#CZYTAJZNAMI to stworzona przeze mnie kampania blogerek promująca czytelnictwo. Ma za zadanie zachęcić Ciebie oraz czytelników wszystkich blogów biorących udział w akcji (a jest ich aż 44!) do czytania. Co tydzień (zawsze w sobotę) jedna z blogerek zaprasza 3 inne, by opowiedziały o 3 książkach, narzucając im tematykę i charakter wpisu. 

W wszystko przez Klub Książki, który powstał po Wielkiej Wymianie Książkowej. Złapałam bakcyla i teraz nie wyobrażam sobie nie przeczytać chociażby dwóch książek w miesiącu. To nie jest wiele, a pomaga mi oderwać się od rzeczywistości, sprawia niewiarygodną przyjemność, relaksuje i rozwija...

W ramach kampanii powstało już ponad 30 wpisów. Każdy inny, każdy wyjątkowy. Sama nie mogę uwierzyć w to, że od ponad 30 tygodni, tydzień w tydzień ukazuje się kolejny wpis, w którym znajdziesz nie tylko inspirację do czytania, ale masz też okazję poznać super dziewczyny oraz ich blogi.  Oto moja nasza kolejna dziesiątka:


1. Asia z NA MARGINESIE  - SUBIEKTYWNIK LITERACKI zachęca do czytania rodzimej literatury. I słusznie. Poznajcie polskich autorów, których zdaniem dziewczyn warto przeczytać.

2. Magda ze SKRYTKI NA KULTURĘ poprosiła dziewczyny o wskazanie książki ze świątecznym, gwiazdkowym klimatem. Muszę przyznać, że ich propozycje naprawdę mnie zaskoczyły. 

3. Martyna z RECENZJE KITI wybrała przepiękny, eteryczny wręcz temat: Współczesna bajka z morałem, która najbardziej zapadła Ci w pamięć. No która z Nas nie lubi bajek? Przyznać się?

4. BOOKS MY LOVE  to blog pełnej pozytywnej energii Małgosi. Nic więc dziwnego, że tematem przewodnim jest "Książka pełna energii, optymizmu i dająca siły i kopa do działania". Lubisz motywującą literaturę? To czym prędzej wskakuj na bloga.

5.  Klaudia  z bloga Z KSIĄŻKĄ DO ŁÓŻKA trafiła w moje klimaty - tu zawsze chętnie czerpię inspiracje. Chcesz poznać najciekawsze i najtrudniejsze zagadki kryminalne, na jakie natknęły się dziewczyny?

6. Agnieszka z NA MIOTLE PRZEZ ŚWIAT zapytała jaką książkę, dziewczyny zakończyłyby inaczej. Prawda że ciekawy i dość kontrowersyjny temat? Są takie powieści, których zakończenie kompletnie Cię rozczarowało? przez które byłaś wściekła na autora?

7. Jest taka książka dla której nie poszłaś spać? Czytałaś całą nockę? Mnie się całej jeszcze nie zdarzyło zarwać, ale po nocach nad niektórymi siedziałam. Przyznaję. Masz swoje? Podziel się i zajrzyj do Madzi z PODRÓŻY PRZEZ ŻYCIE, bowiem to jej do głowy wpadł tak wspaniały temat. 

8. Aga z ALICJA MA KOTA to mega pozytywna dziewczyna, dlatego poruszyła temat książki, przy której śmiała się na głos. Lubisz takie historie, przy których wybuchasz gromkimi salwami śmiechu? Ja bardzo, choć muszę przyznać, że nie wiele ich znam. Te zaproponowane przez dziewczyny są mi obce. Jeszcze.

9. Nasz ZAKRĘCONY BELFER oczywiście zapytał o szkolną lekturę, którą najlepiej wspominamy. Jakże by to inaczej toż to Asia - najbardziej kreatywna nauczycielka jaką znam. Tym razem wystąpiłam również i ja. I powiem Ci, że wcale nie pisałam o Ani z Zielonego Wzgórza, a nasze wybory nie są zbyt przewidywalne. 

10. Wpis Agnieszka z AGA TO CZYTA różni się od pozostałych. Nie znajdziesz tu recenzji. Aga postawiła ważne pytanie: czym dla Ciebie jest książka? Dobre pytanie prawda? A czym dla Ciebie jest książka

Mam nadzieję, że zajrzałaś do kilku wpisów? Znalazłaś coś interesującego dla siebie? Spodobała Ci się kampania? JEśli tak zapraszam do poprzednich podsumowań:
oraz do naszego KLUBU KSIĄŻKI "PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ"

ps. Jeśli lubisz czytać, z pewnością ucieszy Cię informacja, że w 22 kwietnia rusza III edycja WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ? Więcej szczegółów niebawem na FB. Zapraszam!
 
 
 
 
Tak, tak. To ten dzień. Majucha kończy kolejny miesiąc. Jeszcze 2 i stukną jej 3 latka. To już taka duża, rezolutna dziewczynka. A w jej życiu tyle zmian, tyle stresu, tyle nowości. 
 
