Mai pierwszy uśmiech

25 czerwca 2014


Moja pszczółka ma już 6 tygodni. Rośnie w oczach, a ja czasem nie mogę uwierzyć, że mam dziecko. Wydaje mi się to tak nieprawdopodobne. Moje życie zmieniło się całkowicie. Jak myślę o tym, co było przed nią, mam wrażenie, że to jakieś poprzednie wcielenie. Hehe. Jakby to dziwnie nie brzmiało, naprawdę tak właśnie się czuję. Każdego dnia przystosowujemy się do "nowego porządku".


Maleństwo ma swoje lepsze i gorsze dni. Co dzień zachowuje się inaczej. Jeszcze nie weszło w swój rytm, a ja nie jestem zwolenniczką narzucania dziecku, co kiedy ma robić. Wybrałam opcję podążania za tym małym człowiekiem. Jedynym stałem elementem jest wieczorna kąpiel. 


Czasem bywa naprawdę ciężko. Mnie nadal przeraża jej płacz. Mam ochotę wówczas płakać razem z nią. Z bezradności, ze złości, z wyczerpania. Ale gdy widzę, jak się rozwija, zmienia dosłownie z dnia na dzień, rośnie (już wchodzimy w kolejny rozmiar ciuszków i powoli będziemy zmieniać pamperaki na 2), potrafi coraz więcej, to wynagradza mi tym wszystkim ciężkie chwile. Urosły jej pucie, na udach ma obwarzaneczki. Część ciuszków musiałam już schować do szafy (choć niektóre miała na sobie raz, albo wcale), sama przekłada główkę, pięknie ją podnosi, wodzi wzrokiem za przedmiotem, cudownie gaworzy, uwielbia słuchać jak się jej coś opowiada albo czyta bajki. Wówczas się we mnie wpatruje i szeroko uśmiecha. Usiłuje powiedzieć coś po swojemu, naśladować ruchy ust. A gdy się uśmiecha, mnie miękną kolana. 


Gdy nie miałam dziecka wiele rzeczy mnie dziwiło. Jak można spać z dzieckiem? Jak to nie pamięta się, jakie było malutkie, co potrafiło, jak wyglądało. Jak to nie pamięta się bólu porodowego. Ciągle słyszałam: "Madzia, naprawdę to szybko zapomnisz". Trelemorele, tyle im wierzyłam. A dziś... dziś, gdyby nie to, że prowadzę bloga, nie pamiętałabym połowy uczuć z okresu ciąży. Ból porodowy pamiętam, ale widok dziecka po prostu go przyćmił. Pierwsze 2 tygodnie niestety pamiętam, choć wolałabym wymazać je z pamięci. Ale teraz... mimo, iż nie mamy żadnej regularności, Maja przeżywa każdą nowo poznaną osobę, miejsce, zapach, moje nerwy, to każde spojrzenie na nią jest jak miód wylany na serce. Zwłaszcza jak widzę, jak słodko śpi, uśmiecha się, próbuje mi coś powiedzieć, albo o 5 nad ranem wyspana wpatruje się w moją twarz, jakbym była cudownym portretem Mona Lisy. Jednym słowem miałyście wszystkie rację. I już nigdy więcej nie zirytuję się na tekst: "jak będziesz miała dzieci, sama zrozumiesz"


M.

Zobacz także

10 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Oj tak :) Nawet nie wiesz, jak bardzo :) Aniołeczek mój :)
      Całuski :*

      Usuń
  2. Nie udało się na żywo to choć na zdjęciu uśmiecha się do mnie :) Jak zawsze mądrze i rzeczowo napisane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciocia dla Ciebie będzie jeszcze cała masa uśmiechów :)
      Pozdrawiamy

      Usuń
  3. Ty nie mozesz uwierzyc, ze masz dziecko - ja nie moge uwierzyc ze jestem w ciazy!;) ahhhh;) pozdrawiam aajk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh, GRATULUJĘ! Doskonale Cię rozumiem, też nie mogłam w to uwierzyć. Uwierzyłam na USG w 12 tygodniu jak zobaczyłam w środku "małego człowieka" :)
      Super uczucie :) Zdróweczka życzę i dużo radości oraz odpoczynku :)

