SOCJOPATKA.PL, która jest drugą prowadzącą akcję, udowadniamy całej blogosferze, że Polacy czytają i to dużo. Sam fakt, że akcja mimo nadal trwa, a Wy jeszcze bardziej i jeszcze aktywniej w niej uczestniczycie.
Wielka Wymiana Książkowa "PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ" to 8.edycja BEZKOSZTOWEJ wymiany książek, która została przygotowana z myślą o każdym, kto lubi czytać. Nie ważne, czy jest blogerem, instagramerem, czy osobą prywatną. Wymieniają się wszyscy ze wszystkimi.

Bo jak napisał Carlos Luiz Zafon "ZA KAŻDYM RAZEM, GDY KSIĄŻKA TRAFIA W KOLEJNE RĘCE, ZA KAŻDYM RAZEM, GDY KTOŚ WODZI PO JEJ STRONACH WZROKIEM, Z KAŻDYM NOWYM CZYTELNIKIEM JEJ DUCH ODRADZA SIĘ I STAJE SIĘ CORAZ SILNIEJSZY"
W wymianie już po raz szósty partneruje mi Dagmara Sobczak - Socjopatka.pl zaś grafikę , tym razem, przygotowała dla Nas Marta Pacholczyk - Chytra Sztuka. Patronat nad przedsięwzięciem objęło Polskie Stowarzyszenie Zero Waste, Wydawnictwo Galaktyka, autorzy książek Marcin Kowal i Natalia Sońska oraz Okładkowy Raj. Dzięki nim, w trakcie naszej wymiany zaplanowałyśmy szereg konkursów, w których do wygrania będą pakiety książek oraz otulacze. Pamiętajcie, by nas obserwować na facebooku oraz instagramie

REGULAMIN WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ ZNAJDZIESZ W TYM POŚCIE - PRZECZYTAJ, JEŚLI ZDECYDUJESZ SIĘ DO NAS DOŁĄCZYĆ.
 
 
GDZIE ODBYWA SIĘ WYMIANA? 
 
TUTAJ pod postem w komentarzach oraz w linkowym party
U DAGMARY pod postem w komentarzach oraz w linkowym party
NA INSTAGRAMIE używając #przeczytajipodajdalej8
NA FACEBOOKU
 
OGÓLNE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ
 
  • Akcja trwa od 6 do 12 października 2019 r. Startujemy o godz. 8:00.
  • Udział w akcji MOŻE WZIĄĆ KAŻDY - zarówno bloger, jak i instagramer, czy osoba prywatna.
  • Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy!
  • Wymiana odbywa się bezkosztowo - ponosisz jedynie koszty przesyłki własnej książki (to ważne, nikomu nie robimy przelewu! Zachecamy do informowania z jakiego miasta jesteście, może uda się spotkać osobiście i wymienić?)
  • Jako organizatorki nie ponosimy odpowiedzialności za wysyłkę i dostarczanie książek przez uczestników akcji.
  • Paczki z książkami nadajemy wyłącznie śledzonymi przesyłkami (to bardzo ważne, by podać numer przesyłki)
  • Najtańsza forma przesyłki, jaką znalazłyśmy to paczka w ruchu za pośrednictwem strony furgonetka.pl (to jedynie 8 zł do 1 kg) 

A OTO MOJE KSIĄŻKI:

1. Colleen Hoover "CORAZ WIĘKSZY MROK" - nowa
2. Soren Sveistrup "KASZTANOWY LUDZIK" - nowa (egzemplarz przedpremierowy)
3. Szynmyo Masuno - SZTUKA PROSTEGO ŻYCIA - stan bardzo dobry (egzemplarz przedpremierowy 
4. CAMILLA LACKBERG "ZŁOTA KLATKA" - nowa
5. Gabrielle Zevin "GDZIE INDZIEJ" - stan bardzo dobry
6. Matthew Quick "PORADNIK POZYTYWNEGO MYŚLENIA" - stan dobry


przeczytaj i podaj dalej 8
Preczytaj i podaj dalej 8 przeczytaj i podaj dalej 8
Podoba Wam się coś? Jeśli chcecie się ze mną wymienić, dajcie znać w komentarzu. Jeśli nie - też zostawcie swoją propozycję książek w komentarzy - jeśli nie prowadzicie bloga. Przejrzyjcie również pozostałe komentarze, bo właśnie w nich osoby prywatne wystawiają swoje stosiki. I zapraszam do przemierzania sieci z linkowego party. Tam znajdziesz przekierowania do każdego blogera, który bierze udział w zabawie.

Bawcie się dobrze. I pamiętajcie o kulturze i szacunku do innych. Udanego polowania!


You are invited to the Inlinkz link party!
Click here to enter

To już 8. edycja Wielkiej Wymiany Książkowej "PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ" i szczerze mówiąc, gdyby nie entuzjazm, bezinteresowność i charyzma Dagmary, oraz tytuł Promotora Czytelnictwa, jaki przyznano mi właśnie za to wydarzenie, pewnie byłby to już koniec. Jednak dodajecie mi skrzydeł i sprawiacie, że to co robię, ma sens. Z całego serca Wam za to dziękuję. Ta wymiana jest dla Was, dlatego wraz z Dagmarą staramy się nad nią pracować i nieustająco ją udoskonalać, podążając za Waszymi potrzebami oraz trendami, które pojawiły się w mediach społecznościowych.

