Majowe Lilou

3 czerwca 2014

Dawno nie pisałam nic o modzie. To taki efekt uboczny ciąży i połogu. W ciąży nigdzie nie chadzałam, a potem w nic się nie mieściłam. Teraz jestem krówka ciągutka i póki co ciężko wybrać mi się na zakupy. Choć poszłabym, oj poszłabym. Ważę mniej niż przed ciążą, więc dałabym upust swoim upodobaniom modowym. Dlatego dziś coś zupełnie innego. Biżuteria. Lubicie? Ja uwielbiam. Skromną, dyskretną i złotą. Choć przed ślubem ostro się zapierałam, że nie znoszę żółtego złota. Ostatecznie zdecydowałam się na klasyczne obrączki i od tego czasu chodzę raczej w bardzo delikatnej złotej biżuterii.


Odkąd pamiętam marzyła mi się bransoletka Lilou. Jednak zgodnie z filozofią Lilou chciałam, żeby to świecidełko miało dla mnie wartość emocjonalną. Zawsze powtarzałam mężowi, że gdy zdecydujemy  się na dzidziusia, chciałabym mieć taki mały symbol macierzyństwa. Okazało się, że moja Gazela ma dobrą pamięć. Po powrocie ze szpitala, w domu czekał na mnie piękny prezent. W podziękowaniu za urodzenie naszej pszczółki. 

Dla mnie bezcenne.

Wy też lubicie nadawać znaczenie biżuterii?



M.

Zobacz także

16 komentarze

  1. Ojej, jakie słodziutkie - i bransoletka (śliczna)! i to, że Gazela pamiętała - super mąż, nie ma co :)! Mi się zawsze biżuteria kojarzy z miejscem, gdzie ją kupiłam lub z osobami, od których ją dostałam - mam taką bransoletkę, w której zakochałam się już jako mała dziewczynka (mojej babci ulubiona) - cudownie brzęczące kułeczka ;). Niedawno babcia mi ją podarowała - radość i wzruszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie :) Też mam złoty łańcuszek po mojej świętej pamięci Babuni, dostałam w zeszłym roku na 30-ste urodziny. Zawsze jak go noszę czuję, że jest obok :)

      Usuń
  2. Taki mąż to skarb. U nas, przy pierwszym porodzie, doktor śmiał się, że teraz to już muszę od męża pierścionek z brylantem dostać. Sześć lat minęło, drugi poród za nami, a pierścionka jak nie było tak nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Może powinnaś mu coś zasugerować :) hehehe
      Grunt, że jesteście szczęśliwi, a żaden brylant tego nie zapewni.

      Usuń
    2. Z tymi brylantami to sobie tak trochę żartujemy:) Nie kocham biżuterii i poza obrączką i kolczykami właściwie jej nie noszę :) Ale i tak zazdroszczę pięknego gestu :)

      Usuń
  3. Ach, zazdroszczę męża! Takie prezenty są najlepsze, nie liczy się ich "wartość rynkowa", ale fakt, że ta druga połowa tak uważnie słucha i spełnia te nasze ciche marzenia. Ja do tej pory tylko raz dostałam tego typu prezent, nic drogiego, banalnego wręcz, ale wiązało się z pewnym wspomnieniem, długo by opowiadać, ale bardzo się wtedy wzruszyłam!

    Buziaki:*:*:*
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej go tak nie wychwalać, bo jeszcze uzna, że mam z nim za dobrze :) Ale fakt zawsze to podkreślam, że jest moim szczęściem :) Czasem potrafi naprawdę mnie zaskoczyć :) choć do "wylewnych" nie należy :)
      Buzia

      Usuń
    2. Mówi się, że mężczyźni swoją miłość okazują nie przez słowa, ale czyny:)

      Usuń
  4. Nawet nie wiesz jak bym chciała, żeby mój mąż wpadł na taki pomysł z okazji narodzin synka :) Ale nawet się nie łudzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, może troszkę zasugeruj, pokaż mu mojego posta piejąc nad pomysłem. Może Cię zaskoczy :) Dziecko wiele zmienia w związku :)

      Usuń
  5. Cudna bransoletka;)
    Ja jakoś nie przywiązuje uwagi do biżuterii. Czasem zdarzy mi się coś założyć, ale to jak mi się przypomni:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja bransoletki właśnie uwielbiam. Teraz to jedyna biżuteria jaką mogę nosić, bo kolczyki i łańcuszki przy brzdącu odpadają :)

      Usuń
    2. Taką bransoletkę chętnie bym założyła:):)

      Usuń
    3. Dopiero teraz zauważyłam, że ma grawer!
      Teraz to dopiero piękne!::)

      Usuń
    4. Tak, tak, właśnie grawer stanowi najważniejszą część :)

      Usuń