At the moment - at Sopot

18 września 2014

Udało się. Jesteśmy nad morzem. Tylko na 5 dni, ale na początek w zupełności nam to wystarcza. Wrzesień to idealna pora na wakacje z dzieckiem. Widocznie nie tylko my jesteśmy takiego zdania, bo wózków jest tu naprawdę dużo. Zupełnie jakby trwał jakiś zlot. We wrześniu jest już poza sezonem, a co się z tym wiąże, panuje większy spokój i cisza. Nie ma takiego tłoku i nie ma też upałów. Trzeba tylko, jak to w Polsce, się modlić, aby nie padało. I nie pada. Pogodę mamy naprawdę przepiękną. Codziennie świeci piękne słońce, jest około 20 stopni. Miodzio.
 
Wrzesień wybraliśmy też ze względu na Majcię. Nie chciałam jej wcześniej męczyć podróżą. Już od wyjścia ze szpitala twierdzę, że foteliki samochodowe to zło. Starczają na góra 5 miesięcy (ten Mai jest już prawie za mały), kosztują fortunę, a wykonane są z materiałów, które nie przepuszczają powietrza! Masakra! Choćby była w bodziaku na krótki rękaw, to i tak jest cała zgrzana i upocona. W dodatku jak już w nim zaśnie, to główka jej ciągle opada na bok. Ten widok rani mi serce. Całe szczęście, pomimo dyskomfortu i mojego stresu, Niuśka spała pięknie, a jak nie spała, to opowiadała i się śmiała. Złote dziecko.
 
Trójmiasto
Tata też w końcu dostał urlop. Choć miało być tydzień wcześniej, pogoda nam wynagrodziła czekanie. 

Wybraliśmy Sopot. Po pierwsze, od nas nad morze właśnie tu jest najbliżej i najszybciej. Po drugie, jako że jest po sezonie, trzeba było wybrać większe miasto, byśmy mieli gdzie się stołować. W mojej ukochanej Jastarni, o której Wam ostatnio pisałam (dla niewtajemniczonych zapraszam do lektury posta HEL yeah), życie toczy się w sezonie, toteż Trójmiasto okazało się idealnym rozwiązaniem.

Byłam tu naprawdę wiele razy, ale zawsze mnie to miejsce zachwyca. Gdańsk - swoją starówką, Sopot - molem i Gdynia - pięknym portem jachtowym i rozległą plażą. 

Trójmiasto
Trójmiasto
Wybraliśmy apartament bardzo blisko morza. W zasadzie na pierwszej równoległej do morza ulicy. Rano słychać skrzeczące mewy. Choć Maja skutecznie robi im konkurencję swoimi piskami i skrzekami. Dodatkowo jesteśmy tuż przy parku. Spacerujemy i spacerujemy. Chyba powinnam włączyć krokomierz, bo ciągle jesteśmy na spacerze. Zachodzimy do domku tylko na przebieranie i karmienie. Po pierwsze, bo znalazłam tylko jedną knajpę, która ma przewijak, po drugie mamy tak blisko, że w ogóle nam to nie przeszkadza. Prócz spacerowania dużo jemy. Na piwko sobie nie mogę pozwolić, ale gofry, lody włoskie i pyszna rybka zaliczone. Polecono nam cudowną knajpę nad samym morzem, ze świeżą rybą prosto z kutrów rybackich. Bar "Przystań" okazał się rewelacyjny. Rybka pyszotka :) Polecamy też restaurację Flaming & Co. Przecudne wnętrza, uroczy wystrój i pyszne jedzenie. Tak więc spacerujemy i jemy, jemy, i spacerujemy. Unikamy Monciaka. Jakoś mnie ta ulica odstrasza, zupełnie jak Krupówki w Zakopanem. Ulice same w sobie są cudne, ale ludzie zrobili z nich miejsca lansu. Wybieramy więc Parki i ścieżki wzdłuż morza. Molo oczywiście też było. Szkoda, że takie miejsca są płatne. No ale może właśnie dzięki temu jest takie piękne i zadbane.

Trójmiasto

Maja widziała moje ukochane morze. A nad morzem usnęła słodko w nosidełku. Widać szum morza działa na nią dokładnie tak, jak na mamusię. Wyciszająco i kojąco. Oj mogłabym tu zamieszkać. Mogłabym. Może kiedyś...

Znacie jakieś ciekawe miejsce godne polecania w Sopocie? Chętnie skorzystamy. Może polecicie jakąś knajpkę albo urokliwe miejsce?
 
Trójmiasto
Upss... a mówią, że taka chuda po tym porodzie jestem ;p
Ślemy rakietę słonecznych życzeń!


