La Roche - Posay - testujemy nowy podkład

4 grudnia 2013

Jeśli chodzi o kosmetyki jestem dość konserwatywna. Jak znajdę coś, co mi pasuje, nie lubię tego zmieniać. Po co eksperymentować, skoro jestem zadowolona z tego, co mam? Jednak raz na jakiś czas warto pokusić się o sięgnięcie po coś innego. Nowości? Nie, to nie dla mnie. Nie lubię rynku komercyjnego. Kupować kosmetyk tylko dlatego, że go reklamują, to zupełnie nie ja. Ja szukam produktów, które zaspokoją moje potrzeby. Nie lubię też wyrzucać pieniędzy w  błoto. Dlatego zaczynam od próbek. Rzecz jasna nie kolekcjonuję ich. Biorę tylko te, które mnie zainteresują, te które będą skuteczne w walce z problemami mojej skóry. Próbki mają jeszcze jedną wspaniałą zaletę, są wyśmienite w podróży. Małe, podręczne, lekkie, nie stanowią zbędnego bagażu.
Przyznam, że zdecydowanie preferuje dermokosmetyki. Naturalne, najlepiej bez parabenów, niealergizujące. Zwłaszcza teraz, gdy jestem w ciąży, stałam się bardziej wyczulona. Chciałam użyć słowa odpowiedzialna, ale to brzmi tak pompatycznie. Jestem więc stałym klientem sieci Superpharm. Nie tylko ze względu na liczne promocje cenowe, ale również doradztwo konsultantów kosmetycznych w części aptecznej oraz duży wybór dermokosmetyków i możliwość otrzymania próbek kosmetyków, które mnie interesują.


Tak dostałam książeczkę La Roche - Posay, w którym znalazłam podkład TOLERIANE TEINT. Mam cerę mieszaną, z problemami o nierównym kolorycie, jednocześnie wymagającą nawilżenia.
Mój podkład nie może zostawiać efektu maski, ani zapychać porów.Podkład La Roche - Posay poprawia wygląd mojej cery, ujednolica ją, pokrywając niedoskonałości. Posiada również właściwości kojące. Skóra jest gładka, miła w dotyku, nie pozostawia również śladów na ciuchach. Łatwo się rozprowadza. Byłam zdziwiona jego wydajnością, na prawdę niewielka ilość wystarczy, by osiągnąć efekt naturalnego makijażu. Podkład pozostawia uczucie komfortu. Poza tym posiada ochronę przed promieniowaniem UV SPF 25, o czym często zapominamy zimą. Jednakże, co dla mnie najważniejsze -  nie ma środków konserwujących i jest bezzapachowy. Minusem może wydawać się dostępność jedynie 4 kolorów, ale wierzcie mi świetnie dopasowuje się do kolorytu skóry. Absolutnie nie miałam problemu z doborem właściwego.

Zdecydowanie polecam,
M.


Zobacz także

5 komentarze

  1. O jaaaa! :) Super pomysł na artykuł, świetne zdjęcia i chyba czytasz mi w myślach, bo właśnie od jakiegoś czasu przymierzam się do zakupu podkładu, który nie ma parabenów i ma wysoki filtr, a nie mogłam znaleźć odpowiedniego :) - z nieba mi spadłaś tym artykułem :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niezmiernie mnie cieszy, że mogłam pomóc - właśnie taki był mój zamiar. Uwaga na cenę - można za niego słono przepłacić ale jak się poszuka... :D

      Usuń
  2. Też próbuję przestawić się na dermokosmetyki i zastanawiałam się nad tym podkładem, z ciekawością przeczytałam recenzję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciąży mi bardzo odpowiadał. Kocham krem nawilżający tej marki. Dziś, gdy królują upały niestety się nie trzyma najlepiej. Ale mam zupełnie inną cerę niż wówczas, a mój podkład przeleżał otwarty chyba za długo, bo jakieś pół roku. Z pewnością jednak działa to lepiej na cerę. Jak się przyzwyczaisz do naturalnych kosmetyków, te normalne będą Ci się wydawały bardzo sztuczne.

      pozdrawiam ciepło

      Usuń