Wychodząc Wam na przeciw nieco zmieniłyśmy w tej edycji zasady gry. Dlaczego? By było Wam łatwiej, by regulamin był prostszy oraz by zniknął bałagan. Postanowiłyśmy, że tym razem regulamin pojawi się tylko w jednym miejscu: na naszych blogach i nigdzie indziej. Zrezygnowałyśmy z wydarzenia na facebooku, które wprowadzało chaos i niepotrzebne zamieszanie, a nam promocja tego wydarzenia spędzała sen z powiek.  Co więc zamiast tego Wam proponujemy? Przede wszystkim regulamin tej edycji znajduje się tylko w dwóch miejscach: u mnie oraz u Dagmary tj SOCJOPATKI (dla tych, którzy jeszcze nas nie znają, Daga jest moją współprowadzącą wymianę, bowiem zawsze działamy w duecie). Dużo opowiadamy również w story na instagramie, ale całość znajdziecie tylko i wyłącznie tu, w tym poście. Przeczytajcie koniecznie.


NOWE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ
dla osób prywatnych:

 

W 8.edycji książki możecie wymieniać:

  • na blogu SAVE THE MAGIC MOMENTS  (pod postem w komentarzach)
  • na blogu SOCJOPATKA.PL (pod postem w komentarzach)
  • na instagramie (za pomocą #przeczytajipodajdalej8) 
  • na facebooku (w Klubie Książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ)

Jak to zrobić na blogach?

  • 6 października b.r. wejdź na bloga SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz SOCJOPATKA.pl 
  • We wpisie dotyczącym wymiany, prócz naszych propozycji pod postem, znajdziesz tzw. LINK PARTY - są to odnośniki do wszystkich blogerów, którzy zdecydowali się wystawić własne książki do wymiany. Jednym słowem na naszych blogach znajdziesz wszystkich! Możesz dowoli skakać po wpisach i u nich zostawiać komentarze, gdy tylko coś Cię zainteresuje lub po prostu chcesz zostawić listę swoich książek - a nóż, ktoś z odwiedzających szuka właśnie takich pozycji, jakie Ty oferujesz?
  • Pamiętaj jednak, by właśnie U NAS OBU KOMENTARZU ZOSTAWIĆ listę własnych książek, które chcesz wymienić! zdjęcie zawsze mile widziane, ale nie jest konieczne (o zdjęcie jednak każdy uczestnik ma prawo Cię poprosić, by sprawdzić stan książki).
  • Czytaj pozostałe komentarze, bo w nich również pojawią się propozycje wymiany książkowej od innych uczestników.
  • Zaczepiamy w komentarzu, na priv już omawiamy konkrety

Jak dołączyć na instagramie?

  • To proste! Zrób zdjęcie książek (najlepiej ustaw karuzelę, by każdy z tytułów był wyraźny, w opisie postu użyj #przeczytajipodajdalej8 oraz oznacz organizatorów. Jeśli możesz, napisz jednym zdaniem, o co w tym wszystkim chodzi (do kiedy się bawimy, kto może dołączyć, podkreśl, że wymiana jest bezkosztowa oraz odeślij do regulaminu wydarzenia czyli tutaj) oraz oznacz Nas jako organizatorów.
  • Szukaj pozostałych uczestników właśnie po hashtagu #PRZECZYTAJIPODAJDALEJ8

Jak dołączyć na facebooku?

Uwaga, tu są zmiany!
  • Na facebooku wymieniamy się tylko w grupie: PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ
  • Wystarczy, że dołączysz, a na tablicy w przypiętych postach  znajdziesz specjalnie dedykowany post, pod którym w komentarzu możesz wkleić listę swoich książek wraz ze zdjęciem (pamiętaj, by widoczne były wszystkie tytuły).
  • Przejrzyj pozostałe komentarze, bo właśnie tu znajdziesz innych uczestników wydarzenia. Nie tylko blogerów.Poza tym na grupie jest naprawdę bardzo miło. 
 

NOWE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ
dla blogerów 

znajdziesz tylko i wyłącznie na blogu SOCJOPATKA.PL

Dagmara jest drugą współprowadzącą wymianę. Zarówno u niej, jak u mnie uzyskacie odpowiedzi na wszystkie pytania, jednak jako, że pracą staramy się dzielić jednakowo, prowadziłyśmy taką zmianę, jak podział regulaminu. Mamy nadzieję, że dzięki temu lepiej Nas poznacie obie i nie będzie to w żaden sposób kłopotliwe.

OGÓLNE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ

  • Akcja trwa od 6 do 12 października 2019 r. Startujemy o godz. 8:00.
  • Udział w akcji może wziąć KAŻDY - zarówno bloger, jak i instagramer, czy osoba prywatna.
  • Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy!
  • Wymiana odbywa się bezkosztowo - ponosisz jedynie koszty przesyłki własnej książki.
  • Jako organizatorki nie ponosimy odpowiedzialności za wysyłkę i dostarczanie książek przez uczestników akcji.
  • Paczki z książkami nadajemy wyłącznie śledzonymi przesyłkami .
  • Najtańsza forma przesyłki, jaką znalazłyśmy  to paczka w ruchu za pośrednictwem strony furgonetka.pl (to jedynie 8 zł do 1 kg) 

PLAKAT

 
W tej edycji wymiany książkowej do naszego duetu, jako grafik dołączyła Marta, czyli CHYTRA SZTUKA, która przygotowała dla Nas plakat promujący wydarzenie. Marta jest pedagogiem edukacji poprzez sztukę i tworzy praktyczne, bardzo estetyczne pomoce dydaktyczne dla nauczycieli. Zapraszamy do Marty na bloga.
Zwracamy się do Was z prośbą o jego udostępnianie oraz wszelką pomoc w promowaniu wydarzenia. Zapraszajcie swoich znajomych, czytelników, obserwatorów... Każdego, kto kocha czytać i chętnie dołączy do Naszego grona. Im nas więcej, tym lepiej. A za pomoc w promowaniu też Ci pięknie podziękujemy, bowiem właśnie ogłosiłyśmy konkurs. Dla dwóch najbardziej aktywnych osób przygotowałyśmy pakiety nagród. Możesz podejrzeć jakie TU lub TU, by poznać szczegóły regulaminu. A jest o co grać.


