Czas wielkich przygotowań, czyli ósmy miesiąc ciąży

23 kwietnia 2014



ciąża miesiąc po miesiącu

W ósmym miesiącu człowiek się zastanawia, kiedy to tak szybko zleciało. Czasu zostaje coraz mniej, a na dodatek płynie coraz szybciej. Włącza się więc lekkie poddenerwowanie, a przygotowania do przyjścia na świat maluszka ruszają pełną parą. 

Z przygotowaną listą, po rozeznaniu się w terenie, półgodzinnym wykładzie sprzedawcy wózków, przejrzeniu kilkunastu stron internetowych i przeczytaniu niezliczonych artykułów wiedzieliśmy, co nam się na dzień dobry przyda, a co nie. Czego nie byliśmy pewni, postanowiliśmy sobie darować. Przecież teraz wszytko jest w zasięgu ręki. Będzie potrzebne, to dokupimy. Każde dziecko wymaga nieco innej pielęgnacji, każdemu odpowiada inny kosmetyk.

W ÓSMYM MIESIĄCU :

  • Maluch zaczyna już wykonywać ruchy oddechowe, mimo iż krążenie płucne zostanie uruchomione dopiero po porodzie; 
  • W 34. tygodniu ciąży długość dna macicy zgadza się z tygodniem ciąży, a więc wynosi 34 cm; 
  • Teoretycznie samolotem możesz latać do 36. tygodnia, nie mniej jednak musisz mieć zaświadczenie lekarskie - podróż z brzuszkiem nazywana jest BABYMOON; 
  • Wzmacniają się kości dziecka, choć kości czaszki nie są zrośnięte. To pozwala w trakcie porodu na dopasowanie się główki do kształtu kanału rodnego. Kości czaszki dziecka połączone są szwami dzięki czemu są elastyczne i mogą zachodzić na siebie. Właśnie dlatego główka dziecka po porodzie ma dziwny kształt. Nie ma się jednak czym martwić, bowiem z czasem wraca do swojego kształtu; 
  • Wzmacnia się system odpornościowy dziecka poprzez przyjmowanie od mamy przeciwciał; 
  • W ostatnich tygodniach rozwój dziecka ulega spowolnieniu. W tym czasie dziecko rośnie i ćwiczy swoje umiejętności np. pracę nerek, regularnie siusiając do wód płodowych; 
  • Waży około 2,5 kg i mierzy około 44 cm.
































Muszę przyznać, że najbardziej spektakularnym okazał się zakup wózka i łóżeczka. Uderzyła mnie wówczas myśl, że ja na prawdę będę miała dzidziusia. Przeżyliśmy najprzyjemniejszy piątkowy wieczór ever właśnie dzięki konieczności zmontowania łóżeczka. Od środka roznosiło nas szczęście, a buzie same się uśmiechały. Nie umiem Wam tego opisać. Moja Gazela zrezygnowała nawet z biegania (choć piątek był dniem treningowym), a jak wstawiliśmy je do sypialni, nie przestawałam się w nie wpatrywać. Nie chce mi się do tej pory wierzyć, że już niebawem będzie w nim spać nasz berbeć :) Wyprawka została zakupiona. Komoda wypchana ciuszkami i kosmetykami. W domu zrobiliśmy też małe przemeblowanie. Zostało tylko pranie i prasowanie. 


W tym czasie kurier odwiedzał nas tak często, że już sama się zastanawiałam, co mi tym razem przyniesie. Przyznam, że zakupy w internecie należą do bardzo przyjemnych i wygodnych. Oczywiście wybraliśmy wszystko w sklepach, ale po co mamy to wszytko dźwigać, taszczyć, marnować czas na dojazdy? Wystarczyło kliknąć, zapłacić i samo do nas przyjechało. Rewelacja.

Ósmy miesiąc to również czas wyboru szpitala. Pora na zastanowienie się nad tym, jak ma wyglądać poród. Najwyższa pora na omówienie tego z partnerem oraz zrobienie listy rzeczy do szpitala. Przyznacie, że robi się dość poważnie. Dlatego tym bardziej cieszę się, że moje kochane dziewczyny zorganizowały dla mnie w tym czasie Baby Shower, o czym mogliście przeczytać w poście Moje Bociankowe.


Właśnie tego było mi trzeba. Cudowne przedsięwzięcie. Dla młodej mamy, to tyle radości. Fakt, że na swoim przyjęciu byłam znów mało mobilna. Ten miesiąc zakończył się bowiem przykrymi dolegliwościami. Intensywne zakupy i spacery zaowocowały ponownie twardym brzuszkiem. Szyjka się skracała, więc cały tydzień przed bociankowym przeleżałam, bym miała siłę przyjąć dziewczyny. Coraz ciężej mi się spało. Coraz częściej się budziłam. Rosnąca macica naciskała na płuca, zatem bardzo ciężko mi się oddychało. Brzuszek był coraz cięższy, a maleństwo coraz mocniej i bardziej żywiołowo kopało. Nawet pojechaliśmy raz na KTG sprawdzić, czy wszystko w porządku, bo mała tak szalała, że ja spanikowałam.  Na szczęście u niej wszystko było w porządku. Z małej jest nad wyraz szybki człowiek, a ja jestem szczupła, brzuszek mam niewielki i czuję każdy, nawet jej najmniejszy ruch.


Mimo, iż kopniaki są dla mnie coraz bardziej bolesne, powiem Wam, że serce promienieje, gdy widzę własnego, rozbrykanego dzidziusia. Nie mniej jednak kuksaniec w żebro jest dość bolesny. Do tego to pieczenie wątroby, zgaga i zaparcia. Oj to prawda, co mówią, że końcóweczka bywa uciążliwa i bolesna. Ale wiele nam nie zostało. Szczerze mówiąc zastanawiam się, czy zdążę opisać Wam miesiąc dziewiąty...


Zobacz także

4 komentarze

  1. Cudowności - przeszczęśliwa mama czekająca na córunię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Tatuś też - dlatego liczba mnoga - tylko tatuś tym razem w roli fotografa :) ale selfie do domowego albumu też jest :) Z niecierpliwością czekamy na wyniki sesji :)
      Pozdrawiamy cioteczkę i wujaszka :*

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego dla Was :) dzidzia to najpiękniejsze co może nas spotkać w życiu. Samych cudownych momentów życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) myślę, że mimo iż moja córcia jest po drugiej stronie brzuszka śmiało mogę przyznać Ci rację :) wspaniałe uczucie :) cieplutko pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń