A może by tak weekend majowy w Londynie?

16 kwietnia 2014




Weekend majowy zbliża się wielkimi krokami. Niemalże wszyscy nasi znajomi planują bliższe lub dalsze wypady. My tym razem mamy walizkę spakowaną, ale do szpitala i włączony tryb stand by :) Enything could happen :) Choć chętnie bym się wybrała na jakieś wojaże, to weekend majowy planuję w tym roku spędzić na spokojnie. Taras u rodziców, leżaczek, grill, moi najbliżsi i totalny chillout. Jeżeli jednak miałabym, gdzieś pojechać, tak zwyczajnie na kilka dni, to byłby to mój ukochany LONDYN. 
 

Jak już wiecie uwielbiam małe city break. Mogliście się o tym przekonać czytając posty o Rzymie, a były ich już 3 (Rome City Break - część I, część II - Habemus Papam, Maratona di Roma) Pojawi się i jeszcze jeden, ale to dopiero za jakiś czas.

Otóż w Londynie, o ile dobrze pamiętam, byłam kilkanaście razy. Naliczyłam dwanaście. Gdyby nie ograniczenia w dniach urlopowych pewnie byłoby tego więcej. Dużo więcej. Z tym miejscem wiąże się wiele wspomnień. Zarówno tych dobrych, jak i tych złych. Wiele się tam działo. Pierwszy raz pojechałam tam jeszcze jako licealistka. Wtedy to był wielki świat, jakiego u nas w Polsce nawet sobie nie wyobrażaliśmy. Funt kosztował wówczas ponad 7 zł. Niby było tam wszystko, ale ceny robiły swoje. Było zimno, wietrznie, jedzenie ohydne, a jednak coś mnie w tym miejscu fascynowało. Dziś mam też to szczęście, że mieszka tam moja ciocia i znajomi. Zawsze więc mam u kogo się zatrzymać. Ale kto dziś nie ma znajomych w LDN? Są tacy? Naprawdę? 



Nieco tam pomieszkując nauczyłam się poruszać po mieście bez najmniejszego problemu, korki mi już nie straszne. Dostałam niezłą szkołę. Dwie i pół godziny w jedną stronę do pracy zrobiło swoje. Pokochałam mojego Benia, zaś spacer wzdłuż Westminster niesamowicie mnie uspokajał. Uwielbiam pikniki w parkach, kawę ze Sturbacks'a, frytki z majonezem, Guinnessa z sokiem porzeczkowym i drinki przy barze. Cudowne jest, że w Londynie rozmawia się z barmanami, jak ze znajomymi (w Polsce tego nie uraczysz). No i drinki. Drinki w Londynie są o wiele lepsze niż u nas. Próbowaliście tam Bloody Mary, albo zwyczajne Gin & Tonic. Smakują zupełnie inaczej. Przede wszystkim nie oszukuje się na alkoholu, po drugie do Bloody Mary dodaje się Worcestershire sauce, który nadaje mu wyrazistego smaku, a tonik nie ma tak wstrętnej goryczki i podawany jest z limonką. Jak będziecie, koniecznie spróbujcie. Właśnie w Londynie odkryłam też moje ukochane ciasteczka trójczekolodowe. Przepis znajdziecie tutaj. Będąc w Londynie możecie zakupić je w Sainsbury's. Ten smak przywołuje u mnie wspomnienia. No i zakupy. Nie zapominajcie o szalonych zakupach, czy to na Oxford Street, Camden Town czy w Harrod'sie.

