Wielka Wymiana Książkowa PRZECZYTAJ & PODAJ DALEJ to moja inicjatywa wspierająca czytelnictwo. Odzew na przerażające statystyki i jednocześnie mały protest przeciwko horrendalnym cenom książek. Stworzyłam ją po to, by zaoszczędzić, poznać nowych ludzi, a książkom nadać nowe życie. Nie kolekcjonuję książek (no dobrze, tylko kilka), nie chomikuję, a z roku na rok czytam ich coraz więcej. Wiem, że takich osób jak ja jest całkiem sporo. Jeśli jesteś jedną z nich, dobrze trafiłaś, bo właśnie rusza 6. edycja wymiany.

PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ to bezkosztowa wymiana książkowa, która łączy blogerów z czytelnikami. Udział w niej może wziąć dosłownie KAŻDY, kto ma dostęp do internetu, kilka książek na zbyciu i jest przyjaźnie nastawiony do ludzi.

Organizuję ją już szósty raz, a towarzyszy mi Dagmara tj. SOCJOPATKA.pl jako współprowadząca oraz Kasia z YUMMY MUMMY IDEAS - która tworzy te piękne grafiki. Ale chcesz więcej konkretów? W takim razie zerknij koniecznie poniżej. 


 OGÓLNE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ

  • Akcja trwa od 14 do 21 października 2018 r.
  • Udział w akcji może wziąć każdy - nie tylko bloger!
  • Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy!
  • Wymiana odbywa się bezkosztowo - ponosisz jedynie koszty przesyłki.
  • Jako organizatorki nie ponosimy odpowiedzialności za wysyłkę i dostarczanie książek przez uczestników akcji.
  • Paczki z książkami nadajemy wyłącznie śledzonymi przesyłkami
 
 

GDZIE ODBYWA SIĘ WYMIANA?


JAK MOŻESZ WZIĄĆ UDZIAŁ?

  • Poniżej w  komentarzu zostaw swoją listę książek, które wystawiasz do wymiany. To samo zrób u Dagi. Fajnie jak zamieścisz też zdjęcie.
  • Na dole również znajduje się LINKOWE PARTY tj. przekierowanie do wszystkich blogerów, z którymi możesz wymieniać się książkami. 
  • Pamiętaj by zostawić komentarz u mnie i Dagmary (nawet jeśli nie chcesz się z nami wymieniać). Właśnie to nas zaglądają WSZYSCY UCZESTNICY. Przejrzyj również pozostałe komentarze - znajdziesz tam propozycje osób prywatnych!
  • Możesz wstawić post na tablicy wydarzenia na Facebooku  lub na Instagramie (pamiętaj by post oznaczyć hashtagiem  #przeczytajipodajdalej6 oraz otagować @savethemagicmoments i @socjopatka.pl).


JESTEŚ BLOGEREM?

  • Na swoim blogu wstaw wpis, podając informację o tym, jakie książki masz na wymianę (zdjęcie jest obligatoryjne) zaznaczając, w jakim są stanie (bardzo dobry, dobry, średni). 
  • Napisz dla swoich czytelników, na czym polega akcja.
  • W publikacji możesz wykorzystać grafiki przygotowane specjalnie na tą okazję przez Kasię z http://yummymummyideas.blogspot.com/
  • Będziemy wdzięczne za podawanie informacji o organizatorkach oraz twórczyni grafiki wraz z klikalnymi odnośnikami do naszych stron! :) 
  • Link do swojej publikacji umieść w dwóch miejscach: w linkowym party dostępnym poniżej oraz u Dagmary.
Zdjęcia książek dostępnych na wymianę warto umieścić również na Instagramie z wykorzystaniem #przeczytajipodajdalej6 oraz otagowaniem @savethemagicmoments i @socjopatka.pl Swój wpis możesz również udostępnić w wydarzeniu na Facebooku :) 


 PO ZAKOŃCZONEJ AKCJI


Po zakończonej akcji zamieść proszę zdjęcie z wymienionymi książkami na Facebooku z wykorzystaniem #przeczytajipodajdalej5 oraz oznaczeniem @savethemagicmoments i @socjopatka.pl Możesz je również przesłać bezpośrednio do mnie lub wstawić na tablicę wydarzenia.
 
 
  A oto moje książeczki! 
Chcesz się ze mną wymienić?
1. Robyn Harding "Złe towarzystwo" - stan bdb (ostatnia strona nieco się odkleja) - wymienione z Kasią
2. Sarah Jio "Jeżynowa zima - wersja kieszonkowa - stan bdb - wymieniona z Kinga Siudak
3. Frances Hodgson Burnett "Tajemniczy ogród"
4. Josi Ann Bickley "Milion cudownych listów" - wymienione z Paulina Niewolna
5. Harvey Karp " Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy" - stan bdb
6. Carlos Ruiz Zafon "Ksiażę Mgły" - wymienione z Kasią
7. Agatha Christie "Tajemnicza historia w Styles" - stan bdb (książka z ex libris)
8. Aleksandra Bogusławska "Odetchnij od miasta" - stan bdb - wymienione z Kasia Berska
9. Marcus Zusak "Złodziejka książek - stan bdb - wymienione z Z KSIĄŻKĄ NA KOLANACH
 

 
Zapraszam Cię również serdecznie do Klubu Książki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ, który powstał po pierwszej edycji, a jego trzon stanowią osoby, które z pewnością odnajdziesz. Jestem przekonana, że będzie Ci z nami dobrze. Rozmawiamy o książkach, dyskutujemy nt. lektury miesiąca, wzajemnie się inspirujemy i organizujemy wiele kampanii społecznych promujących czytelnictwo oraz zabawy klubowe.

Pamiętaj, że WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA "PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ" to nie tylko wymiana, ale również KONKURSY!!! A w tej edycji będzie ich naprawdę dużo.... Partnerami naszego wydarzenia zostało 3 autorów: NATALIA SOŃSKA, ANNA TABAK i PAWEŁ MAJ oraz 3 wydawnictwa: CZWARTA STRONA, EDIPRESSE, a także PRÓSZYŃSKI I S-KA. A to oznacza...jeszcze więcej książek!!!!!!!!!!!!
 
Dwa konkursy już ruszyły. Zajrzyj koniecznie na mój profil na Facebooku. Niebawem znajdziesz coś również na Instagramie. Do rozdania mamy ponad 40 książek! 
A jeśli nadal nie wiesz, co masz robić i jak się zachować, polecam mój wpis z małą instrukcją obsługi - czyli 13 rad jak się zachować podczas wymiany

UDANEGO POLOWANIA!!!!!! 




Już za dwa tygodnie rusza Wielka Wymiana Książkowa PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ. To 6 edycja tego wydarzenia, a mnie aż trudno w to uwierzyć, że z mojego nieśmiałego pomysłu zrodziło się cykliczne przedsięwzięcie przyciągające setki uczestników. Bezkosztowa wymiana książek między blogerami, a czytelnikami okazała się strzałem w dziesiątkę. Regularne ceny książek są nieco odstraszające, dlatego my ponosimy jedynie koszty przesyłki, a książki wystawiamy tylko takie, które są w stanie idealnym lub bardzo dobrym.

WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA to inicjatywa promująca czytelnictwo, dzięki której możesz odświeżyć swoją biblioteczkę, poznać masę ciekawych osób oraz nowe miejsca w sieci. To również fantastyczna zabawa, idealna dla wszystkich, którym bliska jest ideologia minimalizmu oraz zero waste. Bookcrossing w Polsce zdobywa coraz większe rzesze zwolenników, mam nadzieję, że przekonamy do tego również Ciebie!

Jak w każdej zabawie, obowiązują nas pewne zasady. Szczegółowy regulamin znajdziesz na stronie wydarzenia, jednak dziś chciałabym dać Ci kilka rad, dzięki którym znajdziesz właśnie to, czego szukasz. Wymiana przynosi wiele emocji, przede wszystkim ekscytację, ale by nie dać się ponieść i wyjść z tego ze zbiorem książek, o których naprawdę marzyłeś/aś warto zastosować się do poniższych wskazówek. Podczas PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ możesz upolować prawdziwe perełki, gorące nowości lub odnaleźć prawdziwe, białe kruki. Jednak najpierw koniecznie przeczytaj poniższy tekst.

JAK SIĘ ZACHOWAĆ PODCZAS WYMIANY KSIĄŻKOWEJ


  1. BĄDŹ KULTURALNY - to podstawa.
  2. PRZYGOTUJ SIĘ - postaraj się o kilka godzin wolnego. Nie rób tego na łapu capu. Przygotuj swoje książki. Zrób porządne zdjęcia i dobrze je opisz. Prawdziwie. Realnie. Sprawiedliwie. Zastanów się jeszcze przed wymianą, jakie książki Cię interesują.
  3. NIE KRĘPUJ SIĘ ODMAWIAĆ - jeśli ktoś napali się na Twoją książkę, a Ty nic nie możesz u niego znaleźć, nie wstydź się odmawiać, zrób to kulturalnie i szukaj dalej.
  4. NIE ŚPIESZ SIĘ - znasz to powiedzenie, gdzie się człowiek śpieszy... no właśnie. Tu też pośpiech jest niewskazany. Na spokojnie przejrzyj wszystkie blogi, zarówno u mnie na SAVE THE MAGIC MOMENTS jak i u Dagi czyli SOCJOPATKI. Czemu? Niektórym, mimo naszych próśb się zapomina, a szkoda przegapić okazji.
  5. PRZECZYTAJ KOMENTARZE u mnie i u DAGI, bowiem właśnie tutaj ogłaszają się osoby prywatne. Sama nie raz dobiłam targu nie u siebie, a u innego blogera i to z kimś innym.
  6. NIE ZWLEKAJ Z ODPOWIEDZIĄ - jeśli jakaś książka Cię interesuje, ale myślisz, że jeszcze poczekasz, bo może ktoś zaproponuje Ci lepszą, okazja może przejść Ci koło nosa, zatem wróć do pkt2. i dobrze się zastanów, czego szukasz.
  7. JEŚLI NIE ZNASZ KSIĄŻKI - POCZYTAJ O NIEJ W SIECI - sporo książek odpuściłam, bo o nich nie słyszałam, a potem żałowałam, bo były właśnie tym, co lubię. Nie wahaj się wejść w międzyczasie na opis jakiejś książki, by zerknąć, o czym traktuje.
  8. MASZ WĄTPLIWOŚCI - PYTAJ - jeśli ktoś nie zrobił zdjęcia książek (choć jest to wymóg), proś o przesłanie wyraźnego zdjęcia książki, byś miał/a pewność, że nie dostaniesz obdartej lektury.
  9. ZAGLĄDAJ NA WYDARZENIE NA FACEBOOKU - najwięcej ofert od osób prywatnych znajdziesz właśnie tam.
  10. SPRAWDZAJ HASHTAG #PRZECZYTAJIPODAJDALEJ6 na instagramie - ciągle pojawiać się będą nowe osoby i nowe posty. Nawet w ostatnich dniach wydarzenia.
  11. PAMIĘTAJ, ŻE WYMIANA TRWA 8 DNI - jeśli minął pierwszy szał, na spokojnie zajrzyj jeszcze raz do wszystkich. Po pierwsze w gorączce poszukiwań swoich tytułów łatwo jest przegapić perełki, po drugie wielu blogerów bardzo często dokłada książki w trakcie wymiany, bo jeszcze im mało! Tak np. często robi Dagmara, ale nie tylko ona. Ja zawsze nawet w ostatnim dniu jeszcze raz zaglądam do wszystkich blogerów i zawsze coś jeszcze upoluję. Często nawet za książki, których jeszcze nie wystawiłam i jeszcze nie przeczytałam.
  12. BĄDŹ WYBREDNY/A! - szukaj z głową, rozważnie, na poważnie, szanuj wszystkich uczestników. 
  13. ZAWSZE WYSYŁAJ KSIĄŻKI PRZESYŁKĄ MONITOROWANĄ! Sama miałam nieprzyjemną sytuację podczas pierwszej wymiany i już nie zgadzam się na zwykłą przesyłkę.

Mam nadzieję, że te uwagi Ci pomogą, zaś nasz regulamin sprawi, że wszystko przebiegnie zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Do tej pory nie miałyśmy żadnych problemów. Oby dobra passa została. 


Tym razem mamy z Dagmarą tj. SOCJOPATKĄ.pl która jest drugą prowadzącą akcję, sporo niespodzianek. Aż 3 wydawnictwa wyraziły chęć partnerowania naszej akcji: CZWARTA STRONA, PRÓSZYŃSKI I S-KA praz EDIPRESSE. Zostałyśmy wręcz zasypane książkami. Co więcej naszymi Patronami została Natalia Sońska oraz Paweł Maj.

KIEDY?

WYMIANA KSIĄŻKOWA "PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ" trwa 8 dni!  Od 14 do 21 października 2018 r. 

GDZIE?

  • Tu na SAVE THE MAGIC MOMENTS.
  • U SOCJOPATKI.
  • Na Facebooku, gdzie zostało utworzone WYDARZENIE
  • Na instagramie (wystarczy wstawić fotkę z książkami, które masz na wymianę, którą oznaczysz #przeczytajipodajdalej6).

JAK DOŁĄCZYĆ ?


 Zajrzyj też na WYDARZENIE, które zostało utworzone specjalnie dla wszystkich jego uczestników. W opisie znajdziesz wszelkie istotne informacje. Szczególnie, gdy jesteś blogerem - nas obowiązuje kilka zasad.

Jeśli jesteś czytelnikiem bloga wystarczy, że 14 października b.r. wejdziesz tu na bloga SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz SOCJOPATKA.PL i w komentarzu zostawisz listę książek, które masz wystawione do wymiany. Na naszych blogach znajdziesz też przekierowanie do wszystkich blogerów, którzy zdecydowali się na udział w zabawie czyli tzw. LINK PARTY. Komentarze możesz zostawiać również u nich, w wydarzeniu oraz wstawić zdjęcie swoich książek na  INSTAGRAM z hashem #przeczytajipodajdalej6
Pamiętaj, by nie bać się systemu komentarzy DISQUS. Nie musisz się wcale logować. Jednak rozważ tę opcję. Disqus jest o tyle fajny, że gdy odpowiem na Twój komentarz, dostaniesz go na maila. 

Jeśli masz ochotę poczytać więcej na temat wymiany, zerknij do starszych wpisów
- poprzednia edycja (tu zobaczysz, jak to wygląda w praniu)


A tą wspaniałą grafikę przygotowała dla Nas Kasia z YUMMY MUMMY IDEAS. Będzie nam niezmiernie miło, gdy ją udostępnisz, dając swoim znajomym znać, że w internecie powstała tak piękna idea. 

Do zobaczenia!



Osiemnaście miesięcy. Półtora roku. To już naprawdę sporo dla dziecka. To już naprawdę spore dziecko! Coraz łatwiej je zrozumieć, jednak coraz trudniej się porozumieć, bowiem potrzeba niezależności i autonomii narasta z każdym dniem. To właśnie ten moment, gdy ulubionym słowem staje się NIE. Mama przestaje być jedyną najważniejszą osobą w życiu, a jednocześnie ciężko się od Niej odkleić. Czas sprzeczności.

 Tak sierpień to był miesiąc uważności. Z dala od zgiełku miasta, w cieniu orzecha, chowałyśmy się przed szalonymi upałami. Skakałyśmy na trampolinie, bujałyśmy na huśtawce, budowałyśmy babki z piasku w piaskownicy, a po południu dziewczynki dokazywały w basenie, podjadając arbuza. Bliskość lasu i natury sprawia, że człowiek pragnie jej więcej i więcej, a może to po prostu wiek? Wakacje dobiegły końca, młodsze dziecie ząbkuje, większe biega już do przedszkola.
 
