Szósty miesiąc - wulkan hormonów

29 marca 2014

Szósty miesiąc zaczął się dla mnie dość boleśnie. Dosłownie i w przenośni. Bóle brzucha i macicy stawały się coraz silniejsze. Całe dnie potrafiłam przeleżeć. Nie miałam siły nawet stać przy kuchni, by ugotować obiad. Okazało się, że to wina krótkiej szyjki, napinania się macicy i bąbelka, który jest zbyt nisko oraz mojej urody. Jestem za szczupła, dlatego bardzo silnie odczuwam rozrost macicy. To skurcze przepowiadające zwane skurczami Braxtona  - Hicksa. Mięsień macicy napina się, przygotowując do skurczów porodowych, które wypchną dziecko. Zalecono mi odpoczynek. Ja jednak po kilku dniach dostawałam wariacji. Głowa chciała, a ciało odmawiało posłuszeństwa. Leżąc kolejny dzień i tydzień na łóżku myślałam, że oszaleję. Dni mijały mi dosłownie na niczym. Aby nie myśleć, co bym mogła zrobić, gdyby tylko nie bolało, dla zabicia czasu, wciągnęłam się w seriale, o czym Wam pisałam w Mojej serialomanii i Lying Game.

Niestety ból fizyczny zwykle przekłada się na ból psychiczny. Czułam się bezużyteczna i niepotrzebna. Wiem, wiem, dla naszego bąbelka jestem najważniejsza na świecie. Ale do tego doszła istna burza hormonów. Potrafiłam przepłakać mężowi dosłownie cały boży dzionek. Z jakiego powodu? Nie wiem. Nie pytajcie nigdy ciężarnej dlaczego płacze. Bo tak. Na to pytanie nie odpowiem sobie nigdy. Mój mąż powinien otrzymać medal za wytrzymałość. Maratony to pikuś, w porównaniu ze znoszeniem moich nastrojów. Na szczęście szybko znalazł sposób, jak mnie rozśmieszać. I to dość skutecznie. Ponieważ nadal bekałam,  jak stary pijak, wymyślił dla mnie nową ksywkę. Kojarzycie Picachu? Otóż ja jestem "BECACHU", a nasz bąbelek został ochrzczony jako "KOPACHU". Często odwiedzali mnie też znajomi. Wprawiało mnie to w o wiele lepszy nastrój, gdy posłuchałam co u kogo w trawie piszczy. Kochani, jestem Wam niezmiernie wdzięczna za wsparcie, towarzystwo i przystosowanie się do nowej sytuacji. Jesteście najukochańsi. Humor poprawiał mi również każdy mały kroczek do przodu czy spacer, chociażby na ryneczek i z powrotem.


POD KONIEC SZÓSTEGO MIESIĄCA OKRUSZEK:

  • Otwiera już oczki dotąd zamknięte pod powiekami. Wodzi też wzrokiem za źródłem światła spoza Twojego łona; 
  • Jego skóra ma workowaty wygląd, pod dziąsłami tworzą się zawiązki ząbków, a na głowie powoli rosną włoski; 
  • Słuch rozwinął się na tyle, że zaczyna rozpoznawać Twój głos, dlatego tak ważne jest, aby jak najwięcej ze swoim dzidziusiem rozmawiać; 
  • Zaczyna mieć własny rytm dobowy snu i czuwania; 
  • Nadal swobodnie pływa w wodach płodowych, śmiało testując wytrzymałość mamy na ból; 
  • Bardzo szybko rośnie, przybierając na wodze. Co tydzień przybiera około 100 g ciałka i 1 cm długości. Pod koniec powinien ważyć około 800 - 900 g i mierzyć 32 cm; 
  • Gdyby się teraz urodził, mimo iż samodzielnie nie działa jeszcze ani układ pokarmowy, ani oddechowy, dzięki wspomaganiu mógłby przeżyć.






















