Udało się. Po raz trzeci akcja PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ okazała się sukcesem. Jestem zachwycona, bo coraz więcej ludzi bierze w niej udział. Co więcej, ma już swoich stałych fanów, na których zawsze mogę liczyć. Zawsze pomogą z promocją, udostępniają, zapraszają i piszą by bakcylem zarazić również innych. Bo to jest jak nawyk. Jak tylko uda Ci się wymienić jedną książką, czujesz podniecenie, ekscytację i chcesz więcej. Emocje rosną z godziny na godziny. Nie wiem, co w tym jest, ale każdy ktoś się przed wymianą wzbrania, jeśli już przystąpi, jest po prostu tak zachwycony, że chce więcej i więcej.
 
W tej edycji partnerowała mi Ewelina Mierzwińska. Jesteśmy szalone, bo obie w domu mamy niemowlęta. Obie -  śliczne Emilki. Ewelinka ze swoim maleństwem w dniu rozpoczęcia wymiany, trafiła do szpitala, a mimo to nadal trzymała rękę na pulsie. Dziękuję Ci Kochana! Przygotowanie takiej kampanii to nie lada wyzwanie. Najciężej jednak taką akcję jest  nagłośnić i sprawić, by ludzie Ci po prostu zaufali.. Dużo reaguje tak, jakby ktoś chciał ich oszukać. Spotkałam się nawet z niezbyt miła sytuacją, a przecież wszyscy są zadowoleni prawda?

Do zabawy przystąpiło 86 blogerów! A wiesz co jest najpiękniejsze i z czego jestem najbardziej dumna? W tej edycji było naprawdę dużo osób prywatnych. Nawet nie wiem, czy nie tyle samo, ilu blogerów. Piszczę z radości, bo to właśnie na Tobie, mi zależało! Nie wszyscy wrzucali komentarze u mnie, więc ciężko mi ich zliczyć, ale było ich dużo i to bardzo aktywnych. Dodatkowo Ewelina wpadła na wspaniały pomysł, rozszerzenia wymiany na Instagram. Oj tam też się działo. Nie wierzysz? Wpisz hashtag #przeczytajipodajdalej3, a zobaczysz piękne stosy książek. Te u mnie to tylko namiastka.
 
Jedni szaleją i wymieniają po kilkanaście lub kilkadziesiąt książek. Inni tylko dwie czy trzy. Wszystko zależy od nastawienia. Wbrew pozorom nie jest wcale łatwo się zgrać. Ja tym razem byłam bardziej wybredna. Szukałam konkretnych pozycji i  zdobyłam takie Perełki! Oj jestem zachwycona. Wystawiłam 9 książek, wymieniłam na 8. Dziękuję Wam dziewczyny! Bardzo, bardzo. Jestem przeszczęśliwa. Książki są w cudownym stanie, co więcej niektórzy dokładali jakieś gadżety, karteczki z dedykacją, zakładki, magnesy. Jesteście wspaniali. Sama w tej edycji ze zrozumiałych powodów tego nie zrobiłam, wybaczcie, ale już szykuję niespodzianki na ...

... no właśnie, na październik czyli czwartą edycję. Mam nadzieję, że będziecie ze mną? Zbieraj swój stosik i śledź bloga lub dołącz do mojego KLUBU KSIĄŻKI - oni zawsze mają informacje z pierwszej ręki.
 
A Ty? Brałaś udział? Zadowolona jesteś? Nie miałaś żadnych problemów? Podobała Ci się organizacja? A może masz jakieś pomysły na ulepszenie mojego przedsięwzięcia? Jakieś uwagi? Pisz śmiało. Mnie w głowie już się kotłuje, mam nadzieję, że wypali to, o czym marzę..


Medbest
Karmienie piersią, choć przynosi same korzyści, dla mamy bywa uciążliwe i bolesne. Na szczęście tylko z początku. Dlatego, gdy przetrwasz najgorsze pierwsze 2 miesiące, potem możesz rozkoszować się bliskością, jaką z dzieckiem tworzycie. Ucząc się karmienia przy Mai cudowałam na różne sposoby, by znaleźć dogodne dla siebie pozycje oraz gadżety, które mi to ułatwią. Wiem już, co dla mnie jest najbardziej pomocne i co najwygodniejsze. Dziś chciałabym podzielić się z Tobą moim doświadczeniem.



1. WYGODNY, DOBRZE DOPASOWANY BIUSTONOSZ TO PODSTAWA

Na początku szkoda mi było pieniędzy na droższe biustonosze do karmienia. Nie wiedziałam, jak długo będę karmiła więc wybierałam te tańsze opcje typu H&M. To był mega błąd. Można zrobić sobie prawdziwe kuku. Odkąd znalazłam firmę, która choć nie tania, szyje właśnie dla mam, jestem wniebowzięta. Biustonosz musi być wygodny, dobrze dopasowany i w żadnym miejscu nie upijać. Na początku drogi mlecznej, najmniejszy nawet ucisk, może spowodować zator lub zapalenie piersi. Dlatego to takie ważne, by znaleźć i firmę, i odpowiedni rozmiar. Na początek zdecydowanie polecam miękką bieliznę bez żadnych fiszbin, ani usztywnień. Potem taki biustonosz przyda się na noc. Ja zaufałam firmie Alles. Ich biustonosze nie dość, że idealne dla mam, to jeszcze są pięknie wykonane i czujesz się w nich zmysłowo i kobieco pomimo bycia dojną krówką. 


2. WKŁADKI LAKTYCYJNE

Tak, to prawda. One nie będą potrzebne każdemu. Podczas gdy jedne mamy mają bardzo ustabilizowaną laktację od samego początku, innym (jak mnie) na myśl o dziecku mleko cieknie strumieniami. Niestety. Gdy zbliża się pora karmienia wystarczy, że pomyślę sobie o malutkiej, od razu czuję mrowienie w piersi i mokry biustonosz. Bez wkładek chodzę z mokrymi plamami na koszulce. Polecam mieć w razie czego choć jedno opakowanie na start, a potem sama zobaczysz, jak to będzie u Ciebie. Na rynku wybór jest przeogromny. Testowałam już wiele firm i zaprzyjaźniliśmy się z NUKiem, ale tylko wersją Classic. Niektóre wkładki zostawiają niestety włókna na sutkach, co utrudnia dziecku spokojną konsumpcję. Inne są zbyt chłonne, że nie czujesz ich przepełnienia, a potem rolując się mogą ugniatać Ci pierś. Sprawdź sama, które firmy są dla Ciebie najwygodniejsze.

Alles


3. LAKTATOR


Radzę się zaopatrzyć. Najlepiej na dzień dobry mieć pożyczony. Czasem bywa potrzebny, a  czasem nie. Dla mnie jest najlepszym przyjacielem, bo nie widzę powodu by budzić śpiące w nocy dziecko, tylko po to by podać mu pierś  (oczywiście tylko, gdy pięknie przybiera na wadze). Jak śpi, niech śpi. A ja mrożę mleko na zapas. Przyda się również, gdy pokarmu masz za dużo, za mało lub dziecko śsie zbyt krótko - wówczas można odciągnąć chude mleko początkowe i podać maleństwu pierś z tłustym obiadkiem. Nie mniej jednak zawsze polecam konsultację z doradcą laktacyjnym albo przynajmniej z naprawdę dobrą położną.
 

