JESTEM MAMĄ!

3 sierpnia 2014

Zawsze byłam ekstrawertyczką. Lgnęłam do ludzi, jak jesienią lgnie się do ciepłego koca. Zarówno w podstawówce jak i w liceum, ciężko było mnie zastać w domu. Sto tysięcy zajęć pozalekcyjnych i mnóstwo znajomych wypełniały cały mój czas. Codziennie zajęty telefon (przypomnę, że jeszcze wówczas telefon stacjonarny;p ). Na studiach grono się zawęziło, ale nadal byłam ciągle wśród ludzi, w niedzielę z przyjaciółmi urządzaliśmy sobie wieczorne seanse filmowe, kilka razy do roku wyjazdy za granicę, wyjazd stypendialny, praca w Anglii. Choć w głębi duszy zakompleksiona, rzadko miałam problemy z przysposabianiem sobie ludzi. Dziś się to zmieniło. Dziś od ludzi stronię. Dziś jestem domatorem. Dziś czas wolę spędzić z dzieckiem, z mężem. Najlepiej w trójeczkę. Nie to, że ktoś mnie już nie obchodzi. Nie to, że mam dość. Po prostu taki etap. Świadomy wybór. Zapewne za kilka miesięcy znów będę wszędobylskim Madzikiem, ale dziś jestem Mamą i Żoną i jest mi z tym szalenie dobrze. Spokojnie. Wrócę do Was. Już niebawem.  Znów będę chodziła na kawę i Was odwiedzała. Jak tylko moja Lalcia podrośnie. A ja oswoję się z myślą, że krzywda jej się nie dzieje. Gdy miną upały, będzie spała. Wrócę. Już tęsknię za moją "best friend".


Maja lada dzień skończy 3 miesiące. Jest tak malutka, a tak szybko rośnie, tak szybko się rozwija, zmienia. Codziennie robimy krok na przód. Pierwsze uśmiechy dawno za nami. Dziś Maja śmieje się nieustannie. Jest to pierwsza rzecz, którą robi, gdy się budzi. Uśmiecha się. Nie ważne do kogo, do czego. Czasem uśmiechem zostaje obdarowany sufit, czasem ulubiony orzech, pod którym zasypia u babci, a czasem ku mojej uciesze mama :)


Kiedyś nie rozumiałam moich "dzieciatych" koleżanek. Czemu znikają po urodzeniu dzidizusia. Czemu nie dzwonią, nie spotykają się. Nie mają czasu. Myślałam, że przestałam ich interesować, że uważają mnie za gorszą, bo nie mam dziecka. Dziś wiem, że to nie jest prawdą. One po prostu nie miały czasu, bo to maleństwo, choć tak małe, absorbuje jak nic innego w życiu. Po drugie były zmęczone. A miały bardziej absorbujące dzieci, więcej ciepła, więcej opieki, więcej atencji, więcej czasu. Po trzecie - mogły najzwyczajniej w świecie, tak jak ja nie potrafić opuścić dzidziusia, choćby na chwilkę - nawet jak o tym marzyły. Absurdalne prawda. Człowiek śni o tym, żeby na chwilę się wyrwać, iść na zakupy, do fryzjera, zadbać o siebie. A gdy już wychodzi nieustannie myśli o tym małym szkrabie, czy nie woła cyca, czy nie płacze, czy grzecznie się zachowuje przy "niani". Nie zrozumie tego nikt, kto dziecka nie ma.


Właśnie. Jestem matką. Świadomą, nie przypadkową, nie wpadkową. Świadomie podjęłam decyzję o posiadaniu dziecka. Jednakże świadomość, co znaczy być matką mam od niedawna. Świadomość, że jest się dla kogoś najważniejszym, najpotrzebniejszym w życiu. Świadomość, że nikt nie da jej tego, co ja. I nie ważne kim jestem, jaka jestem, dobrą matką czy złą. Nie, po prostu matką. Jestem mamą Mai. Nikt mnie nie zastąpi. Z pewnością popełnię mnóstwo błędów. Z pewnością Maja mając naście lat wykrzyczy mi kiedyś, że mnie nienawidzi. Ale ja staram się być dla Niej najlepszą mamą na świecie. Innej mieć nie będzie. A staram się ze wszystkich sił. Może nawet za bardzo. Na pewno za bardzo. Cóż, taka już jestem. Staram się być najlepsza, w tym co robię. Skutek oceni dziecko. Ale przynajmniej wiem, że robię wszytko, co w moich siłach by być najlepszą mamą, jaką mogłaby mieć. 
 

Mama Mai

Zobacz także

8 komentarze

  1. Pięknie Madziu !!! Pięknie :) Więcej nic pisac nie trzeba :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna córcia! Skrycie marzę o drugim dziecku, tym razem byłoby świetnie mieć córunię:)
    Dużo zdrówka dla Was, dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Pozdrawiamy i życzymy w takim razie małego prezenciku :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię czytać Twojego bloga, relaksuje mnie. Tym bardziej, że wszystko o czym piszesz, przeżywam na bieżąco, bo mój T. jest ok. 2 tygodnie młodszy :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. Bardzo mi miło :) Chłopak? Jak się brzdąc chowa? Teraz coraz fajniejszy sie robi? Gaworzy?

      Usuń
  4. Dziecko to najcenniejszy skarb i cudowna jest świadomość, że ten mały człowiek jest nasz :). Taki mały, a cały świat nam zastępuje i chcemy już tylko jego szczęścia i zdrowia.
    Nie chcę Cie straszyć, ale nie będziesz pewnie musiała czekać na słowa w stylu "nie lubię Cię, jesteś brzydka" do nastoletniości; myślę, że tak 3, 4 lata to norma na takie buntowanie się :). ALE za to jest to też czas kiedy dziecko już świadomie mówi "Kocham Cię Mamo" i nagradza Cię mokrym lub czekoladowym buziakiem... i to właśnie nadaje życiu sens :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a ja się łudziłam, że choć jeszcze ze 12 lat miłości mnie czeka :) No cóż taka już chyba nasza rola choć pewnie to troszkę boli usłyszeć takie słowa. Od 4 - latka to troszkę takie nieświadome ale już od 16 - latka to już bolesne. Póki co czekamy na pierwsze "mama" i "tata". Ostatnio było pierwsze śmianie się w głos :) Jeziu, jakie to przyjemne :)

      Usuń