Ten rok będzie dla mnie wyjątkowo ciężki, ale też wyjątkowo magiczny. Na świecie pojawi się nasza druga kruszyna. Majeczka będzie musiała przeistoczyć się z jedynaczki w starszą siostrę, a ja z całych sił będę się starała obie je ogarnąć. Przy tym wszystkim liczę na odrobinę czasu dla siebie. Myślisz, że to realne?

Ostatnio najlepiej mi pod kocem z książką w ręku. Nie będzie to łatwe zadanie, dlatego moje wyzwanie na rok 2017 rok jest proste: CZYTAĆ! Nie ważne co, nie ważne ile. Czytać. Choć ociupinkę. Odrobinkę. Chcesz dołączyć? To nie konkurs. To nie zawody. To postanowienie czytania. Jeśli to będą 4 książki w ciągu roku - w porządku. Jeśli więcej to fantastycznie! Ale czytaj. Nawet te 15 minut w ciągu dnia. Albo 30 min. w tygodniu. Ile czasu uda Ci się wygospodarować, z tego się ciesz i czerp radość z czytania.
 
W zeszłym roku założyłam sobie pewne priorytety. Chciałam poszerzać swoje horyzonty. Sięgać po coś, po co jeszcze nigdy nie sięgałam. Nie powiem, bo moja kochana grupa facebookowa, na której mamy własny KLUB KSIĄŻKI bardzo mi w tym pomogła. Każda z Nas jest inna, każda czyta coś innego. Jedna mniej, druga więcej. Są licealistki, są mamy z dwójką, a nawet większą gromadką dzieci. Są studentki. Łączy nas jedno: na książkę zawsze znajdziemy czas.
 
W tym roku po prostu chcę czytać. A wierzę, że aby chcieć czytać, trzeba sięgać po odpowiednią dla siebie literaturę, która nas interesuje. Dlatego w 2017 roku stawiam na:
 

PORADNIKI DLA RODZICÓW - zdecydowanie pora zwiększyć swoją wiedzę, bo czuję że tą sferę zaniedbałam. Już czekam na zamówioną książeczkę. Jeśli znasz jakiś dobry, mądry poradnik daj mi proszę znać w komentarzu, chętnie po Niego sięgnę. Do tej pory zakochałam się w trzech "Nie tylko chusta" M. Bialik, "Kiedy Twoja złość krzywdzi dziecko" oraz "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10".

LITERATURA DZIECIĘCO - MŁODZIEŻOWA - w ubiegłym roku zdałam sobie sprawę, jakie mam braki w literaturze dziecięcej, a przecież niebawem sama będę chciała Majci podsuwać mądre książki, które rozbudzą w niej wyobraźnię i rozniecą miłość do czytania. W planach "O czym szumią wierzby", "Kubuś Puchatek" czy "Mary Poppins" - a Ty co mi polecasz?

KLASYKA ŚWIATOWEJ LITERATURY - tak, tak, braki, braki. Zdecydowanie spodobała mi się klasyka. W zeszłym roku dopiero odkryłam sir Arthura Conan Doyle'a. W głowie się nie mieści. W tym roku bardzo chciałabym przeczytać "Hrabiego Monte Christo" czy "Szczygła".

POLSCY AUTORZY - tak, przekonałam się. Zdecydowanie się przekonałam do polskiej literatury. Dlatego chcę bardziej poznać nasze rodzime półki. Kogo mi polecasz? Do tej pory poznałam jedynię Musierowicz, Bondę, Mroza oraz Witkiewicz, Sochę i Natalię Sońską.

TO, CO LUBIĘ - gdy nie mam ochoty na rozwój, a chcę po prostu odpocząć, odsapnąć i poczuć się szczęśliwa w swoim świecie, sięgam właśnie po to, co lubię czyli kryminały i literaturę kobiecą, poradniki związane z minimalizmem, slow life czy hygge.

Nie zamierzam czytać książek na wagę. Jak uda mi się sięgnąć chociaż po jedną książkę z ww. kategorii będę kontenta. Jest mnóstwo autorów, z którymi chciałabym się zmierzyć, ale nie koniecznie w tym roku. Wiem, że 2017 to ja, rodzina i odnalezienie równowagi. Bo ten rok określa mi właśnie hasło: RÓWNOWAGA. Jej będę poszukiwała najmocniej. Równowagę między rodziną, a życiem poza nią. Równowagę między siostrami. Równowagę między dziećmi, a mężem. Równowagę między rozwojem, a domowym ciepłem.
 
Czytać! W  tym roku chcę po prostu czytać. Z pewnością możesz liczyć na kolejną wymianę książkową i akcję "czytajznami" A że teraz leżę i pachnę - bo tak muszę, to wykorzystuję czas na czytanie. A Ty? Czytasz jakieś książki? Lubisz to? Postawiłaś sobie jakieś wyzwanie? Liczę, że polecisz mi jakieś ciekawe pozycje. Możesz?
 
 
 
Miesiąc upłynął nam pod znakiem rodziny i bliskości. Przygotowania do Świąt zdecydowanie zdominowały 32. miesiąc rozwoju Mai. Co róż coś się działo, mimo dobrego planu Świąt w rytmie slow, nie obyło się bez świątecznej bieganiny i stresów (niestety choć staram się z tym walczyć, ciężko pokonać rytuały zaczerpnięte z domu). Jednak udało nam się zagarnąć wiele wspólnych, pięknych chwil, które uwieczniliśmy na zdjęciach: wybieranie żywej choinki, wspólne pieczenie pierniczków (czytaj bezstresowe pląsanie i babranie się w kuchni), ubieranie choinki, świąteczna mini sesja rodzinna, wysyłanie kartek, pisanie listu do Św. Mikołaja. Wreszcie Wigilia, Sylwester i....

i potem było troszkę gorzej. Święta nie służą moim ciążom. Poległam z Mają. Poległam i z drugą córcią. Od Świąt głównie leżę i odpoczywam. Nie mogę za dużo chodzić (tylko po domu), przez co Maja nie za wiele ma mamy. Staramy się jednak miło spędzać razem czasem. Mamy naszych wartowników, którzy dzielnie nam pomagają i zabierają Maję na codzienne spacery.