Były też momenty bardzo przyjemne, np. nasilające się bąbelkowanie. Ruchy dziecka stały się bardziej wyraźne. Już nie tylko czułam, ale i widziałam, jak rusza się brzuszek. I powiem Wam, że niezwykle fajnym uczuciem, jest poznawanie własnego szkraba. Dziś już wiem, kiedy mała jest zadowolona, a co jej przeszkadza, czego nie lubi. Już się nauczyłam, że cieszą ją głosy. Gdy tylko rozmawiam, chociażby przez telefon (a zawsze przełączam się na głośnomówiący), ona pozdrawia kopniaczkiem. Kocha muzykę. Jak tylko włączyłam jej nową płytkę Beyoncé, którą jak wiecie uwielbiam, natychmiast zaczyna w brzuszku tańcować. To ma zdecydowanie po mnie. Pląsa tak długo, aż skończy się płyta. Nie lubi jednak nadmiernego hałasu. O pójściu do kina nie ma mowy. Tak samo nie znosi też dentysty. Głównie przez dźwięk wiertła. Mała też odczuwa moje emocje. Ilekroć się czymś mocno zestresuję, zdenerwuję, mam koszmar lub czuję napięcie w brzuszku, to i Ona jest niespokojna. Nie umiem Wam tego wyjaśnić. Piszą o tym we wszystkich mądrych książkach i poradnikach. "Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko".  To święta prawda. Same się o tym przekonacie, albo już to wiecie. 

Wprowadziliśmy też nowy rytuał w nasze życie. Gdy przychodzi czas na wieczorne rozmowy, mała staje się najbardziej aktywna. Wówczas obydwoje uwielbiamy patrzeć na brzuszek. Mówimy do niej, czytamy jej bajki. Daje nam to mnóstwo radości. Pomimo, iż nie widzimy jak wygląda, to wiemy (a ja coraz mocniej czuję), że jest z nami, tylko po drugiej stronie brzuszka. 

Tak więc, prócz moich okropnych humorów, w drugim trymestrze zaczęło we mnie narastać uczucie zarówno do męża, jak  i dzidziusia. Nie sądziłam, że można kochać mocniej i mocniej. Doceniać kogoś jeszcze bardziej. Zawsze wydawało mi się, że mamy w sobie jakieś pokłady uczuć, które mają swoje granice. Dziś wiem, że to co mawiają, że miłość się mnoży, gdy się ją dzieli jest świętą prawdą. 

Wiem, wiem ckliwie się zrobiło. Ale chciałam Wam pokazać, jak bardzo zmienia się spojrzenie kobiety w ciąży. Jak silne są hormony, które nami wówczas sterują. Jak bardzo potrzebujemy miłości, wsparcia, zrozumienia i przymrużenia oka na nasze wybryki. Jak bardzo zmieniły się moje odczucia odnośnie ciąży, możecie odczuć czytając posty brzuszkowe. Właśnie dlatego zależało mi, aby opisywać Wam ciążę po kolei, miesiąc po miesiącu, ukazując wszystkie etapy i emocje przez jakie przechodzi brzemienna. Wystarczy sięgnąć chociażby do postu Emocjonalny rollercoaster... czyli drugi miesiąc ciąży, żeby poczuć różnicę. Nie bez powodu ciąża trwa 9 miesięcy. Natura dobrze wiedziała, co robi. Wierzę głęboko, że to nie tylko dla dobra dziecka, które potrzebuje czasu na rozwój. Ten czas potrzebny jest również rodzicom. Na dostosowanie się do nowej sytuacji. Na dojrzenie do roli matki i ojca. Na ułożenie na nowo relacji w związku. Mimo, iż wydaje się, że 9 miesięcy to dużo, wierzcie mi, że to zlatuje, nie wiadomo kiedy. Czerpcie więc z każdej chwili. I zapisujcie. Zapisujcie wszytko. Potem się tak szybko zapomina.
 

 

Zobacz także

24 komentarze

  1. Wyglądasz pięknie, a brzuszek jest cudny:) Życzę Ci dużo spokoju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dziękować, dziękować. W miarę upływu czasu spokoju jest coraz więcej :) a w brzuszku jestem kompletnie zakochana :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Ale wspaniały brzuszek :) Mój zaczyna się pomału uwypuklać (12 tydzień), ale wciąż nie różni się wiele od zwykłego wzdęcia ;)

    Za to moje czoło zaczęło intensywnie dawać światu znać o tym, że jestem w ciąży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie bój :) urośnie, a zabaczysz, jaki będzie ciężki :) proponuję robić dokumentację fotograficzną - miesiąc po miesiącu - zobaczysz wówczas, jak rośnie :)

      Jak to czoło? problemy z cerą?

