4. miesiąc świętujemy imieninowo!

12 września 2014

"Dziś są Twoje imieniny, spośród wielu dzień jedyny"... Tak, tak, Majcia kończy dziś cztery miesiące i jednocześnie obchodzi swoje imieninki. Mai jest tylko 3 razy w roku, z czego dwa przed jej narodzinami, więc wypadło we wrześniu. Data fajna, bo 12., więc łatwo zapamiętać :) 12 maja - urodziny, 12 - września imieniny. Jakoś specjalnie tego dnia nie obchodzimy. Z pewnością przyjadą dziadkowie na ciasto i kawkę. Nie mniej jednak to dzień naszego szkrabika.


A szkrabik rośnie w oczach. Wierzyć się nie chce, jak szybko minęło nam to lato. Lato u babci. Dopiero co siedziałam pierwszy raz na tarasie, a już jesteśmy w domu, na naszym kochanym 9. piętrze. Czuć nadciągającą jesień, co mnie martwi. Nie lubię zimy. Trwa za długo i jest taka brzydka. Może gloryfikuje swoje dzieciństwo, ale wydaje mi się, że niegdyś zimy były białe. Dziś tylko zimno, chlapa, wiatr albo mróz i tak do kwietnia, czasem nawet w maju jest zimno. Brak wiosny, brak jesieni. Zupełnie jakbyśmy mieli dwie pory roku. 10 miesięcy zimy i 2 miesiące lata:( No ale nic. Dzielnie zaopatrujemy się w coraz cieplejsze ciuszki i czekamy. A tymczasem korzystamy z każdego promienia słonecznego. Spacerujemy ile wlezie.


Maja jest coraz większa, coraz bardziej rozwinięta. Coraz bardziej rezolutna. Mamy z nią coraz większy kontakt. Nawija już od 6 rano. Cieszy się. Uśmiecha się na okrągło (pomyśleć, że dopiero cieszyłam się jej pierwszym uśmiechem). Z noworodka zmieniła się w okrąglutkie niemowlę, które codziennie zaskakuje nas nowymi umiejętnościami. Co dzień uczy się innych dźwięków. Śpiewa sobie podczas usypiania, teraz jest z niej mały skrzekuś. Piszczy, skrzeczy, grucha, uwielbiając słuchać własnego głosu. Coraz głośniej i głośniej. Wysoko i pewnie trzyma główkę, podziwiając otaczający ją świat. Na rękach chce być tylko przodem do przodu, bo pragnie wszystko widzieć. Potrafi już zaczepiać, gdy chce by ktoś się nią zajął. Ale również rozpłakać, gdy ktoś jej się nie spodoba, albo go nie poznaje. Potrafi nawiązywać z nami coraz większy kontakt uczuciowy. Rozpoznaje mamę, tatę, babcię. Uśmiecha się na nasz widok. Jeju, jakie to przyjemne :) A najmilsze ze wszystkiego jest, kiedy mi się przygląda, patrząc głęboko w oczy, a potem się uśmiecha. A uśmiech ma najpiękniejszy na świecie. Albo zaczyna coś z przejęciem mi opowiadać.





Maja dosłownie smakuje świata. Próbuje wszystkiego: kocyka, zabawek, ale i tak najlepsze są rączki. Wszystko ją interesuje. Na spacerze już nie śpi, a z coraz większym zapałem ogląda drzewka, niebo, kwiatki, bloki. Rozpoczyna też naukę zabawy. Lubi bawić się własnymi rączkami. Składa je, jak do modlitwy, albo smyra po głowie. Uwielbia gdy jej się coś śpiewa. Najbardziej Moon River :) Zrobiła się z niej niezła Pampuszka, choć ostatnio widać jak rośnie. Ma coraz dłuższe rączki i nóżki. Wyciąga jej się buźka. No i zaczęła ząbkować. Póki co swędzą dziąsła. Maja ślini się niczym buldog i nieustannie zjada wszystko, co jej wpada w rączki. Czyli wszytko, jak należy. Szkoda tylko, że mieliśmy kilka ciężkich nocy. Nic to. Kiedyś minie i będziemy spały obie do południa.

 Mama Mai




Zobacz także

4 komentarze

  1. A dlaczego szkoda tych nocy..? Tez sa wazne...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ciężkie :( maleństwo się męczy, a my nie za wiele możemy wówczas zrobić :( Póki co jest lepiej. Zobaczymy, jak dalej :)

      Usuń
  2. Ach, te "niemowlęce opowieści", jak mam okazję takiego bobasa posłuchać jak sobie gada po swojemu to jestem zauroczona!

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OJ tak :) fantastycznie słuchać takiego berbecia, mnie zawsze rozbraja ten cieniutki, słodziutki głosik. Choć Maja jest teraz na etapie piszczenia i skrzeczenia :) jak tylko idzie na ręce, albo jest na nas zła baaardzo głośno piszczy :P

      Usuń