A Maja to istny wulkan energii. To ucieleśnienie ruchu i gadulstwa. Nie sposób ją zatrzymać, tak jak i nie sposób zatrzymać niekończącą się ilość pytań. Dlaciego? i Cio? wypowiadane jest milion razy dziennie. Nawet podczas czytania jednej strony bajki pytań jest trilion. Zabawy ruchowe to jest coś, czego w tym momencie moje dziecko potrzebuje najbardziej. Nawet sanki tak nie cieszą, bo trzeba na nich siedzieć. Lepiej się poganiać, rzucając śnieżkami. Nie ma już murków nie do zdobycia, ulubiona miejscówka to blat w kuchni. Wchodzi wszędzie i na wszystko. Jest wszędzie. Biega w tę i we wtą. Zaczęliśmy poważnie myśleć o zapisaniu Mai w pierwszym biegu dziecięcym na jesień. Będzie miała ponad 3 latka, więc czemu nie?
 
 
Z jednej strony coraz bardziej samodzielna i niezależna, z drugiej małe bobo, które chce się przytulać i czuć bezpiecznie. Kocha przytulanie, całowanie, łaskotanie. A ostatnio (po przeszkoleniu) w nasz wieczorny rytuał wkradł się MASAŻ SHANTALA. Maja wręcz żąda być wymasowaną. Ale to jest takie przyjemne. I dla niej, i dla mnie. Bardzo żałuję, że nie nauczyłam się tego wcześniej.

Tata powoli staje się numerem jeden. Przerwa międzyświąteczna i urlop tylko umocniła jego pozycję w sercu Mai. Obawiam się, że stracę tytuł tej najważniejszej, a Majcia zamiast córeczki mamusi zamieni się córeczką tatusia. Serce mi pęka na tę myśl. Ale mama teraz jest taka nieatrakcyjna. Nie może podnosić, nosić, skakać, biegać, wariować, nie wstaje w nocy, więcej leży i odpoczywa niż się bawi. Zostało nam tylko wspólne czytanie, rysowanie, puzzli układanie (a te przestały być atrakcyjne) i wieczorne rytuały czyli pieszczochy. Ehhhh

Od stycznia mieliśmy zacząć naszą przygodę z przedszkolem, jednak moje problemy ciążowe pokrzyżowały nam plany, tak więc jesteśmy sobie razem. Zwykle pod czujnym okiem wartownika. Trochę mi szkoda, bo Majcia kocha dzieci, uwielbia się z nimi bawić i wiem, że przebywanie z rówieśnikami jest dla niej ważne na tym etapie rozwoju. No ale co zrobić. Wymyślam jej jakieś zajęcia z tatą i mamy nadzieję na odwiedziny sąsiada. 
 
Misia Marysia 
Fantazję Maja ma niesamowitą. Stała się tak kreatywna. Sama się lubi bawić, wymyślać różne zabawy. Wchodzimy w to, wierząc że ma to fantastyczny wpływ na jej rozwój.
 
Przygotowujemy się na przyjście młodszej siostry. Dla siostry na specjalne życzenie Mai został zakupiony Henio 2 - w wersji różowej czyli Zuzia. Maja oczywiście też jest w ciąży. Ma w brzusku Tomka. Tomek bardzo ją kąpie, więc czasem musi odpocząć i nie może się schylać. Empatia mojego dziecka jest rozwinięta w najwyższym stopniu. Gdy pozuję do zdjęć oczywiście pozuje razem ze mną, w tych samych pozycjach. Efekty czasem pokazuję na FB lub Instagramie. Słodziak jest mój no. Choć czasami bym ją w szafie zamknęła, gdy ma gorszy dzień, to kocham ją nad życie.
 

przywileje kobiet w ciąży

Dopóki nie zaszłam w ciążę nawet się nie zastanawiałam, jak traktowane są kobiety z brzuchami. Od maleńkości wpajano mi, że ciąża to stan wyjątkowy,  a kobiety te są gloryfikowane, traktowane z należnym im szacunkiem, podziwiane i należą im się pewne przywileje. O jakież było moje rozczarowanie, gdy sama znalazłam się w stanie błogosławionym.

Mój dziadek zawsze stawiał ciążówki na piedestale. Mawiał, że to najpiękniejsza rzecz, jaka może przydarzyć się kobiecie i wówczas też najpiękniej wygląda. Traktował je wręcz jak świętości. Zawsze przepuszczał w kolejce, w drzwiach, w autobusie. Na widok brzucha miał szeroki uśmiech. Sam miał troje dzieci. Byłam przekonana, że nic w tym kontekście się nie zmieniło, że wojowanie feministek o równouprawnienie nic tu nie popsuło, niczego nie naruszyło. O w jakim ja byłam błędzie.

Jestem za równouprawnieniem i samostanowieniem, ale kobieta niegdyś była darzona większym szacunkiem za samą przynależność do tej płci. Otwierano przed Nami drzwi, przepuszczano przodem, podawano rękę do pomocy czy palto. Całowano w dłoń. Szczerze mówiąc mnie tego brakuje. Żałuję bardzo że czasy dżentelmenów i dam bezpowrotnie minęły, że Panowie patrzą na Nas nie jak na kobiety, a jak na zwykłego człowieka, któremu nic się nie należy, tylko dlatego, że ma biust i coś innego między nogami. O ile to jestem w stanie przełknąć, a raczej zdążyłam do tego przywyknąć, o tyle do lekceważenia ciężarnych nie potrafię.

PIERWSZEŃSTWO? A CO TO TAKIEGO?