Przeczytaj i podaj dalej

 

PATRONATY

 
W tej edycji świadomie zdecydowałyśmy się na wyłączność wydawniczą. Naszym partnerem jest WYDAWNICWO GALAKTYKA, które specjalizujące się w poradnikach i literaturze hobbystycznej. Jeśli więc jesteś pasjonatą, z pewnością najdziesz u nich coś dla siebie. Wydawnictwo zrzesza zakręconych ludzi pod hashtagiem #żyjzpasją. Zachęcamy do jego używania. Dla Was natomiast otrzymałyśmy aż 21 tytułów książek, które rozdane zostaną w konkursach. Także obserwujcie nasze profile społecznościowe na facebooku oraz instagramie, by niczego nie przegapić.

Nie mogło w tej edycji zabraknąć również Natalii Sońskiej, autorki wspaniałych powieści obyczajowych, pełnych ciepła i miłości. Zadebiutowała klimatyczną opowieścią świąteczną "Garść pierników, szczypta miłości". Dziś już ma na koncie 11 książek plus udział w kilku projektach wspólnych. Jej najnowsza książka SPRÓBUJMY JESZCZE RAZ ukazała się w ubiegłym miesiącu. Jeśli Natalii jeszcze nie znacie, namawiam do przeczytania wywiadu, który udało nam się jakiś czas temu przeprowadzić. Gwarantuję, że się polubicie.

Dołączył do Nas również Marcin Kowal, niegdyś bloger, którego możecie znać jako Ciekawy Świat, dziś autor książek, który postanowił wesprzeć nasze wydarzenie, ofiarowując książki do konkursów.

Tym razem do współpracy zaprosiliśmy również pracownię OKŁADKOWY RAJ, która tworzy przepiękne gadżety, głównie dla książkowych moli, w tym otulacze na książki, które również możecie od Nas otrzymać biorąc, udział w konkursach.
Na koniec chciałam Wam przedstawić partnera, z  którym łączy nas przede wszystkim ideologia, a więc POLSKIE STOWARZYSZENIE ZERO WASTE. Obie z Dagmarą staramy się coraz bardziej dbać angażować się w ochronę środowiska zaś nasza inicjatywa pięknie wpisuje się w trend zero waste. W końcu wymiana książek to nic innego, jak zapobieganie marnotractwu i tworzenie zamkniętego obiegu książek, dzięki któremu wytwarza się mniej odpadów. Idealnie się tym wpisujemy w nowy projekt Stowarzyszenia, jakim jest Mobilny Givebox, a więc idealny sposób na to, by wymienić się rzeczami, których już nie chcesz, a mogą posłużyć się nim inni. Nie wyrzucaj, a dajesz drugie życie. Zachęcam do zapoznania się z zasadami.


Jak widzicie poszerzamy nasze kręgi wsparcia, by dotrzeć z naszym przedsięwzięciem, do jak największej liczby osób. Cieszymy się, że jest Was coraz więcej, że przyciągamy kolejne, nowe osoby. 

Jeżeli znacie kogoś, kto zainteresowałby się wymianą książkową, ale nie tylko jej udziałem, ale samym tym pomysłem, kogoś kto chciałby o nas napisać, przeprowadzić wywiad, koniecznie dajcie nam o tym znać. Chętnie opowiemy, jakie przyświeca nam cel, czemu służy wymiana i dla kogo została stworzona. A osobom, które nas wspierają chciałyśmy w tej edycji również specjalnie podziękować.


KONKURS


Przygotowałyśmy mianowicie konkurs,w  którym mamy do wygrania aż 3 pakiety nagród (a w nich książek wraz otulaczami) dla najbardziej aktywnych osób, które upowszechniają informację na temat WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ. Szczegóły konkursu znajdziesz TUTAJ, naprawdę jest o co grać, a dzięki Wam dotrzemy do większej ilości osób, przez co będzie jeszcze większy wybór książek.

A jeśli jesteście ciekawi, dlaczego organizuję wymianę książkową i czemu nie kolekcjonuję książek, zajrzyjcie do wpisu.

Na blogu  znajdziecie również garść porad, jak się zachować podczas wymiany, na co zwracać uwagę i jak nie wpaść w pułapkę szaleństwa wymiankowego.

To co?? Mam nadzieję, że jesteście z Nami??


Natalia Sońska
Nowa książka Natalii Sońskiej jak zawsze otula ciepłym kocem i sprawia, że mam ochotę pobiec do kuchni, by upichcić w niej coś, co tygryski lubią najbardziej, czyli domowe wypieki. Jest niczym balsam na duszę, w piątkowy wieczór, po ciężkim tygodniu. Odpręża, relaksuje zapraszając do słodkiego świata Jagody.
 
Natalia Sońska to moja ukochana polska autorka. Często to powtarzam, bo naprawdę mnie urzekła już od pierwszego zdania. Rzadko zarywam dla książki noc, dla Natalii zrobiłam wyjątek. Jej pióro jest niezwykle lekkie i uzależniające. Jej powieści zaś są niczym dziewczyna z sąsiedztwa. Łatwo można odnaleźć w nich cząstkę siebie, swojego życia, swoich trosk i rozterek. Uwielbiam jej sposób budowania postaci, choć czasem mam ochotę popukać ich po głowie. Ale to jest właśnie fajne, że nikt nie jest tam idealny, a autorka pokazuje, że życie nie zawsze bywa różowe, a każdy z Nas jest inny i inaczej mierzy się z własnymi kłopotami.