Ostatni miesiąc to trudna końcówka ciąży, codzienne wizytowanie babć i zabawy bez końca. Z jednej strony super, z drugiej... nie ma to na nią najlepszego wpływu. Po pierwsze przyzwyczaiła się, że stale się z nią ktoś bawi, obcując dosłownie na wyciągnięcie ręki (nie ułatwia mi to sprawy, przy dwójeczce). Po drugie doskonale rozumie, że babcia przychodziła do niej, bo mama nie mogła się nią zająć (popsuło to nieco nasze relacje i sprawiło, że Maja jest bardzo wytęskniona i zazdrosna, wciąż pyta, kiedy wstanę z łóżka). Po trzecie była strasznie rozentuzjazmowana, co sprawiło, że się nakręcała, nie chciała spać, a wieczorami urządzała dantejskie sceny histerii. No i nasz rytuał popołudniowego spania poszedł w świat. Wieczorem jest tak padnięta, że zasypia przy pierwszym dotyku podczas masażu.

Co się zmieniło, to fakt, że Maja wreszcie otworzyła się na nowe smaki. Chętnie próbuje nowych rzeczy. Wreszcie je marchewkę, rzodkiewkę, paprykę. Wcina ostro bakalie. Próbuje. Nawet udaje się do zupy wrzucić koperek lub pietruszkę. Jest bardziej współpracująca. Miło się patrzy, jak zajada ze smakiem zdrowe rzeczy, wreszcie urozmaicając swoją dietę.
 

Jest całodobowa. Ciągle mówi. Gdy nikt jej nie słucha, mówi do siebie, do zabawek, śpiewa sobie pod nosem. Buzia się nie zamyka. Wszystko chce wiedzieć, wszystko rozumie, o wszystko pyta i lubi się pomądrować. O ciąży wie niemal wszystko. Ale zaczyna też się otwierać na emocje. Zaczyna je rozumieć, nazywać i o nich rozmawiać. Zwłaszcza w nocy, gdzieś koło 3 nad ranem jest bardzo skora do wynurzeń i rozmów od serca.
Ulubiona zabawka do LEGO! i zaczynają się męskie zabawy. Najważniejsze są teraz samochody, pociągi, lawety, warsztat. Maja bawi się w udawanie. Po domu jeżdżą nam niewidzialne pociągi, trzeba uważać w korytarzu, bo tam jest ulica. W kuchni wypiekane są muffiny oraz przygotowywane  koktajle, urządzane pikniki. Maja czasem jest pieskiem lub jego właścicielem. Lubi też naśladować nas, dorosłych. Szczególnie mnie. W ciąży ze mną była przez cały czas. Obecnie karmi Henia piersią, bawi się w doktora, sprawdza nasz stan zdrowia.

To co najważniejsze: w życiu Mai pojawiła się siostra. Siostra jest słodziutka, a Maja nią zachwycona. Najchętniej cały czas by ją ściskała i całowała. Jej reakcja na widok Emilki była zachwycająca. Zaczęła piszczeć z radości. Od razu ją też ucałowała. A że jest mocno zakatarzona, trzeba ją jakoś od tego odwodzić. Miłością wręcz zabija Emilcię, bo jak to trzylatek, nie ma jeszcze tak skoordynowanych ruchów, ani czucia w rękach i czasem za mocno małą przytuli. Ale jest nią zachwycona - a to najważniejsze. Oczywiście wraz z zachwytem przyszła i zazdrość. Maja domaga się więcej uwagi, udaje dzidziusia, znikają jej nóżki, więc trzeba ją brać na rączki. Ale naprawdę dzielnie znosi zmiany. Asystuje przy każdym przewijaniu, przy każdej kąpieli. Zadaje mnóstwo mądrych pytań. A gdy pierwszy raz Emilia się rozpłakała, Maja też ryczała, bo nie chciała, żeby Emilce działa się krzywda. Jest naprawdę kochającą i troskliwą siostrą, tylko dla Nas jest nieco trudniejsza w obsłudze, bo staramy się ze wszech sił, by nie czuła się pominięta, zapomniana, czy niechciana. Muszę przyznać, że jesteśmy bardzo mile zaskoczeni. Wygląda na to, że dobrze ją do tego przygotowaliśmy, a Maja jest bardzo rozumną i mądrą dziewczynką. Wciąż jej tłumaczymy, dlaczego Emilka potrzebuje tyle uwagi. Opowiadamy, jaka ona była, gdy się urodziła. Pokazujemy jej zdjęcia, filmiki. Wspominamy. Maja te opowieści uwielbia. Potem sama chodzi i powtarza. 
 
 
I tak właśnie minął nam kolejny miesiąc. Teraz siedzimy w domku, naszą całą rodzinką. Wreszcie w pełnym składzie. I jest nam tak razem dobrze. Jesteśmy nieprzyzwoicie zmęczeni, wręcz wycieńczeni, ale szczęśliwi. Walczymy o to, by poukładać się na nowo, by ustalić jakiś rytm dnia i nocy. Wypracować nowe rytuały, oswoić nową i nieznaną rzeczywistość. I tak dni mijają, cyce coraz pełniejsze, jak i buzia Emilci. A uśmiech Mai na jej widok coraz szerszy. Gazela w domu. Czego chcieć więcej? Tylko zdrowia. Bo z tym u nas na bakier.
 
 
 

Kochani w Ostatki, dnia 28 lutego 2017 r. na drugą stronę brzuszka przeszła nasza rybka. Na świat przyszła jako niemal czterokilogramowa supermanka. Poznajcie Emiluszka, naszego kochanego Maluszka.
Wiem, troszkę zwlekałam z tą informacją, ale tak mi dobrze w domowych pieleszach, że rozkoszuję się tym co TU i TERAZ. Wrócę. Pewnie wrócę, ale póki co chcę się nacieszyć naszą czteroosobową rodzinką. Ema to ista śpiąca królewna, a Majucha jest w Niej kompletnie zakochana. Asystuje przy wszystkim. Mamy też w domu tatę. No nie chcę wracać do sieci, jest mi dobrze w naszych czterech ścianach i bronić naszej samotności. Bardzo mi dobrze :) Bardzo!