W każdym markecie znajdują się kasy specjalne dla uprzywilejowanych, a więc dla niepełnosprawnych, kobiet w ciąży i dziećmi, ale czy któraś z Was spotkała się z tym, żeby przy tej kasie faktycznie została przepuszczona? Bez upominania się? Przepraszania? Ja ilekroć stawałam w takiej kolejce (bo przecież tam są mniejsze, więc wszyscy biegną) wszyscy obracali się plecami, udając że nie widzą ani mnie, ani mojego wielkiego bębna. O ile przede mną jest mało osób nie przeszkadza mi to, ale gdy kolejka zakręca, a nikt z osób przede mną nie należy do uprzywilejowanych czuję się poirytowana. Zwłaszcza, gdy czuję się gorzej, a takie dni bywają. Kiedyś poszłam na początek kolejki, pytając czy mogłabym zostać przepuszczona, kasjerka (TAK KASJERKA siedząca na kasie z pierwszeństwem!) zwróciła mi uwagę, bym wróciła do kolejki. Gdy zwróciłam jej uwagę, że jestem w ciąży, a ona siedzi przy kasie uprzywilejowanej stwierdziła, że ona nie może mnie obsłużyć, chyba że wszyscy w kolejce się zgodzą i jeszcze pytała koleżanki obok, czy oby na pewno może to zrobić! (szok).

U lekarza to samo. Naklejka przy recepcji jak wół: ustąp pierwszeństwa ciężarnej! I co? Nikt ani drgnie. Gdy zapytałam, czy mogę podejść bez kolejki (nawiasem mówiąc nie najlepiej się czułam i byłam blada jak ściana, do tego bez śniadania na czczo) nakrzyczała na mnie jakaś mama z 7 letnim synkiem, że ona też stoi w kolejce! Dacie wiarę? Mama mamie? Która również mogła skorzystać ze swojego przywileju. Nie, zamiast tego wyżyła się na mnie, bo nie wpadła sama na ten pomysł!

Odkąd byłam w ciąży z Mają na ciężarne zwracam szczególną uwagę, gdy tylko moje oko wyhaczy niemowlaczka lub mamę z brzuszkiem przepuszczam bez dwóch zdań. Jeszcze prowadzę do kasy by reszta zrobiła to samo. Nie chcę by kobiety z brzuszkiem były traktowane jak powietrze. Rozumiem niektóre doskonale się czują, ale w w 9 mcu,z  wielkim widocznym brzuchem, nawet ta najlepiej się czująca zamiast stać chętnie by klapnęła, gdyby tylko miała okazję. Zwykle od mam, którym pomogłam słyszę Dziękuję, jest Pani pierwszą osobą, która mi ustąpiła. Nie! No naprawdę nie może tak być! 
MAMO, WALCZ O SWOJE PRAWA I PRZYWILEJE! 
 
Owszem ciąża to nie choroba, ale stan szczególny. Nosisz w sobie życie. Nie raz Cię mdli, boli, wali w krzyżu. Świat nie stanął w miejscu, a Ty nie stajesz się pępkiem świata, ale z pewnością bywają dni, gdy czujesz się zmęczona i przygnębiona. Zakupy same się nie zrobią, niekiedy trzeba normalnie pracować, ale pamiętaj, że masz dwa razy więcej krwi, twój organizm utrzymuje dwie, a czasem i więcej osób. Funkcjonujesz zupełnie inaczej. Dlaczego nie miałabyś zostać przepuszczona z tego tytułu w kolejce, dlaczego nie miałabyś usiąść i odsapnąć. Korzystaj, z tego co nasze babcie i mamy miały w pakiecie, a  dziś o tym nie pamiętają. Tak, tak nie pamiętają. Nie raz od starszej Pani usłyszałam Chciałaś, to masz! A teraz stój! No w głowie się nie mieści. Dlaczego kobity są takie podłe, wredne, złośliwe i zazdrosne. To że ustępowano w autobusach miejsca było czymś oczywistym i naturalnym. Leżało w kanonie dobrego wychowania. Dziś wszyscy udają zajętych, kurczą się zaglądając w komórki. Czemu robisz na złość matce z dzieckiem? Przecież Tobie ustępowano. Pomagano. najbardziej dziwi mnie właśnie wrogość kobiet, bo Panowie zwykle są bardzo uprzejmi, troskliwi i mili. To kobiety są nieustępliwe, wredne, a niekiedy nawet chamskie. A zdawać by się mogło, że najlepiej zrozumie nas ktoś, kto sam to przeszedł. W nim powinno być najwięcej empatii.

Kiedyś cała rodzina pomagała ciężarnej. Opiekowała się nią. Odciążała od obowiązków domowych. A gdy urodziło się dziecko, zajmowali się nim wszyscy, by mama mogła jak najszybciej dojść do siebie i robić to samodzielnie. Były babcie, prababcie, ciotki. Każdy pomagał. To było normą. Dziś młode mamy często są zdane tylko na siebie. Często nie mają pomocy w bliskich, którzy zajęci są swoimi sprawami i życiem. Gdy rozmawiam ze znajomymi, mało która ma pomoc własnych rodziców czy teściów. Babcie ani dziadkowie, nie chcą zostawać z wnukami. Nawet na emeryturze są zbyt zajęci. Mają swoje pasje, realizują marzenia, bo oczywiście nie mówię o tych schorowanych, którzy sami wymagają opieki i pomocy. Gdy byłam mała uczono mnie, że rodzice są dla swoich dzieci - nie ważne w jakim są wieku - to jest jednokierunkowe. Potem my dzieci przekazujemy tę miłość dalej własnym, bezwarunkowo je kochając i troszcząc się o nie przez całe życie. Przykre, że dla niektórych osób wyprowadzenie się z domu rodzinnego oznacza koniec pomocy i wsparcia rodziców. Jesteś dorosły! Radź sobie! Ja swoje zrobiłem/am!

Chciałaś, to masz! Radź sobie! Ciąża to nie choroba!


Jeżeli tekst Cię poruszył. Jeżeli się z nim zgadzasz, a nie zgadzasz się na taką znieczulice udostępnij go proszę. Niech kobiety zaczną egzekwować swoje przywileje.

