My favourite moisturizing cream

20 czerwca 2014

La Roche Posay
Spójrzmy prawdzie w oczy. Jestem po 30-tce. Teoretycznie powinnam już używać kremów przeciwzmarszczkowych, ale jakoś nie czuję takiej potrzeby. To pewnie przez moje uwielbienie do produktów naturalnych. Nigdy nie miałam problemów ze swoim wiekiem. Nie przechodziłam kryzysu przed 30 - tymi urodzinami. Uważam, że zmarszczki to też naturalna kolej rzeczy. Wręcz nieunikniona, a jeśli chodzi o te po 30 - ce, to przecież zmarszczki mimiczne - głównie kurze łapki i delikatne zagłębienie przy ustach, które są dowodem na to, że się dużo w życiu uśmiecham. Reszta to genetyka. Bo choćbyśmy smarowały się tonami kremów, to i tak kwestia przekazanych nam genów, typu skóry, stanu zdrowia, diety i poziomu hormonów. Mój Mamutek nigdy nie stosował zbyt wielu kosmetyków, a cerę ma piękną. Dlatego ja postawiłam na odpowiednie jej nawilżenie. 

Próbowałam już wielu kremów. W te drogie absolutnie nie wierzę i nie inwestuję. Inaczej wszystkie bogate kobiety wyglądałyby niczym porcelanowe lalki, a przecież dobrze wiemy, że tak nie wyglądają. Czyli wniosek jeden: nie są wcale lepsze. Jasne, że marka i prestiż, jaki roztoczą na półce w łazience poprawi nam może humor, zaspokoi kobiecą próżność, jednak z  pewnością nie stan naszej skóry.

La Roche Posay

I tu nie będę oryginalna. Wybrałam oczywiście produkt mojego ukochanego LA ROCHE - POSAY. I od razu mówię, nie jest to post sponsorowany (a szkoda, bo na współpracę jestem ochocza :)) Po prostu mnie naprawdę odpowiada ta marka. O podkładzie pisałam Wam jakiś czas temu. Jeśli nie czytaliście mojej opinii, serdecznie zapraszam tutaj. Nadal mam tę samą tubkę, a kolejna czeka w toaletce jako zapas.


W połogu szaleją mi hormony, co dzień moja skóra wygląda inaczej. Raz przesuszona, raz z wypryskami. Potrzebuję czegoś naturalnego i delikatnego. Tym razem zdecydowałam  się na HYDREANE LEGERE, nawilżający krem do skóry wrażliwej, normalnej i mieszanej. Krem do podstawowej pielęgnacji nawilżającej, który przynosi natychmiastowe uczucie ukojenia napiętej skóry. Tym samym ją wygładza, a ja odczuwam przyjemne uczucie schłodzenia. Zapach kremu jest bardzo delikatny, a jego konsystencja sprawia, że wchłania się natychmiastowo i stanowi idealną bazę pod podkład. Oczywiście jak każdy kosmetyk tej firmy jest bez parabenów (uwielbiam widzieć ten napis na używanym przeze mnie produkcie) i zawiera wodę termalną z La Roche - Posay o właściwościach antyoksydacyjnych. Dodatkowo wzbogacono go hydrolipidami, czyli nowej generacji nośnikami wody, dzięki którym ów woda dogłębnie wnika w skórę, nawilża ją i redukuje wrażliwość.

La roche posay

Ja jestem zachwycona. Jak zawsze. A Wy, jaki krem stosujecie na co dzień? Używacie już kremów przeciwzmarszczkowych? Może polecicie coś innego, wartego grzechu?

Zobacz także

4 komentarze

  1. Ja używam Cetaphilu na razie, wiem, że jest pełen kosmetycznych wrogów, ale mam po nim ładną skórę. Co nie zmienia faktu, że następnym razem poszukam czegoś innego, teraz mam już jeden typ! Dzięki:)

    Buziaki:*:*:*
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobry krem!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z innej beczki : Ponieważ mam problem z trądzikiem, przed ciążą używałam kremu La Roche Posay EFfaclar Duo. Teraz będąc w 13 tygodniu ciązy cera znacznie mi się poprawiła jednak nie jest idealna. Naczytalam sie komentarzy na forach a to,zeby ellaclara absolutnie w ciazy nie uzywac, bo zawiera w sobie silne kwasy a to ze uzywac mozna tylko najlepiej punktowo. Czy któraś z czytelniczek Twojego bloga droga M.może ma jakies doswiadczenia z tym kremem w ciazy? Albo poleca inny produkt (oczywiscie bez alkoholu w skladzie) ktory oczysci mi cerę? Bede wdzięczna, dziękuję i ściskam mocno :* :-) aajk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przed ciążą leczyłam cerę - chdoziłam na laser (chyba widać najlpsze efekty) w ciąży oczywiście zaprzestałam - w tym stanie lepiej lepiej nic nie używać. Kompletnie zmienia się gospodarka hormonalna, a po urodzeniu jeszcze bardziej. A jedna rzecz którą mogę doradzić i mój lekarz ginekolog mi nie wzbronił: przemywałam twarz BORASOLEM (pół na pół rozrobionym z wodą) a punktowo maść NORMACLIN (którą mi moja pani dermatolog przepisała) do tego na noc krem nawilżający. Niestety hormony teraz będą Ci szalały, ale myślę, że w tą dobrą stronę. W życiu nie miałam tak pięknych paznokci i gładkiej cery, jak w ciąży :)

      Pozdrawiam, mam nadzieję, że pomogłam. Pamiętaj, żeby skonsultować wszytko z lekarzem prowadzącym ciążę. Ja starałam się jak najmniej używać sztucznych produktów.

      Usuń