Te trzy lata temu aż się trzęsłam, by Wam o wszystkim powiedzieć, tylko sił mi brakło. A dziś... dziś jetem bardziej świadomą mamą, która chce chłonąć każdą chwilę z bycia razem, a wieczorem, wieczorem padam na twarz. Ale spokojnie - podzielę się tym, co mogę. Myślę o Was ciepło i tęsknię, dlatego staram się być z Wami na facebooku. Zaglądacie? 

Ja tymczasem zostawiam Was z moim słodziakiem i do zobaczenia w niedzielę! W końcu 12-sty :)
 
 

 
Ustalmy to: termin porodu jest jedynie umowny. Żaden lekarz na 100% nie powie Ci, kiedy dokładnie rodzisz. No chyba, że przez cięcie cesarskie, ale i tu maluszki mogą zrobić niespodziankę i wyjść wcześniej. Możesz obstawiać termin, możesz mieć przeczucia. Możecie się w ten sposób zabawić na baby shower, ale tego tak naprawdę nie wie nikt. Jak dziecko jest gotowe, wychodzi. W terminie rodzi zaledwie od 3 do 5 % kobiet. Tylko co, gdy rodzi się po terminie. No to jest mało przyjemne. Jesteś już rozdrażniona, wszystko Cię boli, nie śpisz, nie znajdziesz już wygodnej pozycji, puchniesz jak balon, wszytko Cię irytuje i masz już dość. Bardzo chcesz poznać swojego dziecko, już urodzić. I wtedy bliscy Cię osaczają i dolewają oliwy do ognia. Oto 7 zdań, których NIGDY nie powinieneś mówić ciężarnej po terminie!!!!!!!!!!



 
JAK TAM? KIEDY RODZISZ?
Zapytaj się mojego dziecka! Gdybym wiedziała, byś mnie tym pytaniem tak, nie irytował! Kurcze nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak takim żarcikiem potrafisz rozbudzić śpiącą bestię.
 

URODZIŁAŚ JUŻ?
W zasadzie to jestem w trakcie. Poczekaj skurczyk. Co mówiłaś?? Ludzie, serio, gdybym urodziła dostalibyście sms z informacją, telefon, zobaczylibyście fotkę na fb. Każdy się tym chwali. To nie tajemnica. Z pewnością wszystkich powiadomię.

CO JESZCZE NIE URODZIŁAŚ? 
Nie! Spodobało mi się bycie w ciąży! Mąż za mnie sprząta, nawet teściowa jest miła, leżę sobie, odpoczywam. No spa po prostu, po co rodzić? No i w kolejkach przepuszczają.

NO TO KIEDY JEDZIESZ DO SZPITALA?
A chcesz mnie zawieść? Mogę do Ciebie zadzwonić o 3 w nocy, jak czujesz taką potrzebę.

DŁUGO JESZCZE ZAMIERZASZ BYĆ W TEJ CIĄŻY?
Kocham ten stan, więc może już na zawsze! Te opuchnięte stopy, skurcze w rękach, niemożność zgięcia palców, brak czucia, nieprzespane noce i sikanie co 5 minut. Codziennie gorzej. Mówię Ci sielanka.

WOW ALE MASZ BĘBEN!
Za to Ty nie masz? Pewnie dlatego odpadł Ci guzik od spodni?
 

JEZU ALE ŹLE WYGLĄDASZ! STRASZNIE SPUCHŁAŚ!
Na to brak mi riposty. Po prostu najlepiej między oczy walić! Bez ostrzeżenia!

40 tygodni ciąży, to szmat czasu. Mimo, iż mija bardzo szybko, to ostatni miesiąc jest szczególnie niewdzięczny. Mówią, że trudne są początki, ale jeśli donosiłaś ciążę doskonale wiesz, o czym mówię. Dla kobiety to nieprawdopodobnie ciężki okres. Wiąże się głównie ze stresem, również przedporodowym. Wymaga wówczas wsparcia i delikatnego podejścia. Hormony dosłownie szaleją i ciężko sobie z nimi radzić, plus uciążliwe dolegliwości. Nie zna się dnia, ani godziny. Nie ma się również na termin wpływu. To bardzo frustrujące. Nie dolewaj więc oliwy do ognia. Warto okazać więcej empatii i taktu.
 
 
 
Bardzo mnie cieszy fakt, że w Polsce, w ostatnich latach wzrasta świadomość społeczna dotycząca już nie tylko rodzicielstwa, ale również samej ciąży i naszego ciała. O ciąży coraz więcej się mówi, coraz więcej się wie. Blogerki wreszcie zaczynają mówić prawdę, odczarowując parę mitów, a z zachodu przychodzą do Nas nowe wiadomości, które powoli wprowadzamy w życie. Ostatnio pisałam Wam o zbawiennej mocy masażu Shantala, a dziś chciałam Wam przedstawić, czym jest MASAŻ PRENATALNY, bo założę się, że jeszcze o nim nie słyszałaś.

