Bycie mamą jest fajne!

17 listopada 2014


Dużo osób dziwi mnie się, że nie karmię dziecka butelką. Patrzą na mnie ze współczuciem, bo pewnie to udręka nie móc wyjść z domu na pół dnia. Fakt, że karmię piersią, dla niektórych stanowi wielkie poświęcenie i wywołuje zdziwienie, że to wytrzymuję. Z jednej strony ich rozumiem, bo też byłam kiedyś po tamtej stronie. Też byłam panią swego życia i robiłam co chciałam. Tak było zanim pojawiła się Maja. Bo w ten sposób patrzą na mnie tylko dziewczyny, które jeszcze dzieci nie mają. I tu powiedzenie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia pasuje jak ulał. Sama kiedyś się dziwiłam. Dziś jestem mamą. I jestem szczęśliwa, bo bycie mamą jest fajne.

Nie to, że pilnuję dziecka non stop. Nie to, że nie chcę wyjść. Że nie potrzebuję się wyrwać. Zadbać o siebie. Spotkać się z koleżanką. Chcę i to bardzo. Ale wierzcie mi, że nawet jak wyjdę, to po prostu za Mają tęsknię. Co rusz sprawdzam komórkę, czy mąż nie dzwoni, czy nie ma smsa: wracaj jest źle. Wiem doskonale, ile Maja wytrzymuje bez jedzenia. Próbowałam wprowadzić butelkę. Nie udało się. Może zrobiliśmy to zbyt późno, ale jak Majcia miała 2 tygodnie wszyscy mnie straszyli, że dziecko nie będzie chciało jeść z piersi, gdy pozna butelkę. Stwierdziliśmy, że poczekamy aż będzie miała te 2 miesiące. No i Maja już nie chciała. Każdego dnia konsekwentnie podawaliśmy jej raz dziennie butelkę z mlekiem mamy. Podawał ją mąż. Nie chciała. Teraz z butelki pije. Ale wodę! :) Mleka nie weźmie. Nie i koniec. Kiedyś płakała. Teraz krzywi się i odsuwa główkę. Mleko ma być z piersi. Ja się z tym pogodziłam. Przecież przechodzimy na posiłki stałe, więc to kwestia czasu, kiedy jeden posiłek zastąpimy stałym.
Tyle, że ja lubię ją karmić. Dzięki karmieniu piersią nawiązałyśmy z Majcią wspaniałą relację. Uwielbiam tą bliskość. A fakt, że jestem jej potrzebna sprawia, że czuję się kompletnie uzależniona od tej naszej zależności. To nie jest tak, że nic tylko siedzę w domu. Maję zabieram ze sobą. Często się gościmy. Wychodzimy. Często gości przyjmujemy. A sama? No dobrze, ale gdzie mam się wyrwać w ciągu dnia? Na zakupy? Jeżdżę. Choć są bardzo szybkie. Nie chodzę już kilka godzin po galerii. Ale myślicie, że coś straciłam, nie chadzając po marketach? Przecież są też sklepy on-line. Poza tym, gdzie mam się stroić? Jest okazja, to się stroję. Ale nie pracując nie potrzebuję, aż tylu ciuchów. W domu ubieram się wygodnie. Tym bardziej, że zdarzają się wypadki, gdy Maja na mnie uleje. Na spacer chodzę w płaskich, wygodnych, ciepłych butach. Podstawą stroju jest dla mnie ciepły płaszcz, buty, czapka i rękawice. 

Wygibaski? No poszłabym. Nie chodzę. Bo mogłabym tylko na jogę i tylko do Idy. Uwielbiam jej zajęcia. Ale są z drugiej strony miasta. Korki, brak auta i rozkopy. Nie chodzę. Jeszcze tam wrócę. Wiem. Spokojnie. Codziennie spaceruję kilka godzin. Myślę, że na figurę nie narzekam. Ważę 6 do 8 kg mniej niż przed ciążą. 
Umówić się na kawę? No dobrze, ale przecież wszyscy są w pracy. Wieczorem. Wieczorem Maję kąpiemy i usypiamy, a najpóźniej o 22 sami siebie usypiamy. Inaczej nie wyrobię. Jestem zmęczona. Wolę się wyciszyć, obejrzeć film z mężem, przytulić, zadzwonić do przyjaciółki, upiec ciasto, napisać nowego posta, zgrać zdjęcia, poczytać. A czasem jestem tak zmęczona, że i na to nie starcza sił. To naprawdę mój świadomy wybór. Lubię być z Mają. No za wyjątkiem takich dni, jaki miałyśmy niedawno. Oj masakra była. Skok rozwojowy. Myślałam, że skoczę z okna. Dlatego najpierw był telefon do mojej kochanej R., a wieczorem uciekłam z domu. Uciekłam, jak tylko przybyła Gazela. Uciekłam, gdzie było najbliżej. Kwiaciarnia, a potem Pepco - stąd humoropoprawiacze - Hania i Frania :) Ale takich dni na szczęście nie ma wiele.Ważne, że rozumie mnie mąż, że potrzebuję odetchnąć. Najbardziej lubię, gdy jesteśmy w trójkę.

Ale puentując: Bycie mamą jest naprawdę fajne! Zmienia się całe życie. Ono w zasadzie zaczyna się od nowa. Przestajesz myśleć o sobie. Odtąd potrzeby dziecka są najważniejsze. Wychodząc na zakupy dla siebie, zwykle wracam z rzeczami dla Majci. I nie tylko ja. Wierzcie mi. Ale kocham ją najmocniej na świecie. I jak mam wybrać wyjść, czy zostać, zwykle zostaję. Ona tak szybko rośnie. Tak szybko się zmienia. Jeszcze trochę i znów będzie zupełnie inaczej. Bo z dzieckiem nic nie jest takie samo. Żaden dzień nie jest taki sam, jak poprzedni. Poza tym przecież tak zawsze nie będzie. Na wszytko w życiu przychodzi pora. Ja jestem na etapie siedzenia z dzieckiem. I jest mi z tym dobrze!

Mama Mai

Zobacz także

18 komentarze

  1. Podpisuję się pod tym co napisałaś nie tylko rękoma ale i nogami ;) Ja też siedzę w domu z Zuzią i nie narzekam bo wcale nie mam az takiej potrzeby gdzieś być bez niej. Lubię być z nią choćby nie wiem jak 'strasznie' było ;) I to prawda, że się tęskni, sprawdza tel...takie są mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękuję Ci za komentarz :) Czyli nie tylko ja jestem taka "nienormalna" :)
      Pozdrawiam Zuzię :***

      Usuń
  2. Ja nie bede inna i tez podpisuje sie pod tym. Czasami chce sie wyrwac z domu i pojsc na shopping, albo wyjsc wieczorem na kolacje, a gdy to sie tylko uda, to i tak kupie co potrzeba i gnam na zlamanie karku do domu, bo mi juz teskno. Ustalilam z mezem, ze raz na tydzien mam wychodne i chodze na masaz tajski, bo plecy mi przy dziecku wysiadaja, albo na zakupy, ale wierz mi, nie moge sie odprezyc, bo ciagle mysle o moim Bąku. Na shopping przestalam chodzic, bo i po co, jak i tak trzeba patrzec co nada sie do karmienia, wiec sukienki juz nie wchodza w gre. Najwazniejsze, zeby szybko sie ubrac, zeby dziecko sie nie zgrzalo, a na strojenie sie przyjdzie czas.jak juz mam sie stroic to na weekendzie, gdy maz pilnuje Malego.
    Na kawe ide z kolezankami, ktore maja dzieci, albo z bezdzietnymi, ktore chce nosic Malego, wiec dla mnie to odpoczynek.
    Ja tez tak myslala, ze karmienie piersia uzaleznia i kupilismy dlatego ta pompke. Ja mam to szczescie, ze Maly pije z piersi, z butli, zarowno moje mlekojak i to kupne. To gotowe mleko podajemycw sytuacji wyjatkowej, najwyzej dwa razy w miesiacu. Gdy jestem poza domem i wiem, ze maz poda mu butle, to i tak lece szybko do domu, zeby go nakarmic, bo nie ma nic piekniejszego niz takie male Pysio, ktore klei sie do cyca i wpatruje sie w mamusie sloskimi oczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj też tęsknię za sukienkami :( Normalnie połowa mojej szafy to sukienki. A co do ubierania się kompletnie się z Tobą zgadzam. Najważniejsze, żeby było wygodnie. Pozdrawiam i bardzo dziękuję za komentarz :) Buziaki dla Ciebie! :***

      Usuń
  3. Ja też podobno piłam tylko wodę :P Mama mi dawała herbaty to wypluwałam. Pediatra zalecił wodę z cukrem- wypluwałam. W końcu zauważono, że nie znoszę słodkich napojów, wolałam wodę i tak zostało mi do teraz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobacz, teraz jakby pediatra zalecił podawanie dziecku cukru chyba każda matka by go zlinczowała! Dobrze, że nie piłaś :) Mądre dziecko z Ciebie było :) Też pije hektolitry wody :)

      Usuń
    2. Też mnie ta rada zaskoczyła, gdy mama mi opowiadała... ;)

      Usuń
    3. Inne czasy, inne metody. Moja mama mi mówi, że jej bez patrzenia na nią powiedzieli, że ma zły pokarm i trzeba podać mleko sztuczne. A wtedy to naprawdę było straszne. Ponoć kolki miałam nie z tej ziemi. Moja mama tylko patrzy na Majcię i ciągle powtarza: jaka ona grzeczna :)

      Usuń
  4. Czas szybko leci, zaraz minie kilka lat, Maja już będzie samodzielna i wtedy będziesz mogła się znowu wyszaleć:) A teraz możesz być przy niej, obserwować jej rozwój i go stymulować oczywiście też:) Bardzo mądry tekst

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Na szczęście wyszalałam się, kiedy była na to pora. A teraz jak trzeba się wyrywam. W tą sobotę mam baby shower. Na szczęście osiedle obok, więc będzie przerwa na powrót do domu i karmienie :)

      Usuń
  5. Och, jakbym czytała o sobie i moim Synku :-) Kuba ma 9mc i dalej jest na cycu, z którego nie chcemy oboje rezygnować w najbliższym czasie. To cudowne uczucie! Butelkę wprowadziliśmy - owszem. Ale tylko w wyjątkowych sytuacjach i jest to podobnie jak u Ciebie woda, chociaż Junior jej nie znosi - uczy się pić :) Bardzo Was pozdrawiam i całuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zamierzam karmić Maję do roczku. Oczywiście wprowadzamy stałe pokarmy. Ale uzbroiłam się w cierpliwość. Przeczytałam bardzo fajną sentencję, której się trzymam. Co prawda po angielsku: FOOD is JUST for FUN, until I HAVE ONE! :)

      Usuń
  6. Ale fajny tekst! Idealny dla mnie, bo dzis pierwszy raz wyszlam z domu bez Henia. Zostal z tesciowa (przyjechala do nas na tydzien). Pojechalismy z mezem po nowe okulary dla mnie i stal sie cud - wzielam pierwsze z polki (do tej pory szukalam okularow miesiacami). Miesiecznego synka zostawilam ze lzami w oczach i zdazylam sie nasluchac, ze musze sie przyzwyczajac, bo co to bedzie jak pojdzie do przedszkola :D A ja uwazam, ze mam prawo chciec byc przy takiej kruszynce i nikt nie powinien mnie oceniac. Razem jestesmy szczesliwi i chyba to jest wazne. Przeciez kiedys nauczymy sie rozstawac, ale mam duuuzo czasu, zeby sie do tego przygotowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :( Przykro mi, że usłyszałaś coś tak przykrego. Kochana Henio ma dopiero miesiąc to naturalne, że nie chcesz go zostawiać. Ja pierwszy raz wyszłam jak Maja miała koło miesiąca. Pojechaliśmy z mężem do parku obok centrum handlowego, żebym odrzyła (miałam baby blues - chciał mi humor poprawić). Weszłam do dwóch sklepów i stwierdziłam: "Głupia, po co ci sklepy? Jest piękna pogoda, idealna na rodzinny spacer. Tylko Ciebie z nimi brakuje." I pognałam do parku :) Spokojnie się przyzwyczaisz do tego, że dziecko zostawiasz z kimś innym, ale nie po 4 tygodniach. Jeszcze jesteś w połogu. I tak, że gdzieś chodzisz :) Pewnie, że masz prawo! Kochana i masz pełne prawo wychowywać Henia, jak uważasz za słuszne. Teściową się nie przejmuj. Ja dopiero teraz wychodzę. Na godzinę, 2 maksymalnie. Potem biegnę do Majci. Nie chcę, żeby płakała z głodu. Jemy już stałe pokarmy, jak tylko zacznie jeść więcej, żeby zastąpić jeden posiłek - posiłkiem stałym pomyślę o małych przyjmnościach dla siebie :)

      Usuń
  7. Jakbym widziała siebie sprzed 3 lat :-)
    Ale chciałam o czymś innym - nie słuchaj, że źle, że tylko sama karmisz. Zawsze się znajdzie "nad-mama", "nad-tata", który ma swoje i tylko swoje racje. Ja się nasłuchałam, że za długo/za krótko karmię, że za mało/za dużo, po co w nocy wstawać tyle razy/po co w ogóle itp.
    Teraz z - krótkiego, bo 3 letniego :-) - doświadczenia wiem, że na wszystko przyjdzie czas, a intuicja jest najlepszym doradcą - każda mama i każde dziecko jest inne :-)
    A bycie mamą jest fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję Ci za ten komentarz i wsparcie. Jesteś o 2,5 roku mądrzejsza, a ja takich mam zawsze słucham. Nie rozumiem tego stałego porównywania dzieci, mam. Sama nie raz się dziwię niektórym mamą dlaczego postępują tak, a nie inaczej. Ale tak chcą, to tak robią. I faktycznie po pół roku widzę, że intuicja jest lepsza niż jakikolwiek podręcznik.
      Jeszcze raz dziękuję.

      Ciepło pozdrawiam :****

      Usuń
  8. Co prawda nie jestem jeszcze mamą, ale w przyszłości bardzo chciałabym ją być i uważam, że karmienie piersią jest niezwykle praktyczne, bo jedzonko ma się cały czas gotowe do podania, nie wspominając już o tym jakie jest zdrowe :) pozdrawiam i gratuluję ślicznej córeczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Powiem szczerze, że nie spodziewałam się, że karmienie piersią jest takie fajne :) Bałam się tego, jak diabła, a teraz nie wyobrażam sobie inaczej i będę wspierała wszystkie mamy, by przetrwały najgorsze chwile, bo naprawdę warto! Same korzyści. Zarówno zdrowotne, jak i duchowe.

      Pozdrawiam. Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)

      Usuń