 
Zbliża się Dzień Babci i Dziadka, a my znów zachodzimy w głowę, co by tu dla dziadków przygotować. Z pewnością po raz pierwszy dostaną laurki i podejrzewam, że ten prezent przypadnie im do gustu najmocniej, ale że lubimy sprawiać innym przyjemność kombinujemy dalej.  Co jeszcze otrzymają? Nie mogę Wam dziś tego zdradzić, bo nasze dziadki są internetowe i moje posty po cichu czytają. Powiem Wam jednak, co dostali w zeszłym roku i co uważam za zdecydowanie najpiękniejszy prezent.

Widziałam mnóstwo inspiracji na te szczególne dni. Sama rok rocznie Wam coś proponuję. Możecie kupić prezent adekwatny do gustu i pasji dziadków, np. dedykowaną zakładkę do książki, kubek, fartuszek kuchenny, koszulkę czy herbatkę. Nasi dziadkowie np. dumnie czytają książki z dziadkowymi zakładkami.

Jeśli chcecie by prezent był bardziej spersonalizowany zamówcie np. foto-książkę, magnezy ze zdjęciami Waszych pociech, zróbcie spersonalizowane kartki okolicznościowe.

Coś bardziej osobistego? Proponuję księgę wspomnień - czyli książkę dla babci lub dziadka, w której mogą tworzyć pamiętnik dla wnuka: wklejać własne zdjęcia z dzieciństwa, opisywać jacy byli rodzice, jacy sami byli w dzieciństwie, co lubili robić, jak wyglądał świat za ich czasów. Dlaczego to świetny pomysł? Bo zafundujecie dziadkom powrót do własnej krainy dzieciństwa, uprzyjemnicie im tym samym nie jeden wieczór, a Wasze dzieci zyskają przepiękną pamiątkę. Ja do tej pory trzymam listy, które pisała do mnie babcia i dziadek, gdy byłam na wakacjach. Przypomina mi to ich ciepło, a gdy widzę ich charakter pisma od razu łezka się w oku kręci.

No i na koniec, przechodząc do puenty: kupcie im czas dla siebie! Przeżycie, które będą wspominali razem. Mogą to być np. bilety do teatru dla dzieci, możecie po prostu dziecko oddać na ten dzień dziadkom i niech robią to, na co mają ochotę. A możecie też skorzystać z ofert fotografów i zabrać dzieci na wspólne mini sesje zdjęciowe z dziadkami. Dziś wielu fotografów oferuje mini sesje z okazji Dnia Babci i Dziadka. Koszt to zwykle około 200-250 zł za 5 ujęć (dodatkowe płatne), ale spotkałam się też z ofertami, gdzie pierwsze zdjęcie było za 1 zł, a każde dodatkowe za 20-25 zł
 
Dlaczego warto? Dziadkowie mają niespodziankę i profesjonalne zdjęcia z wnukami. To piękna pamiątka. Plus to zdjęcie zaraz wyląduje w ramce i cieszyć będzie nie tylko oczy dziadków, ale ich dusze, bowiem wspominać będą co też berbecie na tej sesji robiły. My właśnie taki prezent ofiarowaliśmy naszym dziadkom w ubiegłym roku i byli bardzo zadowoleni. 
 
Ale jak już powiedziałam, ja bardzo lubię robić bliskim niespodzianki. A Wy? Co tym razem przygotowaliście? A może macie jakiś rytuał? Może co roku robicie to samo? Podzielcie się swoimi pomysłami. 
 

Życzę przyjemnego Dnia Babci i Dziadka!
 
 

W ubiegłym roku mocno wkręciłam się w czytanie. Powiedziałabym, że porzuciłam kuchnię i wypieki na rzecz metaforycznych podróży w czasie i przestrzeni. Nie zakładałam jednak żadnych ilościowych wyzwań. Czytanie ma być przyjemnością, a nie zawodami. Nie chciałam sobie niczego narzucać. To by mnie bardziej zniechęciło niż mobilizowało. Chciałam czerpać z czytania radość, odpoczywać, relaksować się i uciekać od codzienności.  Postanowiłam poszerzyć horyzonty. I tak wyszłam z założenia, że w 2016 roku chciałabym przeczytać coś polskiego (do tej pory stroniłam od rodzimych autorów), coś z innego gatunku niż zazwyczaj czytam (zwykle sięgam po kryminały lub literaturę kobiecą), coś z klasyki światowej literatury (mam straszne braki), coś dla mnie nowego (ale, co już wszyscy znają) i coś nagrodzonego (książki z górnej półki, które warto znać). 

Tak między nami, byłabym szczęśliwa, gdybym przeczytała po jednej z ww. kategorii. To by mnie w pełni usatysfakcjonowało. Czytanie przy całodziennym siedzeniu z dzieckiem i lasującym się mózgu w ciąży absolutnie nie sprzyja, ale wiesz co? Rozkręciłam się tak, że udało mi się przeczytać aż 40 książek! Dla mnie to naprawdę dużo i jestem z siebie mega dumna. 

Co więcej w kwietniu wpadłam na pomysł, by zorganizować wymianę książkową. Spotkała się z takim entuzjazmem, że wraz z jej uczestnikami założyłam własny KLUB KSIĄŻKI "PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ. W październiku zaś zorganizowałam II edycję wymiany. Liczba osób, która dołączyła przebiła moje najśmielsze oczekiwania. Wszyscy zadowoleni. W Klubie wciąż przybywa osób. Członkowie są zachwyceni (przynajmniej tak mi mówią), a ja mega spełniona. Tak. Ten rok był zdecydowanie książkowy, czego bym się po sobie nie spodziewała. 

