MOST AMAZING FESTIVALS I NEED TO SEE

2 kwietnia 2014

Jak już zapewne się domyślacie, uwielbiam podróżować. Mimo, iż bardzo kocham nasz dom, od czasu do czasu lubię oderwać się od własnej rzeczywistości i zaczerpnąć nieco innego powietrza. Fajnie jest móc poobserwować ludzi, poznać ich historię, kulturę, spróbować nowych smaków. Podróże poszerzają nasze horyzonty i uczą. Moim zdaniem najlepszą formą poznania obcej kultury, jest uczestnictwo w ważnych dla danego kraju wydarzeniach. A że należę do osób, które lubią poznawać poprzez emocje i przeżywanie czegoś na własnej skórze, zawsze marzyłam o tym, aby wziąć udział w kilku niesamowitych wydarzeniach.
Oto moja lista wydarzeń, w których marzę by wziąć udział choć raz w życiu.

Założyć maskę na karnawał w Wenecji

Karnawał w Wenecji to najstarsza w Europie zabawa uliczna. Jego tradycje sięgają XI w. To, co mnie uwiodło, to nie tylko wspaniałe stroje i kunsztowne maski, ale również myśl przewodnia, jaka przyświecała temu wydarzeniu. Otóż celem karnawału było zamazanie różnic pomiędzy biedotą, a bogatymi mieszkańcami Republiki Weneckiej. Czyż to nie piękne? Jeśli zdecydujecie się kiedyś wybrać na tę uroczystość, pamiętajcie wejść na oficjalną stronę Karnawału, bowiem co roku wymyślane jest nowe hasło dla karnawałowej zabawy, według którego m.in. należy się odpowiednio ubrać. Zobaczycie nie tylko przepiękną wystawę masek czy lot anioła, ale będziecie mieli okazję podziwiać występy najlepszych, włoskich trup teatralnych podczas trwającego wówczas maratonu teatralnego. Na zakończenie organizowany jest spektakularny pokaz sztucznych ogni, a Kanałem Grande przepływają gondolierzy z pochodniami. Dla mnie rewelacja. Mam nadzieję, że moje marzenie się kiedyś ziści :) Keep your fingers crossed.


Dać czadu na "Pomidoriadzie"

La tomatina to bardzo młoda fiesta obchodzona w ostatnią środę sierpnia, w hiszpańskiej miejscowości Buñol. To trwająca cały tydzień zabawa, w której na zakończenie uczestnicy obrzucają się pomidorami. Absolutnie każdy każdego. Domyślam się, że warto wówczas założyć stare ciuchy, które będziemy mieć na sobie po raz ostatni. Święto zapoczątkowano w 1945 roku, jednak dopiero w 1957 zostało uznane przez władze. Przygotowania do bitwy zaczynają się na długo przed. Przede wszystkim zasadzane są pomidory przeznaczone specjalnie na bitwę. To odmiana, o obniżonych walorach smakowych, która jest tańsza niż pomidory sprzedawane w hurtowniach. W przeddzień bitwy, fronty kamienic na głównym rynku miasta oraz budynki z sąsiednich ulic są zabezpieczane trwałymi  plandekami przed zabrudzeniami elewacji i balkonów. Rano, w dzień bitwy, na uczestników czekają samochody ciężarowe z przyczepami wypełnionymi tonami pomidórów. Organizacja doskonała. Po wszystkim zaczyna się wielkie sprzątanie. No powiedzcie szczerze, nie chcielibyście rozmaślić na kimś pomidorka? Nie polecam z dziećmi. Patrząc na zdjęcia wydaje się dość niebezpieczne.


Wypić piwko z kufla, którego z pewnością sama nie udźwignę

Octoberfest zna chyba każdy. Przynajmniej każdy, kto lubi piffko. To prawdziwe święto piwoszy. Świadczy o tym liczba uczestników, która od kilku lat przekracza już 6 milionów. Dożynki chmielne w Monachium cieszą się swoją tradycją od ponad 200 lat. Dziś podczas ich trwania wypijane jest około 5 milionów litrów piwa. Najbardziej jednak zadziwiają kelnerki, które potrafią przenosić w dłoniach nawet do 10 kufli (tzw. Mass). Dodam, że sam kufel waży około 1,2 kg, do czego dochodzi litr piwa. Do Bawarii niby nie tak daleko, a nam się jakoś nigdy nie składa :(




Zobaczyć morze balonów w  Albuquerque, na największym międzynawowym zlocie balonów w Nowym Meksyku

To dopiero widoki, zwłaszcza z góry. Dobrze, że mamy erę aparatów cyfrowych. Nie wyobrażam sobie mieć ograniczonej ilości klatek do takich widoków. Tylko czemu do USA tak daleko i tak drogo.


