Hello December

5 grudnia 2014


Grudzień, zaraz po maju, jest jednym z moich ulubionych miesięcy. Ogólnie zimy nie lubię. Kocham wiosnę i lato. Uwielbiam ciepełko. W grudniu jednak to ciepełko bije z naszych serc i z kominka mojej mamy, tak więc ciepło jest nam zawsze. Na grudzień czekam cały rok. Odkąd pamiętam, skrzętnie się do Niego przygotowywałam. Planowałam, knułam, nadstawiłam uszy i skrzętnie notowałam, co bliskim w duszach grało. Muszę przyznać, że zawsze sprawia mi to niesamowitą frajdę. W grudniu mam czas by wykazać się kreatywnością i znajomością ukrytych pragnień najbliższych.

Grudzień to najpierw Mikołajki! 5. grudnia grzecznie sięgam po pastę do butów i czyszczę trzewiki na błysk. Rankiem 6 grudnia, gdy tylko się obudzę pędzę do przedpokoju, by sprawdzić, czy wypastowałam buty na tyle dobrze, że Mikołaj coś mi w nich zostawił. Uwielbiam tą tradycję. Ma w sobie tyle magii i radości dziecka. 

Potem mamy 10. grudnia. To data urodzin Gazeli. Co roku staram się stanąć na wysokości zadania. Kiedyś zrobiłam imprezę niespodziankę. No nie wyszła. Koledzy się spóźnili :( Przyszli później niż mój jubilat. Więcej takich imprez nie organizuję. Liczę na siebie. W tym roku urodziny są wyjątkowe, bo zmienia się pierwsza cyfra :) Obchodzimy 30-stkę! Miał być maraton w Berlinie - marzenie mojego kochanego męża. Pech chciał, że nie został wylosowany. Ale cosik malutkiego (bo ciężko przebić udział w takim maratonie) mam jeszcze w zanadrzu. Póki co zdradzić nie mogę :)

Najbardziej jednak w grudniu kocham wszystko, co związane z przygotowaniami do Świat Bożego Narodzenia. Pakowanie prezentów, ubieranie choinki, pieczenie ciast, dekorowanie domu, oglądanie świątecznych filmów, spotkania z przyjaciółmi. A potem sama Wigilia. Uwielbiam, gdy jesteśmy wszyscy razem. Dla mnie to bardzo ważne. Nie wyobrażam sobie Świąt bez bliskich. I bez prezentów pod choinką. Do tego dochodzi wspólne siedzenie przed kominkiem. Pierogi. Magiełki i moja ulubiona kapusta z grochem. 


W domu nauczono mnie celebracji wszelkiego rodzaju Świąt i pamięci o bliskich. U nas prezenty są zawsze. Różne. Droższe, tańsze. Nie ważne jakie. Ważne, że od serca. Przecież można komuś upiec pierniczki i pięknie je zapakować albo podarować konfiturki home made. Najważniejsze to wybrać coś z myślą o danej osobie. Prezenty muszą być przemyślane. Przy wyborze zawsze się zastanawiam, czy to do tej osoby pasuje, czy się przyda, czy będzie zadowolona. Kiedy już naprawdę nie wiemy, co komu sprawić prosimy o małą podpowiedź. 

Uwielbiam też koniec roku, ale nie ze względu na Sylwestra. Tego akurat nie lubię. Nie jestem zwierzęciem imprezowym, więc jakoś  idea pt. teraz wszyscy się bawmy mi nie podpada. Kojarzy mi się to bardziej z frustracją, by koniecznie zrobić coś spektakularnego. A przecież nie chodzi o to, jak się rok żegna, tylko jak się go przeżyło. Imprez w lokalu nie lubię, a ze znajomymi... no lubię ale zawsze każdy czeka kto zrobi domówkę, bo u siebie nie chce. A ja już mam dość gości w domu. Goszczę cały rok, głównie u mnie. W okresie poświątecznym staram się wziąć urlop. Zaszyć się w domku, z mężem. Naprawić zaległości towarzyskie, kinowe, książkowe. Zrobić podsumowanie roku i zebrać siły na następny. 

Grudzień kojarzy mi się głównie z wyczekiwaniem. Ale z przyjemnym wyczekiwaniem. Na pierwszą gwiazdkę. Na Mikołaja. Na kolację. Na rodzinę. Na prezenty (no nie ukrywam, że lubię je dostawać, tak samo mocno jak i dawać). Na koniec roku, a przede wszystkim na pierwszy śnieg!
 

Zobacz także

13 komentarze

  1. Pięknie piszesz o tym miesiącu:) ja jestem chyba wyjątkiem, bo mnie aż tak bardzo nie cieszą przygotowania świąteczne... Cały ten stres, latanie po sklepach, wybieranie czegoś ładnego z morza tandety, no i zawsze problem z pieniędzmi... Sylwestra nie cierpię, bo tak jak mówisz, to jest na siłę, zawsze jest problem gdzie do spędzić, często są spięcia, wszyscy się obrażają... Ale na szczęście w grudniu jest dużo wolnego!:)
    Przepraszam za taki negatywny komentarz, ale mnie grudzień naprawdę wyczerpuje, marzy mi się, żeby umieć bardziej wyluzować i cieszyć się świętami tak jak Ty:) może kiedyś...

