Nie zadzieraj z ciężarną ...

14 stycznia 2014

Na początku ciąży byłam wzburzona zachowaniem wielu kobiet i ich gloryfikowaniem ciąży. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam ten stan. To na prawdę cudowne uczucie, zwłaszcza gdy zacznie się już czuć ruchy małego bąbelka. To było nasze marzenie. Zmierzam natomiast do tego, że nikt wokół mnie nie potrafił mówić o ciąży szczerze, bez pardonu o jej negatywnych aspektach, które niewątpliwie występują. Nieustające komentarze i maile, że to najwspanialszy okres w życiu i takie achy i ochy nigdy mnie nie brały. Ja wolę swoją radość przeżywać w sobie, wraz z partnerem, zamiast tracić czas na pianie wokół. Poza tym, na początku to tak duża zmiana i tak duży szok dla organizmu, że czułam się przerażona. Myślałam, że coś ze mną jest nie tak, że jestem inna, że jestem jakaś wybrakowana, bo nie rozpływam się, jak wszyscy wokół. Bo nie czułam się błogosławiona. Bo moje ciało mnie nie słuchało. Nie mogłam wykonywać najprostszych czynności, wszystko mnie męczyło, byłam osłabiona i nie mogłam się na niczym skupić. Czułam wewnętrzny bunt i osamotnienie. Nikt mnie nie rozumiał.


Na szczęście znalazła się osoba, która mi to wszystko objaśniła. Wytłumaczyła, że to zupełnie normalne, że nie jestem w tym odosobniona, że tak czują niemal wszystkie ciężarne, tylko zwykle albo po urodzeniu o tym zapominają, albo się do tego nie przyznają. A ja na prawdę czułam się niczym avatar. Jakby obca istota zawładnęła moim ciałem. I okazało się, że to zupełnie normalny stan. Na każdą zmianę w życiu, każdy z nas inaczej reaguje. Potrzebuje mniej lub więcej czasu na oswojenie się z nową sytuacją, na akceptację.


Po kilku tygodniach dałam sobie na wszytko wewnętrzne przyzwolenie. Wreszcie zaczęłam się cieszyć swoim obecnym stanem i czerpać z niego same pozytywy. Wsparcie najbliższych i ich bezwarunkowa akceptacja miały tu nie małe znaczenie. Oni rozumieją, że wszytko co robię, ma służyć mojemu dziecku. Przywykłam do tego, że potrzebuję ciszy i spokoju, że stale muszę  odpoczywać. Nie mogę się przemęczać i nigdy nie wiem, jak będzie wyglądał mój dzien. W końcu mam w sobie 2 osoby.

Prócz zaskakujących doznań psychicznych mogą Wam dokuczać również różne objawy fizyczne. Jedną z nich bezsprzecznie jest SENNOŚĆ. W początkowej fazie byłam niczym śpiąca królewna. Wszyscy się ze mnie śmiali, że wyprzedzam czas nadrabiając wszystkie nieprzespane noce, które na mnie czekają. ZMĘCZENIE to kolejne uczucie, które mnie absolutnie nie odpuszcza. Wystarczyło wejść na półpiętro, aby zacząć dyszeć, jak po 2 km biegu. Zauważyłyście jak ciężko się schylać, zakładać buty, czasem nawet skarpetki - zwłaszcza jak rośnie brzuszek, a do tego te próby wygramolenia się z auta.


W drugim miesiącu dokuczały mi również BOLĄCE PIERSI. O kurcze, ale to bolało, nie mogłam się umyć pod prysznicem. Dużo dziewczyn w tym okresie praktycznie nie zdejmuje biustonosza - nawet na noc. To pomaga. 

Odczuwałam i odczuwam też BÓL BRZUCHA. To ze względu na  rozrastająca się macicę, no i co gorsze PROBLEMY Z TRAWIENIEM, ZAPARCIA, WZDĘCIA I ZGAGA. To typowe dolegliwości ciążowe, które wynikają ze zwiększonej ilości hormonów. Powodują one rozluźnienie mięśniówki jelit, a co za tym idzie spowolnienie trawienia. Poza tym aktywność jelit spowalnia również rosnący dzidziuś. Niekiedy takie niestrawności prowadzą do powstania hemoroidów. Kupując leki pamiętajcie, aby powiedzieć farmaceucie, że jesteście w ciąży, bądź skontaktujcie się ze swoim lekarzem prowadzącym, gdyż większości nie można przyjmować w trakcie ciąży. 

Dolegliwości można jednak pokonać wprowadzając dietę bogatą w błonnik. Należy jeść dużo świeżych owoców i warzyw, kasze, pieczywo pełnoziarniste, warzywa strączkowe, suszone owoce oraz pić soki owocowe i warzywne. W ogóle dużo pić, szczególnie wody. Jako, że ogólnie mam problemy gastryczne przybierało to u mnie formę na prawdę ostrego bólu. Gastrolog zalecił mi stosowanie LAKTYLOZY, która jest bezpieczna dla płodu, bo nie wchłania się do organizmu. I jeszcze jedna rzecz, bezustannie się mi, brzydko mówiąc, odbija. Bekam niczym stary pijak pod sklepem alkoholowym. Mąż ma ze mnie kompletny ubaw. Taka subtelna jeszcze nigdy nie byłam. 


ZMIENNOŚĆ NASTROJÓW odczuwa szczególnie bliskie otoczenie. Od śmiechu, poprzez smutek, płacz i wielkie histerie. Im bardziej zaawansowana ciąża, tym ze mną gorzej. Szybko się też wzruszam. Jestem mega DRAŻLIWA. Trzeba bardzo przy mnie uważać na słowa. Do tego z towarzyskiej osoby zrobił się ze mnie samotny wilk. Lubię ten czas wykorzystywać dla siebie, rzadko się umawiam, lubię ciszę, nadrabiam zaległości kinowe i książkowe. 

Zauważyłam też u siebie ZABURZENIA PAMIĘCI I KONCENTRACJI, szczególnie w pierwszym i drugim miesiącu. W pracy absolutnie nie mogłam się skupić dłużej niż 5 min. Ciągle mi coś z rąk wypadało. Poszło kilka szklanek i talerz. Non stop się po coś wracałam. Kompletna skleroza. Apogeum osiągnęłam, gdy wstawiłam mleko tyle, że ....bez mleka. Domyślacie się jak wyglądał garnek?

DO INNYCH SYMPTOMÓW NALEŻĄ RÓWNIEŻ:

WRAŻLIWOŚĆ NA ZAPACHY  - u mnie szczególnie mięsa i ciężkich perfum. Przestałam też lubić gotowanie. Nie lubię używać przypraw, a zapachy wyganiają mnie z kuchni. 
ZACHCIANKI - na szczęście większych nie miałam, prócz ochoty na cytrusy. Oj, sok pomarańczowy i kiwi, mniam, mniam. Tak, to za mną bardzo chodziło.
CZĘSTSZE ODDAWANE MOCZU - no to ponoć przechodzi na jakiś czas, ale ja już wydreptałam swoją ścieżkę do toalety. W nocy wstaję co najmniej 2 razy. 
MDŁOŚCI. Czy poranne? No ujęłabym to, że poranne też. Na szczęście znalazłam na to swój sposób - przy łóżku zawsze leżała jakaś przegryzka, banan, czy herbatnik. Zjadałam zanim wstałam. I pomagało. A jak wstałam, to musiałam natychmiast zjeść śniadanie. Jem teraz częściej, a mniejsze porcje. Czuję dokładnie, kiedy dzidzia jest już głodna. Również w torebce zawsze noszę jakąś przekąskę. Niestety wiele dziewczyn cierpi na NUDNOŚCI POŁĄCZONE Z WYMIOTAMI. Mnie się to nie zdarzyło. Chyba pod tym względem jestem szczęściarą. Jedynym pocieszeniem jest to, że zwykle ustępują one między 14, a 16 tygodniem ciąży. 
Słyszałam też, że u niektórych może WYSTĄPIĆ ŚLINOTOK. Możecie też np. mieć KRWAWIENIE Z DZIĄSEŁ CZY Z NOSA.






 
To z pewnością nie wszystko, bo ciąża każdej z nas wygląda zupełnie inaczej. Ba z jednym dzieckiem będzie wyglądała inaczej, niż z kolejnym. Ale spokojnie, to wszystko jest na prawdę absolutnie normalne.


M.
 

Zobacz także

16 komentarze

  1. jak to dobrze, że jestem facetem ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh, mężczyznom też się obrywa przez te 9 m-cy :D
      w zasadzie to świetny sprawdzian dla związku, lepszy niż pierwszy rok wspólnego mieszkania, czy przygotowania do ślubu.

