Making suprises makes life happier

28 kwietnia 2014


Lubicie niespodzianki? Ja bardzo. Sama nie wiem, czy wolę, gdy ktoś robi je mnie, czy gdy ja robię je komuś. W zeszłym roku, z okazji moich 30-stych urodzin znajomi dzień wcześniej zrobili mi psikusa i przyjechali do domu bez zapowiedzi. Nie wiedziałam, czy ich udusić, czy uściskać. Ja, po pracy, w dresie, bez makijażu, a tu nagle dzwonek do drzwi. Otwieram, tam banda uchachanych przyjaciół z tortem, zapaloną świeczką, szampanem i prezentami. Zaskoczenie absolutne. Pomysł genialny. Choć szybko pobiegłam się przebrać. Później w ramach rewanżu, wyciągnęliśmy koleżankę z wanny :) 

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w domu zawsze celebrowało się wszystkie święta: urodziny, imieniny, rocznicę ślubu, maturę, obronę, zdany egzamin, dzień ojca, dzień babci, mikołajki itp. Uwielbiam to. Świadomość, że zawsze w urodziny rodzice zadzwonią do mnie z samego rana, by złożyć mi życzenia sprawia, że w ten dzień czuję się wyjątkowo. To takie miłe. Od razu mam lepszy humor na cały dzień. No bo po co zwlekać, skoro można dla kogoś uczynić ten dzień lepszym pokazując, że się pamięta? A niespodzianki pamięta się do końca życia. Nie chodzi przecież o drogie prezenty, ale o symboliczne, o pamięć, o pokazanie komuś, że jest dla nas ważny. Nie tylko w urodziny.


Odkąd pamiętam zachodziłam w głowę, jak uszczęśliwić moich bliskich. Zwykle mi się to udaje. Nie potrzeba wcale wielkiego nakładu pieniężnego, a zaangażowania. Najbardziej cieszą naprawdę drobne gesty, bądź rzeczy, które zrobimy sami. Pamiętam, że kilka lat temu na dzień ojca upiekłam tacie ciasteczka, zapakowałam w piękne pudełeczko w kształcie serca i kupiłam sobie koszulkę z napisem Córeczka tatusia :) Tato był wniebowzięty!
Z kolei dla mojego męża, z okazji przebiegnięcia korony maratonów polskich (fota jest w poście I love running), pojechaliśmy całą rodziną do Dębna, wcześniej zrobiwszy dla niego wielgachny transparent. W jego wykonanie zaangażowała się cała rodzina. Wyszło wyśmienicie. Wyobraźcie sobie minę męża, gdy zobaczył swoją mamę, teściową i mnie, stojące na trasie z mega napisem i skaczące jak pchełki ze szczęścia.

Ja z kolei nigdy nie zapomnę niespodzianki, która doszczętnie stopiła moje serce. Wyobraźcie sobie, że po pracy idziecie do auta, a za wycieraczką znajdujecie różę. I nikogo wokół. Na tak genialny pomysł wpadł mąż, choć wówczas spotykaliśmy się ze sobą zaledwie kilka miesięcy. Przyjechał na drugi koniec miasta, tylko po to, żeby zostawić dla mnie kwiatka i odjechać. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak szeroki miałam uśmiech na twarzy. Joker wysiada:) Nie zapomnę tego do końca życia.

Zmierzam do tego, że warto pokazywać bliskim, ile dla nas znaczą. Przecież nikt nie zna ich lepiej od Was, więc największe szczęście możecie im podarować tylko Wy. Niespodzianki, trafione prezenty, albo zwykła kartka urodzinowa wysłana do koleżanki, która mieszka za granicą ma wielką moc. Moc przyciągania. Mam wrażenie, że w dzisiejszym materialistycznym świecie ludzie o tym zapominają. Idą na łatwiznę. Nie chce im się pomyśleć. Nawet życzeń nie składają osobiście. Wyślą sms, złożą życzenia przez facebooka. Dalsi znajomi ok. To bardzo miłe, jednak do kogoś, kogo znamy lata, z kim dzielimy wspomnienia.... chyba warto zadzwonić osobiście? Przecież Wy z pewnością też to bardzo lubicie, gdy ktoś włoży nieco więcej wysiłku w bezinteresowne sprawienie Wam przyjemności?

Własnoręcznie wykonany przeze mnie torcik urodzinowy Decquoise z orzechami i daktylami.
A może podzielicie się ze mną Waszymi drobnymi przyjemnościami, jakie wymyślacie bliskim? Albo ktoś zrobił dla Was coś wyjątkowego, czego nigdy nie zapomnicie? Lubicie robić niespodzianki? Czy to Wy wolicie być mile zaskakiwani?

Życzę Wam mnóstwa takich magicznych chwil.
















Zobacz także

6 komentarze

  1. Fantastyczny tekst, jesteś takim dobrym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kamson bardzo Ci dziękuję :) Szalenie miło coś takiego usłyszeć. Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pomysł na post - niespodzianki są super! :D a tekstu M. "Może lepiej wyjdź z wanny i się ubierz" nie zapomnę do końca życia :D To zdecydowanie była jedna z największych niespodzianek w moim życiu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheheh :) szkoda, że ten uśmiech zdradził wszytko :) miałabyś większego suprise'a :)

      Usuń
    2. oj, chyba dobrze że było jednak małe ostrzeżenie, bo nie sądzę bym wtedy wyszła z wanny w szlafroku ;)

      Usuń
    3. Ania wtedy wszyscy byśmy pamiętali tę niespodziankę do końca życia :) hehehe
      ale fakt masz rację, dla Ciebie to zdecydowanie lepsza opcja :)

      Usuń