      Usuń
  4. Gratulacje Majeczki:* piękna panna rośnie, będzie łamać chłopakom serducha:) czytam Cię od kilku dobrych miesięcy, ale dopiero teraz komentuje (jakoś na to komentowanie czasu wiecznie brak), sama jestem mamą za kilka dni prawie 2-latka(jak ten czas szybko biegnie:P), ja dotąd pamiętam jak lekarz do mnie powiedział by mnie zmotywować do efektywnego parcia i dodatkowo wkurzyć: - to co widzimy się za dwa lata?:) he he... i kurcze czekam z niecierpliwością, aż po raz drugi ujrzę II cudowne kreseczki, bo marzy mi się rodzeństwo dla mojego Adasia:)

    te pierwsze miesiące są jednakowo piękne jak i również ciężkie, bo my uczymy się maleństwa a ono Nas, bo przecież zupełnie inaczej świat wygląda niż w ciepłym, bezpiecznym brzuszku mamy:) a niedługo zacznie się u Ciebie gaworzenie na całego, okrzyki radości i piski... a uśmiech dziecka, nawet po najbardziej nieprzespanej nocy wynagradza wszystko:)

    u mnie serducho mięknie jak słysze :"mamunia kocham cie", albo kiedy podczas zabawy Adaś zacznie się wygłupiać i oberwe od niego, udaje, że płacze...a ten podchodzi do mnie i tak fajnie melodyjnie zmienia głos i mówi:'mamuniaaa nie placz". Takie chwile sa bezcenne:)))

    Buziaki dla Majuni:*

    ps. gdy patrzę na te Twoje ciacha na blogu robię się okropnie głodna:) pozdrawiam Cię serdecznie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, ale to bardzo dziękuję za komentarz :) Jest mi niezwykle miło, że czytujesz mnie regularnie :) i że zdecydowałaś się do mnie napisać :) Dzięki takim osobom, jak Ty i takim komentarzom, aż chce się pisać więcej i częściej.

      Majeczka z pewnością będzie sercołamaczem :) już Tatusia owinęła wokół palca i wszystkich wokół. Gaworzyć też już zaczynamy. Nie mogę się doczekać pierwszych słów :) Uśmiech nas kompletnie powala na kolana :)

      Trzymam kciuki za jak najszybsze pojawienie się rodzeństwa dla Adasia :) Pewnie marzy Ci się dziewczynka?

      Heheh, właśnie mi przypomniałaś, że takie same słowa, jak Ty na porodówce usłyszałam na wychodnym ze szpitala: To co zapraszamy za 2 lata ;)

      Cieplutko pozdrawiam Ciebie i Adasia. Z tego co piszesz jest uroczy :)
      Jeszcze raz dziękuję za komentarz i zapraszam częściej :)

      Usuń
    2. Miło mi bardzo:) wiesz nie pogardziłabym dziewczynką bo fajnie było by mieć parkę, jednak najważniejsze by dzieciątko było zdrowe:)

      Adaś oczywiście uroczy jest, zresztą kurcze, które dziecko takie nie jest?:)\

      A Ty jesteś tak pozytywną osobą, że aż chce się wracać na te wirtualne kartki pamiętnika, bo świetnie się Ciebie czyta. Jesteś bardzo pozytywną osobą :*

      Usuń
    3. Chyba się zaczerwieniłam :) Bardzo dziękuję :** To takie miłe, czytać tak pochlebne opinie na swój temat. Dostaję wówczas skrzydeł :)
      Jak najbardziej, sama po sobie zauważyłam, że nie jest ważne kto się urodzi, ważne aby było całe i zdrowe. Kocha się równie mocno prawda?
      Dla mamy jej dziecko zawsze jest najcudowniejsze :) No jak nie, jak tak :)
      Pozdrawiam

      Usuń