ZACZNIJMY JESZCZE RAZ to najnowsza powieść Natalii Sońskiej i zarazem trzecia cześć serii "Jagodowa miłość" czyli historii Jagody - pasjonatki wypieków i renowacji starych mebli, która  pracuje w uwielbianej przez klientów cukierni Słodka, gdzie kolejki niemal nie mają końca, ciasto jest zawsze świeże, a ekspedientki uśmiechnięte. Jagoda ma wyszczekaną, nieokiełznaną młodszą siostrę Agatę, z którą dzieli swoje codzienne troski, a w jej życiu ostatnio zadomowił się Teodor - niezwykle przystojny mecenas, który pomógł Jagodzie wreszcie zakończyć nieudane małżeństwo. Pytanie tylko, czy Teodor podbije serce Jagody, jak Tomasz? a może to serce jest wciąż zajęte? Bo Tomasz nie znika, a jego historia też się mocno gmatwa. Jego świat stanie na głowie i zrobi skok w nieznane. W słodkiej zaś dzieje się źle, bowiem właściciel cukierni znika i najwyraźniej nie chce, by go odnaleziono. Jagoda ze wszystkich sił stara się utrzymać działalność firmy, ale bez dostępu do konta nie za wiele może zdziałać. Co się stanie z miejsce, w które Jagoda składa tyle serca? Czyżby znów źle ulokowała swoje emocje? Czy Tomasz znów pojawi się na horyzoncie?

Nie będę nic więcej zdradzała. Powiem Wam jedynie, że w mojej ocenie to najlepsza część z serii. Dlaczego? Hmnnn może dlatego, że więcej się tu dzieje. Fabuła się rozkręca, a autorka rzuca bohaterom coraz więcej kłód pod nogi. Pojawia się tu również nieco dreszczyku. Natalia bowiem bardzo zgrabnie wplotła w książkę wątek kryminalny, który dodał książce nieco pieprzu. Tym szybciej i przyjemniej się ją czyta. Nawet nie wiem kiedy ją skończyłam. I tu kolejna niespodzianka od autorki, bo wygląda na to, że... będzie kontynuacja?

Ja uwielbiam pióro Sońskiej za zgrabne dialogi, apetyczne opisy i brak pikanterii. Mam wrażenie, że to jedna z nielicznych autorek, która (dziękować Bogu) nie idzie za trendem Greya i nie opisuje sprośnego seksu. Nie myślcie jednak, że to przesłodzona literatura. O nie. Słodkie są tu serniki, lecz przygody bohaterów jak najbardziej realne, przewrotne i ludzkie.
 Natalia Sońska
Zacznijmy jeszcze raz to książka o odwadze, nieuchronnych zmianach, trudzie decyzji i miłości. Autorka pokazuje, że serce nie sługa, a rozum rzadko idzie z nim w parze. To powieść o sile determinacji, która przypomina, że w grupie siła, a działając w zespole i mając wspólny cel można osiągnąć rzeczy, które wydają się być niemożliwe. Sońska przypomina, że czasem nieprzemyślane, spontaniczne, nieprzemyślane decyzje potrafią zrujnować życie, które budujemy latami, a przynajmniej wywrócić je do góry nogami, zaś nienawiść jednej osoby może być bardzo toksyczna i niebezpieczna, szczególnie nienawiść odrzuconej, zranionej kobiety.

Jeśli nie czytaliście poprzednich książek z serii, koniecznie zacznijcie czytanie po kolei:
Cała przyjemność po mojej stronie
Co jeszcze mogę dla Ciebie zrobić?

Zachęcam do lektury. 

Są takie rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie życia. Choć przyznam szczerze, że zmieniają się na przestrzeni lat, tak jak zmieniam się ja. Ewoluują wraz z osiąganiem coraz większej dojrzałości. Jednak są również takie, które pozostają niezmienne, których trzymam się jak drogowskazów. Czy są to rzeczy, bez których nie mogłabym żyć? Nie lubię tak myśleć, bo w życiu nie ma niczego, czego nie moglibyśmy utracić. Niczego, co jest pewne i trwać będzie wiecznie. Nawet słońce, kiedyś zgaśnie. Dlatego dziś chciałabym przedstawić Wam listę subiektywnych rzeczy, które sprawiają, że moje życie wydaje mi się piękniejsze, barwniejsze lub cenniejsze.
Jest ich 36. Dokładnie tyle, ile mam lat.

Kiedyś byłoby tu więcej rzeczy materialnych, jak pomadki, które jako studentka miałam dosłownie w każdej kieszeni i kompletnie nie zdawałam sobie z tego sprawy. Bielizna lub torebki, od których byłam totalnie uzależniona lub kolorowa biżuteria, która pasowała do wszystkiego i dzięki której tworzyłam ciekawe sety ubraniowe. Ta lista byłaby listą rzeczy, które mnie charakteryzują, które kojarzyłyby Ci się właśnie ze mną np. perfumy Davidoff, których używałam przez jakieś 5 lat niezmiennie. Dziś jednak na liście są rzeczy, które określają to, kim jestem, jakimi wartościami się kieruje, a także, co mnie zachwyca. Coraz mniej tu rzeczy, które można mieć na własność. Zresztą same zobaczcie.

Kolejność jest przypadkowa.


36 rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie życia


1. MIŁOŚĆ - to chyba dla mnie absolutna podstawa. Miłość do bliźniego, miłość do siebie samego, miłość do ojczyzny, do Boga. To właśnie miłość kieruje całym naszym życiem, jej brak generuje zło. Bez miłości nie ma życia. Każdy kogoś lub coś kocha. Ma tyle postaci, tyle wymiarów, objawia się na tyle różnych sposobów. Każdy jest piękny. Każdy niepowtarzalny.

2. MOTYLKI W BRZUCHU  - To uczucie, gdy się zakochujesz, gdy widzisz ukochaną osobę, gdy ją czujesz, gdy Cię całuje, dotyka. Każdy powinien być choć raz w życiu zakochany. Tak samo, jak każda kobieta powinna mieć możliwość poznania tych motylków w brzuszku, jakie generują pierwsze ruchy dziecka w brzuszku. Nie wyobrażam sobie życia, nie zaznawszy ich.