4. PODUSZKA DO KARMIENIA


Rogali na rynku jest zatrzęsienie. Ja ich nie lubię. Są grube, sztywne i przydatne tylko gdy karmisz siedząc sztywno na krześle. Mam głęboką, niewygodną kanapę, a w domu brakuje krzeseł więc karmię na łóżku i najlepiej do tego nadaje się poduszka ciążowa. Masz nie tylko podparte ramiona, ale i plecy oraz kręgosłup. To jest nieprawdopodobnie wygodne szczególnie w nocy.


5. KOSZULA DO KARMIENIA


Niektóre mamy wydają fortunę na ciuchy do karmienia. Koszulki ze specjalnymi rozcięciami itp. Nie lubię tego. Bądźmy szczerzy, takie rzeczy są nieprawdopodobnie drogie, a potrzebujesz ich sporo. Zamiast tego wybieram zwykłe ciuchy. Nie wywalam całej piersi, a wkładam dziecko pod bluzkę, ta zaś delikatnie opada na pierś i wszystko zasłania. Ale nocą... nocą wybieram koszule do karmienia. Miałam kilka. Ale zakochałam się w tej od firmy MEDBEST. Nie dość, że jest pięknie wykonana, z miękciusiego, miłego w dotyku materiału, to nieprawdopodobnie funkcjonalna. Tylko jeden guziczek, a w sumie napka, i już jestem gotowa do karmienia. Oryginalny krój, dzięki któremu czuję się elegancko, gustownie i kobieco. To nie kolejna szmatka, ale koszula w której poczujesz się kobieco, stylowo i seksownie. Dla mnie bomba. Szczerze Wam polecam. Daje komfort psychiczny i dobre samopoczucie.

6. WIELOFUNKCYJNE PONCZO OD MEDBEST


Pamiętasz aferę z mamą, którą wyproszono z lokalu za karmienie piersią? Hmnnn nie wiem, jak naprawdę sprawa się miała. Faktem jest, że osobiście nie czuję wstydu karmiąc piersią, bo przestaję traktować tę część ciała jako element wywołujący podniecenie, a jak narzędzie do karmienia. Nie mniej jednak staram się być dyskretna i nie wywalam cyca nad kotletem. Choć karmię wszędzie, staram się przy tym być dyskretna, a ponczo mi to to zdecydowanie ułatwia. Dziecko ma jak oddychać, jest mu wygodnie i nie przykrywam mu głowy tetrą. Ponczo zaś jest wielofukcyjne i można je wykorzystać np. jako zabezpieczenie fotelika samochodowego przed wiatrem, jako kamizelka dla mamy, jako apaszka. 

MEdbest
Tak naprawdę nic więcej nie potrzeba. No chyba, że woreczki do zamrożenia mleka. A Ty? Karmisz piersią? Używasz laktatora? Jak wygląda Twoja droga mleczna? Wspomagasz się takimi umilającymi karmienie gadżetami? A może potrzebujesz w tej dziedzinie wsparcia? Chcesz o coś zapytać?
 
 

Majucha skończyła dziś 3 latka! To nieprawdopodobne, że mam w domku już taką dużą dziewczynkę. Ten rok przeleciał mi przez palce i czuję, że nie jestem już tak wspaniałą mamą, jak niegdyś. Nie tak uważną, bo moja uwaga rozkłada się na dwa. Ale ten dzień należał do Niej. Nawet siostra spała, dając mamie czas dla starszej. Ot taki prezent.

W ciągu tego roku Maja tak bardzo się zmieniła. Z dziecka przekształciła się w mała dziewczynkę, która podkrada mi pomadkę, kocha buty, nosi własne pierścionki i ma bardzo wysublimowany gust jeśli chodzi o ciuchy. Przy całej swej kobiecości, jednocześnie kocha auta, pociągi i samoloty. Nie w głowie jej żadne lale, choć Henia karmi piersią. Jest wrażliwa, uczuciowa i nieprawdopodobnie emocjonalna. No i właśnie została starszą siostrą.

Tak, przez ten rok wiele się zmieniło. To był ciężki okres dla Majci. Niemal zaraz po jej drugich urodzinach zaszłam w ciążę i... nie mogłam poświęcać jej tyle uwagi co zawsze. Nie mogłam z nią szaleć, biegać, skakać, a nawet chodzić na spacery. Strasznie mnie to boli. Mam ogromne wyrzuty sumienia. Chciałabym jej dać całą siebie, a tego już nigdy nie będę mogła robić. Maja zawsze była emocjonalna, a ten czas był dla niej istną feerią emocji. Oddalenie się mamy, pojawienie się siostry, zazdrość i euforia w jednym. 
 
Jest ciężko. Miniony miesiąc to niestety łzy, lament, histerie, krzyki, a wręcz prucie się, darcie i rzucanie na kolana. Zazdrość skierowana na nas i zwrócenie na siebie uwagi. Na szczęście nie na siostrę. Siostrę wręcz przydusza swą miłością. Trzeba ją nieco odganiać - co też nie najlepiej na nią wpływa. Marudna się zrobiła i jazgotliwa. Myślisz, że jej przejdzie? Mam na to wielką nadzieję.

Bo poza tym, to wspaniała dziewczynka. Istny wulkan energii. Wszędzie jej pełno. Za nami jej pierwsze w życiu zawody biegowe i od razu z kopyta zaliczone drugie. No pokochała bieganie (tata sika z radości).  Muszę powycinać filmik i pokazać Wam tę radość podczas biegu. Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, w końcu to córka maratończyka, ale nie sądziłam, że już w wieku 3 lat! 

To dziecko, które non stop śpiewa, tańczy, ubóstwia rymowanki. Pięknie, po prostu pięknie i płynnie mówi, przekomicznie przeinaczając czasem końcówki wyrazów. Jest inteligentna i błyskotliwa. Ciekawa świata. Czemu to? Czemu tamto? Buzia się nie zamyka, a pytania nigdy się nie kończą. 

Ostatnio wszędzie wchodzi i niczego się nie boi, co rodzi lawinę głupich pomysłów. No w takiej wersji jeszcze mojego dziecka nie widziałam. Jak to mówią "kiełbie we łbie" totalne. Robi rzeczy, jakich nigdy wcześniej nie robiła. Zawsze była taka grzeczna, roztropna i rozważna. Było. Minęło. No dzikus jakiś, który biegnie do przodu, patrząc w tył.
 
Ale i tak jest urocza. No widziałaś ten uśmiech? Z rana się we mnie wtula i powtarza po 20 razy, że mnie kocha. Wieczorem usypiam je obie. Jedna na rękach, druga obok mnie wtulona. Padam na ryja i się wściekam. Nie przyznaję sę, że tak naprawdę to mi się ciepło robi w serduszku. Jak tylko mogę, uciekamy gdzieś z Mają we dwie. Choć wygląda na to, że i to jej nie wystarcza, że muszę kombinować więcej. No muszę. Inaczej wszytko runie.

