THE BLIND SIDE (Wielki Mike) - Mój lek na całe zło

26 listopada 2013



Gdy świat wydaje się okrutny i niezrozumiały, a ludzie egoistyczni i interesowni, potrzebuję powrotu do równowagi. Potrzebuję dowodu na to, że prócz tych bezlitosnych karierowiczów, zapatrzonych w siebie chwalipiętów i nieczułych egoistów, jakich spotykamy na co dzień, są gdzieś wśród nich "piękne istoty". Tak nazywam ludzi, którzy nie nasiąknęli pieniędzmi i zgnilizną, ludzi uprzejmych, szczerze uśmiechających się do innych, otwartych, z kręgosłupem moralnym i mocnym systemem wartości, prawdziwych, szczerych, bezinteresownych. Po prostu pięknych. Może jestem utopijna, ale wierzę, że właśnie tacy powinniśmy być. Kroczyć przez życie z zasadami i szacunkiem dla drugiego człowieka. Nie ważne czy jest on starszy czy młodszy, czy to dorosły czy dziecko, mężczyzna czy kobieta. Każdy zasługuje na szacunek.
W chwilach zwątpienia wskakuję pod koc, przytulam się do męża i włączam "THE BLIND SIDE". Ten film przywraca moją wiarę w ludzi. W dobro. W piękne istoty, które potrafią zmieniać świat, bo zmieniają drugiego człowieka. 


Scenariusz został oparty na książce "The Blind Side: Evolution of the Game" Michaela Lewisa, a nakręcony przez Johna Lee Hancocka. Opowiada o losach Michaela Ohera, czarnoskórej gwiazdy futbolu amerykańskiego. Może właśnie dlatego tak porusza, bo to nie bajka, nie fikcja literacka, a fakt. Historia czyjegoś życia. Z pozoru zdawać by się mogło, że trafimy na kolejny sportowy dramat, opowiadający o ciężkiej pracy i poświęceniu, które prowadzi do zwycięstwa. Nic bardziej mylnego. Sport jest tu jedynie tłem. A najważniejsza jest miłość, wsparcie, akceptacja rodziny i ciepło płynące z ludzkiego serca.

Michael to zagubiony chłopak, syn rozwiązłej narkomanki, który spędziwszy dzieciństwo w slumsach, jako nastolatek staje się bezdomnym. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka nieprzeciętnie bogatą, białą rodzinę Leigh Anne Touhy. To niezwykle kontrastowe zderzenie dwóch światów. Z jednej strony czarnoskóry wielkolud, z marginesu społecznego, z ograniczonymi zdolnościami intelektualnymi, choć silnie rozwiniętym instynktem samozachowawczym. Z drugiej - żona milionera, oscarowo zagrana przez Sandrę Bullock, na pozór oschła i protekcjonalna, nienagannie ubrana, posiadająca kochającego męża, dwoje dobrze wychowanych, uczęszczających do szkoły katolickiej dzieci, mieszkająca w pałacu. To właśnie ta z pozoru nieprzystępna kobieta postanawia przygarnąć chłopaka pod swój dach, a z czasem pomoże mu odkryć prawdziwy talent.


Na prawdę gorąco zachęcam do obejrzenia. To historia o potrzebie bliskości i zaufaniu. O otwarciu na drugą osobę, na czyjąś krzywdę. Ujmujący, dowcipny, poruszający. Smaku dodaje wyśmienita kreacja Sandy Bullock, która idealnie wcieliła się w rolę bogaczki o złotym sercu, za co otrzymała zresztą statuetkę Oscara za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą.

M.
 


Zobacz także

4 komentarze

  1. jeden z moich ulubionych filmów, napisane z sercem i wiara w ludzi, rzadkość w tym zgniłym Świecie. Gratuluje dobrego pióra.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękować :D
    mam w zanadrzu jeszcze kilka tytułów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic dodać, nic ująć! W pełni profesjonalna recenzja. Czekam na więcej... K ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ślicznie - pomyślę nad czymś nowym :D
      miło czytać takie komentarze :D

      Usuń