In my beauty bag

25 kwietnia 2014

beauty bag
Jak już zapewne wiecie z poprzednich postów nie jestem typem tapeciary. Im mniej makijażu na twarzy, tym lepiej. To zapewne uraz z czasów tańczenia w zespole ludowym, kiedy miałam kufer wypchany kosmetykami. Sztuczne rzęsy, czerwone pomadki, ostro podkreślone oczy - jednym słowem makijaż sceniczny. Byłam wówczas bardzo młodziutka, a moja mama nigdy się nie malowała. Jest alergikiem. Nie miałam więc osoby, która zaraziłaby mnie miłością do makijażu. Dziś, jako dorosła kobieta, nie znoszę mieć na sobie tapety. Cechuje mnie kosmetyczny minimalizm. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam się rozpieszczać, stroić i wyglądać pięknie, ale wolę zatuszować swoje mankamenty i delikatnie podkreślić urodę. Mocny makijaż owszem, ale tylko na wieczorne wyjścia. Przy szczególnych okazjach zaś korzystam z usług profesjonalnej makijażystki, do której mam całkowite zaufanie.
 
Oczywiście, jak na prawdziwą kobietę przystało, w torebce zawsze mam kosmetyczkę, która skrywa moje skarby. Mój zestaw bez którego się nie ruszam, to dobry podkład, tusz, który rozczesze moje niesforne rzęsy, eye-liner i błyszczyk. Latem pokuszę się o ziemię egipską, by podkreślić kości policzkowe. Do różu ciężko mnie namówić. Czasem delikatnie pomaluję powieki cieniami. Jednak to co kocham najbardziej, to makijaż a'la Audrey Hepburn. Dla mnie jest niezawodny i sprawdza się w każdej sytuacji. Nawet do ślubu byłam właśnie tak umalowana, czarne zgrabne kreski, delikatnie naturalne cienie z drobinkami i mocniej podkreślone usta.


Jeśli chodzi o podkład wiecie już, że ostatnio używam La Roche Posay. Jego recenzję znajdziecie tutaj. Nie mniej jednak wcześniej jedyny kosmetyk, który korygował moje niedoskonałości cery to Revlon Colorstay do cery mieszanej i tłustej. Gdy moja piękna twarz zaczynała rozkwitać wspomagam ją korektorem.

Rzęsy. Oj moje rzęsy, choć długie są bardzo niesforne. Długo szukałam odpowiedniej maskary. Póki co sprawdza się zwyczajny Max Faktor 2000 kalorii, z podkręcającą szczoteczką. Tylko ona potrafi porządnie rozczesać moje rzęsy i sprawić, że wyglądają naturalnie bez względu na to, ile warstw położę. 


A Wy, jaki makijaż wybieracie na co dzień? Macie swoje ukochane produkty bądź marki, bez których nie potraficie się obejść? Co byście poleciły?



Zobacz także

12 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Tak, to ja w dniu ślubu :) dobra makijażystka i fotograf potrafią czynić cuda :)

      Usuń
  2. Kochana tusz Max Faktor 2000 kalorii to już klasyk wśród tuszy i też go bardzo lubię, tym bardziej że założyciel marki Max Faktor, urodził się w Zduńskiej Woli,a później mieszkał w Łodzi. Nazywał się Maksymilian Faktorowicz. Polacy są jednak wszędzie. :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:) Łatwiej się kupuje te kosmetyki mając taką świadomość :) Choć tusz, jak dla mnie jest naprawdę genialny :) pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ja uwielbiam naturalny makijaż niestety moja problematyczna cera wymaga sporej ilości kosmetyków :( A moja toaletka jest pełna kosmetyków, bo ciągle poszukuje ideałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty też masz taki problem? Kurcze miałam nadzieję, że po 30-tce to będę się zajmowała tylko zmarszczkami, a nie trądzikiem :( i to gorszym niż w wieku nastoletnim :(
      Jak masz sprawdzone podkłady korygujące, albo znasz jakieś fajne techniki maskujące proszę podziel się - ja również testuję :) Póki co tylko płynu micelarnego nie zdradzam :)
      Mój MAC Studio Fix po połogu przestał być idealny, LA Roche-posay też już nie daje rady :(

      Usuń
    2. No właśnie ideału nadal szukam, ale moich "grudek" nie da się ukryć. U mnie najlepiej sprawdza się max factor lasting performance, ale jeszcze mu brakuje do ideału. A płyn micelarny jaki polecasz?

      Usuń
    3. Muszę spróbować, jak się u mnie sprawdzi. Ja używałam swego czasu Revlonu Colorstay - całkiem, całkiem. A płyn u mnie zdecydowanie Tołpa - ale tylko dermo face physio (czyli to srebrne). Testowałam już różne: bielendę i wysławioną pod niobiosa biodermę (moim zdaniem mocno przereklamowana) i eveline (to całkiem, całkiem) i jeszcze inne. U mnie tołpa :)

      Usuń
  4. Piękna!
    Ja mam swój stały zestaw kosmetyków, z ktrego każdego dnia korzystam, a jako że talentu za grosz wiec dzień w dzień wyglądam tak samo:P z kreską na powiece, wytuszowanymi rzęsami, lekko podkreślonymi brwiami, różem i błyszczykiem :P
    Cudowny blog:)
    Po pracy szukam Cię na fb i instagramie, tam pewnie równie pięknie:)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:)
    fochzprzytupem.blogspot.com
    www.facebook.com/pages/FOCH-z-przytupem/727676660654507
    instagram.com/fochzprzytupem

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję :) Ja zwykle też mam niezawodne kosmetyki, a co próbuję zakupić coś nowego kończy się mega wnerwem, bo znów oto kupiłam coś bezużytecznego :P
    podkłąd, puder, korektor, eye-liner, mascara i błyszczyk - albo pomadka :) Finito :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja także stawiam na prostotę, tzn podkład (minerały), maskara (też max factor xD), i eyeliner :)
    Pozdrawiam
    p.s. piękna fotografia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Najprościej jest chyba najlepiej :)

      Usuń