Tak, to był rok pełen zmian i wyzwań. Rok pełnego rozwoju i dojrzewania. Rok, w którym Maja wyszła z pieluch, nauczyła się samodzielności, poznała nowe emocje jak wstyd, nuda, zazdrość, tęsknota, duma, empatia, współczucie. 

A dziś minął nam w miarę zwyczajnie dzień. Urodzinki robimy w niedzielę - póki co jeszcze rodzinne - z dziadkami i chrzestnymi. Skromnie. Z tortem mamy (trzymaj kciuki, by mi wyszedł).
 
 
 
Urodziny zawsze nastrajają mnie dość filozoficznie i nostalgicznie. To właśnie wówczas się zatrzymuję, patrzę wstecz, kontempluję, wyciągając z życia wnioski. Zwykle myślę o tym, co życie mi przyniosło i czego się nauczyłam, co mogę poprawić, jak żyć dalej. Dziś uważnie przyglądam się życiu i jestem po prostu wdzięczna. Wydaje mi się, że zbyt rzadko w życiu dziękujemy. Nie doceniamy tego, co mamy, co życie przynosi, tylko, podążając za konsumpcjonizmem, pragniemy więcej i więcej, podczas gdy pod nosem zwykle mamy, to co najważniejsze.


Za co jestem wdzięczna? Za:
 
1. ŻYCIE - to sprawa najważniejsza - po prostu cieszę się, że jestem i chcę być jak najdłużej
2. ZDROWIE - nie jestem okazem zdrowia, aż tak życie mnie nie oszczędza, ale póki co widzę, chodzę, słyszę. To co najważniejsze jest
3. RODZICÓW - bez których by mnie nie było, za to jak mnie wychowali i na kogo wychowali, za to że kochali i kochają
4. MĘŻA- moja druga połóweczka - dzięki Bogu, że w końcu się odnaleźliśmy
5. DZIECI - są kwintesencją mojego życia i spełnieniem marzeń
6.POKÓJ - cieszę się, że mogę żyć w kraju wolnym od wojen, kryzysów i kataklizmów, gdzie nie panuje zaraza ani głód
7. DOM - cieplutkie choć niewielkie mieszkanko, które mam dzięki mojej kochanej św. p. babuni i rodzicom
8. WARUNKI DO ŻYCIA - jestem wdzięczna, że mam z czego żyć. Żyć godnie. Nie na bogato, ale tak by być szczęśliwym
9. PRACĘ - gdyby nie ona, to pkt. 8 by nie było
10. PRZYJACIÓŁ - nie lubię nadużywać tego słowa. Straciłam wielu znajomych, zostały jednostki i mam nadzieję, że zostaną ze mną już na zawsze. Jestem jednak wdzięczna również za tych, co odeszli - ponoć ludzi spotykamy na swej drodze z określonego powodu, gdy spełnią swoją rolę odchodzą - przeżyłam wiele rozczarowań, ale też pięknych chwil, za które jestem wdzięczna
11. MOŻLIWOŚCI - za to, że zawsze mogę zacząć od nowa, próbować, uczyć się, rozwijać
12. Za słońce za oknem, błękitne niebo, pachnące bzy i Caramel Macchiato
13. Za wrażliwość, empatię i kruchość, którą Bóg obdarzył moją naturę
14. PODRÓŻE - bardzo ważny element mojego życia. Jestem wdzięczna za każde jedno odwiedzone miejsce, każdą usłyszaną i przeczytaną historię, każdego napotkanego człowieka, każdą naukę
15. Za wszystkich ludzi, którzy stanęli na mojej drodze - i tych dobrych, i tych złych - ze styczności z każdym z nich życie przyniosło coś dobrego, chociażby naukę na przyszłość
16. Za każde MAMO KOCHAM CIĘ! każdy uśmiech i zdrowie moich dzieci
17. Za wspólne poranki w łóżku
18. Za różyczki, które dostaję od męża - a wręcza je w swój własny, wyjątkowy sposób
19. Za to, że jestem jaka jestem i właśnie taką siebie lubię
20. PASJE - niegdyś do tańca, dziś do czytania i pisania
21. OKRUCHY ŻYCIA - wiatr we włosach, zmrożony nos, piasek pod stopami, gęsią skórkę - za rzeczy, które czynią życie piękną, wartą wspomnień emocją
22. MAGIĘ - za wszystkie te magiczne chwile, które zamykam w sercu na zawsze
23. WIARĘ - w jutro, w dobro, ludzi, Boga
24. NADZIEJĘ na jeszcze lepsze jutro, pozytywne zmiany, spełnienie
25. Pewną osobę, która pomogła mi być sobą, siebie kochać, akceptować i po prostu siebie lubić
26. ODWAGĘ - nie wiele jej mam, więc jestem wdzięczna za każde moje wyjście ze strefy komfortu, a nawet zwykłe wychylenie noska
27. ŻYCIE W XXI w i wszystkie ułatwienia, które nam towarzyszą - za ogrzewanie, światło, tampony i pampersy, za samochody, samoloty i wszelkie środki transportu, za lodówki i inne cuda ułatwiające mi życie
28. MIŁOŚĆ, która mnie otacza, którą dostaję i którą ofiarowuję, która jest dla mnie jak powietrze
29. TALENT - chyba najważniejszego nie odkryłam - ale parę się znajdzie
30. STUDIA - jeden z najcudniejszych okresów mojego życia, który będę wspominać z rozrzewnieniem
31. Rodzinę za granicą - która swego czasu bardzo mi pomogła i ułatwiła życie
32. DZIADKÓW i WSPANIAŁE DZIECIŃSTWO - czar wspomnień i bezwarunkową miłość
33. MIŁOŚĆ do życia i dar dostrzegania tego, czego inni nawet nie zauważają
34. Za Was - tak za Was i za te kochane osóbki, które są ze mną w bliskim kontakcie - za Ciebie Martusiu, Halszko, Justysiu, Madziu (...) za prywatne, intymne wiadomości, za zaufanie, wspieranie, kibicowanie. Za Was - bo bez Was nie było by SAVE THE MAGIC MOMENTS 

...

Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo. Rzeczy fundamentalne, drobnostki, rzeczy oczywiste i te bardziej osobiste. Jest tego naprawdę sporo, ale jak 34 to 34. Trochę chaotycznie, spontanicznie, bez hierarchizacji. Prócz pierwszych 10, które są chronologiczne wręcz. Cieszę się, że jestem. Po prostu. Tu i teraz. Oddycham pełną piersią. Nieco mi się oczy z niewyspania zamykają, ale jestem szczęśliwa. Jestem wdzięczna. Jestem TU i TERAZ.
 
A Ty za co jesteś wdzięczna? Podzielisz się tym ze mną? Wymienić te 5 - 10 najważniejszych dla Ciebie rzeczy albo pierwsze które Ci do głowy przychodzą. 
 


 
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, z pewnością do gustu przypadną Ci dwa poprzednie:
 


Pomimo minimalizmu, lubię przygotowywać zestawienia prezentów dla dzieci. Oczywiście są one mocno subiektywne, opieram się w końcu na czystej obserwacji własnego dziecka, a więc nasza lista nie każdemu może przypaść do gustu. Staram się  jednak wybierać prezenty ponadczasowe, które naprawdę maluszka zainteresują i których nie rzuci w kąt.

Co lubi trzylatek? Naśladować dorosłych. A jaki jest? Nad wyraz aktywny. Co jest mu potrzebne - świadoma mądra stymulacja i nauka poprzez zabawę. Przyda się więc coś do odgrywania ról, coś dającego upust energii i coś dzięki czemu będzie się rozwijał.

Jeśli chodzi o prezenty urodzinowe jestem zwolenniczką kupowania do spółki czegoś większego, co posłuży dziecku przez dłuższy okres, zamiast kilkunastu pierdół. Po pierwsze gdy jest czegoś za dużo, dziecko nie wie, czym ma się bawić. Po drugie - wierz mi lub nie - ale im mniej tego, tym lepiej dla jego rozwoju. 

15 POMYSŁÓW NA PREZENT DLA 3 - LATKA


Jeśli masz ogród - to wspaniale! Możesz postawić na  DOMEK DO OGRÓDKA (zabawa w dom na świeżym powietrzy) czy zjeżdżalnię (nie wiem, co w niej jest, ale dzieci ją kochają), bo podejrzewam że piaskownicę i huśtawkę już masz?
 
Dla aktywnych dzieci wspaniałym pomysłem będzie HULAJNOGA lub rower (i tu już zależy od stopnia rozwoju dziecka i podejścia rodziców. Jedni stawiają na rower biegowy, inni na trójkołowy. Maja w zeszłym roku otrzymała biegówkę i... nie chce na nią wsiadać. Nie i już. Boi się. Nie ogarnia tego. Jeździków też nie lubiła. 

Gdy brak Ci pomysłów, z pomocą przychodzi LEGO. LEGO to zawsze dobry pomysł. Jedne dzieci zaczynają się bawić wcześniej, inne później, ale LEGO od kilkudziesięciu lat po prostu rządzą. A i dorośli częściej przy nich siadają do zabawy z dziećmi, przypominając sobie własne dzieciństwo

Nadadzą się wszelkie zabawki, którymi bawić się można w naśladowanie: przybory do kuchni (garnki, warzywa, owoce, muffiny, pizza, tort, zestaw filiżanek, czajnik, toster, ekspres do kawy...), zestawy fryzjerskie, zestaw lekarza itp. Ale też fajnym pomysłem będzie APARAT FOTOGRAFICZNY. Maja widząc, jak robię zdjęcia zabiera mi mój - chcąc robić prawdziwe zdjęcia. Jednocześnie uwielbia bawić się w "na niby" i robić cyk cyk cyk. Z pewnością Twoje dziecko lubi robić to,  co Ty - więc sama będziesz najlepiej wiedziała, co interesuje Ciebie - trzylatek to taka mała papuga. Co robi mama - robi i on. Co ma mama - chce i on. Dlatego w naszym zestawieniu nie może zabraknąć ZEGARKA NA RĘKĘ. Odkąd dostałam swój wymarzony na gwiazdkę, ilekroć go założę - Maja również chce.

Nie lubię zabawek "ogłupiających" - czyli grająco - piszcząco - denerwujących, które jedyne co robią, to dziecko pobudzają. I nie koniecznie mam tu na myśli pobudzanie wyobraźni. Nie jestem zwolenniczką kupowania tabletów i komórek dla tak malutkich dzieci. Osobiście wolę przemycić coś mądrzejszego - jak np. DREWNIANY ZEGAR (do nauki cyferek i pojęcia czasu), czy DREWNIANY ALFABET (do zabawy w słowa, rymowanki itp.) lub chociażby KÓŁKO i KRZYŻYK (wspierający wyobraźnię i myślenie perspektywiczne). 


Jeżeli jesteś ciocią i chcesz wydawać dużo pieniędzy, a pragniesz by prezent był niedrogi ale trafiony, warto postawić na rzeczy niezawodne, które po prostu dziecku sprawiają mega radochę: naklejki, tatuaże, stempelki, magnesiki, mazaki do kąpieli czy błyszczyk dla dziewczynki - szczególnie gdy mama się maluje - pewnie już grzebie w kosmetyczce - Maja chce ciągle pomadkę. Dlatego na urodziny z pewnością dopakuję jej błyszczyk. Dzieci zwykle cieszą się z rzeczy malutkich.

A Ty? Co proponujesz na prezent dla 3 latka?


Jeśli czujesz niedosyt lub nie znalazłaś tu niczego dla siebie zerknij do listy 15 POMYSŁÓW NA PREZENT URODZINOWY DLA 2 - LATKA - tam z pewnością coś znajdziesz.

A jeśli masz młodsze dziecko polecam:


Emi skończyła dziś 2 miesiące, a ja patrząc na jej roześmiane oczka, nie mogę w to uwierzyć. Czas dla mnie stanął w miejscu. Dla mnie nadal jest 28 lutego. Tymczasem moje dziecko rośnie, rozwija się, codzienne dostarcza wachlarza emocji i nieprzespanych nocy. Tak jestem podwójną mamą, tylko kiedy to do mnie dotrze?

Za nami kolejny miesiąc, pierwsza wspólna Wielkanoc, pierwsze wizyty Emi u dziadków, pierwszy bieg Mai w zawodach, pierwsze szczepienia.

Emilcia rośnie w oczach. Rośnie podwójny podbródek, rosną wałeczki na nóżkach, rośnie waga. Właśnie dobiła do 5900. Zdumiewające, biorąc pod uwagę fakt, ile ulewa. Bo ulewa nadal. Może nieco w mniejszym stopniu, ale niestety wciąż mamy problem. Radzimy sobie motając się w chustę, łykając probiotyki i espumisan. Emiś ciągle chce być w pionie. Tylko nocą i w wózku leży. Pogoda spacerom nie sprzyja więc się chustujemy lub mała śpi na mnie, podczas gdy Majeczka rajcuje z babcią. A Emilcię i tak podbija i co jakieś 20 minut widzę, że cofa jej się treść, robi zniesmaczoną minę lub płacze przez sen. Ciężko patrzeć jak maleństwo cierpi. 

Tak mijają nam dni. Emilia na mnie. Maja z babcią. Dręczy mnie to, ale z drugiej strony cieszę się, że mogę poświęcić więcej czasu Emi. Maja miała mnie na wyłączność. Emi nie ma takich przywilejów. O ile mam straszne wyrzuty sumienia względem Mai, o tyle jestem szczęśliwa móc ściskać Emi. Czuć zapach tej maleńkiej główki, widzieć jak wpatrują się we mnie z ufnością i bezwarunkową miłością małe ślipia. Zadziwiające jest macierzyństwo i działanie hormonów. Jeszcze miesiąc płakałam, że nie czuję z Emi żadnego kontaktu, a dziś nie chcę jej dawać nikomu na ręce i z przyjemnością przesiaduję z nią w pokoju.
 