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A juz myslalam, ze jestem sama ;) Czas od pazdziernika do marca moglby dla mnie nie istniec. Pozdrawiam

      Usuń
    2. M. każdy ma prawo do własnych odczuć, więc nie przepraszaj. Sporo ludzi nie przepada za Świętami, choć nigdy tego nie rozumiałam, szanuję Twoje zdanie i absolutnie nawracać Cię nie zamierzam. Myślę, że jak pojawi się u Ciebie bobas zmienisz zdanie. Poza tym niestety ale w Polsce komercja przybrała kiepski wydźwięk no i ludzie nie rozumieją, że duch świąteczny, to nie tylko prezenty, ale przede wszystkim dobroć i ciepło dla innych ludzi. W Polsce nikt do nikogo się ni uśmiecha, nie przepuszcza w kolejce, nie zaczepia w sklepie pytając, podoba się to Pani? A o ile piękniejsze by były Święta?
      A Sylwester to inna sprawa. Nie lubię go i już. Każda inna okazja, każda inna impreza jest super, ale nie Sylwester. No i 1 stycznia, który powinien być okrzyknięty Międzynarodowym Dniem Zwały/Kaca!

      Usuń
    3. Ale nawracaj, nawracaj! Ja bardzo chciałabym się bardziej cieszyć przygotowaniami świątecznymi, ale z natury się wszystkim zbyt mocno przejmuję i te stresy, które wcześniej wymieniłam przytłaczają te miłe momenty... U mnie też same święta zawsze były dość specyficzne, bo mimo, że mam dużą rodzinę to spędzałam je w małym gronie i zawsze mnie to bolało. Teraz już drugi rok z rzędu spędzam Wigilię z rodziną chłopaka, co mnie cieszy.
      Ale masz rację - jak będę miała dzieci i własną rodzinę to wszystko będzie inaczej - wtedy to my będziemy tworzyć i pielęgnować tradycje, a nie dostosowywać się do innych. Poza tym radość dzieci jest piękna i zaraźliwa:) Już się nie mogę doczekać!

      Wczoraj przystroiłam dom (niestety na choinkę nie mam miejsca) ozdobami świątecznymi, od razu milej:) To też Twoja zasługa, bo jak zawsze motywujesz mnie do celebrowania chwili i małych przyjemności:)
      Pozdrawiam:*

      Usuń
    4. Hehehe grunt, że motywuję w dobrym kierunku, a nie na złą drogę sprowadzam :) Bardzo mi miło :) Wiesz teraz choinki są zupełnie inne. Gdy wchodzę do kwiaciarni kupiłabym wszystkie. Są tak piękne, małe, zgrabne, że na biurku się zmieszczą.
      Ja właśnie zrobiłam swoją pierwszą świąteczną przywieszkę. A się tą igłą nawywijałam :P Z przody wygląda dobrze :) a z tyłu - nie trzeba oglądać :) Hehhe

      Ja sama zmuszam rodzinę do pewnych tradycji. Póki co się słuchają :)
      Całuję i życzę całej masy pozytywnej energii i świątecznego duszka :)

      <3

      Usuń
    5. Biurko też mam małe;p ale nie żałuję, że nie mam choinki, bo i tak świąteczny nastrój udało mi się stworzyć. Pochwal się na instagramie przywieszką, z chęcią zobaczymy:)

      Dziękuję i Tobie również:*

      Usuń
    6. A to najważniejsze :) Oka :) Zrobię fotę :) Ale się uśmiejesz, acz ja jestem z siebie dumna. Zbierałam się od 3 Wigilii do tego :) Hehehhe

      Usuń
    7. Super jest! Serio:) Na mojej choince (jak jeszcze była;p) wisiały aniołki, które robiłam z mamą w wieku... może z 3-4 lat, to możesz się domyślić jak to wyglądało śmiesznie:)

      Usuń
    8. Może dla Ciebie śmiesznie, ale założę się, że dla Twojej mamy to były najpiękniejsze ozdoby na choince :) Nie mogę się doczekać, aż z będę mogła robić z Mają takie rzeczy :) No i nauczyć ją piec ciasteczka :) Już widzę, jak stoi na stołeczku umorusana mąką :) Ohhhh super!
      Fajnie, że Ci się podoba :) taka mała rzecz, a cieszy :)

      Usuń
  2. Jakie my jesteśmy do siebie podobne!

    Madel czytam Twojego bloga od kilku miesięcy i dopiero dziś postanowiłam napisać. Czytając co piszesz, w jaki sposób opisujesz emocje czy różne zdarzenia mam wrażenie jakby ktoś przelewał moje myśli!
    Sama nie mam jeszcze dziecka, ale to w jaki sposób piszesz o swojej córeczce rozmiękcza mnie do reszty...lejesz miód na moje serducho!

    Twój blog właśnie taki jest, jak herbatka z cytrynką i miodem pita pod kocykiem przy trzaskającym ogniu w kominku kiedy za oknem sypie puszysty śnieg...
    Ale wymyśliłam ;)
    Uwielbiam Cię czytać!

    Pozdrawiam i życzę pięknego grudnia :*

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga już dawno nie słyszałam tak miluchnej rzeczy! Ślicznie Ci kochana dziękuję! :*** Cieszę się, że jesteś tutaj ze mną. Super, że tak to odczuwasz, bo właśnie tak chciałam być odbierana :) Ale mi się gęba teraz śmieje :)

      Również życzę dużo ciepełka i wspaniałego okresu przedświątecznego :***

      Usuń
  3. Świetnie napisany tekst, po lekturze którego aż czuć MAGIĘ Świąt ;-)

    Chapeau Bas!

    Pozdrawiam!
    Konrad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba Ci się naprawdę? Bardzo się cieszę :)
      Całuski! Czekamy na nową recenzję wujek :)

      Usuń