Poczuć ducha Świąt na Targu w Saksonii

Jarmarki bożonarodzeniowe to jedna z najpiękniejszych świątecznych tradycji. W Niemczech, na wielkomiejskich placach i wiejskich ryneczkach powstaje bajkowy świat. Rozkładane są drewniane stragany ze świątecznymi przysmakami i tradycyjnymi wyrobami rzemieślniczymi. W powietrzu unosi się zapach grzanego wina, prażonych migdałów, pieczonych jabłek. Skrzy się ogromna choinka, a w tle słychać kolędy. Każde miasto i mniejsze miasteczko w Saksonii organizuje własny targ i przygotowuje liczne atrakcje adwentowe. Jarmarkom towarzyszą występy artystyczne, wesołe miasteczka, degustacje i pokazy fajerwerków. Żałuję, że ta tradycja nie przeszła do nas, do Polski. Prócz gorączki prezentów oraz przedświątecznej krzątaniny warto byłoby poczuć prawdziwego ducha Świąt i zanurzyć się w świat rodem z baśni i szczęśliwego dzieciństwa.


Oczywiście wybrałam tylko te najważniejsze dla mnie wydarzenia, ale mogłabym jeszcze długo wymieniać choćby. Przyznam, że nie było mi wcale łatwo. Z czasem zaś lista się wydłuża i wydłuża. Trzeba będzie w końcu zacząć coś wykreślać :)

A Wy macie swoją listę? Są wydarzenia bądź festiwale, w których pragniecie wziąć udział? Np. karnawał w Rio? A może są na świecie budowle, które chcecie zobaczyć ponad wszystko? Jeśli chcecie zobaczyć moją listę zapraszam do posta Moje siedem cudów świata

Zapraszam do podzielenia się własnymi podróżniczymi marzeniami.
M.
 


Zobacz także

10 komentarze

  1. Piękne!:) Jarmark Bożo-Narodzeniowy w Niemczech przeżyłam - coś pięknego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale zazdroszczę :) Mam nadzieję, że też się tam w końcu wybiorę :)
      Cieplutko pozdrawiam dziękując za komentarz :)

      Usuń
  2. Cudne:)! Marzy mi się Wenecja i pokaz sztucznych ogni na Sylwestra w Londynie lub Sydnej, choć to nie festiwal ;) Super pomysł na artykuł - przybliżasz nam świat - tak trzymaj :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kochana, bardzo dziękuję :) Sylwester w Sydney zdecydowanie odnajduje swoje miejsce na mojej liście marzeń :) w Londynie zaś chciałabym iść dobry musical :) i na koncert w Hyde Parku, i .... w ogóle chcę do LDN :) i mojego Benia :) za długo moja nóżka tam nie postanęła :)

      Usuń
  3. Wspaniale, że aż dwa razy pojawiały się na tej liście Niemcy. To taki niedoceniony przez nas kraj. Ja byłam w nim dwa razy i byłam zachwycona i zaskoczona jego pięknem :) Niemcy z reguły kojarzą się źle, a są tak blisko i tyyyle tam do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc sama nie byłam, choć mieszka tam rodzina męża. Jakoś nigdy się nie składa. Nie da się ukryć, że my Polacy jesteśmy do Niemiec uprzedzeni i jak tam jeździmy, to głównie po auta ;D Choć zawsze marzyły mi się zamki bawarskie :)

      Usuń
    2. Ja byłam właśnie w Bawarii (Bamberg, Norymberga) i w osławionym Berlinie. Jest pięknie, szczerze polecam!

      Teraz na majówkę marzy mi się Wiedeń, ale nie wiem czy skończony 4 miesiąc ciąży pozwoli mi na podróżowanie ;) Już zrezygnowałam z Polskiego Busa, ale ponoć kursują tam jakieś pociągi - w sam raz dla ciężarnej!

      Usuń
    3. Jeśli dobrze się czujesz, drugi trymestr to idealna pora na podróż. Ponoć latać można do 36. tygodnia. Ja mam cały czas problemy z krótką szyjką i twardym brzuszkiem, przez co nie mogę chodzić zbyt wiele. Ale jeśli dobrze się czujesz, wszytko gra, czemu nie :) Pociąg ... jeśli wygodny - tylko do Wiednia długo się jedzie. Choć byłam i faktycznie jest przepiękny. Może coś bliżej, autem? Albo samolotem. Tylko skonsultuj ze swoim lekarzem :) 4 mc - ale fajnie :) Bąbelki w brzuszku już są? :))

      Usuń
  4. Szczerze polecam karnawał w Wenecji, niezapomniane przeżycie, cudowna atmosfera, tylko liczba ludzi przeraża. Dostanie się na plac św. Marka żeby zobaczyć lot Anioła graniczy niemal z cudem, trzeba tam być przynajmniej 5h wcześniej a później 2h się z placu wychodzi ale i tak warto to zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj domyślam się, że musi być ciasno :( ale zazdroszczę, że byłaś/eś. Musi być cudownie. Mam nadzieję, że kiedyś...

      Usuń