3. DZIECI - mamy je wpisane w katalog potrzeb ludzkich jako przetrwanie gatunku, ale przecież dzieci, to coś znacznie więcej: nasza krwawica - coś co powstaje właśnie z Nas, coś  - czemu dajemy życie. Prawdziwy cud. Choć te cuda później dają ostro popalić. Nie wyobrażam sobie nie mieć dzieci. I jestem na 100% przekonana, że gdybym mieć ich nie mogła, starałabym się o adopcję, poruszyła niebo i ziemię, by mieć te małe stópki do całowania i tą pachnącą główkę do wąchania.

4. RODZINA - daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Określa naszą tożsamość. Buduje poczucie więzi. Nie wiem, jak można nie chcieć założyć własnej. Po prostu nie wiem, choć szanuję, bo rozumiem, że mamy różne historie. Ja bez rodziny czułabym się... nikim. Naprawdę. Gazela i dziewczynki są dla mnie wszystkim.

5. UŚMIECH - uśmiech dziecka, zakochanego faceta, babuni, obcego przystojniaka, funfeli, czy obcej osoby, która przekazuje nam zastrzyk pozytywnej energii i sprawia, że dzień ma wyraźniejsze barwy, kawa lepiej smakuje, a świat wydaje się lepszy.

6. WZROK  - podziwiam ludzi niewidomych, jak sobie radzą w życiu, jak sobie radzą z tym, że nie mogą ujrzeć twarzy bliskiej osoby, czytać z twarzy i mowy ciała, czytać książek, zobaczyć, jak piękny jest nasz świat. Dziękuję Bogu za to, że widzę, a jeszcze bardziej, że często potrafię dostrzec o wiele więcej od innych ludzi. Uwielbiam obserwować, delektować się koncertem barw, a potem te obrazy zapamiętywać.

7. SŁUCH - możliwość słuchania to piękny dar. Symfonia dźwięków, jakie daje nam życie: piski dzieciaków na górce, odgłosy przyrody, tętno miasta, barwy muzyki.

8. DOTYK - czuć... jedzenie, powiew wiatru na skórze, muskanie kociej sierści na łydce, gdy zwierzak prosi o pieszczoty, dotyk malutkich dłoni, które po raz pierwszy złapią Cię za kciuka. Wreszcie dotyk kochanej istoty, elektryzujące prądy, które przechodzą przez ciało, gdy to czyni. Móc poznać różne faktury, temperaturę...zmysły to coś niebywałego.

9. SMAK  - kocham jeść, uwielbiam delektować się smakiem. Chyba jestem degustatorem życia po prostu. Nie wiem, jak ludzie mogą palić papierosy, świadomie wyciszając, wręcz zabijając, tę umiejętność.

10. ZAPACH - och są takie zapachy, które przywołują na myśl konkretne wspomnienie, konkretne osoby lub wpływają na nas w konkretny sposób. Uwielbiam zapach koszonej trawy i powietrza po deszczu. Wiem, jak pachnie Londyn i które perfumy, mogę sprawić mężowi, bo mi się od razu z nim kojarzą, choć nigdy ich nie używał. Kocham zapach polnych i dzikich kwiatów: akacji, konwalii, peonii.... i wspomniany już wcześniej zapach główek moich dzieci. Totalnie uzależnia. No i ten moment, gdy wchodzisz do domu, w którym roztacza się woń pieczonego ciasta (szczególnie drożdżowego), który sprawia, że czujesz się.... błogo.

11. POKÓJ - myślę, że zbyt mało osób docenia fakt, że przyszło nam żyć w pokoju. Nie jest łatwo. Jest mnóstwo zagrożeń, niebezpieczeństw, pokus, ale nie toczy się wojna. Jestem za to bardzo wdzięczna.

12. CISZA - dopóki nie zaszłam w ciążę nie umiałam jej docenić, wręcz jej nie znosiłam. Potrzebowałam muzyki, by oddychać. Szelestu chociażby. Uwielbiałam szum miasta. Dziś doceniam każdą chwilę w ciszy, gdy mogę zagłębić się w swoje myśli, usłyszeć swoje potrzeby. Odpocząć.

13. KSIĄŻKI - kolejna niedoceniana przeze mnie niegdyś rzecz. Wyobrażacie sobie świat bez książek? Bez całej tej wiedzy spisanej na kartkach papieru? W ogóle bez umiejętności pisania? Ja absolutnie nie. Książki są dla mnie żywym organizmem, pełnym wiedzy, przygód, pasji. Darzę je ogromnym szacunkiem. Są jak najlepszy przyjaciel: służą radą, dobrą nauką, potrafią sprawić, że zapomnisz o troskach, przeniesiesz się do innego świata, wymiaru. Poczujesz się zrozumiana, przeżyjesz przygodę, nauczysz się czegoś. Kocham czytać.

14. KOLOR - wyobrażasz sobie świat bez tej ferii barw? Bez tęczy? Lazuru oceanu? Orzechowych oczu pierwszej sympatii lub pola lawendy? Gdyby to wszystko nie miało koloru? Ja absolutnie nie. Kocham barwy. Choć sama na co dzień lubię przywdziewać biel, czerń i właśnie szarość, to kocham kolorowe rzeczy i różnobarwny, piękny świat.

15. ZWIERZĘTA - i te dzikie, i te domowe, i te duże, i te malutkie. Uwielbiam patrzeć na ich dzikość, na instynkty, na nasze wspólne zachowania. Jestem kociarą, ale świat bez tych wszystkich zwierząt (nie tylko futrzastych) byłby.... pusty.

16. NATURA - im jestem starsza, tym większe ukojenie przynosi mi piękno krajobrazu. Widok wody, lasów, pól i łąk. Coraz częściej łapię się na tym, że chwiałabym mieć dom z widokiem na... naturę (nie na miasto).