Sama dowiedziałam się o nim zbyt późno, by z Niego skorzystać, czego nieprawdopodobnie żałuję, bowiem na mnie samo słowo masaż działa relaksująco i kojąco, a co dopiero myśl o masażu w ciąży. Anna Olejniczak - Łasecka jest właścicielką Kliniki Kosmetycznej ESENCJA PIĘKNOŚCI w Łodzi. Stworzyła to miejsce z myślą o przyszłych mamach. Możesz tam ze spokojną głową pójść na zabieg, który jest  dla Ciebie bezpieczny, a w ofercie znajdziesz zabiegi, o których marzy i potrzebuje każda mama: nawilżanie twarzy, zabiegi pomagające dbać o jędrność biustu, ulżyć w opuchliźnie zmęczonych nóg, zrobić depilację naturalną pastą cukrową (przygotowanie do porodu), zapisać się  na naukę masażu Shantalla, a także zrobić ów masaż prenatalny.  

MASAŻ PRENATALNY? A co to?


Jak mówi sama Ania "masaż prenatalny to specjalna technika masażu stworzona z myślą właśnie o kobietach w ciąży. Masaż jest w pełni bezpieczny. Jego celem jest poprawa samopoczucia przyszłej mamy, głęboki relaks oraz przygotowanie jej skóry do dalszych etapów ciąży i szybszy powrót do formy po rozwiązaniu. Na świecie uznawany za swoistą terapię przyszłej mamy. W Polsce jeszcze mało znany. Masaż niweluje objawy zmęczenia, a także dolegliwości ciążowe przygotowując przyszłą mamę na zbliżający się wysiłek porodowy, oraz zapewnia łatwiejszy powrót do formy po porodzie"

Jednak to co mnie się wydaje najważniejsze, to fakt, że odczuwając głęboki relaks przyszła mama nabiera większej świadomości własnego ciała oraz jego możliwości, co znacznie ułatwia współpracę na porodówce. Masaż bowiem pozwala również poczuć "magię ciąży". Jest dedykowany dla mam, które "tego nie czują", które pozostają w dość antagonistycznej postawie do sytuacji w której się znalazły, które nie są w stanie zaakceptować zmian zachodzących w ciele. Masaż pozwala poczuć w sobie życie, poznać na nowo swoje ciało, zrozumieć zachodzące zmiany i je zaakceptować.  

"Stosowany regularnie pozwoli zachować piękną skórę pozbawioną rozstępów. Wiele kobiet właśnie tego najbardziej się obawia, że po ciąży jej skóra będzie brzydka, z rozstępami, rozciągnięta. Stanie się nieatrakcyjna. Tymczasem po masażu pozostaje odżywiona, natłuszczona oraz nawilżona.

Kosmetyki użyte do masażu są w pełni bezpieczne i naturalne. Nie zawierają parabenów, ani innych szkodliwych substancji. Masaż prenatalny powstał w oparciu o wieloletnie doświadczenie i dogłębną dokumentację oraz szeroką wiedzę specjalistów. Jest on w pełni bezpieczny i został zaakceptowany przez lekarza ginekologa-położnika". Wykonywany jest na specjalnej leżance, która dostosowana jest do kobiety z brzuszkiem, więc nie musisz się niczego obawiać. A najlepszy czas na jego wykonywanie to drugi trymestr ciąży".

 

ZALETY

  • zapobiega dolegliwościom bólowym pleców, stawów i mięśni,
  • poprawia krążenie krwi i limfy zmniejszając obrzęki nóg i kostek, 
  • poprawia sprawność ruchową i kondycję, 
  • równoważy procesy zachodzące w okresie ciąży, 
  • stymuluje umiarkowany, prawidłowy przyrost wagi, 
  • przygotowuje ciało do porodu, 
  • zapewnia profilaktykę przeciwrozstępową, 
  • przeciwdziała utracie jędrności i elastyczności skóry,
  • przynosi odpoczynek, relaks i poprawia samopoczucie
  • dotlenienie organizmu zarówno matki jak i dziecka,
  • umożliwia szybszy powrót do formy po ciąży,
  • wyjątkowe doznanie dla przyszłej mamy.

PAMIĘTAJ  O PRZECIWSKAZANIACH


Zanim zdecydujesz się na zabieg, warto skonsultować swoje chęci z ginekologiem, bowiem nie jest on dozwolony dla kobiet, których przebieg ciąży obciążony jest dużym ryzykiem, przebieg poprzednich ciąż był z komplikacjami lub zakończył się poronieniem. Nie można go również wykonywać w pierwszym trymestrze ciąży, ani przy stanach zapalnych, mając schorzenia dermatologiczne, świeże urazy, podwyższoną temperaturę ciała, podejrzenia schorzenia onkologicznego ani przy ryzyku wystąpienia krwawienia. W pozostałych przypadkach jest bezpieczny i niewątpliwie bardzo przyjemny.


Sama dowiedziałam się o nim zbyt późno, gdy byłam już przy końcówce ciąży, a mój brzuchol był już zwyczajnie za duży. Dlatego jeśli jesteś w drugim trymestrze, rozejrzyj się za salonem, który jest przyjazny kobietom w ciąży. Zapytaj, czy w ofercie mają masaż prenatalny. Założę się, że nie pożałujesz. W ciąży jesteśmy burzą hormonów, dlatego tak ważne jest ukojenie, osiągnięcie równowagi i spokoju, bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko

Za rzetelne i profesjonalne informacje potrzebne do napisania artykułu dziękuję Klinice Kosmetycznej "Esencja Piękności"


A może już byłaś na takim masażu i podzielisz się swoimi doznaniami?


