Gran Canaria - Moje TOP 7 (część II)

2 marca 2014



Troszkę czasu upłynęło, odkąd obiecałam Wam drugą część postu dotyczącego tej pięknej wyspy. Ale jak to mówią co ma wisieć, nie utonie. Dziś zatem chciałabym Was zabrać w niezwykłą podróż po Gran Canarii.
 
Jak już napisałam w La Isla Bonita, lecąc na Kanary nie spodziewajcie się zabytków na skalę europejską. To nie ta kategoria zwiedzania. Na Kanary jedzie się głównie po to, aby wypocząć, poleniuchować, uciec od zgiełku codzienności i nasycić oczy pięknymi widokami. Dla tych, którzy jak Ja nie potrafią jednak uleżeć na leżaku dłużej niż dzień, polecam mały tour po wyspie. Jest ona tak różnorodna, że zwiedza się ją z przyjemnością. 

Na początek postanowiliśmy skorzystać z oferty biura podróży i wybraliśmy się w podróż do wnętrza wyspy. Samą wycieczką byliśmy kompletnie rozczarowani. Płaciliśmy około 50 EUR od osoby, a przewodniczka zamiast dać czas na spacerowanie malowniczymi uliczkami i podziwianie nielicznych perełek architektury, żerowała głównie na turystach, próbując wcisnąć im tamtejsze produkty. Kompletna żenada. Wiecie jak to wygląda? Autokar podjeżdża do pięknego miasteczka, po czym ogłaszane jest wolnych 30 minut. I jedziemy dalej. Nie zdążysz niczego obejrzeć, bo albo zdjęcia, albo oglądanie. Następnie jedziesz w siną dal, zatrzymujesz się na postój w środku niczego, gdzie widok nie powala. Ale pani wychodzi z założenia, że jesteśmy zmęczeni, a tu jest świetne miejsce, gdzie możemy zjeść i akurat tu sprzedają najlepsze na wyspie wyroby z Aloesu. Promocyjna cena. Tylko naturalne produkty. Przerwa 1 h. No myślałam, że babę zabiję. Wiadomo, że ma procent ze sprzedaży i zamiast pokazać ludziom, co na prawdę skrywa w sobie ta piękna wyspa, ta wciska nam jakąś tandetę. O nie! Co to, to nie. Nie ze mną takie numery. 

Kochani oto piękny rozkład jazdy autobusów. Co prawda tylko cennik i kierunki,
 ale wierzcie mi, że autobusy są komfortowe, klimatyzowane i o czasie.
 Oczywiście ceny mogły ulec zmianie a kursy dotyczą wyjazdy z Maspalomas. 
Taka forma zwiedzania dla nas była na prawdę fajna :)

Następnego dnia obeszliśmy miejscowość w poszukiwaniu wypożyczalni aut. Okazało się, że dobre auto z klimatyzacją możemy wynająć na 3 dni z ubezpieczeniem za 110 EUR. Widzicie tą drobną różnicę? Jadę gdzie chcę, kiedy chcę, na ile chcę, o której chcę i na jak długo chcę. Zamiast półdniowej wycieczki, podczas której więcej się denerwuję niż oglądam, mam 3 dni zwiedzania. Do tego na Gran Canarii są świetnie oznaczone autobusy, za pomocą których można dostać się niemalże wszędzie. Wybraliśmy takie opcje, bo przed wyjazdem zakupiliśmy przewodnik, więc większość rzeczy mogliśmy w nim wyczytać. Przy okazji wypróbowaliśmy tamtejszych specjałów w uroczo położonych tawernach.