Tak o wiele łatwiej jest wejść w świat niemowlaka, niż 3 latka. Teraz to widzę. Wszyscy mówią, że dziecko im bardziej kumate, tym fajniejsze, a ja myślę, że takie maleństwo, które jest całkiem od Nas zależne i takie bezbronne jest wielkim cudem. Należy się nim delektować i podziwiać, bo znika w okamgnieniu.
 
Z noworodka Emi stała się niemowlęciem. Całkiem długo i silnie trzyma główkę w górze, sama ją obraca szukając dogodnej pozycji. Zaczyna się interesować, co dzieje się wokół niej. I dosłownie dzień po poprzednim poście zaczęła się szeroko uśmiechać i tak śmieje się na okrągło. Nawet po ulaniu, gdy w buzi nieprzyjemny posmak, ona ma szeroki uśmiech na twarzyczce. Nauczyła się również chwytać coś w łapkę i pakować piąstki do buziuni. Zaczęła zwracać na nas uwagę. Trzyma kontakt wzrokowy, stara się powtarzać wyraz twarzy lub dźwięki. Jest coraz głośniejsza, gaworzy po swojemu. Wciąż coś nam opowiada. Skupia wzrok na pewnych przedmiotach. Śmieje się do karuzeli. Nawiązuje z Nami kontakt, co nieprawdopodobnie wzrusza i przywiązuje. Mogłabym patrzeć w te oczki godzinami.
 
Pojawiła się tez wysypka. I to nie malutka. Obsypało jej całą buzię, szyję, główkę. Na szczęście to nie alergia, a trądzik niemowlęcy. Po czterech tygodniach wreszcie schodzi. No i tak co rusz coś. Jedno znika, drugie się pojawia. Jeden skok rozwojowy za nami. Drugi chyba właśnie się dzieje. Badanie stawów zaliczone.

A Majuch? Dla Majuszka to był ciężki miesiąc. Jednocześnie chyba powoli zaczyna oswajać się z sytuacją, choć jazdy mamy przeogromne. Wierzę, że z czasem osiągniemy względny spokój. Nie mogę uwierzyć, że za dwa tygodnie skończy już 3 latka! Taka duża dziewczyna. Za szybko urosła. Zdecydowanie za szybko.

Ja? Ja staram się ogarnąć. Dzielić miłość. Nie zwariować. Wykraść jak najwięcej czasu dla siebie. Zdobyłam nową umiejętność: spanie na siedząco z dzieckiem na rękach. Myślałam, że to nie możliwe, że strach o to, że mi wypadnie jest silniejsza, ale jestem przy drugim tak zmęczona, że zasypiam z nią podczas karmienia piersią. Szczególnie wieczorem, gdy Emi nie może usnąć przez 1,5 do 2 godzin. Ja wymiękam. Ona wówczas siłą rzeczy też, bo nawet nie słyszę, że wyraża niezadowolenie. Mieszkanie mamy zagracone, wiecznie wisi pranie i dzięki Bogu codziennie przychodzi do mnie moja mama, by nam pomóc i zając się Mają. Z jednej strony bardzo się z tego cieszę, z drugiej wiem, że dobrze by było wreszcie zostać samej z dziewczynami, ale wówczas nie mogłabym skupić się na Emi, ani na Mai. A tak, gdy tylko wraca tata, ja jestem dla Mai i wspólnie razem wychodzimy. Za dnia zaś nie czuje się odepchnięta, ani mniej ważna. 

A na blogu... na blogu nieregularność... 
i WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA! Wisi też cudowny wpis Karoliny z OdNova, która w wspaniały sposób radzi, jak ogarnąć rzeczywistość przy dwójeczce dzieci. Widziałaś już?
 
 

 
Nieuchronnie zbliżają się moje kolejne urodziny, a ja kompletnie o nich zapomniałam. W mojej czasoprzestrzeni nadal mamy marzec i gdy mąż zapytał, co bym chciała dostać na urodziny, tylko odburknęłam, że ma jeszcze mnóstwo czasu. Po urodzeniu Emisia czas stanął w miejscu, a wyglądając przez okno, jedynie utwierdzam się w mym błędnym przekonaniu, że do wiosny daleko.

Co roku przygotowuje swoje wishlisty i co roku mam z tym problem. Jako świeżo upieczona mama głowę mam zaprzątniętą zupełnie czym innym niż własne urodziny, zakupy czy zachciewajki. Myślę bardziej o tym, czemu moje dziecko wciąż ulewa, skąd ta wysypka i kiedy wreszcie uśnie. Prezenty? Kurcze no ja naprawdę nic nie potrzebuję. No dobra trochę bluzek, bo przebieram się średnio 3 razy dziennie (ktoś non stop na mnie ulewa). Zakupy? Matko ja nawet nie wiem, co aktualnie jest w sklepach, co jest modne, co wygodne, co na czasie. Dres, dres z pewnością się przyda. Czas i sen. Tych dwóch ostatnich chyba nikt mi nie podaruje. A szkoda. Tak więc przygotowałam swoją urodzinową wish listę mocno opierając się na poprzednich.


  
Co mi się marzy?
1. KUNDELEK - oj tak marzy mi się piękny, biały Kindle. Od razu mówię, nie znam się na tych wszystkich parametrach. Zanim się zdecyduję muszę się poradzić moich kochanych dziewczyn z Klubu Książki, bo nie chcę wydać pieniędzy na coś, co mnie nie zadowoli, a to duże pieniądze. Ale tak przy dziecku bardzo przyda mi się czytnik.

2. KOLCZYKI - tak zgadza się, one się pojawiły na poprzedniej wish liście, ale nadal ich nie mam, a konweniują z moim łańcuszkiem. Poza tym kolczyki to jedyna biżuteria, którą obecnie mogę nosić.

3. PODKŁAD MINERALNY - Dotychczas to Mac był moim marzeniem, ale rozczarował mnie kompletnie, dlatego postanowiłam wypróbować minerały. Annabelle Minerals to jedyna firma jaką znam jednak słyszałam same zachwycające i zachwalające opinie. Używałaś mineralnych kosmetyków? A może właśnie masz jakieś doświadczenie z Annabelle?

4. Escada - oj kocham te zapachy - co prawda obecnie nie używam perfum - pachnę sobą czyli mlekiem :) ale przydałby się flakonik tego zniewalającego zapachu lata. Od lat jestem wierna tej marce.

5. FILIŻANKA Z UŚMIECHEM - taka mała rzecz, która cieszy i pomoże przetrwać poranki po nieprzespanej nocy - czy tylko ja lubię takie gadżety?

6. KSIĄŻKI - zawsze! Zanim ktoś mi sprezentuje takie drogie cudo, jakim jest Kindle, pozostanę papierowi. Zawsze i z miłą chęcią przygarnę książeczki. Idąc za moim postanowieniem noworocznym marzy mi się najnowsze wydanie "Pięknej i Bestii" oraz "Uważność i spokój żabki" Eline Snel. Nie pogardzę też ostatnią książką Musso, której jeszcze nie czytałam, czyli "Papierową Dziewczyną" (wszystkie pozostałe już znam). Moja lista must read jest znacznie dłuższa - znajdzie się na niej chociażby "Hrabia Monte Christo", "Północ i południe" czy "Przeminęło z wiatrem", ale by wyczerpać temat, musiałabym osobnego posta.
Ale najbardziej na świecie czekam na laurkę od mojej córci :)
A Ty co byś chciała dostać w prezencie?
 