 
Jeśli jesteś mamą, doskonale wiesz, jak to niewinne z pozoru pytanie, zadane po raz enty w ciągu zaledwie kilku godzin, potrafi człowieka wyprowadzić z równowagi. Cóż, dzieci są ciekawe świata, a w ich życiu przychodzi taki moment, kiedy DLACZEGO staje się ich ulubionym słowem. Ich pytania stają się coraz bardziej dociekliwe, czasem wręcz wprawiają w Nas osłupienie. W domu mam niespełna 3-latkę, która jest całodobowa. Nawija non stop i jak na dziewczynkę w swoim wieku, zadaje bardzo mądre pytania, np.: mamo co to jest charakter? Staram się ze wszystkich sił odpowiadać na jej pytania, ale czasem, aż brak mi słów. Na co dzień nie zastanawiam się nad znaczeniami pewnych słów, są dla mnie oczywiste, ale dla dziecka są czymś nowym, niezrozumiałym, czymś czego chce się natychmiast dowiedzieć. Ja zaś o pewnych rzeczach zapominam, czasem zwyczajnie odpowiedzi nie znam lub nie wiem, jak sobie z nimi poradzić. W tym momencie z pomocą przychodzi mi zawsze odpowiednio dobrana literatura.

Już dawno zauważyłam, że gdy mam problem z wyjaśnieniem dziecku jakiejś sytuacji, w  tej roli znakomicie sprawdza się dobra książka. Długo szukałam na rynku pozycji, która mi ułatwi odpowiadanie na niezliczone pytania córeczki. I tak trafiła do nas książeczka "DLACZEGO?" autorstwa Catherine Ripley. To księga najlepszych pytań i odpowiedzi na temat nauki, przyrody i świata. Światowy bestseller, przetłumaczony na kilkanaście języków. Co mnie przyciągnęło? Pytania. Większość pozycji skierowana jest do o wiele starszych dzieci. Nawet tej książki grupą odbiorczą są dzieci w wieku od 4 lat. Mimo, iż Maja ma niespełna 3 latka, my się w niej odnajdujemy. Dlaczego?

 
Po pierwsze Majucha jest nad wyraz rozwinięta. Doskonale mówi i bardzo szybko wszystko chwyta. Po drugie rysunki w książce są bardzo przyjemne dla oka i pomocne dla dziecka. Po trzecie książka podzielona jest tematycznie, a więc każde dziecko znajdzie w niej dziedzinę, która najbardziej go interesuje. I tak mamy tu pytania w kąpieli, w supermarkecie, przed snem, na dworze, w kuchni oraz wśród zwierząt gospodarskich. Wreszcie po czwarte, mimo, iż książka udziela bardzo fachowych, rzetelnych i profesjonalnych odpowiedzi, to zawsze jest to dla Nas jedynie wstęp do dłuższej rozmowy. Dziecku bowiem należy tłumaczyć na jego poziomie. Gdy widzę, że Majcia nie za bardzo rozumie język, którym operuje autorka, sama mam podstawę, by się do niej odnieść i wytłumaczyć coś własnymi słowy. Bardzo pomocne są kolorowe, pełne życia ilustracje.

W książeczce "DLACZEGO" znajdziecie odpowiedzi na podstawowe pytania: Dlaczego muszę myć zęby? Dlaczego muszę iść spać? Czy dlaczego króliczek jest taki mięciutki? Dlaczego niebo jest niebieskie? Ale również te bardziej złożone, jak dlaczego lodówka chłodzi jedzenie, a z kranu leci zimna lub ciepła woda? Brzmi znajomo? No właśnie. Nie wiem, jak Ty, ale ja kocham mieć gotową odpowiedź, a czasem nie umiem czegoś obrać w słowa lub zobrazować. Ta książeczka nam w tym pomaga i myślę, że będzie nam długo służyła. Tym bardziej, że to wydanie albumowe. W grubej oprawie, porządne i grube, bo znajdziecie w niej bardzo dużo pytań, które stanowią punkt wyjścia do dalszych dyskusji. 


Spodobała Ci się książeczka?  Jeśli tak,  koniecznie zajrzyj na FB - bo mam dla Ciebie do wygrania 2 egzemplarze. Założę się, że będziesz zadowolona.
 
 
Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękujemy Wydawnictwu
 
http://www.proszynski.pl/
 
 

 
Zawsze byłam bardzo empatyczną istotą, mocno uwrażliwioną na czyjeś nieszczęście. Odkąd pamiętam pomagałam w domach dziecka, organizowałam składki w liceum, pomagałam prowadzić zajęcia dla dzieci z chorobą Downa. Odkąd stałam się mamą nic w tej kwestii się nie zmieniło. Kocham pomagać innym. Co więcej, czuję się do tego zobowiązana. Dlaczego? Życie dało mi tak wiele ciepła, dobroci, miłości i szczęścia, że czuję się w powinności, by podać to dobro dalej w kosmos. Czy wierzę w karmę? Nie do końca - niestety nie każdy dostaje to na co zasłużył, bo co takiego złego zrobiły w życiu dzieciaczki z Domów Dziecka, że nikt ich nie chce? Wiem, że świata nie zbawię, ale jeśli mogę wywołać na twarzach tych niechcianych dzieci uśmiech, jeśli mogę podarować im odrobinę szczęścia, pokazać lepszy świat, w którym ludzie myślą i troszczą się o innych oraz okazują im bezinteresowność, dać na dzieję, to dlaczego mam tego nie robić? Ty też możesz!

#KlasykaDlaSmyka to akcja zorganizowana przez dwoje blogerów, Dagmarę, którą już z pewnością znacie, bo razem ze mną prowadziła wymianę książkową - a więc SOCJOPATKĘ o ogromnym sercu oraz Radka z bloga OSIŃSKI PO LUDZKU. Radek wpadł na piękny pomysł, by wzniecić w dzieciach z Domów Dziecka miłość do czytania. W końcu w książkach mogą odnaleźć ciepło, miłość, przyjaźń, przygodę, nadzieję oraz wiarę, których im tak bardzo na co dzień brakuje.    


NA CZYM POLEGA AKCJA? 

 

Nie jest skomplikowana. Do Maja, raz w miesiącu (konkretnie 20-stego każdego miesiąca) na kilkunastu blogach ukaże się post informujący o kampanii. Pod nim możesz ZGŁOSIĆ DOM DZIECKA, KTÓRY MA ZOSTAĆ OBDAROWANY KSIĄŻKAMI - wystarczy, że w komentarzu podasz nazwę i adres, do czego gorąco Cię zachęcam (na zgłoszenie wybranego przez siebie DD masz tydzień!) My zaś staramy się o to, by pozyskać sponsorów, którzy zafundują dzieciom książki.
Ponadto do akcji możesz dołączyć jako:
  • ambasador - jeśli chcesz rozpropagować akcję - udostępnić ten wpis, udostępnić plakat promocyjny, zaprosić znajomych i rodzinę do udziału lub jeśli jesteś blogerem, samemu napisać taki wpis
  • sponsor - jeśli pracujesz w wydawnictwie, księgarni, fundacji lub po prostu masz dobre serce i chęci, by samemu wysłać do Dagmary lub Radka książki dla dzieci, nie wahaj się. A może składkę przeprowadzisz w swoim miejscu pracy?

Co miesiąc zostanie wyłoniony Dom Dziecka, który dostanie pakiet książek. Jeśli darczyńców znajdzie się więcej, to więcej Domów Dziecka oraz dzieci dostanie ufundowane książeczki.

Więcej informacji znajdziesz na stronie fb wydarzenia.

Jeśli chcesz nam pomóc UDOSTĘPNIJ PROSZĘ TEN WPIS 
 lub POBIERZ PLAKAT (TUTAJ)


 

A CO UDAŁO SIĘ ZEBRAĆ W PIERWSZYM MIESIĄCU AKCJI?



A całkiem sporo. Cieszę się niezmiernie, że też mogłam dołożyć swoją cegiełkę, a to za sprawą moich wspaniałych dziewczyn z Klubu Książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ. Na pomysł wpadła Kasia Berska, która również pozyskała sponsora, a ja na grupie przeprowadziłam błyskawiczną zbiórkę pieniędzy. Dziewczyny w 3 dni przesłały mi pieniądze, zrobiłyśmy listę książek i  największe w życiu zamówienie książkowe. Ponad 20 wspaniałych kobiet wspólnie zebrało ponad 1100 zł i za to zakupiłyśmy ponad 50 książeczek dla dzieci. No sami spójrzcie, jak to cudnie wygląda. Dziewczyny moje kochane jesteście fantastyczne! Daga bardzo dziękuję za oszałamiające zdjęcia!


 
 
 

O drugi pakiet postarała się Katarzyna Berska z bloga Yellow Pear, która znalazła pozyskałaanonimowego sponsora.
 
Trzeci  pakiet jest od Karolina Mos - autorki bloga Bąbelkowo, która zdecydowała się przekazać kilka książek dla dzieci. Do kogo powinien trafić ten pakiet?


Czwarty  pakiet jest od Asia Maja - autorki bloga MY NA SWOIM, która wraz ze swoją mamą zaszalała na zakupach i wesprą jeden z Domów Dziecka.


Piąty pakiet od Małgorzata Śmiechowicz z bloga Matczyne Fanaberie, która jako ambasadorka znalazła wydawnictwo, które zechciało przyłączyć się do Akcji. Wydawnictwo Publicat S.A. Grupa Wydawnicza przekazało duży pakiet książek.
 

Ostatni pakiet to połączenie książek od pojedynczych darczyńców, a więc "ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka" Książki ufundowali: Magdalena Jurczyk - zestaw Alfreda Szklarskiego, Mariusz Grubiński - "Małego Księcia", Agnieszka Banasik - "Opowieści z Narnii", Kamila A. Paszelke -"Opowieści z Narnii" i "Karolcie", Zafascynowana życiem ufundowała "Sposób na Alcybiadesa", "Dzieci z Bullerbyn" i "Most do Terabithi", Anna Chomiak -14 bajek, legend, wierszy, a nasz organizator Radosław Gabinek -  "Trzech muszkieterów".


Całkiem nieźle jak na początek prawda?W kolejnych trzech miesiącach ukażą się kolejne posty. Zawsze 20 - stego dnia miesiąca. Jeśli więc znasz jakiegoś autora książek, wydawnictwo, księgarnię, fundacje, sponsorów lub jesteś blogerem i chcesz stać się ambasadorem takim jak ja, nie zwlekaj. Więcej dowiesz się na naszej grupie facebookowej. Możesz też bezpośrednio napisać do organizatorów.

I jeszcze raz bardzo PROSZĘ, UDOSTĘPNIJ TEN POST. Powiadom o akcji rodzinę i znajomych, z pewnością znajdzie się ktoś kto będzie chciał do Nas dołączyć. Niech dobre wieści szybko się rozchodzą. Przecież znasz potęgę facebooka.


I pamiętaj by w komentarzu wskazać konkretny DOM DZIECKA.
To co dołączasz do Nas? 
 
 
 
 
Przygotowanie wyprawki to z najmilszych rzeczy w ciąży. Kupowanie, a nawet już samo oglądanie tych wszystkich malutkich ciuszków wywołuje szeroki uśmiech na twarzach, rozlewa ciepełko po serduszku i powoduje wielką dziurę w budżecie, o zawrocie głowy i wariactwie nie wspomnę. Młode mamy widząc te słodkości chcą mieć wszystko. No bo jak? Dla mojego dziecka musi być to, co najlepsze. Prawda? Tylko, że najlepsze wcale nie oznacza najładniejsze i najdroższe. Tak naprawdę, większość tych super gadżetów jest całkowicie zbędna. Stanowią one przede wszystkim pretekst do zaspokojenia własnej próżności. Pamiętaj, że to że wszystkie blogerki mają jakąś rzecz nie oznacz wcale, że jest to potrzebne, niezbędne albo w ogóle przydatne.
 
Mam do tego spory dystans i jak coś polecam, to jest to naprawdę coś co polecić warto. Co u Nas się sprawdziło i okazało trafionym wydatkiem.  Minimalistyczną listę wyprawkową przygotowałam już po urodzeniu Majeczki. Znajdziesz ją TUTAJ i zanim ściągniesz poniższy plik, zapoznaj się proszę z jej treścią. Wyjaśniam w nim dość szczegółowo, co będzie Ci niezbędne i dlaczego, bez czego spokojnie dasz sobie radę i nawet nie musisz myśleć o jego istnieniu oraz dlaczego dziecku nie są potrzebne wszystkie te falbanki, zabawki i sterylizatory (jeżeli karmisz piersią). 
 
Teraz stworzyłam dla Ciebie o wiele przyjemniejszą i bardziej przydatną wersję do pobrania w PDF. Możesz ją ściągnąć, wydrukować i zabrać ze sobą na zakupy.
 
 

PLIK MOŻESZ POBRAĆ TUTAJ.

Mam nadzieję, że Ci się przyda? A w razie wątpliwości pisz. Odpowiem na wszsytkie Twoje pytania i rozwieję wszelkie wątpliwości.
 


Walentynki obchodzę odkąd pamiętam. W zasadzie to zasługa mojego taty, bo zawsze, ale to zawsze coś od Niego dostawałam. W końcu miłość to uczucie tak szeroko pojęte, że świętować można je na wiele sposobów.  Nigdy nie traktowałam tego dnia jednowymiarowo. Dla mnie to nie tylko święto zakochanych, ale przede wszystkim święto miłości. A miłość ma tyle wymiarów. Kochamy partnera, kochamy rodziców, kochamy nasze dzieci, kochamy nasze zwierzaki... Walentynki to miłość, a miłość to bezwarunkowa akceptacja, a więc kochamy również siebie. Zatem nie widzę powodu by nie świętować również Walentynek w pojedynkę.

Tak w pojedynkę. Nie zawsze miałam męża. Nie zawsze miałam chłopaka. Walentynki bywały samotne, ale... zawsze, a przynajmniej odkąd pamiętam dostawałam Walentynkę od taty. Były to kwiaty, czekoladki, czasem diabełek z serduchem. Czasem złote kolczyki. Ale coś dostawałam zawsze. Tak więc i dziś dostałam moje kochane Ferrero Rocher i kwiatuszki. Ba!! Dziadek ma teraz więcej kobiet do kochania, więc kwiaty i prezent był również dla Mai. Bo Walentynki zawsze świętujemy rodzinnie. Można też samemu się rozpieścić, kupić coś fajnego, drogiego, coś o czym marzymy. Można spędzić cudowną randkę z przyjaciółką, przyjacielem, a nawet z książką. Bo kochać również trzeba siebie i mieć dystans do wszechpanującej komercji.

Odkąd mamy dziecko świętujemy wspólnie. Pierwsze Walentynki Mai spędziliśmy we troje. W tym roku Maja zrobiła dla taty Walentynkę (niemal) samodzielnie już wczoraj. Dziś wspólnie przygotowałyśmy niespodziankę - zdjęcie z napisem dla taty wysłane smsem- robimy je od urodzenia. A teraz są aż 3 kobiety, które kochają moją Gazelę, więc troszkę się nim dzielimy. Ciasto w kształcie serca właśnie się piecze. Do pracy przyszedł do taty kurier z czekoladkami. Tak my świętujemy. Tak sprawiamy sobie radość i niespodzianki. Wieczorem, gdy dziecko śpi świętujemy dalej, tylko we dwoje. Jako, że jestem w totalnym rozkroku i mogę urodzić w każdej chwili darowaliśmy sobie wyjścia. Z resztą nawet ich nie lubimy. Wolimy wieczór w domku, we dwoje. Tym razem przy świecach i sushi z masażem opuchniętych stóp.

A ja? Obżeram się dziś do bólu czekoladkami - aż chyba przesadziłam, bo mała szarżuje w brzuchu.