      Usuń
  3. Tak, miałam właśnie na myśli problemy z cerą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ale to chwilowe :) Potem będziesz miała cudne włosy i paznokcie :) W całym życiu nie miałam tak długich paznokci - ale fakt, że ich nie maluję :p

      Usuń
    2. A więc cierpliwie poczekam na efekt "wow" ;) Na razie ratuję się domowymi maseczkami na bazie jabłka i są całkiem całkiem :) Mam też plan znaleźć w sieci jakieś ćwiczenia dla kobiet w ciąży, bo czuję, że się zasiedziałam. Swój karnet na fitness byłam zmuszona oddać koleżance, gdyż nie mili w ofercie zajęć dla kobiet w ciąży :(

      Usuń
    3. Fakt, że u każdej z nas ciąża przebiega w zupełnie inny sposób. Zaś hormony są nie do okiełznania. O maseczce z jabłek nie słyszałam. Faktycznie pomaga? Co do ćwiczeń - to fantastyczna sprawa - a coraz więcej klubów wprowadza specjalne zajęcia dla mam - ja kocham jogę na piłkach (jeśli lubisz taką łagodną formę sportu) - znakomicie przygotowuje macicę do porodu, wzmacnia mięśnie i jest błogosławieństwem dla kręgosłupa (co odczujesz w 6, 7 miesiącu ;P) Ponoć rewelacyjny jest też basen. Ja niestety musiałam dużo leżeć :( Zdrówka! 12 tydzień, to USG - maleństwo pokazało już kim jest?

      Usuń
    4. Właśnie wczoraj byliśmy na USG :) Nie mogę uwierzyć, że nasze dziecię rośnie tak szybko! Jeszcze niedawno było małą kropeczką!
      Basenu w ciąży (co prawda nie mam jeszcze brzucha) próbowałam już kilka razy i czułam się doskonale, muszę jednak zaopatrzyć się w strój jednoczęściowy ;)
      Pozdrowienia dla Was!

      Usuń
    5. No rośnie, rośnie - to nieprawdopodobne :) Bardzo się cieszę :) Kochana jak kostiumik chcesz jednoczęściowy poszukaj dla brzuchatków, bo później możesz się nie zmieścić :p
      Trzymam kciuki i kibicuję :) A pokazało maleństwo płeć? Czy jeszcze nie? Nasza dopiero po 20. tygodniu, o długich bojach :)

      Usuń
    6. Nieee, nasza pani gin powiedziała, że to jeszcze za wcześnie na płeć.
      Właśnie mam dylemat z tym strojem! Muszę znaleźć taki dla brzuchatek, który jednocześnie w miarę dobrze leży na póki co małym brzuchu - nie wiem czy to możliwe ;)

      Usuń
    7. no tak :) zobacz w Alles - choć tanie niestety nie są :(
      następnym razem się ukaże :) ciekawa jestem, czy dziewczynka czy chłopczyk :) choć wiem, że to nie stanowi różnicy - i tak się kocha z całych sił :)

      Usuń
    8. No to już wiem, że zamieszkał we mnie mały chłopczyk :)

      Usuń
    9. :) Mały książę :) GRATULACJE! Tatuś musi być bardzo dumny :) To teraz narada rodzinna nad imieniem dla Bąbelka? Ściskam :)

      Usuń
    10. Dziękuję :)
      O taaak, z imieniem dla dziewuszki byłby mniejszy problem ;)
      A Wy już wiecie, jak nazwiecie maleństwo?

