Mamy już 5 miesięcy!

12 października 2014


I tak oto minął kolejny miesiąc. Moja córcia ma już 5 miesięcy. Aż ciężko mi w to uwierzyć. Przecież to tylko 5 miesięcy, a tak bardzo się zmieniła. Tak bardzo urosła. Poród zdaje się pozostać odległym już wspomnieniem. Każdy nasz dzień, niby taki sam, a jednak zupełnie inny. Długo zastanawiałam się, jak opisywać poszczególne miesiące. Początkowo posty dziecięce miały wyglądać, jak ciążowe. Różowa rameczka i rozwój niemowlaczka. Ale tak się nie da. Tak nie można. Każde dziecko rozwija się własnym tempem. Każde jest inne. Każde jest indywidualną jednostką. Małym człowieczkiem, z własnym temperamentem, usposobieniem, umiejętnościami. Dlatego postawiłam na formę bardziej indywidualną. Nie chciałabym, żeby ktoś się do nas porównywał, aby szukał tu źródła informacji, jakiegoś potwierdzenia. Sama nie porównuję Mai do innych dzieci. Nie znoszę tego. Nie znoszę mam, które z rozwoju dziecka robią wyścig szczurów. Rozwój dziecka to nie konkurs. Nie ma tu lepszych, ani gorszych. Są tylko najukochańsze. Najukochańsze dla swoich mam.


Dla nas miesiąc ten był szczególny. Zaczął się szczególnie. Od pierwszych wakacji Mai. Relacje z wyjazdu znajdziecie we wpisie At the moment - at Sopot. Dziecko spisało się na medal. No, w drodze powrotnej było nieco ciężej. Ale hej, może ona też nie chciała wracać, jak jej mamusia. Jednak wyjazd szczególny był dla nas nie tylko dlatego, że Maja pierwszy raz była nad morzem, że to jej pierwszy wyjazd, że pierwsza trasa, ale dlatego, że po dwóch miesiącach mieszkania z babcią wreszcie byliśmy w trójeczkę. Moja rodzinka w komplecie: mama, tata i córcia. Idealnie. Szkoda, że urlop ojcowski, to tylko dwa tygodnie. Pozostają nam tylko weekendy, a te w tym miesiącu mamy nader intensywne. Można by rzecz, że nadrabiamy towarzysko. 




Maja przez ten miesiąc zrobiła też kilka swoich kroczków milowych. Zaczęła się pięknie podnosić do siadu, oczywiście złapawszy się za rączki. Przewraca się sama na boczki i potrafi sama spać na boku. Aktywnie unosi głowę, wspiera się na głowie i nóżkach, podnosząc brzuszek i poznając świat do góry nogami. Rozwija się emocjonalnie. Różnie reaguje, na różne osoby. Idealnie odczytuje emocje z mojej twarzy. Reaguje na ton głosu, mimikę. Gdy sama mam zły dzień i jestem smutna Maja jest cichuteńka, jak myszka. Gdy tylko widzi moje spojrzenie i uśmiech, odpowiada jeszcze szerszym uśmiechem. A ten uśmiech jest przecudny. Chłonie świat wszystkimi zmysłami.


Moje dziecko też pierwszy raz powiedziało mama! Nogi mi się ugięły, serce załomotało, a oczy mocno spociły mimo, iż doskonale zdaje sobie sprawę, że to nie jest ta mama, na którą czekam. Wiem, że jest jeszcze za mała. Wiem, że po prostu udało jej się wypowiedzieć sylaby, że nie utożsamia tego słowa ze mną, że nawet nie wie, że to słowo. Nic nie szkodzi. Ja byłam przeszczęśliwa. Jednak wiedziała, że coś osiągnęła. Widać było, że stara się coś powiedzieć, że cieszy się, że jej wyszło. Widać było, jak się skupia, jak próbuje. Super uczucie. Nie do opisania. A ostatnio odkryła, że ma nóżki. Heheh. Dziwnie to brzmi, prawda? Nie mniej jednak dziecko nie ma świadomości swojego ciała. Osiąga je stopniowo. Najpierw ogarnia rączki, a później nóżki. Zadziera je zaciekawiona do góry. Ogląda. Łapie się za nie i próbuje włożyć do buzi. Pocieszny widoczek. No i ciągle się uśmiecha, nawija i wydaje okrzyki radości. Nad morzem, gdy w restauracji siedziała na kolanach i mogła oglądać wszystko dookoła piskom nie było końca. Ahhh, no i śliniak to nasze must have zawsze i wszędzie :)

Ciekawe o czym napiszę Wam za miesiąc :)
Mama Mai

Zobacz także

6 komentarze

  1. Świetny wpis! Najlepsze zdjęcie - zdecydowanie ostatnie:) Aż zaczęłam się cieszyć do monitora :p

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh :) Tak to też zdecydowanie mój faworyt :) Na koniec crème de la crème :)
      Dziękujemy za komentarz :)

      Usuń
  2. A my świętujemy 5 miesiąc w najbliższą niedzielę. Mam wrażenie, że każdy dzień z takim maluszkiem to święto. Czasem bardzo wyczerpujące święto, ale przecież święta zawsze trochę dają w kość, prawda? ;) Nóżki w buzi to nasz numer 1 tego miesiąca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to prawda :) Pierwszy rok to jedna wielka fiesta :) Zobaczysz, jak zacznie się rozkręcać teraz. Będziesz miała wrażenie, że codziennie potrafi coś nowego i tak jest. Maja w piątek nauczyła się robić papa :) a zaledwie 2 dni wcześniej zaczęła się sama przytulać :) Cudowne :) Nóżki w buzi to cudny widok :) Mój mąż zawsze się zastanawia, jak ona to robi, bo sam tak nie potrafi :P heheheh

      Jeju Henio już 5 miesięcy będzie miał? Ale ten czas leci - ucałuj go od internetowej cioci :****

      Usuń
  3. A możecie polecić jakieś nosidełko na wyjazdy dla takiego malucha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na nosidełkach się nie znam. My swoje wypożyczyliśmy na wyjazd, bo własnego nie mamy. Ale u Nas w Łodzi jest sklep, gdzie można kupić ekologiczne rzeczy dla dzieci lub wypożyczyć chustę lub nosidło. Tak naprawdę zależy od Ciebie, z czym będzie Ci wygodniej. My wzięliśmy Mai wówczas ergonomiczne nosidełko, acz miękkie - tylko z materiału (sztruks) bo już sama siedziała. Jeśli nie siedzi - to chusta. Ale chust też jest kilka rodzai - standardowe, na kole, ergonomiczne (tyle, że to tylko do 6 kg). Fajnie jakbyś dorwała kogoś, kto jest specjalistą w tym zakresie i mądrze Ci doradzi, aby dziecku krzywdy nie zrobić.

      My na wakacje pewnie znów zabierzemy cosik- tym razem pewnie chustę :)

      Usuń