W weekend majowy na pewno nie zobaczycie wszystkiego, wszystkiego też nie spróbujecie , ale na pewno warto kilka rzeczy spróbować. Sposób na szybki weekend w Londynie jest dość prosty. Skorzystajcie z tanich linii lotniczych. Teraz do Londynu polecicie niemalże z każdego większego miasta w Polsce. Wejdźcie bezpośrednio na stronę przewoźnika np. ryanair.com.pl bądź zaglądajcie na wyszukiwarki tanich lotów takich jak esky.pl Dokładnie jednak sprawdźcie, na którym lotnisku wylądujecie i jak z niego dostać się do centrum miasta. Do wyboru zwykle macie busa bądź pociąg. Kolej jest oczywiście o wiele droższa, ale zaoszczędzicie sporo czasu. Bilety możecie kupić już na pokładzie samolotu. Na miejscu zaś musicie koniecznie zapatrzeć się w OYSTER CARDS, TRAVEL CARD albo BUS PASS w zależności od czasu, jaki zamierzacie tam spędzić oraz formy przemieszczania się. W kasach zostaniecie dokładnie poinstruowani oraz dostaniecie darmową mapę metra. Polecam mieć ją zawsze przy sobie. Metro w Londynie to cudna rzecz, choć najwięcej zobaczycie jeżdżąc słynnymi, czerwonymi, piętrowymi autobusami. Uwaga, przemieszczanie w Londynie jest na prawdę drogie, a niektóre przystanki są na żądanie (trzeba więc pomachać rączką widząc nadjeżdżający bus). Wsiadamy zawsze wejściem przy kierowcy, wysiadamy środkowym.
 

Co z noclegiem? Najlepiej u znajomych. Jeśli nie macie, wcześniej poszukajcie czegoś interesującego np. na booking.com czy na trivago. Z pewnością wyhaczycie jakąś fajną promocję. Nie zrażajcie się, że hotel czy hostel nie jest położony w centrum. Nie musi. Sprawdźcie tylko dojazd. Zapewniam Was, że komunikacja jest tak rozwinięta, że znajdziecie dobre połączenie. 


A na miejscu prócz zobaczenia miejsc takich jak: Westminster, Big Ben, London Eye, Westminster Abbey, Tower of  London, London Bridge, katedra Św. Pawła, Trafalgar Square, Piccadily Circus czy Backingham Palace warto skosztować m.in. słynne Fish'n'Chips z Guinnesem, zaliczyć nocny spacer po Londynie (widoki nieprzeciętne zwłaszcza na Tower Bridge) czy imprezę w klubie nocnym. W Londynie bowiem w ciągu dnia do godziny 23:00 możecie posiedzieć w pubie (w niektórych nadal możecie usłyszeć dzwonek zwiastujący ostatnią kolejkę, a następnie zwiastujący godzinę 23:00 i zamknięcie lokalu) bądź pobawić się w klubie nocnym. W niektórych trzeba przejść ostrą selekcję - warto więc wziąć ze sobą coś wystrzałowego. W niektórych lokalach nie wpuszczą facetów w jeansach i trampkach.



Będąc w Londynie powinniście spróbować typowo brytyjskiego śniadania czy przystanąć na piwo w cuchnącym stęchlizną barze (uwierzcie mi one wszystkie tak pachną). Tak, tak w Londynie nie szuka się miejsca do siedzenia, tam się pije na stojąco, radośnie świergocząc do sąsiada. Warto pobuszować też w sklepach przy Oxford Street. Dla odważniejszych polecam Camden Town. To dopiero przygoda. Musicie również urządzić sobie piknik w parku. W piękne słoneczne dni Londyńczycy jadają lunche na trawie w parku. Latem ciężko znaleźć wolne miejsce :) Jak na pierwszy raz chyba wystarczy. Jak uda Wam się zrobić to wszystko jesteście mega :) 



Byliście już w Londynie? Jakie są wasze odczucia? Macie swoje ulubione miejsca? Co Was najbardziej zachwyciło, a co zadziwiło? A może tam mieszkacie i macie zgoła odmienne zdanie? Wiem, że łatwiej tam wpaść na kilka dni niż mieszkać kilka miesięcy/lat...
 M.

Zobacz także

6 komentarze

  1. Ja byłam w Londynie raz, ale od razu się w nim zakochałam! Moim marzeniem jest tam zamieszkać. Zwiedziłam dużo państw i dużo miast jednak w Londynie jest to coś:)
    Zazdroszczę Ci, że tyle razy tam byłaś:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, jeszcze możesz mnie pobić swoim rekordem :) Ja życzę spełnienia marzeń :) W końcu od tego są :)

      Usuń
  2. Super, aż chce się wsiąść w pierwszy samolot :) na pewno jak tam pojadę będę korzystać z Twoich porad :)

    OdpowiedzUsuń
  3. piekne zdjęcia, W londynie jeszcze nie byłam, piszę - jeszcze, bo mam nadzieję, że w końcu tam dotrę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oj to koniecznie polecam - zakochasz się :) Ja tęsknię za nim nieustająco :(

      Usuń