Sierpień był taki leniwy. Do tego stopnia, że obserwować nas mogliście głównie na instagramie. Tam pokazujemy się najczęściej. Schowane przed światem, na wsi, u babci czekałyśmy na ochłodzenie. Muszę Ci jednak się do czegoś przyznać. Jest mi bardzo trudno czerpać garściami z rozwoju dziecka, gdy dziewczynki są dwie. Zawsze coś się dzieje,  a to jedno się przewróci, to nie chce zasnąć, to nie chce znów zjeść, to znów płacze. Biegam od jednego, do drugiego, nie tylko fizycznie, ale i wzrokiem, nie zatrzymując go dłużej tylko na jednym dziecku. Już mniej zauważam, mniej się skupiam, aniżeli widziałam wszytko jak na dłoni u Majusi. A może kiepsko wychodzi mi bycie mamą dwójeczki? Może inne mamy potrafią wykrzesać z siebie wiecej? Tego nie wiem, staram się nie porównywać. Za to lubię porównywać dziewczynki. Nie żeby je sobie stawiać na przeciw, ale by dostrzegać i doceniać ich odmienność. Choć muszę przyznać, że na tym etapie rozwoju są do siebie niesamowicie podobne.

 
18 miesięcy to czas, gdy dziecko staje się partnerem w relacjach. Emilia wciąż mało mówi, szczególnie w porównaniu z jej siostrą, jednak doskonale się z nami komunikuje. Jasno zaznacza swoje potrzeby i wie, jak zdobyć to, czego pragnie. Jest cwana. Ma starszą siostrę, więc szybko uczy się kombinowania. Na wiele rzeczy się zgadza, ale gdy Maja zajdzie jej za skórę, nie patyczkuje się. Potrafi się na dłużej czymś sama zająć. W sumie dużo bawi się sama, ale też i dużo bawi się z Mają, która nieco ograniczona przez siostrę ta bowiem jej wszystko zjada), nie używa zabawek, przy których siostra trafiłaby do szpitala. Nie raz mi z tym źle. Wiem, że Maja, gdyby nie siostra rozwijałaby się o wiele szybciej, jest diabelsko inteligentna i nieprzeciętnie ciekawa świata oraz rządna wiedzy. Powtarzam sobie jednak, że to okres przejściowy i liczę na przedszkolankę, która zapewni jej zabawy pozwalające na rozwój nie tylko motoryki małej (farby, mazaki, zabawy z nożyczkami) ale również zadba o rozwój intelektualny, tylko obawiam się, że mogę się przeliczyć. Maja chłonie jak gąbeczka. Sama interesuje się już literami, cyframi, liczeniem i czytaniem. Do tego w sierpniu wzięła udział w kolejnych zawodach. Uwielbia biegać. Ma z tego niesamowity fun, a tatuś pęka z dumy.

Emunia zaś powoli weszła w "bunt dwulatka" choć jak wiecie nie lubię tego określenia. Potrafi wpaść w ciemną rozpacz. Wymusza samodzielność, krzywi się i uroczo strzela foszka. Jednocześnie kocha mi pomagać, nie mogę sama powiesić prania, zamiatać, czy ścierać kurzy. Emisia mi w  tym dzielnie asystuje. Stara się sama zakładać buty (z bardzo marnym skutkiem), ale sama zapina się w wózeczku i broń Boże by zrobił to ktoś za nią. To co jednak mniej najbardziej rozczula, to gdy dostaje coś do jedzenia i od razu prosi o kolejne by podarować to również siostrze np. chrupka. Nie ma bata, by wzięła tylko dla siebie. Serduszko moje. 

 Jest też coraz bardziej sprawna fizycznie. Ciągle biega, chodzi do tyłu, kręci się wokół własnej osi. Podnosi nogi, pokazując nam stopy i próbuje podskakiwać. Do tego uwielbia tańczyć, więc się tak śmiesznie gibie. Widać, że muzyka na nią działa. Próbuje też sobie śpiewać. I wreszcie, ku mojej uciesze zainteresowała się książkami. Ma swoje ulubione, które co rusz mi przynosi, bym jej pokazywała i opowiadała. Pokazuje mi wszsytkie części swojego ciała, zupełnie jak Maja. Ona też uwielbiała tą samą książeczkę z serii Obrazki dla Maluchów - Ciało. Oj taki z niej kochany, mały Słodziak. Uwielbiam patrzeć na jej mimikę twarzy. Strzela tak śmieszne minki, pokazuje całą sobą, co chce przekazać. Przeżywa. Modeluje głos. Opowiada po kilka razy, gdzie jest tata, gdzie poszedł, co zrobił. Rzecz jasna, nikt prócz nas jej nie rozumie, ale nam to wystarcza. Jesteśmy z niej tacy dumni i staramy się wspierać na każdym kroku. Dzieciaczki tak szybko rosną, tak szybko wyrastają z tej nieporadności i słodkości. Tak szybko dopadają ich te emocje, które wstrząsają całym ich malutkim człowieczeństwem. Cieszę się, że przed nami jeszcze kilka miesięcy tej słodyczy.
 
 

Dziś rozpoczęcie roku szkolnego. Większość z nas dzień 1 września traktuje jako największe zło, koniec wolności, radości, beztroski i błogiego lenistwa. Szkoła staje się uosobieniem czegoś, co odbiera nam wszystko co najpiękniejsze i najlepsze, ale czy naprawdę tak jest? Czy słowo szkoła musi być słowem pejoratywnym? Czy to negatywne spojrzenie można odczarować? Jak zachęcić dziecko, by do szkoły szło z uśmiechem na ustach, pełne ufności, że czeka je tam wielka przygoda?

Joanna Krzemińska - pedagog, od wielu lat nauczycielka języka polskiego, terapeutka z zakresu diagnozy i terapii pedagogicznej, postanowiła zmierzyć się z tym problemem. Całą swą osobą zaprzecza wszelkim stereotypom dotyczącym nauczyciela, co sprawdzić możesz sama, podglądając jej pracę na blogu ZAKRĘCONY BELFER. Dziś postanowiła pokazać Tobie, że w polskim szkolnictwie wiele się już zmieniło, a jeszcze więcej się zmienia, zaś nastawienie Twojego dziecka do szkoły w dużej mierze zależy właśnie od Ciebie!

 


Koniec sierpnia, koniec wakacji. Nieodmiennie słyszę w tym czasie tęskne głosy, mówiące o ulatującej wolności i zamknięciu cudownego okresu błogiego lenistwa. Przez dwa miesiące człowiek żył niczym nieskrępowany, oddawał się ulubionym rozrywkom, a teraz właśnie przyjdzie mu wcisnąć się w szarą rzeczywistość. A co na jej progu? Szkoła!

Z trudem przychodzi mi godzenie się z takim stanem rzeczy. Krążące po sieci memy i anegdoty przekazywane z ust do ust są bezlitosne. Szkoła to samo zło, nauczyciele to potwory, nasze dzieci przez najbliższe dziesięć miesięcy podlegać będą terrorowi, a my nic nie możemy z tym zrobić. Wiecie, co wtedy myślę? Owszem, możecie coś z tym zrobić. A pierwszym krokiem niech będzie zmiana nastawienia :)

Dzisiejsza szkoła w wielu aspektach nie przypomina tej instytucji, do której my, rodzice, uczęszczaliśmy. Nawet, jeśli pracują w niej dokładnie ci sami nauczyciele, istnieje duża szansa, że nie poznalibyśmy ich lekcji. I nie tylko dlatego, że zmienił się program, weszły nowinki technologiczne, a podręczniki są bardziej kolorowe. Mam po prostu wrażenie, że w obliczu badań, związanych choćby z neurodydaktyką, dziś inaczej patrzy się na młodego człowieka, ucznia, niż te kilkanaście lat temu. Więcej uwagi poświęca się indywidualnym potrzebom, ze zrozumieniem podchodzi się do dziwacznego (z punktu widzenia dorosłego) zachowania.


Marzę o tym, by dzieci odprowadzane do szkół i przedszkoli słyszały od dorosłych jak fascynujące jest to miejsce. Być może wtedy, zamiast lęku przed nieznanym, wystąpiłaby ciekawość tego, co nowe? Od wielu lat pracuję w szkole. Uważam, że miejsce, które mogę współtworzyć, jest przyjazne uczniowi, a proces edukacyjny przypomina niezapomnianą przygodę. Nie oznacza to oczywiście rezygnacji ze wszystkiego, co przynależne placówce oświatowej, ale takie modelowanie sytuacji, by każdy miał szansę na odniesienie sukcesu. Z równą uwagą traktowane jest zaspokojenie potrzeb intelektualnych, co emocjonalnych, tworzenie atmosfery bezpieczeństwa. Dzięki tym elementom efektywność nauki wzrasta (szczególnie jeśli uczeń nawet się wie, że właśnie się czegoś nauczył ;) ).