Stając się mamą po raz drugi, zaczęłam odczuwać niepokój. Czy miłość naprawdę się mnoży, gdy się ją dzieli? Czy poradzę sobie w nowej roli? I co najważniejsze, czy Maja poradzi sobie w nowej sytuacji? Czy nie będzie się czuła odepchnięta? Niepotrzebna? Nie kochana? Potrzeba osiągnięcia równowagi w rodzinie i kontroli nad sytuacją to rzecz naturalna. Każda z Nas do niej dąży. Ale czasami pewne rzeczy (nawet te które podskórnie rozumiemy) musimy usłyszeć od kogoś innego, kogoś mądrzejszego, bardziej doświadczonego. Kogoś, komu ufamy. Dlatego ja o rady zwróciłam się do Karoliny z bloga odNova, która zawodowo jest psychologiem, trenerem umiejętności psychospołecznych, terapeutą TSR oraz fizjoperapeutą. A prywatnie mamą dwóch rumcajsów. Jej rady są bezcenne. Zapraszam serdecznie na wpis Karoliny.


 
Niezaprzeczalną prawdą jest, że rodzicielstwo to jedna z najpiękniejszych i zarazem najtrudniejszych życiowych ról, które jest nam dane pełnić. Wraz z narodzinami maleństwa, prócz wyrzeczeń i permanentnego braku snu, zyskujemy nowe, emocjonalne doznania o istnieniu, których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Stajemy się „bardziej” – odpowiedzialni, wrażliwi, czujni, kochający i zdolni do poświęceń. Zyskujemy nadprzyrodzone moce i uzależniamy się od kofeiny… Oczywiście te elementy nie muszą mieć odzwierciedlenia w naszym bezpośrednim zachowaniu, ale w naszej mentalności - już tak. 

Gdy stajemy się mamą po raz drugi, z jednej strony zdajemy się być bardziej doświadczone, wiemy (w większym lub mniejszym stopniu) jak postępować, z drugiej strony natomiast czekają na nas nowe, rodzicielskie wyzwania, dotąd nieodkryte obszary i rozterki. Mimo większej dawki pewności siebie i wewnętrznego spokoju, pojawia się dawka dotychczas nieznanych uczuć – poczucia winy i wyrzutów sumienia z powodu rozłąki i mniejszej ilości czasu spędzanego z naszą pierworodną pociechą. No właśnie do tej pory była ona naszym jedynym dzieckiem, a teraz stała się dzieckiem pierworodnym, starszą siostrą czy bratem…

Targają nami różne uczucia, zależy nam by nowa sytuacja w domu wywarła jak najmniejszy, niepożądany wpływ na dzieci. Nie chcemy przecież, żeby nasz starszak miał poczucie, że coś traci, że stracił nas, wspólnie spędzany czas. Żeby myślał, że wybrałyśmy „nowe” dziecko i go już nie kochamy. Tylko czy nasz starszak rzeczywiście ma takie odczucia? Czy w te uczucia nie są czasem odzwierciedleniem naszej tęsknoty za nim, za dawnym, znanym życiem i obaw przed tym co nas czeka? 

Poniżej znajdziesz kilka wskazówek, które pomogą Tobie i Twojej rodzinie w przystosowaniu się do nowej sytuacji.

Skąd się bierze niekomfortowe poczucie winy


Rzecz tkwi w nas – kobietach i zakorzenionych w nas przekonaniach. Jako matki bierzemy na siebie ogromną odpowiedzialność za dzieci, rodzinę, dom, za to jak powinno wyglądać idealne macierzyństwo. Staramy się sprostać różnorodnym oczekiwaniom, a przecież doba ma tylko określoną ilość godzin. Więc gdy tę zbyt małą ilość czasu, którą mamy do dyspozycji w ciągu dnia musimy jeszcze podzielić pomiędzy dwójkę, trójkę… zwyczajnie pomiędzy większą ilość dzieci – pojawia się obawa niedopełnienia matczynej powinności. Poczucie winy ulega spotęgowaniu, gdy czujemy, że wymykają się nam spod kontroli inne kwestie dotyczące naszych dzieci, bądź gdy sytuacja nie jest zgodna z naszymi oczekiwaniami. 
 

Nie jesteś sama


Badania wykazały, że 94% matek odczuwa wyrzuty sumienia oraz poczucie winy w związku z mniejszą ilością czasu spędzanego ze swoimi dziećmi. Owe uczucia ulegają szczególnej eskalacji po narodzinach drugiego dziecka. Rodzice mają unikalną relację z jedynakiem, a po pojawieniu się rodzeństwa dynamika rodzicielstwa zmienia się nieporównywalnie. Pojawienie się kolejnego dziecka to pozytywna zmiana dla całej rodziny, ale regulacja emocjonalna jest trudna, zwłaszcza dla rodziców.

Jednym ze sposobów, pomagającym w uświadomieniu sobie oczywistej prawdy dotyczącej tego, że nie jesteś sama z towarzyszącymi Ci uczuciami, jest rozmowa z innymi mamami. Otwarta rozmowa pozwala odzyskać wiarę w siebie, poprawić samopoczucie oraz zyskać dystans do domowej sytuacji.

Wcześniejsze przygotowania


Jeżeli właśnie spodziewasz się drugiej pociechy to jeszcze masz czas by stopniowo wprowadzić starszaka w nową rolę. Istotną kwestią jest fakt, że im lepiej przygotujesz malucha na pojawienie się młodszego rodzeństwa, tym mniejsze rozterki czekają Cię w przyszłości.

To od czego możesz zacząć, to zabawy w rolę, odgrywanie scenek z użyciem lalek czy misiów, w ramach których dziecko opiekuje się zabawką będącą młodszym rodzeństwem. Polecam również wprowadzenie do domowej biblioteczki kilku książeczek poświęconych oczekiwaniom na rodzeństwo i wcielaniu się w nową rolę starczego brata czy siostry. Ważnym jest by wszelkie zmiany, których przyczyną jest pojawienie się nowego członka rodziny, zaistniały odpowiednio wcześniej. Na tyle wcześnie by nasz maluch nie skojarzył pojawienia się rodzeństwa ze stratą. Szczególnie ważne jest zachowanie prawa do indywidualności starszaka, do swoich zabawek, ulubionego miejsca czy kocyka.

Stawiaj na jakość, a nie na ilość


Od momentu, kiedy w domu pojawiła się najmłodsza pociecha, czas poświęcany starszemu dziecku jest ograniczony. To co teraz powinno być priorytetem, to Wasza chwila tylko we dwoje. Nie musi ona być wielkim wydarzeniem, bo na takie zwyczajnie braknie możliwości. Wystarczy, że po prostu znajdziesz w ciągu dnia kilka minut to tu, to tam by pobyć sam na sam ze starszakiem. Drzemka maluszka jest dobrym momentem na wygospodarowanie nawet 15 minut. Staraj się by czas spędzony wspólnie, z dwójką maluchów był przyjemny, by miło się kojarzył – spacer, przytulanie na kanapie, wspólna pielęgnacja. Angażuj pierworodną pociechę w pomoc przy sprawowaniu opieki nad rodzeństwem. Spraw by poczuła się ważna i potrzebna. 

Trzymaj się rutyny


Noworodek wprowadza niemałe zamieszanie w domowym harmonogramie. Dla wspólnego dobra ważne jest, aby, tak szybko, jak to możliwe, wrócić do najważniejszych, rodzinnych rytuałów. Dzieci pragną spójności i przewidywalności, pozwala im to przywrócić poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli w początkowym okresie masz trudności, wystarczy, że przywrócisz tylko najważniejsze rytuały dotyczące: zasypiania czy spożywania posiłków.

Pozwól sobie pomóc


Oczywiście, zgodnie z odwiecznym przekonaniem, każda z nas jest niezastąpiona. Jednak uwierzcie mi na słowo, że instytucja taty czy babci to bardzo sprawnie działające wsparcie. W tym wyjątkowym okresie nie powinnyśmy pomijać i umniejszać roli taty, wręcz przeciwnie, to jest właśnie ten czas, kiedy powinien się zaangażować ze zwielokrotnioną siłą. Badania pokazują, że im tata jest bardziej zaangażowany w opiekę nad starszakiem po pojawieniu się rodzeństwa, tym łagodniej dziecko adaptuje się do nowej sytuacji. To ich czas, na wspólne zabawy, wycieczki, na pogłębienie relacji. 

Poproś o pomoc


Nie dajmy się wplątać w sidła wyobrażenia o perfekcyjnej pani domu. Pozbądź się obaw powstrzymujących Cię przed proszeniem o wsparcie. Podzielenie się z bliską osobą częścią obowiązków, to również oddanie na jej barki części odpowiedzialności za sytuację w waszym domu. Tym samym zyskujesz czas dla dzieci, bądź dla samej siebie. Nie czekaj na to, że ktoś się domyśli czego potrzebujesz, takie sytuacje rzadko się zdarzają, a niespełnione oczekiwania pogłębiają niezadowolenie i frustrację.

Wrzuć na luz


Nasza matczyna natura sprawia, że zbytnio skupiamy się na rzeczach, które mamy jeszcze do wykonania, bądź których nie wykonałyśmy. To czego musimy się nauczyć to „odpuszczanie”. Jeżeli właśnie dziś sytuacja potoczyła się na tyle przekornie, że dobrze byłoby pominąć wieczorną kąpiel – to zrób to. Jeżeli starszak marudzi nad talerzem, bo woli na dzisiejszy obiad zjeść płatki – nie wahaj się i podaj mu je. Czasami warto odpuścić, po to by nie podnosić już i tak wysokiego ciśnienia.

Jeżeli po ciężkim i stresującym dniu, siadasz wieczorem i czujesz się winna, że nie wyglądał on tak, jak byś tego chciała… weź kartkę i zapisz na niej trzy rzeczy, które przebiegły dobrze. Mogą to być trzy bardzo krótkie czynności. Spisanie ich potrwa kilka sekund, ale zadanie to sprawi, że poczujesz się lepiej. Macierzyństwo to nie wyścig o puchar czy medal, tu nawet nie ma kotylionu. Zamiast biegać z mopem po domu, poświęć ten czas na zabawę z dziećmi. Pozwól sobie na niedoskonałości, bo panujący w domu bałagan jest świadectwem tego, że w nim mieszkacie. 

Nie zapominaj o sobie


Podstawową zasadą obowiązującą podczas lotu, jest ta nakazująca matce w pierwszej kolejności założyć maskę tlenową sobie, dopiero później dziecku. Powód jest oczywisty, abyś mogła zatroszczyć się o malucha, najpierw musisz sama przeżyć. Dlaczego zatem tej zasady nie przenieść na codzienny front? Gdy pozwolisz sobie na chwilę relaksu, zadbasz o siebie, poczujesz się lepiej, szczęśliwiej, zyskasz więcej siły, cierpliwości i energii. Przecież szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. 

Przystosowanie się do nowej, rodzinnej sytuacji jest trudne dla wszystkich, ale w szczególności dla nas – matek. To o czym musimy pamiętać, to fakt, że jeżeli chcemy by w domu panowała harmonia, musimy otoczyć troską również siebie. Pozwoli to nam naładować akumulatory na całodobową batalię z małymi ludźmi. Relacje i interakcje rodzinne zataczają krąg, w którym nie da się wyznaczyć początku czy końca. Są one niczym naczynia połączone wieloma ogniwami, gdzie jedno ma wpływ na kolejne. Dlatego troszcząc się o rytuały zapewniamy dawkę „normalności” starszakowi. Angażując tatę gwarantujemy mu czyjąś wyłączną uwagę, której tak bardzo jest spragniony. Spokojniejsze dziecko, o którego potrzeby ktoś zadbał, to spokojniejsza, mniej sfrustrowana, za to bardziej empatyczna mama, która lepiej radzi sobie ze złością i emocjami, co oczywiście ułatwia poukładanie relacji ze starszym dzieckiem. Regenerując własne siły jesteśmy w stanie maksymalnie wykorzystać czas wygospodarowany dla pierworodnego.

Pocieszające jest również to, że ten stan dysonansu między radością, a poczuciem winy i wyrzutami sumienia jest tylko chwilowy. Już niebawem sytuacja się ustabilizuje, stworzycie nowe rytuały, bez których nie będziecie potrafili się obyć. To co dziś nowe i nieznane, za chwilę będzie nieodłączne i oczywiste. Relacja między dziećmi zacieśnia się każdego dnia i to, że posiadają siebie nawzajem jest jedną z największych wartości jakie mogliście im dać. Być może czasowo starsze dziecko „ma Ciebie” trochę mniej, w zamian natomiast zyskuje bliższą relację z tatą czy babcią oraz niezastąpionego kompana na całe życie, którego znajdzie w młodszym rodzeństwie". 


http://odnova.net/



 
Hej! Witam Cię na III edycji Wielkiej Wymiany Książkowej PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ. Co to jest? To akcja promująca czytelnictwo podczas, której możesz BEZKOSZTOWO wymienić się książkami z innymi jej uczestnikami. Pokrywasz jedynie koszty wysyłki. To co? Przystępujesz do zabawy? Ostrzegam, będzie istne polowanie, a kto pierwszy ten lepszy. Ale od początku. Pewnie chcesz się dowiedzieć, o co chodzi?
 