 

Zobacz także

14 komentarze

  1. Super wyglądacie z Małą, a Ty promieniejesz - wyjazd Ci służy! Odpoczywajcie i oddychajcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już odpisuję :) Przepraszam - ale się podczas wyjazdu resetowałam :)
      Bardzo dziękuję :) Kocham morze więc jestem tam bardzo ale to bardzo szczęśliwa :)
      Niestety już po wszystkim :(

      Usuń
  2. O witaj w moich rejonach :) Jeśli będziecie w Gdyni, to koniecznie odwiedźcie Vinegre di Rucola (restauracja na dachu Muzeum Marynarki Wojennej(, smaczne jedzenie i niesamowity widok. a jeśli lubicie meksykańskie jedzenie, to Pueblo. Super też wybrać się na wycieczkę do Rewy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety. Z Mają póki co tak stacjonarnie, choć prawie doszliśmy do Orłowa :) Ale dziękuję - następnym razem skorzystamy :) Zazdroszczę Ci bardzo kodu pocztowego :) Szczęściara. Mam nadzieję, że korzystasz :)

      Usuń
  3. Ale się rozmarzyłam... :) odpoczywajcie :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, piękne miejsce.:) Całuje Was mocno :) Ciocia Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej ciocia! Dziękujemy ślicznie! Już jesteśmy w domku. Kiedy nas nawiedzicie??

      Usuń
  5. Podobno, według jakichś tam ankiet, mieszkańcy Sopotu są najbardziej zadowoleni z mieszkania w swoim mieście:)

    Ale Ci zazdroszczę, że taka szczupła jesteś! Nie powinnam tak gadać i zapeszać, ale patrząc na kobiety w mojej rodzinie to ja po ciąży będę szeroka jak szafa trzydrzwiowa :(

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wygląda pięknie. Śladu po ciąży nie ma! Może nam zdradzi ile przytyła w ciąży, żeby nas trochę pocieszyć?;) Za chwilę będę w 6 miesiącu ciąży, a na wadze +7kg :(

      Usuń
    2. Dziękuję Wam dziewczyny, ale u mnie to poszło w złą stronę. Jestem przeraźliwie chuda :( Po pupie zostało mi tylko miejsce i jedyne co mam pokaźne to biust.
      M. nie masz się czym przejmować. Moja mama przytyła w ciąży ze mną 30 kg, ale ja tylko 10,5 kg z czego 2 czy 3 kg w ostatnim miesiącu. Jeśli będziecie jadły dla dwojga, a nie za dwoje, jak to babcie i mamy nasze niestety mają zwyczaj mówić z pewnością nie będziecie miały problemów z powrotem do dawnej figury :) Dodatkowo karmienie piersią pomaga. Jem teraz dużo więcej niż w ciąży, a mimo to ważę - 5 kg mniej niż przed ciążą. Najważniejsze to zdrowa, zbalansowana dieta dla ciężarnych i regularne posiłki co 2 - 3 kg i wszystko będzie cacy :) No i żadnych pustych kalorii - czekolada, batoniki, słodkie buły czy pizze to nie wskazane raczej :) bo pójdzie w uda :)

      Całuję Was mocno! Bardzo Wam dziękuję za komplementy :*** Jesteście kochane :))

      Usuń
    3. pocieszylas mnie! a co z tzw. "chcicami" (mam nadzieje, ze nie tylko ja uzywam tego slowa)? dopadaly Cie czesto? Bo ja to potrafie bez zadnego powodu (typu okres chociazby) rzucic sie na slodycze:((((

      Usuń
    4. heheheh ja używam "zachciewaje" :) Chcica kojarzy mi się z seksem ;P
      Zachciewajki miałam zawsze, ale w ciąży o dziwo nie - dopiero w 9. miesiącu chciałam zjeść lodówkę i wtedy dałam czadu - ale to dlatego, że wiedziałam, że dziecko jest już rozwinięte i teraz tylko nabiera na wadze i wzroście :) Jak nigdy się pilnowałam. Ale faktycznie piłam tylko namiętnie sok pomarańczowy (wyciskany) i żarłam pomarańcze i mandarynki :) czyli kwaśne. Tak to raczej było mi to obce :) Teraz muszę z kolei uważać na to co jem, bo małą boli brzuszek, albo nie może się wypróżnić :(

      Usuń
  6. Już teraz wiem, że plażowałyśmy prawie "obok" siebie.
    Planowaliśmy zawitać do Sopotu, ale z braku czasu wylądowaliśmy na plaży w Gdańsku.

    OdpowiedzUsuń