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że są takie szkoły, które trwają w “hibernacji” i trudno mówić w ich przypadku o jakimkolwiek rozwoju. Patrzę jednak na rozmaite ruchy, takie oddolne, inicjowane przez samych nauczycieli i widzę, jak ogromna jest chęć wprowadzenia zmiany. Nie reformy, narzuconej przez odpowiednie ministerstwo, ale ewolucji wypływającej z wewnętrznej potrzeby ludzkiej.

Dla mnie koniec wakacji jest radosnym czasem. Już nie mogę się doczekać spotkania z moimi uczniami, opowieści o tym, jak spędziliśmy minione dwa miesiące, realizacji wspólnych przedsięwzięć. Lubię to, co robię :) I choć nie zrezygnowałabym z letniego czasu, w którym mam szansę naładować akumulatory i zaplanować przyszłe działania, nie ubolewam z powodu powrotu do pracy. Przecież wszystko ma swój czas, a wolność to stan umysłu ;) 



A jaki jest Twój sposób na pozytywne przygotowanie dziecka do jednej z największych przygód jego życia? Jak Ty zachęcasz je do chodzenia do szkoły? Opowiadasz mu troszkę o swojej szkole? Ciepło ją wspominasz? A może nie najlepiej? Mam nadzieję, że nie mówisz tego na głos? Pamiętaj, by nie przekazywać mu swoich urazów. Warto z nim porozmawiać, pokazać ile ma możliwości. Sięgnij zatem po swoje stare fotografie, pokaż swoją klasę, koleżanki. Przypomnij sobie, które lekcje podobały Ci się najbardziej. Co  pozytywnego wniosła szkoła w Twoje życie? Opowiedz dziecku, jak wyglądają lekcje, co będzie robiło, co robić może. Takie oswojenie z tematem, a przede wszystkim rozmowa może utorować dziecku drogę do łatwej i szybkiej adaptacji. 

Mam nadzieję, że Asia przekonała Cię, że szkoła od czasu, gdy sama ją ukończyłaś bardzo się zmieniła i jest w niej coraz więcej takich nauczycieli, jak ona. Pełnych pasji, wyobraźni i otwartości na swoich uczniów oraz ich potrzeby. Nauczycieli z powołania, którzy pozwalają dziecku rozwijać się w kierunku, w którym sam pragnie się rozwijać, zachęcając do nauki przede wszystkim poprzez wspaniałą zabawę. Tak zabawę. Bo kto powiedział, że szkoła to koniec zabawy? Nie wierzysz? Zajrzyj na jej stronkę. Będziesz zachwycona? Ja już marzę o tym, by uczyła moje dziewczynki! 


Joanna Krzemińska - Absolwentka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego. Od dziesięciu lat związana ze Szkołami MIKRON w Łodzi. Nauczyciel języka polskiego i terapeuta z zakresu terapii pedagogicznej. Pomysłodawca i koordynator Konkursu Filmowego „Lektury w kadrze” oraz Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego „Baśnie, naturalnie!”. Inicjatorka projektów, realizowanych za pośrednictwem platformy eTwinning: „Stworzeni z wyobraźni”, „Usłysz legendę” oraz innych projektów rozwijających umiejętności językowe uczniów. Członkini grupy zrzeszającej kreatywnych nauczycieli „Superbelfrzy”. Autorka bloga „Zakręcony belfer” (www.zakreconybelfer.pl), wyznająca zasadę: dzień bez szalonego pomysłu, dniem straconym.

Za co i ile musisz zapłacić posyłając dziecko do przedszkola

Myślisz, że posłanie dziecka do przedszkola ciągnie po kieszeni? Uważasz, że po przeliczeniu wszystkich opłat dodatkowych, niezbędnych w przedszkolu publicznym, wyjdzie na to samo co posłanie dziecka do przedszkola prywatnego? Koniecznie przeczytaj ten tekst, który może nieco wywrócić Twoje przekonania do góry nogami. 
 
Kiedy Maja w zeszłym roku szła do przedszkola wszyscy straszyli mnie jego kosztami. Byliśmy z mężem przerażeni. Zastanawialiśmy się, czy naprawdę to kosztuje aż tak dużo, jak straszą inne mamy. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny. Fakt, że miniony rok był dla nas zdrowotnym koszmarem i frekwencja Mai była po prostu śmieszna, nie mniej jednak, sama zobacz z czym to wszystko się wiąże.


Koszty pobytu dziecka w przedszkolu zależą od kilku czynników. Przede wszystkim od charakteru samej placówki (publiczny czy prywatny) oraz miejsca zamieszkania (tj jego wielkość oraz stopień zamożności), ale również  od wieku dziecka (im dziecko jest starsze tym większe atrakcje, częstsze wyjścia czy wycieczki itp. co automatycznie zwiększa wydatki), decyzji samej dyrekcji (np. w niektórych przedszkolach jest więcej lub mniej zajęć dodatkowych) czy kreatywności przedszkolanki  (dodatkowe pomoce dydaktyczne, częstsze wyjścia itp).

 

OPŁATY ZA PRZEDSZKOLE PUBLICZNE 


Zgodnie z obowiązującymi przepisami, w przedszkolu publicznym nie uiszczamy opłaty za pobyt dziecka w placówce w godzinach od 8:00 do 13:00, za każdą kolejną godzinę, rodzice płacą 1 zł. Zajęcia dodatkowe są bezpłatne i ustanowione są przez zarząd przedszkola w porozumieniu z Radą Rodziców. W niektórych gminach może to wyglądać nieco inaczej. Przyznasz, że ta kwota nie jest zatrważająca. Szczególnie, gdy Twoje dziecko nie idzie do przedszkola na cały dzień, a zostaje np. jedynie do godziny 14 czy 15.  

Wszystkie dzieci płacą za wyżywienie i tu stawki zależą od konkretnego przedszkola. Wysokość zależy od tego czy przedszkole zamiawia katering (oraz jaki), czy zatrudnia kucharki, które przygotowują posiłki na miejscu. Zwykle jednak ta kwota mieści się w widełkach od 4 do 9 zł dziennie. Przy czym rodzice dokonując zapłaty z góry, dostają zwrot kosztów w związku z nieobecnością dzieci, której w pierwszym roku jest dość sporo.

 

PRZEDSZKOLE NIEPUBLICZNE, A PRZEDSZKOLE PRYWATNE 


W przedszkolach niepublicznych ceny wahają się od 200 zł do 500 zł (bez wyżywienia). Są to placówki, które korzystają z dofinansowania z budżetu gminy, dlatego nie są tak drogie w porównaniu z przedszkolami prywatnymi, których ceny zależą od miasta i samej oferty. Nadzór kuratorium oświaty jest w placówce niepublicznej większy niż w przedszkolu prywatnym, ale trzeba przyznać, że tam, gdzie jest dofinansowanie, tam jest więcej możliwości (o ile jest dobrze zarządzane). Przedszkola prywatne często są profilowane i mają zdecydowanie bardziej bogatą ofertę zajęć dodatkowych. Ale ich cena waha się od 800 zł nawet do 2000 zł i to bez wyżywienia. Do tego trzeba wziąć pod uwagę wpisowe.
 

KOMITET RODZICIELSKI 


Do kosztów miesięcznych w przedszkolu dochodzą składki na Komitet Rodzicielski. Nie są to duże pieniądze. U nas np. to 10 zł miesięcznie. Uważam, że to niewielka suma, a dzieci naprawdę na tym korzystają.Wszystkie koncerty, pokazy, animatorzy zapraszani z zewnątrz opłacani są właśnie z Komitetu Rodzicielskiego. Nie wiem, jak jest w innych przedszkolach ale u nas zwykle  raz w miesiącu jest koncert oraz przedstawienie teatralne, plus wiele innych fajnych atrakcji dla dzieciaczków. Są to czasem wyjścia do kina, na wycieczki, upominki na Gwiazdkę czy Dzień Dziecka. Składka taka jest oczywiście dobrowolna, jednak nie opłacając jej, zabieramy dzieciom atrakcje. I to nie tylko swoim, ale wszystkim innym w przedszkolu, bowiem pula ta jest rozdysponowywana na całe przedszkole, nie na indywidualne grupy.
 