Czy dzieci powinny świętować Walentynki? Oczywiście, że tak! To doskonała okazja by pokazać dziecku jak celebrować miłość (choć oczywiście robimy to codziennie - dziś w sposób szczególny, chcemy podkreślić, jakie to ważne uczucie), jak okazywać uczucia w sposób bardziej dosadny niż na co dzień. To również doskonały pretekst do rozmowy na temat miłości. Zamiast więc kupować misia z serduszkiem można  sięgnąć do odpowiedniej literatury i dać w prezencie książeczkę. Dzieci naprawdę o wiele łatwiej pojmują świat dzięki czytaniu. Maja dostała książeczkę "O wilku, który chciał się zakochać", by łatwiej było podjąć temat. Ale na rynku jest mnóstwo wspaniałych pozycji, które Ci to ułatwią np. Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham, Miłość, Nie trzeba słów, Wielka księga uczuć... - w zależności od wieku i rozwoju dziecka.

Świętować można zawsze po swojemu. Możesz upiec ciasta w serduszka, ciasteczka serduszkowe. Możesz wysłać ekartkę, kupić Walentynkę, kwiaty, czekoladki, założyć czerwoną bieliznę, zorganizować kolację przy świecach. Możesz zrobić śniadanie do łóżka, iść na kolację na miasto. Możesz kupić nawet gacie w serduszka dla swojego faceta. To nie jest ważne. Ważne byś dziś miała otwarte serce i szeroki uśmiech na twarzy, a w sercu ciepło. Bez względu na to kogo kochasz i przez kogo jesteś kochana. Dziś warto powiedzieć po prostu: KOCHAM CIĘ! W jaki sposób chcesz i komu chcesz!
 
 
Kto powiedział, że będąc w domu na zwolnieniu/urlopie macierzyńskim czy wychowawczym człowiek się nudzi - kompletnie nie ma pojęcia, o czym mówi. Mimo iż większość dnia muszę przeleżeć, a dni mijają nam bardzo monotonnie, czas przecieka przez palce. To że jako ciężarówka przyjęłam wolniejsze tempo, nie oznacza, że czas stał się dla mnie łaskawszy. Dnie mijają nam na zmieniających się nam wartownikach. Jedna babcia, druga babcia, tata. Maja szaleje, ja odpoczywam. W zasadzie dziś mija 38. tydzień ciąży - wszystko się może zdarzyć, a ja kompletnie nie mam siły. A Majuszek?

Majuszek niestety mam wrażenie, że choć w pełni zaakceptował nową sytuację, to niestety się uwstecznia. Widząc mnie leżącą, w ciąży domaga się stałej atencji. Nie chce jeść samodzielnie, do toalety również sama nie chce chodzić, mimo iż doskonale wszystko potrafi. Ciągle woła do taty na ręce, a jak jest babcia nie odpuszcza jej na moment. Zamiast stawać się coraz bardziej samowystarczalna i samodzielna, nie chce wręcz zostawać sama. Przynajmniej tak jest przy babciach, gdy jest z nami w trójkę ewidentnie jest szczęśliwa, że rodzinka jest w komplecie. Jest bardziej samodzielna. Wymyśla sobie zabawy, rozmawia z pluszakami, albo ze samą sobą. Nie mniej nasz cykl dobowy został całkowicie zachwiany. Nasza rutyna, którą wypracowałam poszła w las. O drzemkach w ciągu dnia już nie ma nawet mowy. Wieczorem jest zmęczenie i płacz. Nawet o czytaniu niemalże Maja zapomina. Przy babci nie ma czasu, druga nic nie widzi, a wieczorem prosi o masaż, przy którym pada w ciągu zaledwie dwóch minut. 

No ale jeszcze 3 tygodnie i zmieni się kompletnie wszystko. Znów będziemy wypracowywać jakieś porządki, starać się wprowadzać rutynę, a przede wszystkim ogarniać kwestię. Bardzo się tego boję.

Majuszek coraz mniej bawi się zabawkami, a jej wyobraźnia z dnia na dzień jest coraz większa i coraz bardziej imponująca. Wymyśla bajki, śpiewa, opowiada, tańczy. Ma niespożytą energię, która nie znajduje ujścia przez moje niedomaganie. Bardzo mi z tym źle. Mimo iż staramy się jej zapewnić atrakcje, to nie jest to samo. W tym miesiącu nawet myszka była w teatrze. Po trzecich urodzinkach planujemy pierwsze kino. 

Prym zaczyna przejmować tata. Powoli staje się najważniejszy w jej życiu. Powoli mnie wygryza. Tata może się bawić, tata może wariować, tata może nosić. Córeczka tatusia? Na szczęście moje dziecko jest na tyle empatyczne, że gdy leżę sama w pokoju non stop do mnie przybiega, by powiedzieć mi jak bardzo mnie kocha. Nawet gdy śpię, budzi mnie przytulając i wyznając miłość. Ciągle się przytula, a gdy tylko nie ma babci, a tata wyjdzie na zakupy spędzamy czas razem. Czytamy, rysujemy, tulimy, bawimy w sklep. Maja sama proponuje spokojne zabawy. Ciągle coś mi też opowiada.
 

Chciałabym bardziej zadbać o jej rozwój. Zwrócić uwagę na literki, cyferki. Na naukę samodzielności. Mam nadzieję, że szybko się po porodzie ogarniemy i jakoś będziemy miały również czas dla siebie nawzajem.