17. CZEKOLADA - jestem totalnie uzależniona. Już Aztekowie wiedzieli, że to napój dla najbardziej wytwornych podniebień, bo przyrządzany wówczas z nasion kakaowca napój przeznaczony był dla bogaczy. Potrafię wyjść w deszczu do sklepu po tabliczkę. I choć najlepsza jest nie osiągalna w Polsce, to zadowalam się i tą gorszej jakości.

18. OWOCE - moja miłość. Latem mogłabym nie jeść niczego innego. Koszyczkiem malin się nie dzielę. Kupuję dwa. Jeden cały mój. Jestem owocowym obżartuchem. Wychowywałam się u dziadka na działce, a  tam było wszytko od poziomek po wielkie dorodne brzoskwinie. Były truskawki, maliny, czereśnie, wiśnie, jabłka (różnej odmiany), gruszki, śliwki (pamiętam przynajmniej 3 odmiany), jeżyny, morele, agrest (biały i czerwony) i porzeczki (białe, czarne i czerwone). Już o 6 rano wybiegałam w pole w kaloszach i koszuli nocnej, którą doskonale pamiętam. Na śniadanie zaś jadłam kubek słodziusieńkich poziomek.

19. PROMYKI SŁOŃCA PRZEDZIERAJĄCE SIĘ PRZEZ OKNO - też lubicie ten widok sączącego się przez okno słońca? Czy to poranne, czy te najpiękniejsze, tuż przed zachodem. Uwielbiam każde. Mieszkałam swego czasu w starej kamienicy w oknami od północy - coś okropnego. Właśnie wówczas zdałam sobie sprawę, jak potrzebne do życia jest mi światło.

20. WYGODNE ŁÓŻKO - dopóki nie wyprowadziłam się z domu i nie kupiłam własnego łóżka, z materacem dopasowanym właśnie do moich wymagań, nie sądziłam, że aż tak można kochać łóżko. Choć jako studentka kochałam je miłością ogromną. Ohhh, jak ja kochałam spać. Nadal kocham, tylko jakoś tak się nie składa, bym mogła spać... czytać do snu, też nie mogę w łóżku, bo na przeciw mamy małą, wymagającą lokatorkę.

21. SZKOŁA - pomyślisz, że coś ze mną nie tak, ale ja bardzo lubiłam się uczyć. Nie musiałam nigdy poświęcać na to za dużo czasu, a poznawanie nieznanych rzeczy zawsze uznawałam za ekscytujące. Oczywiście nie wszystko było tak fantastyczne, bo jakoś budowa pantofelka mnie nie pociągała, ani prawo spółek, ale ogólnie myślałam o tym, by pozostać na uczelni i robić doktorat. Jestem kujonem?

22. ŻYCZLIWOŚĆ - oj jak bardzo mi tej cechy brakuje w dzisiejszych czasach. U rówieśników i młodszych ludzi. Jakby ta cecha wyginęła w toku ewolucji. A jak reagujesz, gdy ktoś obcy się do Ciebie uśmiechnie? Przepuści w drzwiach lub kolejce? Bezinteresownie pomoże? Miło, gdy koleżanka z pracy zaleje kawę, bo sobie też robi, albo gdy wieczorem mąż zapyta, czy nie masz ochoty na herbatkę, bo wie, że lubisz, prawda? Myślę, że świat potrzebuje więcej życzliwości. Zdecydowanie. Tylko dobrem można unicestwić chamstwo i obojętność. Chciałabym zrobić coś, by ludzie znów byli dla siebie bardziej życzliwi.

23. DOBROĆ - kolejna nieuchwytna rzecz, która czasem zanika. Lgnę do dobrych ludzi, jak mucha do lepu. Potrzebuję ich, jak powietrza, by wierzyć  w ludzkość, by się od nich uczyć, by naśladować.

24. EMPATIA - jestem osobą o bardzo wysokim stopniu empatii, odczuwam ją bardzo namacalnie, wręcz fizycznie. Współczuję ból, czuję na własnej skórze czyjeś emocje. Wiem, kiedy ktoś w moim otoczeniu jest zły, smutny, podminowany. To przekleństwo i dar jednocześnie. Gdyby nie empatia, ludzie dawno by się pozabijali. Gdyby nie empatia każdy z nas czułby się niesamowicie samotny i niezrozumiany.

25. RÓŻNORODNOŚĆ - ODMIENNOŚĆ - nie wyobrażam sobie świata, w którym każdy jest taki sam, żyje według jednego schematu. Robi, myśli, czuje to samo. Uwielbiam świat za to, że jest różnorodny, różnobarwny, jak ogromny i pełen możliwości.

26. PODRÓŻE - mówiłam już, że kocham podróżować? Mogłabym wracać na miesiąc do domu i znów gdzieś jechać. Nosi mnie. Usycham odkąd są dziewczyny, bo nie jeździmy ani za często, ani za daleko. Ale wierzę, że za dwa lata sobie odbijemy. Jako studentka min. 4x w roku byłam na kilka dni w Londynie. Nie byłam tam od 8 lat :( dusza płacze.

27. HISTORIA - tak, tak to był mój ulubiony przedmiot. Najbardziej fascynowała mnie historia starożytna, najmniej współczesna po II Wojnie Światowej. Uwielbiam słuchać o tym, co kiedyś było. A potem jechać w dane miejsce i zobaczyć je na własne oczy. Kim byśmy byli, nie mając własnej historii? Czy mielibyśmy jakąś tożsamość?

28. ŚRODKI HIGIENY INTYMNEJ - dobra, to najbardziej przyziemny przedmiot, jaki mogłabym tutaj wymienić, ale higiena jest dla mnie bardzo ważna i w głowie mi się nie mieści, jak kobiety żyły w dawnych czasach używając waty, szmat itp... coś okropnego.

29. SAMOCHÓD - nie wiem, czemu tak późno zrobiłam prawko, bo miałam 25 lat, ale wiem jedno, przy dwójce dzieci nie wyobrażam sobie nie mieć samochodu. Wygodnicka jestem, wiem. Ale jazda samochodem również koi moje nerwy.