DODATKOWE KOSZTY


Do powyższych należy doliczyć koszty związane z wyjściami np. do muzeum, teatru, kina, zoo itp. oraz atrakcje, które organizowane są na terenie przedszkola np. rożnego rodzaju warsztaty. Ich częstotliwość zależy nie tyle od samej dyrekcji,co wychowawczyni grupy, jak również wieku dzieci. Wiadomo, że te najmłodsze wychodzą najmniej. Muszą wpierw się zaadoptować, nauczyć samodzielności oraz współistnienia w grupie. Przez pierwsze tygodnie Przedszkolanka daje sobie również czas do poznania dzieci.
 
Chciałam zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. W przedszkolach publicznych często przedszkolanki nie otrzymują pieniędzy na zakup pomocy dydaktycznych dla dzieci, a więc m.in zeszytów pracy czy wszelkich wyrobów papierniczych. Zwykle na pierwszym zebraniu Wychowawca informuje rodziców o celu i wysokości składki bądź też poprosi o przyniesienie wyprawki. Dlatego uczulam, by zamiast zakupować wszystko, co nam przyjdzie do głowy poczekać na zebranie organizacyjne dla rodziców. Szczególnie, gdy dopiero zaczynacie swoją przedszkolną przygodę. Zdarza się również, że rodzice poproszeni zostaną o przyniesienie np. chusteczek higienicznych czy ryzy papieru (wierzcie mi, tego tam schodzi na potęgę).


Podsumowując,  przy założeniu, że w miesiącu (średnio) mamy 21 dni przedszkola, a dziecko chodzi pozostaje tam od godziny 8 do godziny 16 koszty rozkładają się następująco:
  • przedszkole  - 63 zł (3zł x 21)
  • wyżywienie  - 126 zł (6 x 21)
  • komitet rodzicielski - 10 zł
  • dodatkowe atrakcje - około 50 zł (często mniej)
RAZEM w zaokrągleniu to koszt rzędu 250 zł 
Czy Twoim zdaniem to faktycznie duża kwota?
W naszym przypadku miesięczne opłaty za przedszkole były bardzo niskie, co wynikało z permanentnej choroby Mai. Bywały miesiące, że uczęszczała na zajęcia jedynie 4 dni w miesiącu. Stąd u nas koszty były śmiesznie niskie. 

 

Jak sprawy się mają w przedszkolach, do których uczęszczają lub będą uczęszczać Wasze pociechy. Czy kierowaliście się przy wyborze przedszkola? Co dla Was było najważniejsze? Mam nadzieję, że podzielicie się swoimi doświadczeniami. A może ktoś z Was prowadza dziecko do prywatnej placówki? Jak to wygląda u Was od podszewki?
 
 
 

Mawiają, że szczęśliwi czasu nie liczą, ale matkom on po prostu umyka. Może dlatego zauważamy jego upływ wyłącznie po dzieciach. Rosną w oczach, zmieniają się z dnia na dzień, zupełnie jakby w nocy ktoś im wgrywał nowe oprogramowanie. Jednego dnia są malutkie, a drugiego nagle zaczynają chodzić, mówić, biegać... A my mamy staramy się uchwycić każdy moment.
 
Miniony miesiąc tak sobie płynął w rytmie slow. Spędziłyśmy go głównie poza miastem, uciekając przed zalewającą nas falą upałów. Od rana do wieczora dziewczyny biegały po podwórku. Nawet posiłki jadały na tarasie lub na trawce. Miały huśtawki, basen, piaskownicę, domek, nawet trampolinę. Jednak to, co najciekawsze to wszytko dookoła. Zabawki? Prawie żadnych nie tknęły? Książki? Ciężko je zatrzymać, by na chwilę zechciały przystanąć. Na kocyku? No nie da rady. Jest ciągły ruch. Szczególnie Majucha śmiga bez ustanku. Za to wieczorem padają jak muchy. Ema nawet nie zauważała w dzień, że ząbkuje. Odbijała sobie w nocy. A tu bez taty, wiec ja jestem wykończona.
 
Dziewczynki codziennie kąpały się w baseniku. Ema kocha wodę. To zdecydowanie jej żywioł. Mogłaby z niej nie wychodzić. Wieczorne kąpiele zawsze były jej ulubioną częścią dnia, ale teraz gdy jest basen, jest po prostu przeszczęśliwa. Uśmiech z twarzy nie schodzi. 
 
 
Wakacje to czas, gdy dziewczyny przebywają ze sobą non stop, bo latem Maja nie chodzi do przedszkola. Ma wolne. W końcu są wakacje. Póki jestem na wychowawczym, nie widzę sensu by tam uczęszczała. To moje ostatnie takie wakacje z nimi. Niebawem wracam do pracy, pragnę więc spędzić ten czas wspólnie. Tak lubię obserwować jak między dziewczynkami tworzy się więź. Do tej pory siostrzane zachowania widziałam jedynie u Mai, ale w tym miesiącu coś się zmieniło. Coraz częściej słyszę Aja! Aja! Emilusia dzieli się z siostrą jedzonkiem. Gdy bierze chrupka, sięga zawsze po dwa, by jeden podarować siostrze. Gdy łapie za kapelusz, to zawsze zabiera również dla Mai. Kiedy nie mogę jej nakarmić, proszę Maję o pomoc. Chce robić wszytko tak, jak siostra. Oczywiście to nie jest wieczna sielanka. Maja jest mega zazdrosna, a i Emi pragnie zaskarbić mnie tylko dla siebie. Jedna drugą klepie po głowie, czasem popycha, a druga gryzie i włosy wyrywa, ale ogólnie kochają się coraz mocniej. 

Lipiec to jednocześnie okres, gdy nasz tata pracuje na zwiększonych obrotach i ciągle się od Nas deleguje. A powiem Wam, że zostanie samej z tą dwójeczką to już jest wyższa szkoła jazdy. I to na maxa. Nie wiem czemu tyle mam mnie zapewnia, że przy dwójce, to już jest pełen luz, bo nie jest. Przynajmniej u Nas. Maja wiecznie chce mojej uwagi, Emi jej wręcz potrzebuje, bo wchodzi wszędzie, niczego się nie boi, do tego trzeba się nią jeszcze bardzo opiekować. Nie chce zostawać beze mnie. Płacze, krzyczy dopóki się nie pojawiam. Ćwiczymy się, ale jestem dla niej numerem jeden i już. Do tego ząbkowanie. Na raz idą dwójki, trójki, czwórki. Nie wiemy, co to jest smoczek, więc...


Tak ten miesiąc, to ucieczka od internetów, od miasta, od upałów. Ohhh co za gorący miesiąc. Staram się by dziewczynkom w te gorące dni nieco ulżyć. Często się kąpiemy i dużo pijemy.  Unikamy otwartego słońca. Nawet przygotowałam dla Was specjalny wpis, w którym opisuję, jak to u nas wygląda, czego unikać, a na co zwracać większą uwagę.

Zdecydowanie więcej nas na instagramie. Tu nieco się odsłaniamy. Pokazujemy jak nam mija czas. A mija tak szalenie szybko. Emilcia choć za wiele nie mówi, to pokazuje niemal wszytko. Nie mam najmniejszego problemu ze zrozumieniem, czego potrzebuje lub co chce mi opowiedzieć. To zadziwiające, jak obcując z dzieckiem człowiek rozumie jego potrzeby. Emisia to taka mała małpeczka. Chce robić wszytko to, co my, zupełnie jak siostra w jej wieku. Tyle, że Maja naśladowała nas. Ema naśladuje siostrę. Ruchowo idzie jak burza. Chodzi tyłem, obraca się, tańczy, wspina się na wszytko, co można. Do tej pory nie wiedziałam, co to znaczy ruchliwe dziecko. Maja była ostrożna. Tylko raz zwracałam jej uwagę i już nie było problemu. Ema otwiera wszystkie szafki, rysuje po ścianach, podłodze, meblach i drzwiach, wchodzi wszędzie. Jest nieustraszona. Niczego się nie boi. Wystarczy, że raz coś zobaczy i już próbuje. Wchodzimy już nawet w fazę "buntu dwulatka". Sama, sama, sama. Nawet nauczyła się jeść widelcem. Nie to żebym jej go dawała, po prostu mi go zabrała. Schodzi nawet i wchodzi sama po schodach, przytrzymując się poręczy, ale bez mojej pomocy. Krzyczy, jak tylko chcę jej podać rączkę. 