      Usuń
    11. Si :) ale z ogłoszeniem czekamy do narodzin :)
      Wiem, że nie jest to łatwe :)

      Usuń
  4. Jestem bardzo ciekawa Twoich doświadczeń z twardnieniem brzuszka. Od kilku dni żyję w wielkim stresie. Jestem w 25 tygodniu i napina mi się macica. Moja pani doktor chciała mnie wysłać do szpitala, ale tam mnie nie przyjęto - uznali, że szyjka jest długa i mocna i jest ok (wcześniej wspomnieli, że mają problem z miejscami). Zupełnie nie wiem co mam robić. Biorę magnez i luteinę na polecenie mojego lekarza oraz no-spę.
    Jestem ciekawa jak to było u Ciebie: jak często i w jakich sytuacjach twardniał Ci brzuszek i czy byłaś w szpitalu?
    Mi twardnieje kilka-kilkanaście razy dziennie, głównie przy zmianach pozycji, ale czasem także gdy siedzę lub leżę. Gdy w chwili takiego "skurczu" położę się na wznak, brzuch ma przedziwny kształt...
    Moja pani doktor powiedziała, że 25 t.c. to za wcześnie na skurcze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie za wcześnie na skurcze :( Ja miałam cały czas twardy brzuch. I też wpadałam w panikę, trudno nie. W końcu to nasz bobas w środeczku. Ale postaraj się zrelaksować, jak się stresujesz, brzuszek też się spina. Luteinę przyjmowałam całą ciążę. Miałam bardzo krótką szyjkę, na szczęście mocno się trzymała. Odpoczywaj przede wszystkim, żadnego sprzątania, dźwigania. Ja głównie byłam w domu. Nie wychodziłam, bo spacer powodował, że gorzej się czułam, więc leżałam, czytałam książki, oglądałam seriale, wisiałam na telefonie i słuchałam relaksującej mnie muzyczki. Przyjmowałam gości nieustająco. Pamiętam, że raz poszliśmy z mężem na spacer i po nim było koszmarnie. Więc leżałam. Jeśli w szpitalu powiedzieli, że nie widzą podstaw do przyjęcia z pewnością wszytko jest ok. A dzidzia jest wysoko? Moja była bardzo nisko :(
      Nospa nigdy na mnie nie działała. Jest jeszcze Spazmolina. Może poproś o nią ginekolog, jeśli nospa Ci nie przynosi ulgi. Leków brałam jak najmniej, tylko kiedy naprawdę bolało.
      Trzymam za Was kciuki i życzę zdrówka. Pamiętaj, że jeśli cokolwiek Cię niepokoi dzowoń do swojego lekarza bez żadnych oporów. Przepada, doradzi, uspokoi, ewentualnie zrobi USG. Słyszałam, że w ciężkich przypadkach podaje się kroplówkę w szpitalu, ale to bardzo ekstremalne przypadki.
      Będzie dobrze :)

      Usuń
    2. Dzieki za slowa otuchy :) A Ty rowniez mialas te skurcze przepowiadajace, Braxtony-Hicksy w 6 miesiacu?

      Usuń
    3. Nie ma za co. Cieszę się, że mogłam pomóc. Nie, ja zaczęłam je czuć bardzo późno. Jednak ponoć są odczuwalne u niektórych już od 20. tygodnia

      Usuń
    4. Wlasnie nie wiem czy napinanie sie macicy i te skurcze to to samo. Ale odkrylam jedno - tylko spokoj moze nas uratowac ;) Gleboko oddycham i bezkarnie sie lenie i jakos mi sie w srodku uspokoilo.
      To niesamowite jak bardzo sie kocha te 800g dziecka i jak sie czlowiek o nie martwi! No ale zamartwianiem nic nie wskoram. Zazdroszcze wszystkim, ktorzy maja juz dzieciaczki u swojego boku :)))

      Usuń
    5. Nie, skurcze a napinanie się macicy to troszkę coś innego. Cieszę się, że się troszkę uspokoiłaś. Wiesz mi, że jak maleństwo już wyjdzie z brzucha będziesz marzyła, żeby weszło tam z powrotem :) bo zmartwień i stresów później będziesz miała więcej :p Każda nowa wysypka i inne zachowanie niż dotychczas to stres. Niestety my mamy już tak mamy, że już do końca życie uczucie strachu o to maleństwo nas nie opuszcza :)
      Całuski :**

      Usuń