Zimowa pielęgnacja skóry

22 stycznia 2014


Lubię dbać o swoje ciało. Zwłaszcza będąc w ciąży otaczam je szczególną troską. W zasadzie od zawsze częściej kupowałam kosmetyki do pielęgnacji, niż do makijażu. Jak już wiecie z posta o podkładzie, od jakiegoś czasu mam też chyzia na punkcie dermokosmetyków. Staram się wybierać produkty naturalne, choć przyznam, że kiedyś zwracałam uwagę głównie na zapach. Teraz o wiele staranniej czytam etykiety i dobieram produkty do swoich potrzeb.

Kiedy przychodzą niższe temperatury, zwłaszcza mrozy, należy zadbać o prawidłowe nawilżenie ciała. Zimą zmienia się również nasza dieta, która uboższa jest w witaminy, dlatego przygotowałam dla Was listę kosmetyków, z którymi się nie rozstaję o tej porze roku.



Po pierwsze przyda wam się ochrony krem do twarzy. W tym sezonie zdecydowałam się na IWOSTIN Sensitia z lipidami na zimę. Jest to produkt przeznaczony do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergicznej. Hipoalergiczny, bez substancji zapachowych, bez barwników, polecany przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne. Zależało mi na kremie, który nie tylko odżywi i zregeneruje moją skórę, ale również zapewni jej naturalną funkcję ochronną. Przy okazji nie pozostawi tłustego filmu na twarzy.  Iwostin sprawdza się idealnie. Ma przyjemną konsystencję i wchłania się błyskawicznie, dzięki czemu mogę go bez problemu stosować jako bazę pod podkład. Do tego chroni moją twarz przed prominiowaniem UV, gdyż posiada filtr SPF 15. 

Jak zima to NEUTROGENA. Nie umiem się obejść bez skoncetrowanego kremu do rąk oraz ochronnego sztyftu do warg. Pierwszy raz zakupiłam je kilka lat temu. Od tego czasu zimą nie używam niczego innego. Sprawdzają się idealnie. Regularnie stosując pomadkę, nie mam problemu ze spierzchniętymi i popękanymi wargami. Moje usta są znakomicie nawilżone, wyglądają świeżo i są miękkie. Ze względu na wysoki filtr ochronny SPF 20 stosuję ją również latem. Krem do rąk natomiast jest niesamowicie wydajny i pomimo zawartej w nim gliceryny szybko się wchłania. Nic mnie nie odwiedzie od tego zakupu.


Po trzecie balsam do ciała - u mnie to również NEUTROGENA. Intense repair body lotion ma piękny zapach i delikatną konsystencję, która otula moje ciało i sprawia, że czuję się na prawdę komfortowo. Błyskawicznie się wchłania, pozostawiając skórę gładką, elastyczną i miłą w dotyku.

I to co dla ciężarnej najważniejsze, czyli krem na rozstępy plus oliwka. Swoje poszukiwania rozpoczęłam od hipoalergicznego balsamu DZIDZIUŚ dla mamy. I na tym też poprzestałam. Przekonał mnie napis: BEZ ALERGENÓW, PARABENÓW, SILIKONÓW i BARWNIKÓW. Produkt ma za zadanie intensywnie wspomagać profilaktykę i redukcję rozstępów poprzez zawarty w nim kolagen i masło shea. Składniki te przede wszystkim nawilżają i zwiększają odporność skóry na rozciąganie oraz redukują zwiotczałość. Poprawiają kondycję skóry, a także regenerują zniszczone włókna kolagenowe, jednocześnie stymulując powstawanie nowych. Balsam bogaty jest w witaminy A, E, i F, co powoduje eliminację podrażnień, przywraca sprężystość i elastyczność. Moja skóra jest nawilżona, ujędrniona i wygładzona. Krem stosuję na wieczór, przed snem. Na razie raz dziennie. 


Pod prysznicem natomiast używam niezbyt szorstkiej myjki do peelingu, bądź rękawicy z sizalu, po czym w naskórek wsmarowuję zwykłą oliwkę dla dzieci. Taki masaż ud, brzucha i piersi poprawia ukrwienie, hartuje skórę, a także łagodzi napięcie mięśni. A oliwka w cudowny sposób nawilża i jednocześnie natłuszcza ciało. 

Ale dziewczyny nie oszukujmy się, jeśli macie predyspozycje do rozstępów, to i tak będziecie je mieć. Jedna z moich koleżanek nie smarowała się absolutnie niczym. Przeszła beztrosko przez całą ciążę i nie ma na skórze ani jednego defektu. Jednak, jak to mówią, strzeżonego Pan Bóg strzeże.
  
M.




Zobacz także

0 komentarze