Maja zaś rośnie w oczach. Nie wiem kiedy z maluszka, przekształciła się w tak dużą dziewczynkę. Ta to dopiero daje nam popalić. Nic się nie zmieniło od ubiegłego miesiąca. Trudny wiek.

A Wam jak upłynął lipiec?
 
To już u Nas tradycja. Gdy jest ku temu okazji, pędzimy do profesjonalnego fotografa, by nasz magiczny moment został uwieczniony na fotografiach. Tak, jestem uzależniona. Nie, nie szkoda mi pieniędzy. Uważam, że to o wiele piękniejsza pamiątka niż srebrne łyżeczki i inne cuda wianki, które ludzie kupują. Sama takich fotografii nie wyczaruję, a wiem, że będą cieszyły moje oko do końca życia. Z resztą nie tylko moje. 

W salonie mamy ścianę ze zdjęciami rodzinnymi. Począwszy od zdjęć ze ślubu, ciąży z Mają, sesji noworodkowej i sesji chrzcinowej Majeczki, poprzez roczek Mai, sesję ciążową z Emilunią oraz jej sesję noworodkową i sesją chrzcinową, teraz na roczku Emii skończywszy. To nasze ERBELove, jak nazwały to Kamila z Igą z Naciskiem na Szczęście.

Roczek to podniosły moment w życiu całej rodziny. To szczególny dzień, bardzo symboliczny, choć zainteresowana niestety nie będzie z tego pamiętała ni odrobiny, to reszta przeżywa te emocje za Nią. Oto nasze niemowlę rośnie i właśnie po raz pierwszy odchodziło swoje wielkie Święto. Łezka się w oku zakręciła. Na wspomnienia się zebrało i zaszła potrzeba zrobienia czegoś spektakularnego. Większość mam wyprawia przyjęcie z pompą, ale my właśnie wolimy tak skromnie, w niewielkim gronie, kameralnie, rodzinne. Z tortem, głośnie odśpiewanym 100 lat, prezentami lecz z pamiątkową sesją zdjęciową. Roczek Emisi był bardzo skromny, przez choroby które gości nękały wyjątkowo cichy, tym bardziej sesja stała się naszym priorytetem. Pragnęliśmy ten moment uwiecznić. Już nigdy nie będzie tak malutka i tak niewinna.

Bez zbędnych wstępów, po prostu zostawiam Wam do oglądania piękne fotografie wykonane przez Annę Nelitę. Mam nadzieję, że do gustu przypadną Wam równie mocno, jak Nam.

A jeśli potrzebujecie kilku porad, w jaki sposób szukać fotografa dziecięcego oraz na co zwracać uwagę, by być zadowolonych z efektów, zerknijcie to mojego małego poradnika TUTAJ.
 
mama i córka
dziecięca sesja zdjęciowa roczek dziecka dziecięca sesja zdjęciowa roczek dziecka modelka dziecięca dziecięca sesja zdjęciowa roczek dziecka roczek dziecka dziecięca sesja zdjęciowa 
 I co myślicie? To nie są wszystkie zdjęcia rzecz jasna. Wspaniałe ujęcia ma również Maja, cała nasza rodzinka oraz Gazela ze swoimi dziewczynami, jednak coś muszę zostawić również dla siebie, prawda?
 
jak wybrać miejsce na wakacje z dzieckiem

Okres wakacyjny, to czas sprzyjający wspólnemu podróżowaniu. A wspólne podróże budują więź, tworzą piękne wspomnienia i pozwalają się Wam wzajemnie poznać od nieco innej strony. Aby wakacje były naprawdę udane, warto zwrócić uwagę na kilka aspektów, dobrze je zaplanować i zadbać o komfort maluszka oraz swój własny. Należy pamiętać o swoich potrzebach, ale respektując tym samym ograniczenia dziecka. Przez pierwsze trzy miesiące dziecko doznaje tylu bodźców i dociera do niego tyle świata, że podróż warto odłożyć na okres, gdy dzidziuś jest już nieco dojrzalszy. Dla mnie gwarancją mile spędzanego czasu jest po prostu odpowiednie miejsce. Miejsce, które jest komfortowe i wygodne dla rodzin z dziećmi. Jak je wybrać?



OKREŚL SWÓJ BUDŻET

 
To oczywiste, prawda? Od budżetu wszystko się zaczyna. O ile z maleństwem nie musisz myśleć o dodatkowym budżecie, o tyle z trzy- czterolatkiem już tak. Tu gofry, tam duperelki i złotówy lecą. Zastanów się na co Was stać. Ile możesz przeznaczyć na wyjazd. Gdy wiesz, jakim portfelem dysponujesz możesz zacząć zastanawiać się nad miejscem.



WYBIERZ KIERUNEK: POLSKA CZY ZAGRANICA?

 
W zależności od budżetu, jakim dysponujesz, wiesz już czy stać Cię na wakacje z Polsce, czy za granicą. Jednak nie tylko budżet o tym decyduje, ale również dziecko. Zastanów się, czy miejsce, o którym marzysz, będzie odpowiednie dla Twojego malucha. Pomyśl o strefie klimatycznej (w niektórych miejscach wymagane są szczepienia ochronne, na które niemowlę jest jeszcze za małe), o sposobie podróżowania, o ilość bodźców na miejscu, o odpowiednim terminie. Zdecydowanie lepiej unikać szczytu sezonu i wybrać spokojniejszy okres. Myślę, że każda mama zna swoje dziecko najlepiej, wie jaki jest zakres jego możliwości, gdzie kończy się strefa komfortu. Należy wziąć pod uwagę, czy np. lot lub podróż samochodem nie będzie zbyt długa. Doba w aucie, w podróży do Chorwacji może okazać się dla dziecka zbyt męcząca. Pamiętaj, że dziecko podróżujące w pierwszym foteliku powinno co dwie godziny z niego wysiąść. Lekarze wręcz odradzają podróży dłuższej niż 2 godziny dziennie, wskazując wręcz jedną godzinę jako maksimum. Tak się co prawda nie da, więc przyjmuje się, że po dwóch godzinach podróży, warto zrobić 20 minutową przerwę, ze względu na zaburzenia w krążeniu.
 

DOBIERZ ODPOWIEDNI ŚRODEK LOKOMOCJI

 
To czym chcesz podróżować determinuje sukces całej wyprawy. Są dzieci, które kochają jeździć autem, a w samolocie będą płakały cały lot. Są takie, którym to kompletnie nie przeszkadza. Nasza pierwsza podróż z Mają była nad polskie wybrzeże (wybraliśmy najbliższą miejscowość od domu, do której najszybciej dojedziemy) była totalną katastrofą. Mimo, iż do Trójmiasta jedzie się koło 3-3,5 h, nasza była zdecydowanie dłuższa. Wliczyliśmy postoje, ale płaczu przez pół drogi się nie spodziewaliśmy. A na autostradzie nie da się zatrzymać na żądanie. Jeśli więc wybierzecie auto, rozważcie samą trasę: autostrada czy może drogi krajowe. Jeśli te drugie, to pamiętajcie by zerknąć czy jest gdzie zrobić postój (również w czasie deszczu) i przewinąć dziecko. Jeśli masz jedno dziecko, przewiniesz je na tylnym siedzeniu, jeśli nie... no to już pewnie wiesz, że to nie takie proste. Najłatwiej jest jechać w porze drzemki lub na noc, gdy macie pewność, że dziecko się nieco przekima, podczas gdy Wy możecie nieco nadrobić w trasie. Samolotu większość rodziców się boi. Czy słusznie? Ja Wam nie powiem. Maja miała roczek, gdy lecieliśmy na Lanzarote i była najspokojniejszym maluchem na pokładzie, który tylko wszystkich zaczepiał i się uśmiechał. Nie mieliśmy problemów ze startem, ani z lądowaniem, a w trakcie lotu wspieraliśmy się cycuniem. Były jednak dzieci, które nie przestawały płakać nawet na chwilę. Mimo, iż lot krótki nie był, nasze dziecko się wyspało, było zadowolone, a wręcz podniecone. Nikt nie kazał siedzieć cały czas nieruchomo w foteliku. No właśnie. W samolocie (prócz startu, lądowania i ewentualnych turbulencji) z dzieckiem możesz się przechadzać. Może sobie siedzieć na podłodze, przechodzić z rąk mamy to rąk taty. Ma o wiele większą swobodę i więcej rzeczy niż w aucie jest w stanie je zająć. Wszystko zależy od Waszego malucha.

na mazury z dzieckiem
 

WYBIERZ MIEJSCE PRZYJAZNE DZIECKU I ZADBAJ O WASZ KOMFORT

 
Dla mnie to cały sekret udanych wakacji. Zrobić tak by wilk był syty i owca cała. Decydując się na pobyt w hotelu, wynajmowanym apartamencie czy domkach letniskowych, sprawdzam udogodnienia dla rodzin z dziećmi. A więc czy na wyposażeniu jest łóżeczko (i jakie? - czasem nawet w hotelach rozstawiane są łóżeczka turystyczne bez żadnego materaca na twardym stelażu z dykty), dla starszych dzieci nocnik, nakładka na sedes oraz podest. 
Warto zwrócić uwagę, czy w pokoju jest wanna czy prysznic, a jak jest prysznic, to czy oferowana jest wanienka. 

Sprawdź, czy w restauracji są krzesełka do karmienia dzieci i dziecięce menu (z tym też bądź ostrożna, bo niestety dziecięce menu sprowadza się zwykle do frytek i smażonych nugetsów, gdy jesteście na początku rozszerzania diety, nie są to wskazane posiłki dla tak malutkiego dziecka). Sprawdź też metraż pokoju. Dlaczego? Bo jeśli na wyposażeniu nie ma łóżeczka, może się ono zwyczajnie nie zmieścić. Musisz mieć miejsce, by w pokoju swobodnie się poruszać, szczególnie gdy pogoda nie dopisze, albo będziesz musiała ululać maluszka do snu. 

Generalnie, im więcej rzeczy jest na wyposażeniu, tym lepiej dla Ciebie, bo nie musisz tego wszystkiego ze sobą taszczyć. 

Jeśli masz już pociechę, która jest nieco większa warto, by ośrodek posiadał infrastrukturę nastawioną właśnie na dzieci: brodzik z płytszą wodą, zjeżdżalnie, plac zabaw, huśtawki, animacje lub polscy animatorzy, gdy zdecydujesz się na wakacje za granicą. A może korzystasz z oferty agroturystyki? Sprawdź czy jest na miejscu np. mini zoo. Ja wszystko, czego potrzebowałam znalazłam np. w Zawiatach. To miejsce szczególnie przyjazne rodzinom z dziećmi. Kompletne wyposażenie domków w akcesoria konieczne do opieki nad dzieckiem plus liczne atrakcje dla dzieciaków. Ty się chilloutujesz, masz pod ręką wszystkie niezbędne rzeczy jak łóżeczko, nocnik, krzesełko, a nawet mikrofala do podgrzewania słoiczków i cała plastikowa zastawa dla dzieci plus tysiące atrakcji, jak tyrolka, plac zabaw, animatorzy. Wszystko byś Ty wypoczęła, a dziecko się nie nudziło i dostało wszytko, co jest mu potrzebne. Nawet dodatkowy posiłek. Jeśli zainteresuje Cię to miejsce zerknij na relację z naszego wyjazdu. Sama zobaczysz, o czym mówię. 

Musisz znaleźć swój złoty środek. Niektórzy lubią po prostu zwiedzać, wówczas koniecznie przygotuj sobie listę atrakcji w regionie. Nie tylko dla siebie. Urokliwe uliczki czy imponująca zabudowa nie zachwyci Twojego malucha, za to jakiś park rozrywki już z pewnością tak. Dowiedz się wiec, gdzie jedziesz i jak wycisnąć z tego miejsca to, co najlepsze. 


PRZYGOTUJ SIĘ NA NIEDOGODNOŚCI

  
Mama jest przygotowana na wszystko, a dziecko i tak potrafi zaskoczyć. Koniecznie sprawdź infrastrukturę miejscowości. Czy w razie czego, możesz sobie pozwolić na dokupienie pewnych rzeczy na miejscu (np. słoiczki z jedzeniem dla niemowląt, gdy rozszerzasz dietę, pampersy , itp.), czy w pobliżu jest sklep, apteka i lekarz. Ja już musiałam korzystać z przychodni na wyjeździe kilkukrotnie.
 

ZAPYTAJ INNE MAMY, O ICH SPRAWDZONE MIEJSCA

 
Uważam, że nie ma nic lepszego, jak marketing szeptany. Jako mama z pewnością masz koleżanki z dziećmi. Każda ma inne doświadczenia i  z pewnością każda ma jakieś fajne miejsca, które z ręką na sercu poleci Ci jako sprawdzone, komfortowe i idealne na wakacje z dzieckiem. A jeśli nie, zawsze możesz poszukać w sieci, jakie miejsca polecają blogerki parentingowe. Zawsze znajdziesz coś fajnego.


Gdy to wszystko już ustalisz, nie pozostaje nic innego, jak sporządzić listę rzeczy do zabrania, spakować się i spędzić cudowne, rodzinne wakacje. Nie nastawiaj się na pełen relaks, w końcu jedziesz z dzieckiem, ale zmiana otoczenia pozwoli Ci nieco odetchnąć, nabrać dystansu i tworzyć piękne wspomnienia, którymi kiedyś podzielisz się ze swoim dzieckiem.
 
 
wakacje z dziećmi


Żyję w jakiejś mydlanej bańce, w  której dni zlewają się w jeden, a mimo to czas pędzi bezlitośnie. Nie wiem, który dziś dzień tygodnia, ani miesiąca. Wiem, jaka pora roku. Życzenia urodzinowe składam po czasie, a czasem o czasie przepraszając za spóźnienie. Macierzyństwo mnie wchłonęło, a ja wciąż mam wrażenie, że niezbyt sumiennie odnajduję się w tej roli. Tymczasem upłynął czerwiec, a ja znów jestem spóźniona z naszym podsumowaniem.

Ema ma skończonych 16 miesięcy. Robi się z niej taki mały, rozkoszny człowieczek, który coraz sprawniej się porusza, coraz lepiej komunikuje i coraz lepiej zdaje sobie sprawę z tego, czego potrzebuję. To dziecko jest niesamowicie zdeterminowane i ma ogromną potrzebę autonomii. Wszytko pragnie robić sama i wiesz co? Świetnie jej to wychodzi. Jasne, nie raz już glebę zaliczyła, ale zwykle wstaje, otrzepuje się, znów próbując zrobić to, co zamierzała. Zwykle jeszcze opowiadając mi, co się wydarzyło. Potrafi zaprowadzić mnie na miejsce zdarzenia, gestami oraz mimiką twarzy wszystko opowiedzieć, używając przy tym tylko jednego słowa. Bo mówi niewiele, ale już raportuję, że słownictwo nam się powiększyło o słowa takie jak, chodź (choć), daj,  Ema, ja. Wszystkie odpowiednio wyważone, wypowiedziane z wielkim przejęciem. Często próbuje powtórzyć coś innego, ale jeszcze jej to nie wychodzi. Bardziej powtarza dźwięki, brzmiące jak słowa, które ma na myśli. Widzę jak się stara, jak uśmiecha, jakby chciała bym zauważyła jej wysiłek. Jest przeurocza, a ja kompletnie w niej zakochana. Ruchowo jest nad wyraz rozwinięta. Wspina się, biega, ostatnio nauczyła się kręcić wokół własnej osi, podnosi nogę do góry, stojąc na drugiej. Wszystko to ją tak cieszy, napawa dumą. Cudownie jest móc patrzeć, jak się rozwija, każdego dnia zyskując kolejne umiejętności.