Mam pełno książek na półkach. Stoją samotnie i się kurzą. Wiem, że po większość z nich nie sięgnę drugi raz, a głęboko wierzę, że KSIĄŻKA TO NIE PRODUKT JEDNORAZOWEGO UŻYTKU. Pomyślałam więc, że fajnie byłoby się z kimś powymieniać. I tak rok temu zorganizowałam wymianę po raz pierwszy. Pół roku później to powtórzyłam i okazuje się, że liczba osób biorąca udział w akcji jest coraz większa. W każdej edycji towarzyszy mi inna blogerka. Tym razem o pomoc zwróciłam się do Eweliny Mierzwińskiej.
 
PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ jest dla KAŻDEGO! Dla Ciebie, dla Twoich znajomych, rodziny, blogerów i vlogerów. Wymieniamy się wszyscy między sobą. Nikt nikomu nie płaci.  Każdy z Nas pokrywa koszty wysyłki (jeśli korzystasz z Poczty Polskiej, pamiętaj by książkę wysłać listem poleconym i podać numer przesyłki do śledzenia). Książkami się wymieniamy - nie sprzedajemy! Bawimy się począwszy od dziś tj. 22 kwietnia, aż do 1 maja. A oto szczegóły:


JEŚLI JESTEŚ CZYTELNIKIEM:

  • Pod postem wklej komentarz z listą swoich książek (autor, tytuł, stan), które chcesz wymienić. Zdjęcie mile widziane.
  • Pod moim postem znajdziesz również LINKOWE PARTY, a w nim przekierowania do wszystkich blogerów/vlogerów biorących udział w akcji - możesz ich odwiedzać. U kogo znajdziesz interesującą Cię pozycję, zostaw komentarz z listą książek, jednocześnie informując, iż jesteś zainteresowany/a wymianą. Podobne link party znajdziesz również u Eweliny.
  • Dodatkowo możesz umieścić zdjęcia swoich książek na FACEBOOKU lub INSTAGRAMIE z oznaczeniem #przeczytajipodajdalej3 oraz otagowaniem @savethemagicmoments i @ewelinamierzwinska.pl lub  stronie wydarzenia na fb.


JESTEŚ BLOGEREM - NAPISZ POST, W KTÓRYM:

  • Po krótce określisz zasady wymiany.
  • Poinformujesz czytelników, że organizatorem akcji jestem ja, czyli SAVE THE MAGIC MOMENTS, a Ewelina Mierzwińska - współprowadzącą i umieścisz aktywne linki do naszych blogów.
  • Przygotujesz listę książek (TYTUŁ, AUTOR, STAN - bardzo, dobry, dobry, średni) wraz z ich zdjęciami.
  • We wpisie wykorzystaj proszę grafikę akcji, którą przygotowała dla Nas Kasia z YUMMY MUMMY IDEAS.
  • Link do swojej publikacji umieścisz na linkowych party jednocześnie tu na SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz na EWELINAMIERZWINSKA.PL Stąd wesoło możesz pląsać do innych uczestników.
  • Dodatkowo możesz umieścić zdjęcia swoich książek na FACEBOOKU lub INSTAGRAMIE z oznaczeniem #przeczytajipodajdalej3 oraz otagowaniem @savethemagicmoments oraz @ewelinamierzwinska.plstronie wydarzenia na fb.
  • Pamiętaj, by czytać również komentarze - ktoś z czytelników mógł umieścić książkę, o której marzysz.

A PO ZAKOŃCZONEJ AKCJI:

 
Zachęcam Cię do umieszczenia zdjęć z wymienionymi książkami na facebooku czy instagramie z wykorzystaniem #przeczytajipodajdalej3 oraz oznaczeniem @savethemagicmoments i @ewelinamierzwinska.pl Dzięki temu będziemy mogły przygotować podsumowanie całej akcji! :)  
Zapraszam również do mojego KLUBU KSIĄŻKI "PRZECZYTAJ i PODAJ DALEJ, który powstał tuż po pierwszej edycji zabawy. Jeśli lubisz czytać i dyskutować o książkach, a przy tym lubisz kameralną i miłą atmosferę, gdzie możesz spokojnie przysiąść z kubkiem kakao i porozmawiać o literaturze, to miejsce jest w sam raz dla Ciebie.

 


To co dołączysz? To buszuj do woli. Szanuj innych i nie wystawiaj książek zniszczonych, z wypadającymi stronami czy o zgrozo zalanych. Bądź miły i kulturalny. Będę zobowiązana jeśli do zabawy zaprosisz swoich znajomych, rodzinę, czytelników. 

Jeśli z jakiś powodów nie chcesz wymieniać się książką, bądź tak miły i wesprzyj naszą akcję pomagając ją wypromować. Im nas więcej, tym więcej książek, większe szanse na wymianę, większa radocha i szanse na poznanie jeszcze więcej wspaniałych ludzi, którzy mają taką samą pasję jak Ty!



A teraz pora na moje książeczki:
1. Guillaume Musso - TA CHWILA - stan bardzo dobry
2. Guillaume Musso - BĘDZIESZ TAM? - stan bardzo dobry - wymieniona z Lustro Rzeczywistości
3. Magdalena Kordel - ANIOŁ DO WYNAJĘCIA - stan bardzo dobry - wymienione z BOOK OF SOULS
4. Cecelia Ahern - P.S. KOCHAM CIĘ - stan  średni (okładka nieco wymięta) - wymienione z Martyna Kusa
5. Katarzyna Kędzierska - CHCIEĆ MNIEJ - stan bardzo dobry - wymienione z SZEFOWĄ PODWÓRKA
6. Katarzyna Tusk - ELEMENTARZ STYLU - stan bardzo dobry  - wymienione z Nie Tylko Różowo
7. Meik Wiking - HYGGE KLUCZ DO SZCZĘŚCIA - stan bardzo dobry - wymienione z DELISHE
8. Sarah Knight - MAGIA OLEWANIA - stan bardzo dobry - wymienione z DELISHE
9. David Javerbraun - CZEGO SIĘ SPODZIEWAĆ, KIEDY SIĘ CIEBIE SPODZIEWAJĄ? - stan bardzo dobry - wymienione z Małgorzata Kanclerz



Chcesz się ze mną którąś wymienić? Daj znać w komentarzu. Jeśli chcesz więcej zdjęć książki, nie widzę problemu, tylko daj mi o tym znać. Książki wyślę po zakończonej akcji tj. tuż po weekendzie majowym. Co Ty na to? 

A jeśli u mnie nic ciekawego dla Ciebie nie ma, odwiedź pozostałych. Poniżej znajdziesz przekierowania do wszystkich blogerów i vlogerów, biorących udział w akcji. Z pewnością znajdziesz coś odpowiedniego dla siebie. Co więcej, jestem przekonana, że poznasz też wspaniałe osoby.

Dziękuję Wam Kochani, że jesteście ze mną. Szczególnie osobom, które bawią się po raz kolejny, udostępniają grafikę, promują akcję. Dziękuję Ci Kasiu za wspaniały plakat! Jest mega bombowy! Mam nadzieję, że z Nami pozostaniesz :) no i Ewelinka! Dziękuję! Zdrówka dla Was!

Kochani, polowanie czas zacząć! Udanej zabawy! Mam nadzieję, że Wam się mój pomysł spodoba i zostaniecie ze mną na dłużej.