W stolicy miasta przed upałem możecie się schronić w parku popijając przepyszne, zimne piwko kanaryjskie :) Mówiłam Wam, że jestem piwoszem? :)

Chciałabym zaznaczyć jednak ważną rzecz. Nie wybierajcie samodzielnej jazdy samochodem, jeśli jesteście niewprawionymi kierowcami. Tamtejsze drogi są bardzo niebezpieczne. Kręte, po pasmach górskich, na krawędziach. W wielu miejscach nie widać, co znajduje się za zakrętem, bo znajduje się on nad urwieskiem, a z drugiej strony wysoka ściana. Do tego droga jest wąska na jedno auto. Należy jeździć wolno, sprawnie, trąbić na zakręcie sygnalizując autu z naprzeciwka, że jedziecie. Pamiętajcie o tym proszę. Ja bym się na to absolutnie nie zdecydowała, gdyby nie mój mąż. Najlepiej jeździć z licznymi przerwami na odpoczynek. Na drodze jest wiele pięknych miejsc, w których możecie złapać oddech i nabrać siłę na dalsze zmagania z zakrętami. Wierzcie mi, nigdzie się tak nie nakręcicie kierownicą jak na zachodniej części wyspy. Chyba, że wybierzecie wschód, przez który biegnie cudownie gładka, kilkupasmowa autostrada. Na zachętę dodam, że Kanaryjczycy, to chyba najuprzejmiejsi kierowcy świata. Grzeczni, kulturalni, przepuszczają nawet, gdy sami mają pierwszeństwo. Będąc pieszym nie zdążysz dojść do pasów, a samochód już się zatrzymuje, żeby Cię przepuścić. Byliśmy tak bardzo zszokowani ich uprzejmością, że powrót do polskich, chamskich wymuszaczy, nie stosujących przepisów wariatów bardzo nas bolał. Szkoda, że tej kultury jazdy nie można przenieść w polskie realia.


Myślicie, że u nas kiedykolwiek będą takie autostrady? Robi wrażenie prawda?

Ale wracając do meritum, miejsca które musisz koniecznie obejrzeć na Gran Canarii to:

Wydmy w Maspalomas 

Maspalomas to największy i najbogatszy kurort wyspy, gdzie mieszczą się najwspanialsze hotele i znajduje najpiękniejsza na wyspie plaża. Tu znajduje się cudowna promenada, na której spotkacie pełno biegaczy, firmowe butiki, centra handlowe, przepiękne restauracje i kawiarnie, ale również XIX wieczną latarnię morską i bajeczne wydmy. 400 ha złotych piasków, które wyłoniły się z oceanu. Spora część wydm nadal się przemieszcza, dlatego chodzić można jedynie wytyczonymi szlakami. My skusiliśmy się na wyprawę tuż po wschodzie słońca. Widok zapierający dech w  piersiach. Tym bardziej, że wchodząc głębiej czujecie się momentami, jak na prawdziwej pustyni. Pamiętajcie jednak o okryciu ramion, wodzie i kremie z wysokim filtrem. Lepiej wstać wcześniej, gdy jest nieco chłodniej. Wydmami można przejść do miejscowości obok - Playa del Inglés, skąd już po orzeźwiającym piwku, możecie wrócić busem :) 


Puerto de Mogán

W tym miasteczku absolutnie się zakochałam. Mały port z przepiękną zabudową, wpisany na listę miejsc zagrożonych. Tu możecie spacerować pięknymi, tonącymi w kwiatach uliczkami. Biała zabudowa, różniąca się jedynie kolorowym wykończeniem i wspaniałymi ogrodami znajdującymi się na dachach sprawia, że czujecie się, jak w innym świecie. W zacisznym porcie możecie zjeść owoce morze, czy schronić się przed skwarem.  

W tym miasteczku się kompletnie zakochałam. Zamiast rezerwować hotel, poszukajcie w necie wynajmu tych domków. Możecie przecież jechać ze znajomymi. Na dachu każdy miał ogród. Bosko!



La cumbre

To centralny masyw górski wyspy. Jadąc na punkt widokowy Mirador Degollada de la Beccera zobaczycie najsłynniejszą formację skalną Gran Canarii - Roque Nublo oraz Roque Bentaigę. Przy dobrej pogodzie w oddali dostrzeżecie również najwyższy szczyt Hiszpanii tj.  Pico del Taide na sąsiadującej Teneryfie. Widok często jednak spowija mgła, trzeba mieć faktycznie szczęście, by trafić na dobrą widoczność. 