A moje książki? Oto one:

Coś polskiego

Doprawdy sama nie wiem, skąd moje uprzedzenie do literatury polskiej. Może dotychczas sięgałam nie po te książki? W każdym bądź razie, byłam w błędzie i cieszę się, że wreszcie zmieniłam zdanie. Nie wszyscy mnie zachwycili, ale miło zaskoczyli z pewnością.
1. Katarzyna Bonda "Sprawa Niny Frank" -  nie porwała mnie, choć zapowiadała się obiecująco. Mocno przekombinowana, a zakończenie popsuło wszystko. Nie mniej jednak po Panią Bondę jeszcze sięgnę, ale coś mi podpowiada, że ma dużo lepszy marketing, a są lepsi autorzy.
2. Remigiusz Mróz "Kasacja"
3. Małgorzata Musierowicz "Małomówny i rodzina" - Wiem, to istny wstyd,  że nigdy nie czytałam Musierowicz. Jej saga jest wspaniała. Pełna ciepła, humoru i rzeczywistości.
4. Małgorzata Musierowicz "Szósta klepka"
5. Małgorzata Musierowicz "Kłamczucha"
6. Natalia Sońska "Garść pierników, szczypta miłości"  - Zakochałam się. Naprawdę nie wiem, jak spod pióra tak młodej osoby mogą wyjść tak piękne książki. Zarwałam dla niej noc. Dla kolejnej również. A potem nie mogłam sobie odmówić wysłania prośby o zgodę na udzielenie wywiadu, przez co lubię autorkę jeszcze bardziej!
7. Natalia Sońska "Obudź się Kopciuszku"
8. Magdalena Witkiewicz, Natasza Socha "Awaria Małżeńska"  - to jednej z lektur miesiąca w moim Klubie Książki. Pośmiałam się. Nie powiem, ale zachwycona nie byłam. Ot książeczka z poczuciem humoru, która jakoś mnie nie porwała. Zdecydowanie chciałabym poznać twórczość autorek z osobna. Tym bardziej, że z panią Magdaleną Witkiewicz miałam okazję porozmawiać.

Coś z innego gatunku literackiego niż zazwyczaj czytam

 

9. Mayim Bialik "Nie tylko chusta"  - Autorkę możecie znać z popularnego serialu "Teoria Wielkiego Podrywu". Jej książka to wspaniały poradnik macierzyństwa, w którym nikt nikogo nie ocenia, nikt niczego nie narzuca, nie poucza, nie mówi co ma robić, a... dodaje tego, czego nam mamom najbardziej brakuje i czego potrzebujemy najmocniej, czyli pewności siebie oraz wiary we własną matczyną intuicję. Polecam z całego serca. Mayim z wykształcenia jest doktorem Neorobiologii, więc dowiesz się wielu interesujących rzeczy.
10. Diane Chamberlain "Milcząca siostra"  - Miała to być literatura obyczajowa, a okazała się niezłą sensacją. Zagadka goniła zagadkę, a napięcie rosło. Niezła książka.
11. John Green "Papierowe miasta" - Oj to jedno z największych rozczarowań roku. Nie czytaj. Nie warto. Serio.
12. Carl Honore "Pochwała powolności"  - Uwielbiam filozofię slow life. Sama ja stosuję od lat, a przynajmniej się staram. W końcu mój blog się na niej opiera. Nie mniej jednak, autor chyba bardzo chciał, żeby jego książkę również czytało się w tempie slow. Strasznie ciężko było mi przez nią przebrnąć, choć jestem zwolenniczką, to nie autora...
13. Dominique Loreau "Sztuka prostoty"  - kolejny poradnik, który mnie rozczarował. Mam wrażenie, że autorka mocno mija się z puentą minimalizmu i wręcz namawia do tego, czego nie powinna. Męczy nakazującym tonem i popada w samozachwyt. A minimalizm to przede wszystkim skromność - przynajmniej dla mnie.
14. N. Minge, K. Minge "Zgodne rodzeństwo"  - nie mogłam pominąć tej pozycji będąc w ciąży i szykując Maję do przyjścia na świat siostrzyczki. Bardzo dobry, mądry poradnik. Jak to u Państwa Minge.
15. Katarzyna Tusk "Elementarz stylu"
16. Gabrielle Zevin "Między książkami"  - Wyjątkowa pozycja. Nie umiem się do tej książki odnieść. Nie potrafię jej nawet sklasyfikować. Jest nieprawdopodobna. Przepraszam. Nie opiszę jej słowami. Wiem, że pozostanie w mojej głowie na bardzo, bardzo długo.



Coś z klasyki światowej literatury

 

17. Louisa May Alcott "Małe kobietki"  - Książka z kanonu amerykańskiej literatury młodzieżowej. Że też nie czytałam jej w odpowiednim wieku. Przepiękna, ciepła, pełna mądrości i podstawowych wartości życiowych.
18. Agatha Chrisie "Morderstwo w Boże Narodzenie"  - Agatha to klasa sama w sobie i ten brytyjski klimat.
19. Charles Dickens "Opowieść wigilijna"  - Wstyd nie znać takiej pozycji, dlatego bardzo się cieszę, że przeczytałam ją w te Święta. Krótkie opowiadanie, moralitet, z cudnym przesłaniem. Absolutnie ponadczasowa.
20. Arthur Conan Doyle "Studium w szkarłacie"
21. F. Scott Fitzgerald "Wielki Gatsby" - Kolejne rozczarowanie roku. Taki klasyk, tyle ochów i achów, a umęczył mnie przeokrutnie. Sama nie wiem, co bardziej mnie odstręczało: przejaskrawione, przerysowane i przeintelektualizowane opisy, czy zgnilizna tamtych czasów...
22. C.S. Lewis "Lew, czarownica i stara szafa"  - Kolejna książka dziecięco - młodzieżowa, której mi nikt nigdy nie podsunął. Bardzo żałuję. I już dziś zaczynam kolejną część.


