Turning 31

6 maja 2014

Mój ukochany malinowy torcik z SOWY obowiązkowo od kilku lat jest tylko dla mnie, na moje urodzinki.

Ponieważ jutro wypadają moje 31-wsze urodziny naszła mnie pewna refleksja, którą chciałam się z Wami podzielić. Otóż wiele osób uważa 30-stkę za jakiś koniec. Zwykle wiążą to z końcem młodości, radości, wolności. W szczególności kobiety. Jakby tego jednego dnia miało się coś zmienić. No ok, wskakuje mi trójka jako pierwsza cyfra na torcie, ale czy to naprawdę powód do rozpaczy? Dołowania się? Rozpamiętywania życia? Robienia rachunku sumienia? Co mi się udało, a co mi się nie udało? Nigdy nie rozumiałam osób, które nie są w stanie zaakceptować własnej metryczki.


Ja w tym roku nauczyłam się bardzo wiele. Bardzo dużo również zrozumiałam. Przede wszystkim jestem zadowolona z siebie, ze swojego życia, z bycia kobietą po 30-tce. Lubię swój wiek. Ma same plusy. Jak każdy inny. Rządzi się własnymi prawami i przywilejami. Wierzę głęboko, że każdy wiek jest piękny. Każdy ma swoje zalety i wady. Trzeba umieć je dostrzegać i nauczyć się nimi cieszyć.


Przede wszystkim:
1. DOJRZAŁAM. Do bycia kobietą,  żoną, matką. Do bycia szczęśliwą. Do nie szukania dziury w całym. Do doceniania i pełnego przeżywania, tego co mi życie przyniosło.

2. Jestem bardziej świadoma siebie. Swoich zalet i wad, swoich potrzeb. Polubiłam siebie. Moje pojawiające się zmarszczki przy oczach i ustach (w końcu to te, które powstają podczas śmiania się - a co złego w tym, że się dużo śmieje? Przecież to samo szczęście wypisane na twarzy). Cellulit. No pewnie, że mam - a która teraz nie ma? Przy zmodyfikowanym, faszerowanym chemią jedzeniu. Co nie oznacza, że nie mogę z tym walczyć. Polubiłam wreszcie siebie taką, jaką jestem. Zupełnie jak Darcy pokochał Bridget - taką, jaką jest ;) Nie jestem doskonała. I dobrze mi z tym. Myślicie, że szczęście zależy od naszego wyglądu lub stanu portfela? Bynajmniej.

3. Przestałam się zadręczać i od siebie wymagać zbyt wiele, a zaczęłam akceptować, co w danej chwili ofiaruje mi życie. Na pewno znacie wiele młodych osób, którzy przechodzą kryzys dorosłości po ukończeniu studiów. Mając dwadzieścia kilka lat wyobrażamy sobie siebie samych, jako odnoszących same sukcesy zawodowe, na wysokich stanowiskach, z pełnym portfelem, i przystojnym mężem/zachwycającą żoną u boku,  do tego mieszkających w wielkich domach, zaś nasze dzieci są piękne, grzeczne i nad wyraz inteligentne. A potem pretensje do siebie, jak tylko do 30 - stki któregoś z założeń nie uda nam się zrealizować. Nie mówię, że nie można mieć w życiu wszystkiego, ale na pewno nie naraz. Jedni robią karierę, zapominając o rodzinie, inni stawiają właśnie na rodzinę. Nie do końca zależy od nas kiedy i kogo spotkamy w swoim życiu. Jedni odnajdują miłość swojego życia jeszcze w liceum, a inni grupo po 30-tce singlują czekając na wybrankę. I co z tego? Wierzę, że na wszystko w życiu przychodzi odpowiedni moment.


