ROME CITY BREAK (część I)

16 stycznia 2014


 Mieliście kiedyś takie wrażenie, po przyjeździe do zupełnie obcego miejsca, że już tu byliście? Że wydaje się ono Wam znajome? Ja tak, w Rzymie. Niesamowite uczucie. Zupełnie, jakbym w poprzednim wcieleniu była Rzymianką. W starożytnym Rzymie zakochałam się już w liceum na lekcjach historii. Jak ja chłonęłam tę wiedzę. Niczym gąbeczka. Obiecałam sobie wówczas, że kiedyś zobaczę Koloseum na własne oczy.

W Rzymie byłam już trzy razy. Nie lubię chodzić po nim z mapą. Nie potrzebuję jej. Ale też niespecjalnie tam błądzę. A jak zabłądzę, to nadal jestem zadowolona, bo odkrywam coś, czego nie planowałam. Rzym zachwyca potężnymi ruinami, niszczejącymi już niestety murami, kopułami niezliczonej ilości kościołów. Budowle wszystkich epok historycznych łączą się ze sobą, tworząc niesamowicie harmonijny i wbrew pozorom spójny krajobraz.

Powietrze przesiąknięte jest historią. Niezwykle długą i burzliwą, ale jakże fascynującą. Jej ślady spotyka się dosłownie na każdym kroku. Dlatego warto się tam zgubić. Rzym jest tak piękny, że podoba mi się tam dosłownie wszystko. Każda uliczka, każda fontanna, każdy plac, każdy pomnik. Do tego ubóstwiam włoską kuchnię. Pastę mogłabym jeść codziennie. Uwielbiam też Włochów. Są głośni, emocjonalni, ekspresyjni - zupełnie, jak ja! Do tego rodzinni, przyjaźni i otwarci. Zgadnijcie, kto w Londynie był moją najlepszą kumpelą? Oczywiście, że Włoszka.




Jak już wspomniałam, odwiedziłam to miasto trzykrotnie. I to nie koniec. O nie! Nie widziałam jeszcze wszystkiego! Przede wszystkim Muzeów Watykańskich. Marzy mi się Kaplica Sykstyńska i przepiękne ogrody Tivoli. Zawsze to jakiś pretekst, prawda?

Ostatnim razem do wiecznego miasta wybraliśmy się aby połączyć, jak ja to mówię, przyjemne z pożytecznym. Mąż zrobił koronę maratonów Polski i zapragnął wziąć udział w imprezie o większym zasięgu. A gdzie znajdziecie piękniejszą metę niż pod Koloseum? Tak więc, każde z nas mogło dostać to, o czym marzy. Moja "Gazela" piękną trasę, a ja mój ukochany Rzym. Polecieliśmy tam w czwórkę, z moją best friend i jej chłopakiem. Oni, wyposażeni w mapy, przygotowywali się do wyjazdu dużo wcześniej. Ja zaś już czułam smak pizzy i wina, głowę miałam w chmurach. Było mi kompletnie obojętne, gdzie mnie nogi poniosą. Byleby tam być. Trzymaliśmy się jednak planu, ze względu na fakt, że cała reszta, poza mną, leciała tam pierwszy raz.


Jedno z najpiękniejszych punktów widokowych - Park Villa Borghese

Już pół roku wcześniej wybraliśmy zakwaterowanie. Czemu aż tak wcześnie? Właśnie przez maraton, w którym brało udział piętnaście tysięcy osób. Plus osoby towarzyszące. Nie mówiąc o regularnych turystach. Szukaliśmy apartamentów do wynajęcia w centrum, ale ich wygląd  (zwłaszcza łazienek) pozostawiał wiele do życzenia. Pod tym względem jestem bardzo wymagająca. Znaleźliśmy zatem super 4-ro gwiazdkowy hotel, nieco na uboczu, ale z dogodnym dojazdem. Na miesiąc przed wyjazdem okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo Papież Benedykt XVI  zrezygnował z posługi, a  na czas naszego przyjazdu zaplanowano Konklawe. Maraton, zwiedzanie i do tego wybór papieża. To się nazywa mieć szczęście.

 
Musicie przyznać, że Fiacik jest uroczy. Nie mogłam się oprzeć, by nie zrobić fotki.


Choć w dniu wyjazdu nie zapowiadało się, kolorowo. Miała być wiosna, a tu śnieżyce i ochłodzenie. Co więcej, w noc przed wylotem na lotnisku w Katowicach jeden z lądujących samolotów ześlizgnął się z pasa startowego, blokując ruch na ładnych kilka godzin. Nasz wylot przesunięto do Krakowa. Musieliśmy jednak jechać najpierw do Katowic, by tam się odprawić, skąd wraz z bagażami przewieziono nas autokarami na miejsce. Opóźnienie około 4 godzin. Wówczas jednak nic nie było w stanie zakłócić naszego dobrego samopoczucia. Lecieliśmy przecież do mojego kochanego Rzymu. Miejsca, w którym pozostaje moja dusza.

Co zwiedzaliśmy, co wspaniałego jedliśmy i jak się bawiliśmy opowiem wkrótce. Zdecydowanie jest o czym. Póki co, na zachętę pokażę Wam część zdjęć.


Piazza della Rotonda
Koloseum od środka
Forum Romanum
Przepiękny Piazza del Popolo
fot. Piotr Matusewicz
fot. Piotr Matusewicz




Zobacz także

8 komentarze

  1. Z niecierpliwością czekam na więcej :) A do Rzymu koniecznie muszę się wybrać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D mam nadzieję, że nie tylko Ty! :D koniecznie jedź zwłaszcza wiosną lub jesienią :D piękne miasto, zwłaszcza dla osób o wrażliwej i chłonnej duszy :D

      Usuń
  2. ja niestety nie miałem szczęścia być, ale teraz mam coraz większa ochotę wybrać się na Rzymskie Wakacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam. Najpiękniejsze w Rzymie jest to, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Można postawić na zwiedzanie, zgubić się w muzeach albo wtopić w tłum Włochów i sączyć kawkę na jednym z pięknych placów :D Co by się nie wybrało na pewno będą to niezapomniane chwile :D

      Usuń
  3. Uwielbiam zwiedzanie nowych miejsc po prostu "gubiąc się" w nich, można wtedy odkryć mnóstwo ciekawych zakątków. Dobrze, że dotarliście do Rzymu mimo problemów z samolotem, bo dzięki temu mogę teraz z niecierpliwością oczekiwać dalszej części Twojej relacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina bardzo Ci dziękuję. Zrobiło mi się niezmiernie miło, że moja relacja Ci się podobała. A zapewniam, że przygód faktycznie mieliśmy tego wyjazdu od groma. Kocham podróżować. Można się wówczas tak wiele nauczyć. Cieplutko pozdrawiam :D

      Usuń
  4. Rzym jest zdecydowanie najpiękniejszym miastem w jakim kiedykolwiek byłam. chcialabym tam wrócić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że jest stosunkowo niedaleko, a bilety można kupić w rozsądnej cenie :D Gdybym mogła, wracałabym tam co roku - chyba zostawiłam tam cząstkę siebie :D

      Usuń