Ahhh śpij Kochanie...

9 listopada 2014



... gwiazdkę z nieba jeśli chcesz, dostaniesz. Czego pragniesz daj mi znać, ja Ci wszystko mogę dać, więc dlaczego nie chcesz spać?" Znacie tą kołysankę? Ja znam ją bardzo dobrze. To moja ulubiona. Mamy z Mają swój rytuał wieczorny. Do spania codziennie włączamy kołysanki. Rzecz jasna mama po miesiącu nauczyła się wszystkich na pamięć, bo również śpiewa. Śpiewanie jest fajne, ale jak długo można? No okazuje się, że można.

Kto z Was nie ma problemów z usypianiem dziecka ręka do góry. Jeśli ktoś taki się znalazł, winszuję śpiocha. Serio. Mało moich koleżanek może się pochwalić, że dziecko regularnie sypia w ciągu dnia i śpi całą nockę. U nas kolorowo nie jest. Nie było od samego początku. Oczywiście po powrocie ze szpitala dziecko spało. Spało niczym Śpiąca Królewna. Przez 2 tygodnie. Potem zaczęły się schody. 
 

Maja jak nie spała, to cały dzień. Jak spała, to nawet 6 godzin ciągiem w dzień. A matka szalała, bo nie wiedziała budzić, czy nie budzić. To samo nocą, budzić? Nie budzić? W końcu doszliśmy do wniosku, że wybieramy opcję podążania za dzieckiem i teorię bliskości. Majusia do 3 miesiąca życia przesypiała calutkie noce. Do tej pory zastanawiam się, czy taka była jej uroda, czy to zasługa spania z rodzicami w łóżku. W dzień jednak musiałam cudować. I ja, i moja mama, gdy ja już z sił opadałam. Maja nie mogła zasnąć w dzień. Była płaczliwa, marudna i miała czerwone oczy. No nie potrafiła. Nosiłam, luluałam, śpiewałam, próbowałam szumiaczy, ciszy, hałasu, łóżeczka, mojego łóżka, otwartego okna, zamkniętego okna, lżejszego ubranka, cieplejszego kocyka, bujaczka, jazdy samochodem. Nic. Z jednej strony się nie dziwię. Ledwo przyszła na świat, a tu upały ponad 35 stopni. Zasypiała w wózku, przy piersi i na rękach, ale gdy ją tylko odkładałam, w okamgnieniu włączał się alarm. Wózek stał się naszym wybawicielem. Wózek, Henio i Orzeszek. Maja zasypiała chętnie na dworze, u babci w ogródku, pod orzeszkiem, przytulając Henia :) 
W czwartym miesiącu zaczęła budzić się w nocy, najpierw raz, potem dwa, trzy. Miesiąc temu wywędrowała w końcu do własnego łóżka. Teraz budzi się non stop. Nie, nie dlatego, że śpi sama. Sprawdzaliśmy. Nocki mamy ciężkie. Sami chodzimy spać najpóźniej o 22. Więc wszystkich tych, którzy mi zazdrościli uspokajam, że już nie ma czego. Dziecko wstaje przed 6. Nocą nie śpimy. W dzień... W dzień również  bywa ciężko. Już myślałam, że Niuśka wreszcie się jakoś ustawiła. Zaczęła sypiać regularnie. Jedna drzemka nawet do dwóch godzin. Wow. Matka szczęśliwa. A tymczasem Maja powróciła do drzemek półgodzinnych. Słabo. 

Ale widok jej śpiącej rekompensuje mi wszystko. Taki słodziaczek. Można by ją schrupać. Gdy wróciliśmy ze szpitala, przez pierwsze 2 tygodnie oboje z mężem głównie patrzyliśmy na nią, jak śpi. Ale chyba nie tylko my jesteśmy tacy pokręceni, prawda? Niestety dzieci już tak mają. A im bardziej zmęczone, tym trudniej im znaleźć się w objęciach Morfeusza. Zmiana pogody, pełnia, zbyt wiele wrażeń w ciągu dnia, wszystko to wpływa na niespokojny sen maluszka. Z czasem będzie lepiej. 

A wy, jaki macie sposób na Waszego szkraba? Ciężko było/jest? Wiem, że wśród Was jest kilka niań. Bardzo jestem ciekawa waszych sposobów. Z pewnością macie już swoje własne, wyrobione metody, choć zdaje sobie doskonale sprawę, jak dzieci potrafią być różne.


Mama Mai

Zobacz także

34 komentarze

  1. Mojej córeczce pomaga farelka, po prostu ją uwielbia(niektóre mamy używają suszarki).Mamy fotel bujany, to też dobry sposób,żeby cały czas nie nosić i bujać,bo plecy mamy też mają prawo odpocząć od wiecznego zgięcia w pałąk.Pocieszające,że każdy dzień działa na naszą korzyść.Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No słyszałam o tych suszarkach. Moja koleżanka też tak robiła. Ale Maja tego nie znosiła :( Widać po prostu potrzebowała mamuni :) Zazdroszczę tego bujanego fotela :)
      A pewnie, że tak im większe dziecko, tym szybciej zasypia :) Przynajmniej tak sobie powtarzam ;P
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Witaj!!
    Problem z zasypianiem ... kto go nie zna..
    U nas po porodzie bylo ciezk, ale nie dla mnie . Nasz Maluch pomylil dzien z noca i chcial byc noca noszony i zasypial tylko na Tatusiu. Ja moglam sie wyspac, tzn.budzilam sie tylko na karmienie, a Pan Tatus tez nie mogl spac, boz Malym na brzuchu nie mogl usnac- moj maz nie usnie na plecach-taki typ czlowieka.
    Potem-przed ukonczeniem 3 miesiaca-byl horror trwajacy okolo 4 tygodni. Maly, zanim usnal darl sie w nieboglosy. Polozna stwierdzila, ze to sposob na opracowywanie tego, co przezyl za dnia. Krzyczal z godzine co wieczor, a potem jak usnal to spal i budzil sie dwa razy na karmienie i potem usypial szybko. Teraz wieczory i nocki to marzenie kazdej matki. Maly idzie do kolyski juz o 19 i to nie dlatego, ze my tak chcemy. Robi sie marudny i nic nie poradzisz, zasypia i tak do 9 rano.. sa przerwy na karmienie, ale potem usypia bez problemu. Po zmianie czasu spi tyko do 7 albo 8, ale to i tak dobrze.
    Zeby nie bylo, ze mam dziecko, ktore spi rewelacyjnie, dodam, ze w dzien sytuacja wyglada inaczej. Spi, a i owszem, ale tylko na reku. Gdy tylko go chce polozyc do lozeczka, ba, gdy tylko go troche przechyle w pozycje pozioma, budzi sie....na reku potrafi spac i ze 2 godziny, a jak go odloze i mam torche szczescia, ze sie nie obudzi to spi jakies 10 minut.. znacie jakies sposob na takiego Bobaska???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, w takim razie brawo dla Tatusia. Rzadko się trafia taki model tatusia :) Więc kochana doceniaj, doceniaj! :)
      Z tym spaniem dziennym :( Kurcze faktycznie, a próbowałaś w wózeczku? My bije 2 miesiące jeździliśmy wózkiem po domciu. Dobrze, że chociaż w nocy śpi. Wiesz, może taka jego uroda. Nie śpi w dzień, za to całą noc. A ile maluszek teraz ma?

      Usuń
  3. U nas spanie nie było nigdy problemem- do niedawna mieliśmy małe problemy z zasypianiem, ale bardziej chodziło o obecność kogoś przy Lili. Teraz, gdy chodzi do przedszkola i dzień nie sypia, to samo zasypianie trwa 5 minut- tylko Mama albo Tata muszą być obok.a rano i tak budzimy sie w tróje- nocne spacery to codzienność;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej zazdrościć takiego pięknego "Okaza" :)
      A taki poranki chyba muszą być miłe prawda?

      Usuń
  4. Mam 8 miesięcznego syna, który tak jak Twoja córcia jest karmiony piersią. w nocy budzi się kilka razy na karmienie, średnio co 3 godzinny, jak jest przeziębiony albo ząbkuje to częściej :/ Śpi ze mną w łóżku bo inaczej sobie tego nie wyobrażam. Zastanawiam się nad wprowadzeniem mleka modyfikowanego na noc bo i tak kiedyś będzie trzeba go od piersi odstawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś mu piersi nie podawać za każdym razem, gdy się budzi? Ja staram się Majcię karmić tylko dwa razy w nocy. Daję jej smoka i ładnie śpi dalej. Budzi się raczej, bo dziąsełka ją swędzą. Ślinimy się już od 3 miesięcy, ale ząbków nie ma.
      Szkoda podawać modyfikowane skoro już tak długo piersią karmisz. Może wieczorem spróbuj podać coś sycącego. Moja R. tak robiła. Jakiś kleik ryżowy? Będzie najedzony, to może nie będzie się tak często budził?

      Usuń
  5. Ja nie sypiam dłużej niż 3 godziny pod rząd od dnia narodzin synka, czyli już 3 tygodnie i 4 dni ;)
    Na początku było strasznie, teraz przywykam.
    Mały ucina sobie takie dłuższe drzemki mniej więcej 3 razy na dobę, a ja zamiast drzemać z nim, rzucam się wtedy do prania, sprzątania, gotowania i prysznicowania. Czasem znajdę chwilkę, żeby położyć się obok, ale wtedy zamiast spać wgapiam się w to śpiące małe cudo ;)
    Poza tym tez zaliczamy małe spanie na rekach czy przy piersi, które kończy się średnio po pół godzinie, zwykle automatycznie po odłożeniu małego do łóżeczka.
    Trzymam kciuki za wszystkie nieśpiące mamusie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana to Ty się kładź z maleństwem, a pranie zrobi mąż/mama/teściowa. Dom nie muzeum nie zawsze musi być czysto. Najważniejsze jest dziecko i Ty. Potem jak maleństwo troszkę podrośnie będziesz mogła robić niemalże wszystko. Odpocznij troszkę!
      ps. zadziwiające do jakich rzeczy matka jest w stanie przywyknąć prawda?
      Cieplutko pozdrawiam

      Usuń
    2. Święta racja, ale nie mamy tu żadnego wsparcia. Mąż dzielnie się spisuje, ale czasem i on nie wyrabia :) Oficjalnie uznaję, że najgorsze jest prasowanie!

      Usuń
    3. Zadziwiające ile taki maluszek z nas wyciska prawda? Takie to małe, a tyle uwagi, poświęcenia, pracy. Nawet we dwoje niestety bywa ciężko.
      ps. ja prasować lubię, więc akurat to mi nie przeszkadza :)
      Życzę dużo sił, wytrwałości i cierpliwości :***

      Usuń
  6. Ehh życie. Mój dwutygodniowy Franio na szczęście śpi w nocy ale tata musi go ululać w kocyku a potem go dokłada. Teraz przechodzimy faze trudniejszego zasypiania w dzień.Sposób? Nie mam. Tuli się, lula, śpiewa, slucha muzyki, chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej jakie maleństwo :) Ale mam uśmiech na twarzy, jak sobie przypomnę Majcię. Niestety dzieci tak mają, że te pierwsze dwa tygodnie śpią pięknie, a potem mają problem i trzeba jakoś znaleźć sposób :( Metodą prób i błędów :(
      Życzę dużo cierpliwości, a dla Frania zdróweczka :)

      Usuń
  7. Cos mi wpadlo teraz go glowy. Dobry sposob, zeby dziecko usnelo i dobrze spalo, to zawinac je w kocyk, ale tak zeby dziecko mialo raczki blisko cialka. Ja mam taki specjalny kocyk do tego z rozciagliwego materialu, ale na pewno wiele z was potwierdzi, ze w tej kwestii sprawdzi sie tez rozek. Jak nasz maly nie chcial spac w wozku, to kupilismy taki inny kocyk z polaru, ktory zamyka sie na rzep i dziecko lezy w ciepelku i ma nozki i raczki blisko cialka. To przypomina mu czasy w brzuszku i dlatego funkcjonuje.
    My czasami kladlismy kolo synka cieply woreczek z pestkami wisni-taki naturalny termofor i tez bylo ok, bo zastepowalo to cieplo naszego ciala. A i jeszcze rada od mojej poloznej: ulozyc dziecko na boku i od strony pleckow ulozyc zlozony podloznie kocyk. Tez funjcjonuje dobrze.
    albo lekko uniesc nozki i na czubku glowki polozyc kocyk, zeby znowu czulo sie dziecko jak w brzuchu.
    Ewentualnie wlozyc do lozeczka tshirt mamy, ktory najlepiej, zeby pachnial mlekiem..
    p.s. Moj synus wlas ie odlecial do krainy snow..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na początku też próbowaliśmy Maję w otulaczek zawijać, ale ją denerwowało, że nie ma wolnych rączek i zawsze jakoś udawało jej się je wyjąć. Potem zaczęła nam w tym płakać i spała z łapkami rozłożonymi na wznak :)
      O woreczku nie słyszałam - fajny patent! a koszulka mamy u nas też nie zdała egzaminu :( Za to coś na główce, a i owszem. Nawet jest na 4 zdjęciu :) To jest właśnie Heniu. Kładłam go sobie na piersiach, żeby pachniał mną. Kładłam na główce, a teraz śpi tylko z nim :)
      Na szczęście Maja nauczyła się teraz spać w łóżeczku - dostaje Henia i smoka i wychodzę z pokoju. Tylko muszę ucelować w moment - jak się nie wstrzelę przez godzinę marudzi :( i jest podnoszenie i odkładanie, podnoszenie i odkładanie.

      Usuń
  8. U nas było tak samo, aż do momentu gdy maż raz córe w wózku na balkon wystawil... W domu nie ma szans na spanie. Na balkonie w ciągu 10 minut zasypia i spi około 3 godzin - codziennie!!! Jak jest bardzo zimno to po około godzinie wstawiamy ja delikatnie z wózkiem do domu. Ubieramy ja tak, aby mozna było ja rozpiac, a wózek przykrywamy pierzyna i kocem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podawałam na noc kaszkę ryżową z owocami ale nie miało to wpływu na długość snu :/ smoczka nie używamy a usypiać noszeniem nie mam siły i to takie błędne koło :/ mam nadzieję że w końcu wyrośnie i zacznie spać jak człowiek :)

      Usuń
    2. Hehehe. Czyli maleństwo lubi świeże powietrze :) Dlatego my duuuuużo spacerujemy :)

      Usuń
  9. brzmi dziwnie ale co mi szkodzi spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię. Też powiedziałam, że wychowam dziecko bez smoka. Przez 5 miesięcy nie dawaliśmy - znaczy próbowaliśmy w ramach desperacji, ale dziecko nie chciało. Wypluwało. Aż pewnego dnia po jedzeniu nadal płakała - próbowałam wszystkiego - sięgnęłam po smoka- a co mi szkodzi - i nie dość, że nie wypluła, to okazała się zadowolona, położyła główkę na boczku i zasnęła w minutkę. Teraz woła smoka do spania. I tylko do spania dostaje. Ma strasznie silny odruch ssania. Jak w nocy jej podawałam 5 razu pierś - doszłam do wniosku, że nie chodzi o jedzenie, a o ssanie. Dodam, że nasze dziecko przy 6 miesiącach waży już prawie 9 kg, więc dość piersi tak często :)

      Usuń
    2. na smoczek się nie zdecyduję, chyba że będę w desperacji. muszę poczytać o odruchu ssania mam nadzieję, że zaczyna słabnąć po 8 miesiącu życia ;)

      Usuń
    3. Ja jestem nianią. Mój podopieczny ma już 15 miesięcy, zajmuję się nim odkąd skończył 7 miesięcy i bez smoka się nie obejdzie. Non stop w buzi. Kiedy chce napić się wody, ostrożnie odkłada smoka na stół i pije, jeśli smoczek gdzieś zniknie, jest wielka awantura i płacz. Nie zaśnie bez smoczka, a jeśli podczas snu mu wypadnie to płacze przez sen. Rodzice zastanawiają się teraz jak odstawić go od smoczka, ale żadne próby nie pomagają.
      Co do spania, to raczej bez problemu, przynajmniej przy mnie, zwykle wstaje 5-6 rano, około 9-10 zasypia i śpi ok 1-1,5 godz i później ok 14-15 i śpi do godziny. Kiedy jest śpiący przynosi pieluchę tetrową, która jest nierozłączonym towarzyszem i zasypia przy włączonym telewizorze :)

      Usuń
    4. Absolutnie nie namawiam. Rozumiem. Sama też nie chciałam podawać. Tak jak pisze Miss Keiko ciężko jest oduczyć dziecko :( Ja z kolei jestem na nie jeśli chodzi o telewizor i dziecko. Ale wszystko i tak wychodzi w praniu. Przed ciążą się dziwiłam, jak można spać z dzieckiem - a nie macie pojęcia, jak ciężko było mi ją do łóżeczka odłożyć :)
      Dziękuję Wam za komentarze :)
      Ciepło pozdrawiam i życzę spokojnego świętowania dziś :)

      Usuń
  10. Wydaje mi się że to zęby, my tak z W mieliśmy, a smoczek...pomaga jej znieść swędzenie. My dajemy smoka bo od urodzenia miaładużą potrzebę ssania a teraz jej zęby wychodzą i to ją uspokaja. Problemy ze spaniem zaczęły koło 3 miesiąca życia, wtedy też zauważyłam że zęby W idą. jak wyszły pierwsze znów nam przesypia nocki. dodatkowo na noc dostawała mm lub moje mleko z kleikem. jest i najedzona i ma co chce-smoka gdy zęby swędzą - a to nie zawsze jest. a i smok jest tylko do spania.
    powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post! To ważna sprawa, a mało kto opisuje ją tak rozlegle jak Ty:) Mogę mieć głupie pytanie: nie baliście się spać z Małą w łóżku? To takie maleństwo, wiele rzeczy może się stać... Choć pewnie wtedy nie śpi się tak mocno jak zazwyczaj...
    Życzę wielu przespanych nocy i energii do spędzania razem dni!

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To nie jest głupie pytanie - jest bardzo naturalne - też się tego bałam, ale wierz mi przy takim maluszku śpi się bardzo ostrożnie. Instynkt macierzyński Ci nie pozwoli zrobić dziecku krzywdy, a jak tylko mi łapka zjechała za bardzo mała już na mnie warczała :) Przy dziecku to jest raczej czuwanie - zwłaszcza na początku, bo teraz potrafię ją przynieść do łóżka, dostawić do piersi, zasnąć, a potem się budzę i zastanawiam co ona tu robi :P Kiedyś patrzyłam na takie mamy, jak na wariatki, dziś stwierdzam, że to super sprawa spać z takim maluszkiem. Dziecko śpi spokojniej, czuje Twój zapach, jest szczęśliwe, a Tobie łatwiej je w nocy dostawać. Minus jest tylko jeden- i to powie Ci każdy psycholog - między Tobą a parterem nie powinno być dziecka, bo to szkodzi waszej relacji - potwierdzam - faktycznie gdzieś się gubi intymność. Dlatego mała wywędrowała po 5 miesiącach do własnego łóżeczka.
      Dziękujemy i energia i przespane noce mile widziane :) Ale to wszystkiego idzie się przyzwyczaić :) Całą ciążę tuptałam do toalety po kilka razy w ciągu jednej nocy - mała mnie do tego przyzwyczajała :)

      Usuń
    2. Dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź! Rozmyślałam sobie o tym, bo jak jestem bardzo zmęczona, to śpię jak kamień i prawie nic mnie nie wybudzi z tego snu... Czytałam gdzieś, że spanie z dzieckiem umacnia więź między nim a rodzicami, ale trzeba znaleźć tę granicę, bo potem kilkulatki nie chcą spać we własnym łóżku. Dobrze, że Wam się udało "wyprowadzić" Maję po 5 miesiącach:)

      Usuń
  12. Ach, dawać smoka czy nie dawać, oto jest pytanie ;)

    Mój synek właśnie skończył miesiąc i po raz pierwszy dostał smoczka na noc. Też miałam szczytne, bezsmoczkowe idee, ale jak widzę ten spokój na jego twarzy, to odprężenie, to wiem, że to ważniejsze niż potrzeba bycia supermamą, która radzi sobie bez wspomagaczy.

    Maluszka od dwóch tygodni męczy brzuszek, a smoczek (czyli ogólnie ssanie) jest cudownym panaceum na wszystkie bolączki. Owszem mogłabym mu podawać pierś 100 razy dziennie, ale ani to dla mnie dobre ani dla wiecznie pękatego brzuszka ;)

    Myślę, że są dzieci, które nie potrzebują smoczków i takie małe ssaki jak mój Henio, przy których bez smoczka ani rusz.

    Ostatni argument za smoczkiem to taki, że już trzy razy wyciągałam małego kciuka z buźki! Mam w rodzinie 4-latkę ssącą palec i naprawdę chciałabym uniknąć tego nałogu.

    Słodkich snów wszystkim maluszkom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za komentarz. Jeśli chodzi o ssanie paluszka to jeszcze dochodzi kwestia swędzących dziąsełek. Majcia już od 3 miesięcy mocno się ślini i wkłada wszystko do buzi. W zasadzie jak nie paluszka to piąstkę, jak nie piąstkę to moje palce, zabawki, co uda się w łapki chwycić. W nocy raczej też swędzą dziąsła. A ząbków jak nie było, tak nie ma. Wydaje mi się, że ssanie kciuka przez 4 -latkę to zupełnie inny problem.

      Całuski wielgachne dla słodkiego Henia! oby brzuszek przestał boleć. Kolki?

      Usuń
  13. Na razie to chyba jeszcze nie kolki, bo maly glownie pręży się i stęka, ale jednak nie płacze. Kolki kojarzą mi się z wielogodzinnym płaczem. A może to jakaś początkowa forma kolek?
    We wtorek zapytamy lekarza :)
    Masz rację, kciuk ssany przez czterolatkę to inny problem, ale chyba jestem przewrażliwiona i nie wiem, na którym etapie trzeba sie tym martwić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhh to wzdęcia są. Nie może maleństwo bączka puścić. Może coś ciężkostrawnego zjadłaś? Jeśli karmisz piersią kup sobie w aptece koper i Ty go pij. Dziecku nie podawaj (ponoć się nie powinno). U nas działało. Albo nóżki pouginaj. Połóż na brzuszku, albo w foteliku samochodowym. Powinno pomóc. Majcia tak miała co noc, zawsze o tej samej godzince.

      Usuń
    2. Tak! U nas tez godziny sie zgadzaja! Dzieki za informacje, bardzo mnie pocieszylas :)

      Usuń
    3. Ahhh nie ma za co. Wiesz co, jeszcze pamiętam, że jak spała to często się miotała i płakała przez sen. Wówczas podnosiliśmy jej nóżki do góry i podkurczaliśmy. Zaczynała wówczas spać, jak aniołek :) A my zasypialiśmy podtrzymując jej te nóżki :) Trzymałam też wówczas lekką dietę. Czyli głównie zupki, dużo koperku, najlepiej krupnik z pulpecikami, rzeczy gotowane, pieczone, bez przypraw. Pomagało :)

      Usuń