Dziecięce wirusy

8 grudnia 2014


W życiu bym nie przypuszczała, że dziecięce wirusy mogą tak powalić dorosłego. Patrzysz na dzieciątko. Jest takie maleńskie, takie niewinne. W jaki więc sposób wirus, którym zaraża może być silniejszy od tego, który roznosi dorosły? A no może. Jest. I to zazwyczaj. Maja się rozchorowała. Niby, nie było najgorzej. Gorączka wystąpiła u niej tylko przez dobę. Potem lekkie zapalenie zatok i kaszel, ale kaszel od kataru, a nie z chorego gardła. A poszło dalej w świat. Chora ja. Chora Gazela. Chora nawet babcia. Choć u niej skończyło się na febrze. Ja w życiu nie miałam takiego zapalenia zatok. Nie dość, że głowa pełna, myśleć się nie da, oddychać się nie da, to jeszcze zatkało mi uszy. Nic nie słyszałam. Gazeli poszło w gardło. Kasłał i kasłał. Głos zmieniony. Cała rodzinka w dresach, w domowych pieleszach. Tak trzeci weekend zleciał.

My tu w chusteczki dmuchamy, a Święta coraz bliżej. Odwołaliśmy całą masę spotkań. Ominęły nas imieniny dziadulka, urodziny cioteczki, spotkanie z chłopakiem Mai, moja kawcia z Kinią, baby shower, wizyta kumpli z pracy. Już nie mówiąc o tym, że z prezentami mieliśmy tyły. Nie tylko świątecznymi, ale i Waszymi nagrodami. Henie są. Bo kurierem zamówione. Ale jeszcze na pocztę trzeba iść. No właśnie. A to nie takie proste. Ale już powoli nadrabiamy. Nagrody już są. Pozostaje zapakować, zaadresować i wysłać. W tym tygodniu na pewno to zrobię.

Spać chodzę zaraz po Majci. Między 20 a 21 najpóźniej. Choroba wykańcza. I poranne (czytaj o 4 lub 5) wstawanie dziecka. Dodam,
że Majeczka ma się dobrze. Katar minął. Kaszel też. Dziś idziemy na krótki spacerek. Powiem Wam, że chore dziecko to stres, a gdy dodatkowo matka choruje to w domu jest sajgon. Bo i leków przy karmieniu piersią brać nie można, ani z dzieckiem się pobawić, mówić do Niego, czytać bajki, śpiewać nie można. Leczę się domowymi sposobami. I tak oto pijąc syrop dziecka powoli wracam do świata zdrowych ludzi.
 M.


Zobacz także

6 komentarze

  1. Jejciuuuu, zdrowia zdrowia i jeszcze raz zdrowia!:*

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jestem bardzo ciekawa Waszego podejścia do szczepień. Pierwsze szczepienie przed nami i spędza mi ono sen z powiek. Mogę spytać, czy szczepiliście Maję i czy zdecydowaliście się na szczepionki pojedyncze czy skojarzone? A może to zbyt osobiste pytanie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie jest to zbyt osobiste pytanie. My mamy normalnie podejście. Uważamy z mężem, że po to są szczepionki, by dzieci były szczepione. Tylko tak można wyeliminować jakieś wirusy. Niestety z postępem cywilizacji jest coraz więcej nowych mutacji, stąd coraz to nowsze szczepionki. Postęp cywilizacji = postęp nowych chorób cywilizacyjnych. Dlatego ja jestem zwolenniczką szczepień. Nie znam dziecka, któremu by one w jakiś sposób zaszkodziły. Jednak wybraliśmy szczepionki skojarzone 5 w 1 - bo za kluciem dzieci wielokrotnie nie jestem! I uważam za oburzające, że Państwo za to nie płaci! A ceny są powalające!
      Majci póki co po szczepionkach absolutnie nic nie było. Żadnej gorączki, żadnego obrzęku. Może troszeczkę rozdrażniona była. Ale na ostatniej nawet nie zauważyła, że została ukłuta. Póki co tfu, tfu. Znosi je pięknie. Myślę, że to większy stres dla mamy, dlatego za pierwszym razem warto dać dziecko tacie na ręce podczas wizyty.
      A szczepionki skojarzone mają swoje numery - więc w książeczce zdrowia wszystko będziesz miała wypełnione i wklejony numer rozpoznawczy szczepionki.
      Na szczęście nie jestem maniaczką czytania różnego rodzaju "dziwnych" opinii na forach internetowych. Uważam, że to nie wprowadzi niczego dobrego do mojego życia.

      Mam nadzieję, że pomogłam? I rozwiałam Twoje wątpliwości - jeśli masz jeszcze jakieś pytania służę pomocą. Ale pamiętaj, że każdy rodzic ma swoje racje i robi to, co uważa za słuszne. W końcu to nasze dzieci :)

      Pozdrawiam :***

      Usuń
    2. Pomogłaś baaardzo! Problem szczepień spędza mi sen z powiek. Też zdecydowałam się na szczepionkę skojarzoną, ale niestety potem zajrzałam do internetu... Potrzebowałam racjonalnego głosu :) Oczywiście decyzja jest 100% samodzielna, tylko tak potrzebowałam posłuchać kogoś mądrego dla poprawy samopoczucia ;)

      Usuń
    3. Miło być odbieraną jako mądrą ;) a tak na poważnie u nas Gazela jest głosem zdrowego rozsądku - też się zastanawialiśmy - ale sprawę skonsultowaliśmy z lekarzem i z położną środowiskową oraz znajomą pielęgniarką - forów internetowych nie czytuje. Nigdy bym sobie nie darowała, gdyby moje dziecko zachorowało jakoś poważnie, a ja bym go nie zaszczepiła na tą chorobę :( Wiadomo szczepionki nie dają 100% gwarancji, ale zawsze lżejsze objawy. Koleżanki ostrzegają mnie tylko przed ostatnim szczepieniem. Nie wiedzieć czemu każde dziecko po niej na swój sposób cierpi - gorączka, opuchnięta rączka i inne.
      Ściskam :***

      i zawsze do usług :)

      Usuń