      Usuń
  2. Cudnie, zabawnie i ... prawdziwie :) cała Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze mam swoje zdanie :D
      ale ciekawa jestem innych...

      Usuń
  3. mi jak ktoś mówił, ze to stan błogosławiony, od razu robiłam się agresywna...;) Trzymaj się ciepło! Później będzie jeszcze weselej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. a dla mnie był to najwspanialszy okres w życiu i mówię to ze 100% szczerością. Może dlatego, że nie miałam żadnych objawów, o których piszesz (może poza bezsennością, ale dzięki temu nadrobiłam zaległości w filmie i lekturze :-), a może dlatego, że wszyscy traktowali mnie jak 'królewnę' :-) Szkoda, że już nigdy nie będzie tak jak wtedy :-(
    Nie mniej jednak uważam, że nie ma co się nad sobą roztkliwiać póki wszystko jest OK z dzidziusiem, bo to ON jest NAJWAŻNIEJSZY. Ja miałam okazję dosadnie się o tym przekonać będąc na oddziale patologii noworodka - wierzcie, że w takich sytuacjach kobieta dostaje jakiejś nadprzyrodzonej siły nawet kilka godzin po porodzie.
    Wszystkiego dobrego Madziu i ciesz się każdą wolną chwilą :-)
    Ania S-Ś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja się nie roztkliwiam, ja chcę pokazać kobietom, które czują się zagubione, że to naturalny stan rzeczy. Że ciążą trwa 9 miesięcy nie tylko dlatego, że tyle dziecko potrzebuje na rozwój, ale również abyśmy mieli czas na przygotowanie się do roli matki i ojca. A to, że dzidzia jest najważniejsza to jest jasne jak słońce :D o czym z resztą pisałam w poprzednim dzidziusiowym poście :D
      serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że Twoje maleństwo już nigdy nie doświadczy takich przykrości. Dbajcie o siebie. Zdróweczka!

      Usuń
  5. Madzia to nie było skierowane bezpośrednio do Ciebie :-) bo piszesz bardzo fajnie i szczerze, ale właśnie do tych zagubionych - generalnie naszła mnie refleksja, że kobiety w ciąży często zamiast cieszyć się z tego satnu to wynajdują tysiące rzeczy - że im źle, że są grube, że ciągle je coś boli, itp. Natomiast dopóki wszystko jest OK z dzidziusiem i no powiedzmy nie wymiotujemy non stop to naprawdę trzeba się cieszyć i korzystać z każdego wolnego dnia, bo później już tych wolnych chwil jest naprawdę mało (nawet jeśli masz wsparcie mężą, który wstaje w nocy i poświęca tyle samo czasu dzidziusiowi co mama :-)
    Ja nadal uważam, że to jest NAJWSPANIALSZY okres w życiu pomimo drobnych niedogodności (bezesnność, ciągłe sikanie i hemoroidy :-*( i bardzo Ci 'zazdroszczę', że jesteś w trakcie tego okresu :-) Trzymaj się cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anuń absolutnie się nie obraziłam :D też uważam, że jest to czas, który można cudownie wykorzystać dla siebie. Fakt, że jeśli ktoś, jak teraz ja jest przykuty do domu i za bardzo nie może wychodzić jest męczące ale fakt, że nie mam okresu i nie muszę chodzić do pracy...tylko zajmuję się czym chce, przygotowując na przyjście mojego Groszka jest rewelacyjny. Te 9 m-cy to same niespodzianki! Każdego dnia! Lepsze i gorsze! W 3 miesiącu będzie, już pozytywniej - bo się z tym pogodziłam :D a jak słyszę od laski, że jest gruba....no cóż niech się popuka po głowie! :D
      cieplutko pozdrawiam

      Usuń
  6. Dla mnie tez to bylcudowny czas, nawet wymioty mialy swoj urok. Delektowalam sie kazdym dniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak właśnie trzeba. Ciąża nie jest lekka, dlatego staram się o tym pisać prawdziwie. Jednak ma w sobie swoistą magię i nie wyobrażam sobie przez nią nie przechodzić :)

      Usuń
  7. Madziu, wszystko identycznie jak u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe :D czyli się potwierdza :D Nie jestem w tym sama :D
      Dobrze jest mieć tą świadomość, że gdzieś tam jest ktoś, kto doskonale rozumie, co czujesz.
      Bardzo dziękuję Ci za komentarz. Cieplutko pozdrawiam i życzę dużo sił i zdrówka!

      Usuń