30. PODKŁAD - nie umiem wyjść z domu bez podkładu. To straszne, ale mam tak słabą cerę, że po prostu nie umiem światu pokazywać mojego prawdziwego oblicza :p

31. JEANSY - dziękować Bogu za kobiety, które wywojowały sobie prawa równe mężczyznom, bo choć kocham sukienki, to spodnie są po prostu drugą skórą.

32. CIEPŁA HERBATA - jestem totalnie uzależniona od picia ciepłej herbaty. Od kilku lat jest to jedynie rooibos. Od czasu do czasu dobry earl grey z mlekiem :) dzień bez herbatki, to dzień stracony.

33. KWIATY - kto śledzi mój profil na instagramie, doskonale wie, jak ważne są dla mnie kwiaty. Ich zniewalający zapach i urzekający wygląd, który sprawia, że całe pomieszczenie wydaje się pełne ciepła oraz energii i pozwala mi wrócić do magii mojego dzieciństwa, spędzonego u dziadka w ogródku.

34. LUDZIE - jestem ekstrawertyczką, do tego jedynaczką, której potrzeba posiadania bratniej duszy na wsze czasy, nie została w dzieciństwie zaspokojona. Od zawsze lgnęłam do ludzi. Teraz jestem bardziej schowana w skorupę, ale niegdyś dusza towarzystwa, pełna energii, która nigdy nie odmawiała przyjaciołom. Poza tym, dużo gadam. Ale to już wiecie. No do kogoś trzeba.

35. MUZYKA I TANIEC - ostatnio lepiej mi w ciszy, ale... to nie oznacza, że nie kocham muzyki i tańca, którego ekspresja potrafi lepiej ukazać emocje niż niejedno słowo. Tańczyłam większość swojego życia i bardzo mi tego brakuje. Jedyne, co mnie powstrzymuje, to fakt, że na kursy chodzą zwykle dzieci młodsze ode mnie o jakieś 20 lat!

36. FOTOGRAFIE - jedyna rzecz, która pozwala nam na uwiecznienie wspomnienia na zawsze, a ja lubię mieć wspomnienia.

Mogłabym jeszcze tak wymieniać, bo naprawdę jest wiele rzeczy bez których nie wyobrażam sobie życia. Pewnie nie jednym Cię zaskoczyłam. Pewnie nie jedno wydaje Ci się absurdalne, ale to pierwsze 36 rzeczy, które ze mnie wypłynęły. Niektóre to zwykłe milusie, czyli rzeczy na których widok poprawia mi się nastrój albo które zawsze wywołują uśmiech. Niektóre są dla mnie priorytetowe. Moje.

A Ty co byś wymieniła? Tak szybko, na spontanie?
A po głębszym zastanowieniu?

Jeśli spodobało się się moje urodzinowe zestawienie, może chcesz zajrzeć do poprzednich?





Urlop wychowawczy czy powrót do pracy? To dla mam bardzo trudna i bardzo ważna decyzja, niosąca za sobą dość poważne konsekwencje. Nie ma tu scenariusza idealnego. Nie ma tu odpowiedzi na pytanie, co jest lepsze. Każde dziecko jest inne, każde ma inne potrzeby. Inne są nasze sytuacje życiowe i finansowe. Wreszcie inne potrzeby mamy my, mamy. Należy wybrać to, co najlepsze jest dla nas i dla naszej rodziny. Jedno  jest pewne, gdy zdecydujemy się na powrót, zmienia się wszystko, a my musimy postawić na pierwszym miejscu również siebie, na równi z dzieckiem. I tak dochodzimy do sedna sprawy, do konieczności zajęcia się sobą.

Nie chcę Wam pisać o powrocie do pracy z punktu rozstania z dzieckiem, samego momentu podjęcia tej decyzji ani przedstawiać argumentów za pozostaniem na urlopie wychowawczym, czy powrotem do pracy. To drzewko decyzyjne należy do Was. Chciałam ugryźć ten temat z perspektywy bycia kobietą i konieczności postawienia wreszcie siebie w centrum. Wiele mam ma z tym problem. Nie chodzi o fakt, że się zaniedbujemy, czy źle wyglądamy. Inne priorytety ma kobieta pracująca, a inne kobieta zajmująca się domem i dziećmi. Dla nas często jest coś ważniejszego, niż sam wygląd. Zupełnie na coś innego przeznaczamy swój czas oraz pieniądze. Do fryzjera zawsze mogę pójść ten tydzień, czy dwa później. Nowe buty mogę kupić w przyszłym roku, gdy przestanę chodzić ciągle z wózkiem. Paznokcie mogę pomalować jutro, bo dziś już nie mam siły. Jednak, gdy wracamy do "świata dorosłych" trzeba wyglądać jak dorosły. Trzeba znaleźć czas i pamiętać o wizycie u kosmetyczki czy fryzjera.

Nie było mnie w pracy 5 lat! 5 lat! wyobrażacie to sobie? Długa przerwa prawda? Nie żałuję ani trochę. Czy siebie zaniedbałam? Hmnnn... Nie powiedziałabym. Po prostu inne są potrzeby, gdy siedzi się w domu z malutkimi dziećmi. Nie musiałam kupować dużej ilości ciuchów, bo nikt mnie nie oceniał, no prócz moich maluchów, ale dla nich nie jest ważne czy mam tą samą bluzkę, co wczoraj, czy jest nadszarpnięta czasem, ani jakiego jest koloru. Nie kupowałam też rzeczy drogich czy eleganckich, a jedynie praktyczne, wygodne, a przede wszystkim takie, których nie będzie mi żal, gdy się zniszczą, bo przy malutkich dzieciach nie dbamy o to, co mamy na sobie, a o same dzieci. Emilia ulewała nam do 11. miesiąca życia, potem weszłyśmy w fazę karmienia. Bywały dni, że przebierałam się po 7 razy dziennie lub swoje zaplamione ciuchy wyrzucałam do kosza, bo nie byłam w stanie ich doprać, nawet detergentami. Buty? Kocham! jak to kobieta! ale tyle, ile razy przejechałam sobie wózkiem po stopie, bo sama z dwójeczką musiałam znieść wózek po schodach i wykaraskać się z windy... tyle razy mi dziewczynki deptały po stopach, że... nigdy przy nich nie biegałam w "ładnych butach", które zakładam do ludzi. Ani w obcasach. Jestem praktyczna. Torebki? Nie potrzebowałam. Miałam porządną, fajną torbę dla mamy. Tam mieściło się wszystko, również moje szpargały. Co za tym idzie, nie malowałam się za bardzo. Praktykowałam raczej make up "no make up".