4. Nauczyłam się, że zdrowy egoizm jest dobry. Całe życie słyszałam, że jestem jedynaczką. Jakby to było jakieś przekleństwo. Jakby to ode mnie zależało. Jakbym była gorszym człowiekiem, bo nie mam licznego rodzeństwa. Tak jestem jedynaczką, ale nie jestem egoistką. Całe życie dzieliłam się wszystkim. Jak miałam 5 lat, a mama wyjeżdżała na Węgry w poszukiwaniu pracy i przywoziła mi tabliczki czekolady, rozdawałam je wszystkim dzieciom na działce. Bo one nie miały takiej mamy. Nie mogły dostać czekolady. Sama jadłam jedną. Zawsze byłam na zawołanie każdej mojej "przyjaciółki", kiedy tylko miała jakiekolwiek problemy. Później przez nie płakałam, bo nie miały czasu, były zbyt zapracowane by zadzwonić i zapytać, jak się czuję. Dziś nie przejmuję się ludźmi, którzy nie chcą uczestniczyć w moim życiu. Ludźmi, którzy posądzają mnie o egoizm. Wiem, kto jest i kto będzie. Ostrożniej dobieram przyjaciół i nie biorę na siebie całej odpowiedzialności za nasze relacje. W końcu kij ma dwa końce. Telefony działają w dwie strony. A droga ode mnie do innych jest dokładnie taka sama, jak droga od nich do mnie. Ani metra mniej, nie więcej. Dla chcącego, nic trudnego. Problem w tym, żeby chcieć. Otaczając się ludźmi, którzy nie chcą, tylko się spalamy.

5. Wiele nauczyła mnie ciąża. Zmieniły się priorytety. Zmienił się system wartości. Dziś wiem, że najważniejszy jest dla mnie przede wszystkim mąż i nasza niunia oraz moi rodzice. Rodzina jest dla mnie wszystkim. A przede wszystkim teraz mam własną. Zadziwiające, jak taki mały Groszek potrafi wywrócić nasz świat do góry nogami.


6. Życie jest ciężkie, ale jest też piękne, o ile nauczysz się to dostrzegać w codziennych drobiazgach. Doceniać drobne gesty. Rozmawiać. Rozmowa ma ogromne znaczenie, a słowa wielką moc. Umieć rozmawiać, to sztuka, którą niestety nie każdy posiada.

7. Staram się nie oceniać ludzi własną miarą. Każdy z nas jest inny, każdy z nas ma inne rodziny, które go ukształtowały, każdy miał inną historię, inne problemy. Warto kogoś wysłuchać, zrozumieć jego racje, dać szansę. Staram się być tolerancyjna, co nie oznacza, że każde zachowanie mam tolerować. Mamy swoje granice. Warto je stawiać. Dzięki temu jesteśmy szczęśliwsi i bezpieczniejsi.
 
Jak na matkę przystało, nie piję alkoholu, toteż w tym roku tylko Piccollo :)

To chyba wszystko. Chciałam tymi słowy powiedzieć cieszcie się życiem i żyjcie według własnego kodeksu, z poszanowaniem dla innych.

Co na ten temat sądzicie? Akceptujecie swój wiek?

M.

 Dołącz do mnie na Facebooku

Zobacz także

18 komentarze

  1. Bardzo się cieszę, że się tym podzieliłaś:) Absolutnie się z Tobą zgadzam. Ja uwielbiam siebie poznawać, odkrywać coraz to nowe rzeczy o sobie i świecie, a nie byłoby to możliwe gdyby nie upływający czas i moje doświadczenia. Wiem, że sporo ludzi chciałoby wrócić do lat "swej młodości i świetności", ale jeśliby to miało oznaczać, że jest to powrót również do ówczesnego stanu umysłu - to ja dziękuję ;D Dużo się nauczyłam i nie mogę doczekać się na więcej :) Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) a ja myślę, że każdy wiek ma swoje prawa. Widocznie tak ma być, że gdy jesteśmy piękni i młodzi idzie to w parze z ... mniejszą wiedzą :) Na tym polega urok młodości :)

      Usuń
  2. Nic dodać, nic ująć. Zgadzam się z Wami dziewczyny, jak zawsze zresztą... no może nie zawsze biorąc pod uwagę Wasz gust filmowy, ale mam nadzieję, że z wiekiem przyjmiecie perspektywę wujka Konrada, hehe :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wujaszku Konradzie jesteś w mniejszości, zatem nasze wpływy są większe. Daj nam szansę, troszkę nad Tobą popracujemy :)

      Usuń
  3. Przyznam, że bardzo bałam się trzydziestki ;) Najpierw chciałam w tym dniu wziąć ślub, żeby przenieść środek ciężkości na inne wydarzenie (śmiałam się, że zdążę wyjść za mąż przed 30., bo urodziłam się tuż przed północą). Ostatecznie ślub wzięłam jednak tydzień później. Potem miałam "ciśnienie", aby w tym dniu zrobić coś wyjątkowego, ale zepsuł nam się samochód, rujnując jednocześnie wszelkie plany. Skończyło się na tym, że spędziłam ten dzień robiąc razem z mężem obiad w kuchni teściowej (faszerowaliśmy papryki). I wiecie co? Było wspaniale! :)

    Teraz już się wyluzowałam i 31 zupełnie mnie nie rusza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam mieć huczną imprezę, a koniec końców zrobiliśmy rodzinnego grilla zaś w tym dniu zwyczajnie tylko we dwoje z mężem poszliśmy na sushi :) Tak jak napisałaś było wspaniale :) Dziś też na spokojnie, czekam na najlepszą przyjaciółkę i mężunia. W domciu, bez szaleństw :) Pozdrawiam :) i życzę wspaniałych 31-wszych!

      Usuń
    2. No i oczywiście wszystkiego najlepszego! Spełnienia marzeń! :)

      Usuń
    3. a dziękuję, dziękuję, bardzo mi miło :)

      Usuń
  4. Ale mam ochotę na tego Pikolaka! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheheh :) pyszotka :) zwłaszcza truskawka :)

      Usuń
  5. He,He Madzia - ja też jestem egoistyczna, okropną i nie dającą nic nikomu jedynaczką ;) Wszystko się zgadza :) Jeszcze raz 100 Lat :) P.S. Ja magiczną trójkę z przodu mam od prawie dwóch lat i jak widac mam się świetnie :D JGB

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jestem jedynaczką, zresztą jak wiesz i nie zamieniała bym tego na nic innego. I mogą sobie mówić ze jedynaki są rozkapryszeni i egoistyczni i ponoć nastawieni, że wszytko muszą mieć podane na tacy :) Ja jednak uważam, że wszystko jest kwestią wychowania. Bo człowiek to człowiek i każdy odpowiada za swoje czyny bez względu na to czy ma 7 rodzeństwa czy też nie . Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale oczywiście, że tak Aniu :) szkoda tylko, że jest taki stereotyp jedynak=egoista. Znam wielu "nie-jedynaków" którzy myślą tylko i wyłącznie o sobie, a rodzeństwo mają głęboko i nie potrafią nawet zadzwonić w imieniny, już nie mówiąc o jakimkolwiek zainteresowaniu życiem siostry/brata. A ja zawsze, zawsze chciałam mieć rodzeństwo :)

      Usuń
  7. Mnie osobiście bardzo denerwują takie stereotypy na temat jedynaków (choć sama nie jestem) i uważam, że wrzucanie ich do jednego worka jest bardzo krzywdzące. Co do urodzinek to widzę, że udane - no i ten smakowity torcik ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, urodzinki w ciepłym, rodzinnym gronie :) a torcik najlepszy :)

      Usuń
  8. świetny wpis-dziękuję za możliwość przeczytania go:) Sporo mi uświadomił i wiem już , ze w chwilach zwątpienia, zdołowania wrócę i przeczytam sobie to wszystko o czym powinnam pamiętać, a co mi często ucieka:)KRrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobało :) Wiem, że w chwilach zwątpienia ciężko o czymś takim pamiętać :) Chyba dlatego potrzebowałam wyrzucić to z siebie :)
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń