Otulający balsam do rąk PAT & RUB

31 października 2014



Jak już zapewne zdążyliście się zorientować, gustuję w naturalnych kosmetykach. Niestety ich cena jest dość wysoka. Dlatego zanim podejmę decyzję o kupnie czegoś nowego, długo się zastanawiam nad tym, jaki kosmetyk jest mi naprawdę potrzebny. Do linii kosmetyków Kingi Rusin przymierzałam się już od dłuższego czasu. Ich cena jest mocno odstraszająca. Jenak skład niezwykle przyjazny dla naszego ciała, bowiem w 100% oparty na naturalnych składnikach roślinnych. To wyłącznie certyfikowane i sprawdzone surowce z upraw ekologicznych. Dodatkowo również opakowania są przyjazne środowisku, wszystkie nadają się do recyclingu, wykonane z tworzyw, które degradują się w ciągu kilka lat.


Ponieważ odkąd pojawiła się Maja, ręce myję nieprzeciętnie często, do tego robi się już zimno, a ja moje dłonie wciąż eksponuję pchając wózek, zaczęłam mieć problemy z pękającą i w konsekwencji szczypiącą skórą. Potrzebowałam kremu. Dobrego kremu. Taki, który szybko się wchłonie, nawilży dłonie, ale równocześnie zadba o skórę podczas długich, jesiennych spacerów. Nie owijając w bawełnę, znalazłam wreszcie idealny pretekst, by kupić produkt Pat & Rub. Doszłam do wniosku, że krem do rąk, to jeden z tańszych produktów, więc idealny by rozpocząć przygodę z tą firmą. W razie czego, jak się nie sprawdzi, nie będę żałowała, że wydałam dużo więcej.
Wybrałam otulający balsam do rąk. Sama nazwa mnie już zachęciła. Skojarzyło mi się z długimi, jesiennymi wieczorami pod kocykiem. Produkt ponoć jest doskonały na każdą porę roku, bowiem nie tylko odżywia i nawilża, ale również zmiękcza, rozjaśnia, koi, uelastycznia oraz chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Mnie dodatkowo zachęciło samo opakowanie, bowiem w buteleczce znajduje się aż 100 ml balsamu. Skoro już płacę, przynajmniej starczy na dłużej. Zapach choć nieco zbyt intensywny, faktycznie powalający: wanilia, karmel i cytryna. W kompozycji znajdziecie również olej słonecznikowy, masło awokado, masło z oliwek, kwas hialuronowy oraz naturalną witaminę E. No i tu, jak dla mnie, koniec dobrych informacji, bo o ile zapach jest piękny, dla mnie stanowczo zbyt intensywny. Podejrzewam, że to dlatego, że od roku używam kosmetyków bezzapachowych bądź o zapachu bardzo delikatnym i subtelnym. Ten pachnie pięknie, ale wręcz drażni moje nozdrza.

No i chyba jestem uczulona na któryś składnik, bo piekielnie mnie szczypie skóra zaraz po aplikacji :( Bardzo mi żal tego kremu. Nie mogę powiedzieć, że mnie rozczarował, bo teoretycznie spełnia wszelkie moje oczekiwania (prócz mocnego zapachu). Tym razem nawaliłam gdzieś ja, tylko nawet nie wiem gdzie, bo uczuleń nigdy nie miałam, prócz silikonu. A tu go nie ma :( 

Krem zatem powędruje pewnie do mojej mamci, a ja nadal poszukuje czegoś na dłonie. Pewnie wrócimy do niezawodnej Neutrogeny, o której Wam kiedyś pisałam w poście Moja zimowa pielęgnacja. Chyba, że mi coś polecicie ciekawego?

M.

    Zobacz także

    8 komentarze

    1. Witam serdecznie!
      Często do Ciebie zaglądam i lubię Twojego bloga. Zachęcam i wspieram w dalszym pisaniu :)
      U mnie na szczypiące, piekące i suche dłonie pomogła zwykła maść nagietkowa, albo kapsułki-rybki z vit. A+E. Oba kosmetyki nakładałam na noc, bo są zbyt tłuste na dzień, ale nawilżenie utrzymywało sie przez cały następny dzień. Dodatkowo, w przypadku kapsułek, nakładałam rękawiczki. Oba kosmetyki mozna dostać w aptece za kilka złotych. Są naprawdę naturalne i skuteczne. Mam nadzieję, że i Tobie pomogą :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Cześć Justyna!

        Bardzo dziękuję za wsparcie i stałe czytelnictwo :) Jest mi zawsze niezmiernie miło Was poznawać :) To wspaniałe uczucie, gdy zaczynacie do mnie pisać i się pokazywać.
        Super rady! Bardzo dziękuję. W poniedziałek tuptam do naszej ulubionej apteki, po maść i witaminkę! Rewelacyjny pomysł.
        Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę miłego weekendu!

        Usuń
    2. Kosmetyki pat&rub mimo tego, że są naturalne nie wiedzieć czemu uczulają i to nie tylko Ciebie kochana :(

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Oja poważnie? Nie wiedziałam. Ciekawe dlaczego, skoro to takie naturalne :(
        No wiem na pewno, że ja już nic tej firmy nie zakupię. Jednak dobrze, że zakupiłam tylko balsam do rąk... :(((
        ps. dzięki za komentarz. Już myślałam, że ze mną coś nie tak :P

        Usuń
    3. Mi krem pomaga z Biedronki, regenerujący, ten czerwony. Naturalne mi nie pomogły, ani też masło shea, ani słynny L'Occitane.Co do wózka - polecam kupić sobie mufy/mufę i mieć ręce osłonięte ale zawsze w pogotowiu:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Oj tak! Wiem, już znalazłam takie super muffki :) Absolutnie już złożyłam zamówienie u męża :) Tym bardziej, że ze mnie zmarzluch. A Biedronki dawno nie nawiedzałam. Chyba trzeba będzie się przejść :)

        Usuń
    4. A ja bardzo lubię kosmetyki tej firmy, a przede wszystkim cukrowe peelingi do ciała :) Ale fakt, nie sa dla każdego - zostawiają na ciele tłusty, maślany film. Moja siostra mowi, ze po takim prysznicu czuje sie brudna ;) A ja to lubię, bo nie muszę się już balsamowac, na co nigdy nie mam czasu :D I jeszcze jeden minus tych scrubów: zapach mocno osadza sie na tkaninach - pizama, reczniki i o ile na ciele jest świezy, na ubraniach robi się lekko stęchły. Hmmm czyba nie zachęciłam ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Chyba nie... :p Słuchaj grunt, że Tobie się podobają. Sprzedaż mają sporą więc musi być sporo osób, którym tak, jak Tobie przypadły do gustu :)

        Usuń