Powrót do pracy sprawił, że musiałam krytycznym okiem spojrzeć na zawartość mojej szafy, a także kosmetyczki. Wykonuje zawód, gdzie pracuję wśród ludzi, w biurze. Muszę być ubrana schludnie, elegancko, kobieco. Na szczęście żaden mundurek, ani uniform mnie nie obowiązuje, ale lubię dobrze wyglądać i nie chcę codziennie zakładać tego samego. Wiecie, jak to jest przebywać wśród innych kobiet? Stale czujecie się oglądane i oceniane. W pracy, wiadomo, nie czuję się już tak swobodnie, jak w domu. Włosy muszą być ułożone, makijaż dopracowany, a ciuchy.... no inne niż dres i wygodny t-shirt. Do tego dochodzi czujne oko koleżanek, które ciągle nas oceniają i jakoś musimy się z tym skonfrontować.


Kiedy mama wraca do pracy... najpierw idzie na zakupy. 


Może i brzmi nieco próżnie, ale taka jest prawda. Grunt, by zrobić z głową. Najlepiej stopniowo, tworzyć podstawy. Uzupełniać braki korzystając z wyprzedaży, promocji, okazji. Przejrzeć swoją szafę. Stworzyć basic i bawić się dodatkami. Jestem minimalistką. Wolę też rzeczy naturalne i dobrej jakości, ale nie muszę mieć 5 paru butów w sezonie. Nie mam też ambicji, by nie wystąpić dwa razy w tym samym stroju. Do tego wychodzę z przekonania, że ma być mi przede wszystkim wygodnie i pragnę czuć się sobą, a nie przebraną za kogoś innego. Nigdy nie podążałam ślepo za modą. Nigdy nie byłam transetterką. Uważam, że nie wszytko co modne, musi być ładne. Mam swój gust i swoje zdanie. Nie wstydzę się szukać pomocy u profesjonalistów, szczególnie gdy chodzi o kosmetyki. To również ogromna oszczędność czasu. Zazwyczaj zanim zacznę kupować, lubię udać się do perfumerii na rozmowę z konsultantką np. w perfumerii Douglas, która doradzi mi, jak się malować, czego unikać, jakich kosmetyków szukać oraz pomoże w doborze idealnego odcieniu podkładu, korektora czy pomadki. Do tego mnie umaluje, dając cenne wskazówki. Dopiero wówczas rozpoczynam kompletowanie kosmetyczki.

Przebywając z ludźmi, siłą rzeczy staramy się wyglądać dobrze. Chcemy wyglądać dobrze. Dzięki temu, czujemy się lepiej. Dorośli zamiast oceniać mądrość, umiejętności, życzliwość niestety zwracają uwagę na powierzchowność. Powiem Wam więcej, z perspektywy tych 5 lat spędzonych w domu, stwierdzam, że każdemu przydałaby się taka przerwa, by złapać dystansu do życia i nauczyć się od dzieci dobra, ciepła, życzliwości, nie oceniania innych czy szczerości. Wchodząc do biura, chcemy widzieć osoby profesjonalne, a profesjonalizm często cechuje osoby schludne, ubrane stosownie do miejsca oraz sytuacji. Bez kaszki we włosach czy poodpryskiwanych paznokci. 

Gdy wróciłam do pracy, zaczęłam bardziej o siebie dbać, bo więcej czasu spędzam poświęcając czas sobie, jako kobiecie. Zwykły manicure czy pedicure prócz tego, że dobrze wygląda, pozwala mi się odprężyć. I nic mnie tak nie cieszy, jak upolowane w przecenach dodatki, których nie używałam przebywając na urlopie wychowawczym: kolczyki, wisiory czy bransoletki. Gdy dziewczynki były małe zrezygnowałam też z używania perfum, które uwielbiałam, by nie podrażniał je mój zapach. Pachniałam mamą, głównie mlekiem. Poza tym szkoda mi było używać ich po prostu siedząc w domu lub wychodząc na plac zabaw. Dziś znów z rozkoszą podczas zakupów wbiegam do perfumerii, by powąchać nowe zapachy ulubionych marek.

Uważam, że w życiu na wszystko jest czas i miejsce. Na zwolnieniu, urlopie macierzyńskim, czy wychowawczym fajnie jest poczuć się bardziej naturalnym. Nie przejmować wyglądem i opinią innych. W tym okresie zaprzyjaźniłam się z kosmetykami naturalnymi, chodziłam bez makijażu, swobodnie, akceptując swoje niedoskonałości. Dziś, jako mama po części pracująca znów się maluję i stroję. Puszę piórka, bo od rana prócz bycia mamą i kobietą, jestem też osobą pracującą. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

A Wy? Co o tym myślicie? Przebywając z dziećmi pozwalacie sobie na większą swobodę? A może zawsze dbacie o siebie i swoją kobiecość w równym stopniu? Zawsze jesteście idealne? Z super fryzurą, idealnie pomalowanymi paznokciami i ciuchami na czasie?
Jak to u Was jest?