Coś dla mnie nowego, co wszyscy znają

 

23. John Green "Gwiazd naszych wina"  - Gdybym najpierw sięgnęła po Papierowe Miasta, w życiu nie przeczytałam tej wspaniałej książki. Jest piękna. Wzruszająca. Poruszająca. Mądra. Ciepła i o dziwo wcale nie dołująca, wręcz przeciwnie. Choć bez wielkiej paki chusteczek nawet nie podchodź.
24. Momo Jones "Zanim się pojawiłeś" - Skąd ten zachwyt? Nie wiem. Dla mnie: rozczarowanie. O matko jak tą książkę wychwalano, ile było nad nią szumu, ile było komplementów i pochwał, a... główna bohaterka do bani. Okrzykniętą ją romansem wszechczasów - jakoś nie dostrzegłam tego wątku - owszem spłakałam się jak bóbr - ciężko nie płakać, gdy ktoś umiera, ale ... nie, nie, nie! To nie bestseller, to marketing!
25. Eric Emmanuel Schmitt "Oskar i Pani Róża"  - małe, piękne, wzruszające cudeńko.



Coś nagrodzonego 

 

26. Harper Lee "Zabić drozda" - to mój numer jeden tego roku.  Z początku nie mogłam się wciągnąć, książka mnie nużyła, bo... myli opis okładki. A tymczasem to bardzo wartościowa literatura. Bardzo poruszająca.

Pozostałe: 

 

27. Cassandra Clare "Pani noc"  - Mam słabość do nocnych łowców.
28. Harlan Coben "Nieznajomy"  

29. Emily Giffin "Pierwsza przychodzi miłość" 
30. Claudia Gray "Wieczna noc" 
31. Camilla Lackberg "Pogromca lwów"  - Przeczytałam całą sagę, a każda książka autorki zdaje się być lepsza od kolejnej. Absolutnie się nie zawiodłam. Mam tylko nadzieję, że na tym nie koniec?
32.Stephanie Meyer "Życie i śmierć"  - kolejny zawód. Myślałam, że autorka opowie tę historię na nowo, a ona zmieniła płeć głównych bohaterów: Bella była wampirem, a Edward człowiekiem. Porażka. Tani chwyt by zrobić fanów w bambooko i zarobić kasę. Jestem zniesmaczona? Czyżby wypalenie zawodowe?
33. Guillaume Musso "Kim byłbym bez Ciebie"  - Rok 2016 zdominował zdecydowanie Musso. Odkryłam go już w zeszłym roku i mogłabym o nim pisać, i pisać, i piać z zachwytów. No uwielbiam to połączenie surrealizmu z rzeczywistością, romansu z thrillerem, lekkiego pióra i nieograniczonej wyobraźni.
34. Guillaume Musso "Uratuj mnie"
35. Guillaume Musso "Central Park"
36. Guillaume Musso "Ponieważ Cię kocham"
37. Guillaume Musso "Telefon od Anioła"
38. Guillaume Musso "Ta chwila"
39. Guillaume Musso "Wrócę po Ciebie"  - a ta chyba podobała mi się najbardziej
40. Jo Nesbo "Łowcy głów" - Całkiem niezła książka, choć Nesbo wolno się rozkręca i nie do końca do mnie przemawia, jak np. Lackberg, to całkiem, całkiem.
 


Ufff... sporo tego! A jak u Ciebie z czytaniem? Czytasz? Co lubisz? Kto Cię w tym roku zachwycił? Kto rozczarował? Bo jakiego autora sięgasz w ciemno? Która książka utkwiła Ci w głowie i nie chce z niej wyjść?



Koniec roku zawsze wywołuje w Nas refleksje. Skłania do zatrzymania się i spojrzenia obiektywnie na swoje życie w minionych 365 dniach. Siłą rzeczy robimy podsumowania, snujemy plany na przyszłość, wyciągamy wnioski i silniejsi oraz mądrzejsi obieramy nowe cele. Nie lubię sporządzać listy postanowień, zamiast tego sporządzam listę swoich najgłębszych marzeń. Głęboko wierzę, że na zmianę zawsze jest czas jednakże w przeszłość zawsze warto spojrzeć, by móc mądrzej wkraczać w przyszłość.

Jaki był mój 2016 rok. Cholernie trudny jako mamy. Pod znakiem wyzwań, rozczarowań, rutyny. Jednocześnie pełen ciepła, miłości i bliskości. Rok, który przyniósł nam wielką niespodziankę w postaci kolejnego, małego berbecia. Rok, w którym nie brakowało trudnych wyborów i ciężkich decyzji. Tym samym to kolejny rok, w którym Gazela utwierdza mnie w przekonaniu, że jest miłością mojego życia. Rok, w którym coraz bardziej kocham moją córkę i mimo, iż nasze relacje są coraz trudniejsze, bo przecież jest coraz starsza, to ja wiem, że za nią dałabym się zabić bez mrugnięcia okiem. Rok, w którym nie brakowało łez radości, wzruszeń, zachwytów, uśmiechu. I zmęczenia. 


Wiele się nauczyłam. Wiele dowiedziałam się o sobie, o swoich bliskich. Poznałam własne granice, ale nie możliwości. Wiem, że jestem w stanie znieść wiele. Wiem, że budzi się we mnie coś, co było uśpione od dawien dawna. Wiem, że jak nie w tym, to przyszłym roku się zbudzi, a wówczas nie będzie dla mnie rzeczy niemożliwych. 

Rok 2016 był ciężki, ale był wspaniały. A nadchodzący niesie ze sobą masę niespodzianek, pokłady wyzwań i morze niewiadomych. Będzie się działo, oj będzie się działo.




Na blogu nieco się pozmieniało. Rozpoczęłam swoją przygodę z magazynem NIUNSSE, zaczęłam pisać coraz więcej wywiadów, z kuchni przeniosłam się w świat wyobraźni. I tak zaowocowało to dwiema wielkimi akcjami PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ, kampanią promującą czytelnictwo (#czytajznami) oraz powstaniem KLUBU KSIĄŻKI.




 A jeśli macie ochotę na więcej naszych foteczek serdecznie zapraszam na INSTAGRAM. Szalonego Sylwestra!
 
