HEL yeah

27 czerwca 2014


Koniec czerwca. Koniec roku szkolnego. Zwykle o tej porze jesteśmy już nad morzem. Pomyśleć, że kiedyś nie lubiłam jeździć nad Bałtyk. Kojarzyło mi się to tylko z brakiem pogody, zimną wodą i kompletną nudą. Dopóki nie pojechałam na Hel. A konkretniej do Jastarni. Oj, jak ja kocham to miejsce. Dla mnie ma wszytko, co potrzebne w wakacje. Nawet pogodę. Nie wiem, jak to się dzieje, ale tam zawsze jest ładnie. Jak pada to góra jeden dzień, może dwa. A nawet jeśli, z Helu jest wszędzie blisko. Można pojechać do Łeby. Można też wybrać się do Trójmiasta, czy to drogą lądową, czy morską. Lokalizacja jest cudowna. Sam Hel ma w sobie tyle uroku i tak piękne widoki, że naprawdę warto się tam wybrać. Mimo dużej ilości turystów, ja tam znajduję prawdziwą ciszę i ukojenie. 
 

Nie jestem typem plażowicza. Mój mąż też nie. Dzięki Bogu. Pamiętam, że gdy pierwszy raz pojechaliśmy nad morze, na plaży w ciągu 10 dni byliśmy łącznie może z 1,5 godziny. Nie lubię się opalać. Źle się czuję na słońcu no i rezultat z moją karnacją też jest marny. Mogę leżeć plackiem i raptem lekko się zarumienię. Co innego spacery wzdłuż morza. Z Jastarni można brzegiem przejść się do Juraty. To jedynie 2 km. W sam raz na spacer. Wrócić można "ciuchcią" (pomysłowo przerobionym traktorem, który stanowi atrakcję numer jeden dla dzieci i nie tylko). I już jesteś w innej miejscowości. A w Juracie piękne molo. 

Zachód słońca nad zatoką w Jastarni
Od lewej: molo w Juracie, Jastarni, Sopocie
Można wypożyczyć rower i jeździć wzdłuż Helu - my zwykle wybieramy trasę do Kuźnicy. Wyobraźcie sobie równiusieńką ścieżkę rowerową wzdłuż morza, wy na rowerku miejskim pedałujecie bez pośpiechu. Kompletny relaks. Delikatny wiaterek rozwiewa Wam włosy. Lepiej być nie może. Do tego zimne lody w Kuźnicy. I powrót na kwaterę. Mąż też szczęśliwy, bo ma idealną trasę do biegania. I jaką piękną. W Łodzi takich widoków niestety nie uświadczy. Aż mnie się zdarzyło pobiegać razem z nim :) Serio. Wyglądałam później jak po zawale, ale też pobiegłam :) Nawet zrobił mi z tej okazji zdjęcie. W życiu nie miałam tak czerwonej twarzy. Heheh.
 

Wieczorem obowiązkowo wędzona ryba i piffko na plaży przy zachodzie słońca. Całość zajadam dorodnymi czereśniami lub innymi świeżymi owocami, których tam pod dostatkiem. A następnego dnia rowerami do Helu. Tu już nieco dłuższa droga przez las, górki i dołki. W takim razie trzeba zjeść obiadek. Nie ma nic lepszego, jak świeżutka ryba prosto z morza, z widokiem na zatokę. 
 

Tam się nie da nudzić. Jeśli lubicie historię możecie wybrać się na zwiedzanie starych fortyfikacji. Są rozsiane po całym Helu. Najciekawsze jednak jest Muzeum Historii Wybrzeża. Naprawdę warte zobaczenia miejsce. W Helu możecie również wejść na latarnię morską czy odwiedzić maleńkie fokarium. W przerwie zjeść gofry. Mmmmm. I spacery, spacery, spacery. Zwykle urządzane są też jakieś imprezy plenerowe czy festiwale. Zawsze coś się dzieje.


