I siódmy miesiąc zleciał

12 grudnia 2014



To już siedem miesięcy odkąd prułam się wniebogłosy na porodówce. Odnoszę jednak wrażenie, jakby to było wieki temu. Moje dawne życie zaczyna spowijać coraz większa mgła. Coraz bardziej przyzwyczajam się do bycia mamą. Mój tatko się ze mnie śmieje, że nie sądził, że będzie ze mnie taka Matka Polka. No fakt. Też się tego nie spodziewałam. Absolutnie nie sądziłam, że będą taką gorliwą zwolenniczką naturalnego porodu, karmienia piersią, gotowania dziecku. Gdyby ktoś mi mówił, że śpi z dzieckiem, nie miałam o nim najlepszego zdania. Maja zmieniła wszystko. A ja każdego dnia się o tym przekonuję coraz mocniej. 

Ten miesiąc był dla nas szczególny. Maja rozchorowała się po raz pierwszy. Do tego miała bardzo wysoką gorączkę. O naszych zmaganiach pisałam w poście Dzieci nie powinny chorować. Plus jest taki, że dzięki tej chorobie poznałam ją dużo lepiej. Nadal walczymy z usypianiem. Ale przynajmniej spanie w wózku już dawno za nami. Śpimy we własnym łóżeczku. Tylko nad ranem z wygody wędruje do rodziców, a to dlatego, że wstaje już o 5 rano. My nie. Bierzemy ją wówczas do siebie, żeby nie płakała, a Maja wesoło gaworzy podczas, gdy my jeszcze przez godzinkę usiłujemy się zdrzemnąć. Niestety żadne znane mi sposoby uśpienia jej nie działają.
Siódmy miesiąc to też oswajanie się z pokarmami stałymi. Mogę śmiało powiedzieć, że jeden posiłek już zastąpiłyśmy w całości. Maja szamie, aż jej się uszy trzęsą. A smakuje jej wszytko. Grunt żeby miało odpowiednią konsystencję. Jeśli ma, pięknie pałaszuje. Dostała nawet swoje krzesełko, więc stołuje się przy stole niczym królowa. Niestety ma alergię. Najprawdopodobniej na marchewkę :( Wysypka. Dużo wysypki. Na łokciach, zgięciach rączki, pod kolankami, na brzuszku. Obsypało cały brzuszek :( Oby jej to przeszło, bo marchewunia bardzo jej smakuje.

Majeczka już pięknie siedzi choć sama się nie podciąga. Nie raczkuje. Zębów nadal nie widać. Nawet przestała się ślinić. No mamy nadzieję, że jednak się pojawią. Nie stresuje mnie to jednak póki co. Wierzę, że każde dziecko ma własne tempo rozwoju i szczerze nie rozumiem mam, które rywalizują ze sobą na dzieci, które to szybciej zacznie coś robić albo mieć. Głupota totalna. Unikam takich kobiet szerokim łukiem. Potrafią kompletnie zatruć życie. Macie takie w swoim towarzystwie?

Dziecko coraz wyraźniej zaczyna wyrażać swoją wolę. Pokazywać co chce, a czego nie. Okazywać sympatię bądź antypatię do poszczególnych osób poprzez mimikę, mowę ciała, dźwięki. Widzę, jak robi się coraz bardziej towarzyska. Choć na początku lubi poobserwować. Chce nieustannie poznawać świat. Słychać, jak dokładnie wyczuwa melodię naszego języka. Nie mówi, ale gaworząc i sylabizując robi to tak, że brzmi to jak mowa dorosłych. Potrafi naśladować wiele naszych zachowań. No i to, co lubimy najbardziej, sama zaczepia do zabawy, śmiejąc się w głos z byle czego :) A jej śmiech to najpiękniejsza melodia, jaką kiedykolwiek słyszałam.

M.

Zobacz także

18 komentarze

  1. To JUŻ 7 miesiąc?? Wow, ale zleciało. A przecież dopiero byłaś w 7 miesiącu ciąży, dopiero co czytałam Twoje posty z tamtego okresu ;)
    Ps. Na ostatnim zdjęciu Maja jest w szarym ubranku z różowymi elementami, to są body? Uwielbiam połączenia szarości z różem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już 7 miesięcy za nami. Nieprawdopodobne. Tobie też tak szybko zleci. zanim się obejrzysz :) Powiem Ci, że w tym roku przed świętami właśnie ciągle wspominam, jak to z buniem tuptałam po zakupy :)
      Nie, to jest bluzeczka, ale zapinana po długości z tyłu na napki- uwielbiam ją, a kupiłam w Tesco. Maja ma stamtąd bardzo dużo rzeczy, są ładne, ciągle promocje i się nie rozciągają w praniu, jak np. ciuszki ze Smyka. Bardzo lubimy tam kupować :) Zawsze wychodzę chora, bo wzięłabym wszystko :)

      Usuń
  2. Na 3 zdjęciu wygląda jakby miała całkiem pokaźną liczbę ząbków. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, to tylko ślinka :P Właśnie mąż powiedział to samo, że wygląda jakby miała już niemalże całe uzębienie - a tu atrapa :)

      Usuń
  3. A czupryna coraz dłuższa:) Ale blondyneczka z niej będzie (no w sumie to już jest;p) Dobrze, że choroba już za Wami!

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej M. :)
      No czupurek jej taki ciągle stoi. Tak śmiesznie wygląda :) Nie mogę jej tych włosków zaczesać :) Hehehh Tak niebieskooka blondynka :) Jak to mówi mój mąż. Masz syna - musisz go pilnować, masz córkę - pilnujesz całe osiedle :)))

      Dziękujemy. Tak, Majcia zdrowa. Tata zdrów. Ja również oficjalnie wczoraj przestałam katarzyć :) Wracamy do życia i przygotowań świątecznych :)

      Buziunie dla Ciebie :***

      Usuń
    2. Przyznam, że mam słabość do blondwłosych dzieci - liczę, że nasze odziedziczą kolor włosów po moim M :D

      Napiszesz więcej o przygotowaniach do pierwszych świąt Majci? Byłoby fajnie:)

      Również przesyłam buziaki!

      Usuń
    3. Oczywiście że napiszę :) Ale my robimy to na spokojnie :) Choinkę będziemy ubierali w weekend :) Także z pewnością w przyszły poniedziałek post się pojawi :) Kocham Święta, więc nie mogłabym sobie czegoś takiego darować. I nawet wszechobecne Wham mi wcale nie przeszkadza :)

      ps. w takim razie życzę blondwłosych aniołków! :)

      Usuń
  4. To prawda, czas leci szybko, a najlepiej jest to zaobserwować, przyglądając się dzieciom i ich rozwojowi. Rozumiem cię, co masz na myśli, pisząc o takich "nadmatkach", co to prześcigają się w opowiadaniu o tym, co ich dzieci już potrafią. Wkurza mnie to, a co jeszcze bardziej, to takie mamusie, które wszystko wiedzą lepeij i chętnie ci udzielą drogocennych wskazówek, chociaż ich wcale o to nie prosisz. Nie rób tak, rób inaczej, bo się za bardzo dziecko przyzwaczai,nie śpij z dzieckiem, bo go potem tego nie oduczysz, nie noś na ręku itd..myślę, że najważniejsze jest to, co podpowiada nam nasze serce.
    A odnośnie spania, to my Malego tez przynosimy do nas, albo kolo 4, albo kolo6 i potem spimy do 9. Nie widzę w tym nic złego. Dzieci tak szybko rosną, że dlaczego nie korzystać z tych pięknych chwil razem w ciepłym łóżeczku. Za jakiś czas,nie będą się chciały nasze dzieciaczki tak chętnie przytulać, wiec trzeba korzystac z tego teraz.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam. Moja koleżanka przez takie baby miała teraz mega doła, bo na nią naskoczyły, że jej dziecko jeszcze nie chodzi, a już powinno. Pierwsze moje pytanie, to czy któraś z nich jest może lekarzem? Masakra. Fakt czasem ciężko jest zrozumieć, czemu ktoś robi inaczej, ale tak naprawdę wychowywanie dzieci to kwestia indywidualna.
      Ciepło pozdrawiam :***

      ps. fajnie, że Wasze maleństwo usypia. My znów od 5 nie śpimy :(

      Usuń
  5. No wlasnie, takie opinie moga powaznie zdolowac czlowieka. My chodzilismy przez 2 miesiace na zajecia z baby masazu i babka prowadzaca ciagle oblukiwala Malego z kazdej strony, a potem orzekla, ze on ma problem, bo nie odwraca glowy w lewa strone, a juz powinien. Zalecila fizjoterapie i to w tempie natychmiastowym, bo dawno powinien to robic, a nie robi... Spytalam lekarza-ktory na szczescie jest w porzadku gosciem- i ten powiedzial, zeby unikac takich kursow, bo baby tam tylko dzieci ogladaja i szufladkuja-ten tego jeszcze nie potrafi, a ta to taka zdolna i juz raczkowac zaczyna itd.. Nasz lekarz twierdzi, ze trzeba dziecku dac czas i pozwolic mu sie rozwijac we wlasnym tempie i nie dac sie oglupic. I fakt jest taki, ze Synus odwraca glowke we wszystkie strony i to sam zdecydowal, kiedy to bedzie robil..niestety bylam wtedy tez zdolowana, ale nie dlatego, ze on tego jeszcze nie potrafi, tylko dlatego, ze jakas stara krowa wtraca sie w nie swoje sprawy, przekracza swoje kompetencje, bo to nie to bylo tematem kursu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze :( to faktycznie niekompetentne babsko! Ona miała uczyć masażu - to przecież super rzecz- sama bym chciała umieć Mai robić taki masaż. Dobrze, że macie normalnego lekarza :) Przykro mi, że miała miejsce taka sytuacja. Ale wiesz najwięcej rad zawsze mają bezdzietni! Oni zawsze są tacy mądrzy, mają tyle do powiedzenia i taaaakie doświadczenie:p

      Usuń
    2. A ja uważam że to zależy od człowieka:)
      Są ludzie, którzy lubią pouczać innych, wręcz straszyć, a są też tacy, którzy mają dobre intencje,
      ale nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że pouczają czy sprawiają przykrość.
      Znam zarówno bezdzietnych, którzy dają 'dobre rady' (ja staram się nie, choć pewnie trzeba by było zapytać osób, z którymi rozmawiam :)),
      jak i tych, którzy już mają dzieci i sypią teksty w stylu 'A moja to w tym wieku już... ", "No nie wiem.. może byś poszła z nią do lekarza".
      Ja uważam, że nawet jak ktoś nie ma dzieci, a przeczytał lub usłyszał o czymś fajnym, polecanym, to może o tym powiedzieć
      - byle nikomu nic nie wciskać i nie mówić jakby pozjadał wszystkie rozumy - po prostu zagaić i dać osobie,
      do której to mówi możliwość podjęcia własnej decyzji :)Nie zawsze by mieć fajny pomysł trzeba być rodzicem :) Wg mnie przede wszystkim liczy się sposób w jaki się mówi - obojętne czy ma się dzieci czy nie :)

      Usuń
    3. Nie chodzi o fajne pomysły. Te zawsze mile widziane. Chodzi o teksty w stylu "powinnaś..., uważam, że musisz..., a ja czytałam, że ....a Ty tak nie robisz".
      Zgodzę się z Tobą, że to zależy od intencji, bo chcieć komuś pomóc, a wymądrzać się to dwie różne rzeczy. A rady najlepiej dawać, gdy ktoś o nie prosi :)
      I to fakt - masz rację- sposób wypowiedzi - dobór słów - intonacja - potrafią zmienić każdą wypowiedź.

      Usuń
    4. Ja to mam w sobie taką zadziorę, że jak ktoś mi mówi, że coś muszę albo powinnam to od razu myślę "A zobaczysz, że nie.. " ;) oczywiście po tym jak przejdzie mi pierwsza fala wkurzenia/strachu - w zależności od tego, co dana osoba mi zaserwuje, czym przestraszy czy co wciśnie, że niby muszę ;) więc absolutnie rozumiem :)

      Usuń
    5. A ja się zawsze gotuję ze wściekłości :P Jak to ja :P
      Całuski kochana :****

      Usuń
  6. jaki wózek wybraliście dla Majeczki?Możesz coś wiećej napisac?jak się spawuje?czy polecasz-mama w 7 miesiacu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja ma wózek Baby Design, Lupo. W zasadzie jesteśmy zadowoleni. Jedyne zastrzeżenia, jakie mam, to długość. Zwróć uwagę, aby gondola była duża, długa. Dziecko za szybko z niej wyrasta, a często jeszcze nie siedzi. Ważne są koła, muszą być duże z amortyzatorami, najlepiej pompowane. U nas w Polsce wszystkie te drogie wózki nie zdają egzaminu, bo nie dają rady polskim chodnikom. Dlatego wybraliśmy polską firmę. Jeszcze zima przed nami, więc troszkę się obawiam jak to będzie. U nas niestety na osiedlu nie odśnieżają :/ a to ważne, aby wózkiem wygodnie się jechało. Ogólnie my jesteśmy zadowoleni :)

      Jeśli jeszcze masz jakieś pytania wal śmiało. Chętnie pomogę. Możesz napisać również maila, bądź prywatną wiadomość na funpagu facebooka :)

      ps. czyli będzie śliczna/y Walentynka/Walenty ?

      Usuń