 

Wreszcie upragniony "miesiąc miodowy ciąży". II trymestr. Umownie to okres między 14. a 26. tygodniem ciąży. Większość uciążliwych dolegliwości mija. Kończą się mdłości i wymioty oraz senność, przychodzi natomiast wzrost energii i dobre samopoczucie. Tak, tym razem i mnie było zaznać tego "polepszenia". Wreszcie zrozumiałam o czym piszą w poradnikach, bo z Mają u mnie wcale lepiej nie było. Tym razem się udało. W końcu zaczęłam być na chodzi i choć nadal się oszczędzałam, to mogłam zacząć uczęszczać z Mają na spacery.

Większość mam właśnie w tym okresie zaczyna rozumieć i akceptować ciążę. Przyzwyczajać się do tego stanu. Naprawdę się nim cieszyć. Dlaczego ten okres jest najpiękniejszy? Masz więcej energii, przychodzi czas na poznanie płci, odczuwasz też pierwsze ruchy swojego dziecka, brzuszek zaś staje się bardziej widoczny, a Ty nawet nie zauważać kiedy, zaczynasz się po nim miziać, gładzić i rozmawiać ze swoim dzieckiem.

PIERWSZE RUCHY I PŁEĆ DZIECKA


Osobiście nie mogłam się doczekać USG, które wskazało nam płeć dziecka. Tak bardzo marzyłam o siostrze dla Mai. I jest. Majcia nawet sama wybrała imię. No i pierwsze ruchy - coś cudownego. Z Mają miałam motylki, z drugą córcią to uczucie bardziej przypominało smyranie rybim ogonkiem. I faktycznie poczułam je wcześniej niż w pierwszej ciąży. Faktycznie to dziecko czuję częściej, bardziej intensywnie. Cudownym momentem jest również wybór imienia. To piękny moment, który pamięta się do końca swojego życia.

Brzuszek rośnie, a jego widok  lustrze wywołuje na Twojej twarzy szeroki uśmiech. Nie da się zaprzeczyć, widać gołym okiem, że nosisz w sobie drugie życie. To odpowiedni moment na małą rewizję garderoby. Sama jestem w tym zakresie minimalistką i ograniczam się do naprawdę najważniejszych rzeczy, jak spodnie ciążowe i wygodne legginsy. Nie kupuję ciuchów ciążowych. To, co naprawdę przyda Ci się w ciąży, to oversize. Do tego wygodna bielizna i koniecznie podusia do spania.
 

NOWE DOLEGLIWOŚCI?


Jednakże aż tak słodko nie jest. Gdy jedne dolegliwości ustępują, pojawiają się nowe choć już nie tak uciążliwe, jak np. roztargnienie czy trudności ze skupieniem uwagi czy zadyszka i problemy z oddychaniem. Pod koniec II trymestru pojawiają się również problemy ze spaniem. Brzuszek zaczyna przeszkadzać, trudno znaleźć idealną pozycję. Do tego często dochodzą koszmary lub nawet bezsenność.
A co z dzieckiem? Dziecko ma już rozwinięte wszystkie narządy i układy. Teraz intensywnie rośnie. Rozwija się jego mózg, dlatego zwykle lekarza zaczynają wprowadzać suplementację kwasem DHA. Wykształca się zmysł dotyku i słuchu. Pod koniec trymestru dziecko świetnie słyszy głośniejsze dźwięki ze świata zewnętrznego. Poznaje głos Twój, Twojego partnera, twojego starszego dziecka. Dlatego idąc do kina dobrze się zastanów, czy aby z pewnością tego chcesz. Co wrażliwsze dziecko da Ci popalić serwując Ci seans pełen kopniaków, których nie powstydziłby się Chuck Norris. I co najważniejsze rozwija się mocno układ oddechowy. Nie jest on jeszcze samodzielny, ale w tym okresie jego rozwój jest bardzo intensywny.

PORA NA...

Drugi trymestr to dobry czas na zastanowienie się nad szkołą rodzenia i rozpoczęciem przygotowań do świadomego rodzicielstwa. To również czas, w którym warto poszukać fotografa i umówić się z nim na sesję ciążową. Wierz mi, to przepiękna pamiątka. Tym bardziej, że samemu zapomina się o tym by robić zdjęcia. Jeśli dobrze się czujesz, a lekarz nie widzi przeciwwskazań to najlepszy moment na ostatni urlop we dwoje. Osobiście nie jestem zwolenniczka dalekich podróży samolotem, aele weekend we dwoje z pewnością dobrze Wam zrobi.
 
 

 Jeśli chcesz się dowiedzieć, co dokładnie dzieje się z Twoim dzieckiem w poszczególnych miesiąca II trymestru zapraszam do starszych wpisów:
 
CZWARTY MIESIĄC CIĄŻY
PIĄTY MIESIĄC CIĄŻY
SZÓSTY MIESIĄC CIĄŻY
oraz
I TRYMESTR CIĄŻY
 

A Ty jak wspominasz ten okres? Przeżyłaś "okres miodowy"? Ja przyznam, że w drugiej ciąży już tak wszystkiego nie zauważam, nie celebruję, nie przeżywam. Żałuję, bo tak, jak pamiętam wszystkie ważne daty z życia Mai, tak teraz nawet nie mam zanotowane, kiedy po raz pierwszy odczułam pierwsze ruchy mojej drugiej córci. Po prostu o tym zapominam. No i większość dolegliwości jest dla mnie na tyle normą, że nie zwracam na nie większej uwagi.

Ostatnio każdą wolną chwilę, którą udaje mi się wygospodarować dzielę pomiędzy czytanie i blogowanie. Nawet muszę przyznać, że czytanie sprawia mi o wiele więcej przyjemności i jest dla mnie o wiele bardziej relaksującą czynnością. Jeszcze rok temu, gdyby ktoś mi powiedział, że pójdę blogowo w tym kierunku, nigdy bym nie uwierzyła. A jednak. Na wiosnę założyłam własny KLUB KSIĄŻKI, a w nim zapoczątkowałam, akcję, która niemalże wymknęła się mi spod kontroli.
 