Teror

Najstarszy na wyspie ośrodek miejski, z przepiękną różnobarwną zabudową. Centrum miasteczka, w którym znajduje się piękna Bazylika, uznano za dziedzictwo narodowe. Od stuleci mieszkanki Teror wyszukują sukienki, którymi przystrajana jest figura Matki Boskiej Sosnowej - patronka wyspy. Katedra to ważne sanktuarium pielgrzymkowe. Co roku odbywa się tu dwudniowe święto, którego punktem kulminacyjnym jest wieczorna procesja, podczas której mieszkańcy ofiarowują patronce miejscowe specjały.

W tle Katedra.

Barranco de Guayadeque

Wąwóz, w którym niewielka lokalna społeczność zamieszkuje skalne domostwa. Niewiarygodne, że są na świecie ludzie, którzy mieszkają w jaskiniach wykutych w skałach wąwozu niczym Flinstonowie. W jaskiniowej kaplicy, wszytko prócz ławek, zostało wykute w skale. Choć zaglądając do wnętrza domostw (jaskiniowcy za drobne zaproszą Cię do środka, pokazując jak żyją) odnosi się wrażenie, że tym ludziom niczego nie brakuje. Znajdziecie tam zarówno w pełni wyposażoną kuchnię, jak i telewizor.

Tak właśnie mieszkają współcześni Jaskiniowcy. Jaba- daba- du!


Las Palmas

Przepiękna stolica wyspy. Piękna zabudowa, 3-kilometrowa plaża, muzeum Krzysztofa Kolumba (Casa Museo de Colón), Muzeum Kanaryjskie, Katedra Św. Anny, małe parki pełne fontann i liczne centra handlowe. Nauczka na przyszłość: w niedzielę zamknięte jest dosłownie wszsytko (i katedra i restauracje), za wyjątkiem McDonalds'a.


Zwróciliście uwagę na modela? Dostrzegłam go dopiero po zrobieniu zdjęcia. Musicie przyznać, że pozę ma wręcz zawodową ;p



Styl kolonialny mnie urzekł. Coś pięknego. Teraz marzy nam się podróż autem po Portugalii ... Ehhh trzeba będzie poczekać, aż maleństwo podrośnie. Zrobimy z niej globtrottera :) A co

Cenobio de Valerón

Jeśli chcecie nieco lepiej poznać tutejszą historię, to koniecznie musicie zobaczyć spichlerze zbożowe. To zespół około 300 grot wykutych w ciężko dostępnej skale, choć dziś oczywiście wybudowano schody dla turystów. 


M.

Zobacz także

9 komentarze

  1. Takie zdjęcia aż się chce oglądać:):) Nie byłam jeszcze, a właśnie szukam miejsca na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie polecam, ale na tydzień lub 10 dni. 2 tygodnie troszkę za długo, chyba, że nie przeszkadza Ci leżenie plackiem :) My lubimy bardziej aktywnie spędzać czas stąd dużo wycieczek :) No i wiosna albo jesień, choć ponoć latem też jest całkiem spoko, bo tam wieją dość mocne wiatry znad oceanu, co ratuje przed upałem. Paleta barw jest zachwycająca, jedzonko genialne. My byliśmy w Maspalomas (acz jest to kurort z nastawieniem na 50+. Ma to swoje plusy, bo kurorty są wypasione). Jeśli wolisz bardziej hulaszczy tryb życia, obok jest Playa del Ingles - i tam tętni życie nocne, jest tez możliwość uprawiania sportów wodnych, choć ceny są porażające. Dziękuję Ci ślicznie za odwiedziny i przemiły komentarz :) Pozdrawiam. Daj znać, gdzie się wybierasz :)

      Usuń
  2. Ciekawie pokazałaś to miejsce, wygląda na naprawdę bardzo ciekawe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się spodobało :)

      Usuń
  3. Dziękuję za zdjęcia, które przeniosły mnie do Las Palmas, a było to dawno temu:) Pięknie! Pozdrawiam już majowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję za odwiedziny i miły komentarz :) Są miejsca, w które tak dobrze nam wracać pamięcią :) A zdjęcia sprawiają, że to wspomnienia ożywają :)

      Ciepło pozdrawiam :***

      Usuń
  4. wspaniała wyprawa a zdjęcia zachwycające:))

    OdpowiedzUsuń