Czerwiec jednocześnie był dla nas czasem okrutnego ząbkowania. Nie sądziłam, że rzucą się jej od razu czwórki, bo ma tylko komplet jedynek oraz dwie dwójeczki. Nieprzespane noce, płacz, marudzenie, katar, biegunka oraz wysoka gorączka. A mimo to przechodzi to łagodniej, niż jej starsza siostra. Mamy już swoje triki, jednak patrzenie na cierpienie dziecka, boli tak samo.

Gdy czytam stare posty o Majusi, nie mogę się nadziwić, jak bardzo te chwile umykają, jak szybko się człowiekowi wszystko zaciera. Właśnie wróciłam do wpisu o Majeczce w tym samym wieku i stwierdzam, że są jednak do siebie podobne. Czułość, która przychodzi w tym miesiącu, poczucie bezpieczeństwa, potrzeba okazywania uczuć, nieustające całusy i przytulanie, zabawa w dom, lulanie lal, zabawa rytmem, odkrywanie możliwości swego ciała.

moja starsza siostra

No i co najważniejsze. Po tylu miesiącach poświęceń, Ema zaczęła powolutku pozwalać mi się w dzień, odkładać do łóżeczka. Bo tak, do tej pory spała tylko na mnie i nie było takiej opcji, by uśpić ją poprzez noszenie, w łóżeczku, w wózku, na naszym łóżku. Zaczęło się już w ubiegłym miesiącu, gdy podczas snu zaczęła ze mnie schodzić, ale nadal się tuląc, aż wreszcie załapała. Nie jest idealnie. Nie zawsze na to pozwala, ale zaczęło się właśnie w Zawiatach. Mówiłam, że magiczne miejsce, prawda? Oj nawet nie wiesz, jaka ja jestem szczęśliwa. Na razie chodzę jak myszka po cichutku, byle się nie zbudziła, ale obserwując, że śpi czuję się coraz swobodniej. To chyba jest wiadomość miesiąca.

Majunia, cały miesiąc była zdrowa! A to u nas sukces ponad miarę i stan, którego nie zaznaliśmy od sierpnia ubiegłego roku. Koleżanka radośnie chodziła na końcówkę przedszkola, była taka szczęśliwa. Weekendy zupełnie inne, wyjazdy zupełnie inne, życie zupełnie inne. I rower kupiony, więc nauka trwa. Tyle uciech, tyle nowości. Tyle śmiechu i zabawy. Tyle czasu we czworo, tak jak Maja lubi najbardziej. To szalona czterolatka. Pełno energii, mało rozwagi. Próbuje nowych rzeczy, dziwnych zachowań podpatrzonych u innych dzieci. Nie są niestety najmądrzejsze. Przerażenie mnie bierze, jak widzę, co wyprawia przy stole. Jest też niesamowicie wrażliwa i już zaczynają się akcję typu "Mamo, a X powiedziała, że nie jestem jej koleżanką". Zastanawiam się czasem, skąd w dzieciach jest tyle wredoty.

Zaskoczeniem było dla Nas zakończenie przedszkola. Otóż Pani zaproponowała nam przesunięcie Mai o rok wyżej, ze względu na jej rozwój. Wiązałoby się to z wcześniejszym pójściem do szkoły. Długo z mężem debatowaliśmy, czy faktycznie się na to zgodzić. Ostatecznie, odmówiliśmy. Może uznasz, że jestem szalona, ale znam Majuchę. Psychicznie jest taka krucha. Zmiana grupy i Pani byłaby dla niej naprawdę ciężka. Jest zdolna, inteligentna. Potrafi dodawać do dziesięciu. Nauczyła się sama. Ani ja, ani mój mąż, ani nawet Pani w przedszkolu jej nie uczyła. Potrafi napisać większość liter alfabetu oraz kilka słów jak: Maja, Elsa, Anna, Mama, Tata. Wciąż prosi by jej pokazywać. Sama jej nawet nie namawiam, nie pokazuję pierwsza. Podejrzewam, że gdyby w naszym życiu nie pojawiła się Emilia, a ja bym miała dla niej te 100% uwagi oraz czas, by z nią pracować i bawić się, jak robiłam to do tej pory, już by czytała. Jest niesamowicie ciekawa wszystkiego. Psychicznie jednak jest bardzo delikatna, pełna empatii i wrażliwości. W jej życiu na raz pojawiło się zbyt wiele zmian. Własny pokój i odstawienie piersi oraz smoka, moja ciąża, potem siostra, przedszkole i poczucie odrzucenia.  Zobaczymy, jak będzie wyglądał ten rok. Mam nadzieję, że przestanie tyle chorować i wreszcie znajdziemy więcej czasu dla siebie. A raczej ja dla Niej.

zawiaty


W tym miesiącu działo się tyle, że własnych imienin nawet nie zauważyłam. Trwaliśmy w szale przygotowań do weekendu czerwcowego, który był po prostu idealny. No dobra droga na Kaszuby, była męcząca, bo Emisia chyba nie lubi podróży autem. To siedzenie w jednym miejscu, dla takiego małego robaczka, to zdecydowanie zbyt wiele, a jak się robi sennym, to nie ma jak do mamuni się przytulić. Wyjazd na Zawiaty totalnie przerósł moje oczekiwania. Była idealna pogoda, a miejsce. Jeju, miejsce jest tak urokliwe, a infrastruktura dla rodzin z dziećmi dzieci dopieszczona, że nie tylko ośrodek polecam, ale wręcz Was namawiam, by skusić się na pobyt. Las, śpiew ptaków, jezioro, animacje dla najmłodszych, pełne wyżywienie (5 posiłków, a nie 2). Coś wspaniałego. Z resztą, jeśli nie czytałaś jeszcze postu, to serdecznie zapraszam na relacje i cudowne fociaszki. To był najpiękniejszy Dzień Dziecka, jaki do tej pory Mai zafundowaliśmy. Wspólnie od rana do nocy, w tak wspaniałym otoczeniu.

O ile Dzień Dziecka spędziliśmy w Zawiatach, o tyle Dzień Ojca świętowaliśmy znów na pakowaniu. Tata dostał masę prezentów i niespodzianek, które wspólnie razem przygotowałyśmy. A ja zafundowałam mu dzionek z dziewczynkami, sama poznając osobiście znajomości wyhodowane w internecie podczas jednego z najsłynniejszych zlotów blogerów na SeeBloggers w moim rodzinnym mieście, w Łodzi.

córczeki tatusia
hel 

A na koniec, nasze wakacje nad morzem. Niestety w tym roku były bardzo krótkie, a ja... no miałam przygody. Jeśli śledzisz nasz instastory, wiesz już, że dostałam udaru słonecznego, dlatego trąbię o ochronie przed słońcem. Szczególnie malutkich dzieci. 

Mimo wielu nieprzyjemnych sytuacji, to był cudny miesiąc. Cudny początek lata. Co dalej? Czas pokaże. O dziwo, nie mam żadnych planów. Mam nadzieję, że spotka nas coś miłego.

Blogowo, objęłam swój pierwszy patronat, nad książką autorki, którą szczerze lubię i czytam wszystkie jej powieści. Mam nadzieję, że to nie będzie ostatni raz, gdy wydawnictwo zaufa mi na tyle, by znów powierzyć mi swoją podopieczną. Natalia Sońska to wspaniała, młoda autorka. Ciekawa jestem bardzo, w któym kierunku pójdzie i w jaki sposób rozwinie się jej kariera. Czytałaś już może "Całą przyjemność po mojej stronie". Bardzo przyjemna lektura na wakacje. Na moim fanpage na facebooku zasypałam Was konkursami książkowymi. Jeden nadal trwa. Na ista nakręciłam swój pierwszy life, bo ... zostałam książkową wróżką. No i rozpoczęłam kolejną kampanię blogerów. Ciekawa jaką? Zerknij tu... już więcej nic nie mówię.

Fajny miesiąc miałam. A Ty? Na czym upłynął Ci czerwiec?