#CZYTAJZNAMI to kampania blogerów promująca czytelnictwo. Ma za zadanie zachęcić Ciebie, jak również czytelników wszystkich blogów biorących udział (a jest ich aż 44!) do czytania. Co tydzień (zawsze w sobotę) inna blogerka zaprasza 3 inne, by opowiedziały o 3 książkach narzucając im tematykę i charakter wpisu. 
 

Początkowo myślałam, że zgłosi się garstka osób, ale rzeczywistość dawno przerosła moje oczekiwania, a nawet najśmielsze wrażenia. Oczywiście wpadki były i pewnie jeszcze będą, bo wpisy będą się pojawiały aż do czerwca!!! Ale zdecydowana większość zaskakuje swoją elokwencją, niebanalnością i entuzjazmem. Okazuje się, że w sieci znajdziesz mnóstwo książkowych freaków, którzy przerzucają niezliczone ilości kart powieści. Z resztą sama zobacz. Podsumowanie postanowiłam zrobić na raty, bowiem wpisów jest tak wiele. Pierwsze dziesięć wpisów znajdzie TUTAJ, a teraz zachęcam do zapoznania się z kolejną dziesiątką.




 
 1. Ania z ANNA AT HEART to niezwykła indywidualność - inteligentna, kobieca i niezwykle ciepła osóbka, której nie brakuje oryginalności. Już sam temat  - Książka, w której mogłabyś zamieszkać - zachęca do tego, by sięgnąć opisane przez dziewczyny lektury - a powiem Wam, że do współpracy zaprosiła naprawdę fajne blogerki. 

2. Kaja z DO KAWY BLOG stworzyła coś zupełnie odmiennego od wszystkich - Listę książek zakazanych, czyli największy książkowy zawód - każdy zachęca do przeczytania czegoś, tymczasem tu znajdziesz 3 pozycje, które warto... pominąć. Dlaczego? Sama się przekonaj. Tu znajdziesz tez nieco moich wypocin, bowiem Kaja zaprosiła do siebie m.in. właśnie mnie. Dziękuję Kochana za miłą gościnę!
 
3. Ola i jej DO UTRATY TCHU zajmuje w moim sercu szczególne miejsce i nawet nie zamierzam tego ukrywać. To osoba, która ma w sobie niewyczerpane pokłady dobra, ciepła - to coś co nazywam magnetyzmem serca. A że lubi również bujać w obłokach zaprosi Cię do książkowo- filmowej obsady stawiając się w roli reżysera. Książka jak film? - jakie powieści powinny zostać zekranizowane. No właśnie a Ty gdybyś mogła, jaką książkę chciałabyś przenieść na wielki ekran?

4. ŚWIAT TOMSKIEGO to blog parentingowy, prowadzony przez przesympatyczną Natalię, w którym znajdziecie całą masę książeczek dla dzieci. Nie powinien Cię zatem zdziwić temat przewodni, którym jest  Książka dla dzieci dzięki której Maluchy pokochają czytanie na całe życie.  Jeśli jesteś mamą powinien zainteresować Cię właśnie ten wpis.
 
5. Marta z RUDYM SPOJRZENIEM to osoba, która połyka książki. Nie wiem, jak ona to robi jest bowiem mamą dwójki dzieci, a zawsze znajduje czas na czytanie. Można, można. Dzięki jej wpisowi poznasz Książki, których długo nie zapomnisz.
 
 6. JAMASKA musiała się nieźle sparzyć, bo również postanowiła na książki, które okazały się rozczarowaniem, a takie niestety pozostają w naszej pamięci na długo. Często sprawiają, że mamy w czytaniu zastój, albo nawet przestajemy czytać. Dlatego zawsze uważam, że prócz super recenzji i podpowiedzi znajomych, czy blogerów warto iść drogą intuicji i podążać za swoim gustem - chcesz zobaczyć, co tak dziewczyny Długo szukały, znalazły i...rozczarowały się?

7. SŁOMKOWO możesz znać pod zupełnie inną nazwą, bowiem to dawne FITNESS - COOK - MADAME. Jej autorka czyli Agnieszka zaczęła prowadzić bloga do spóły z mężem - też bym tak chciała, a że Państwo  mają małego urwipołcia lubią sięgać do Książki swojego dzieciństwa

8. Kasia z POLIGONU DOMOWEGO postanowiła złamać konwenanse i tak zamiast o książkach, znajdziecie u niej bardzo oryginalny tekst o czytaniu czyli Jak czytają blogerki. A Ty? Masz swoje nawyki czytelnicze? Swoje miejsca? pory? Bo mam nadzieję, że czytać lubisz?

9. Na blogu NIE TYLKO BESTSELLERY możesz przeczytać wpis o Prze-czytanej książce. Brzmi intrygująco? Zerknij

10. Paulina tworzy przepięknego bloga pod własnym nazwiskiem PAULINAKALETA.COM. Znajdziesz tam przede wszystkim cudowne zdjęcia, które już swoim wyglądem sprawią, że zapragniesz czytać książki, które poleca. Robi najpiękniejsze z Nas zdjęcia. A w ramach kampanii zachęciła dziewczyny do napisania bardzo optymistycznego tekstu nt. Książek, która poprawiają ich humor.



Jak widzisz przekrój tematyczny jest bardzo różnorodny. Tak, jak różnorodne są ww.blogi i ich autorki. Założę się, że odnajdziesz tam książki, które chętnie wpiszesz na swoją listę must read. Poznasz też ciekawe osoby i odkryjesz przepiękne nowe miejsca w sieci. W końcu linków jest 10 ale do tego dodaj 30 innych autorek. I koniecznie daj znać, kto najbardziej przypadł Ci do gustu. Który temat Cię zaintrygował, który wpis był najbliższy Twemu gustowi. A jeśli możesz poślij dalej w ślad informacje o naszej kampanii - która nadal trwa i trwać będzie do połowy przyszłego roku. Rozbujałyśmy się, a co. I mam nadzieję, że zachęciłyśmy kilka osób do czytania. Może i również Ciebie?