Jak Wam się podobają moje wakacyjne wcielenia? :)

Zwykle nad morze wybieramy się na tydzień przed zakończeniem roku szkolnego. Jest bardziej spokojnie, kameralnie, mniej tłoczno. Raz udało nam się też zahaczyć o Zlot żaglowców w Gdyni, innym razem trafiliśmy na festiwal rzeźby w piasku. Super impreza. A wracając już po urlopie, zbaczamy z trasy na toruńskie pierniczki. Yami, yami. Czyli to, co tygryski lubią najbardziej.

Ohhh... kocham takie widoki :)

W tym roku Niuśka jest jeszcze za mała. Nie chcemy jej męczyć w foteliku tyle godzin. Ale może na początku września uda nam się wyskoczyć na kilka dni. Liczę na to. 

Festiwal rzeźby z piasku na plaży w Jelitkowie









M.

Zobacz także

15 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Wierz mi kochana, że ja też :))
      Jak obrona?

      Usuń
    2. 11 lipca - także czekam i odliczam:) Dziękuję, że pamiętasz:):)

      Usuń
    3. To urodziny mojej mamy :) Będzie dobrze. Trzymam kciuki i daję kopa na szczęście :)
      Powodzonka!

      Usuń
  2. Kocham morze miłością po prostu bezgraniczną :)! Szczególnie właśnie te małe, nadmorskie miejscowości i spacery plażą, mmmm.. :) cudnie wyglądasz na tych zdjęciach, a rzeźby w piasku bajeczne! Buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu :) Stare dobre czasy :)

      Usuń
  3. Ale super zdjęcia, ja też kocham nasze morze i nawet czasem jak pada to jest cudnie. Jednego mi zabrakło a gdzie goferek obowiązkowy punkt nadbałtyckich atrakcji :) Całuje świetny post :) ANIA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulka o goferkach też jest :) zaraz po fokarium :) jest wszytko, rybka, gofer, piffko :) nie uważnie czytasz Kochana ;P
      Buziaczki :****

      Usuń
  4. hehe faktycznie umknęło mi, jest goferek, teraz mogę spać spokojnie wszystkie punkty zaliczone :) aaaa uważam, że w tych niebieskich włosach ci do twarzy ;) buziaki A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to może sobie takie trzasnę :) tylko koniecznie z lokami :) ciekawe co mąż na to :p

      Usuń
  5. Mama mia:) na zdjęciu w czapce z napisem KAPITAN wyglądasz kropla w krople jak Cameron Diaz:) mogłabyś być jej dublerką :D marzy mi się morze, gorący piasek pod stopami, mam nadzieję, że kiedyś to marzenie się zrealizuje bo nad morzem nigdy nie byłam jeszcze. Zawsze jakieś wymówki typu: za daleko, nie ma czasu itp:) póki co zastępuje to morze -jeziorami, zaporami:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe :) Dzięki! Natalia to czas najwyższy. Zakochasz się. A i Adaś będzie zachwycony. Tylko wiesz będziesz musiała z nim omijać wszystkie te stragany, bo będzie Cię to kosztowało niż wakacje all inclusive w ciepłych krajach :) Lody, gofry, kolorowa wata, wiatraczki, dmuchane koła ratunkowe, foremki do zamków z piasku. Choć jeśli chodzi o ostatnie nie mogę się doczekać rodzinnego budowania zamku z fosą nad brzegiem. Polecam przed sezonem i zdecydowanie Hel :)

      Buziole :**

      Usuń
  6. Uwielbiam Jastarnię, spędziłam tam szmat czasu. Co prawda mieszkałam na campingu niedaleko zatoki, ale czy w kwaterze czy pod namiotem, tego miejsca nie da się nie lubić!!! Jastarnia kojarzy mi się z totalnym szaleństwem:)ah...te wspomnienia:P Szkoda tylko, że Dublińskie nadmorskie miejsca nie mają już takiego klimatu, eh....

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale pięknie! Byłam w Sopocie w lutym, ale już tęsknię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłaś zimą? Ale super. I jak Ci się podobało :) Mam nadzieję, że też kiedyś się wybiorę :)

      Usuń