First or last minute?

21 stycznia 2015


Uwielbiam wakacje. Słońce, plaża, palmy, drineczki i piękne widoki. Do tego pokój z widokiem na morze/ocean i pyszne jedzenie. Mmmmm rozmarzyłam się. Ale ja tak cały rok marzę i cały rok żyję wakacjami. W zeszłym roku mój krótki "pobyt w Spa" sprawił, że prócz zaledwie czterech dni w Sopocie nie wyjechaliśmy nigdzie.  W tym roku postanowiliśmy zabrać Majcię na pierwsze wakacje za granicą. W ciepełku, gdzie słonka nie zabraknie. Póki co, odrzuciliśmy nasze marzenia o samodzielnym objeżdżaniu Portugalii na rzecz wygodnego, komfortowego hotelu gdzieś na południu Europy. Gdzie? To się jeszcze okaże. Zaraz po świętach wybraliśmy się do biura podróży, poradzić konsultantów, by wybrać coś z oferty first minute.

No właśnie korzystaliście kiedyś z takiej promocji? Brzmi zachęcająco prawda? Zniżki do 30%, pełna oferta hoteli,  standardów pokoi, rodzaju wyżywienia, szeroki wachlarz destynacji. Jedziemy z Mają, więc mamy zupełnie inne wymagania. First minute wydał nam się prostszy i pewniejszy. Pełni entuzjazmu zabraliśmy do domu katalogi interesujących nas kierunków. Zrobiliśmy listę naszych wymagań. Blisko lotniska (żeby był krótki transfer), dostępne krzesełka dla dzieci w restauracji, łóżeczko dla niemowlaka, czajnik w pokoju, wanna (łatwiej kąpać maluszka), brodzik dla dzieci, lokalizacja w miasteczku (żeby było gdzie z Majcią spacerować, a Gazela miała ścieżki do biegania), bowiem do hotelowych wielorybów nie należymy. I wiecie co? Jakoś żadne z nas nie zawołało - to jest to! Znaczy no nie do końca, bo kilka hoteli krzyczało wręcz - "zostałem wybudowany właśnie dla Was!" tylko cena mówiła do nas mniej ponętnym głosem. 

Zaczęliśmy się też zastanawiać, czy first minute to rzeczywiście taka korzystna oferta? Przyjrzałam listę hoteli i ich  obniżek. Powiem Wam, że człowiek naprawdę nabiera się na ten marketing. Wam też w głowie utkwiło te 30%? No właśnie. A przecież tam jest mały zaimek "do". I wcale nie małym druczkiem.

Ehhh już myślałam, że będę żyła "tym" miejscem i "tą" datą. Jednak po obgadaniu tematu oboje zgodnie doszliśmy z Gazelą do wniosku, że poczekamy jednak na last minute. Następnego dnia po wygaśnięciu oferty first minute, mąż z ciekawości wszedł na stronę internetową biura. I wiecie co? Niektóre ceny były niższe. Właśnie tak. 

I co lepsze? First czy last minute? My już zgłupieliśmy. Pamiętamy, jak dwa lata temu wakacyjne last minute wcale nie rzucały na kolana. Chyba nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Każdy znajdzie tyle samo plusów, ile minusów obu opcji. Trzeba mieć dużo szczęścia, aby upolować wakacje w bardzo atrakcyjnych warunkach z równie atrakcyjną ceną. W Turcji nam się poszczęściło (o naszych wakacjach możecie przeczytać w poście TURCJA - Romantyczne wakacje we dwoje), może i tym razem los nam będzie sprzyjał :) Poczekamy, zobaczymy. Może uda nam się coś korzystnego upolować. Póki co, po prostu zastanawiamy się nad miejscem. Oglądamy hotele, które mogłyby nas zainteresować. Na tapecie jest Majorka, Minorka i Wyspy Kanaryjskie. Choć na te ostatnie boję się długiego lotu. 

Polecicie nam sprawdzone miejsce na rodzinne wakacje z roczniakiem? Co się u Was bądź u Waszych znajomych sprawdziło? Którą z ofert preferujecie? First czy last minute?  A może w ogóle nie zwracacie na to uwagi?
M.


Zobacz także

19 komentarze

  1. Haha kochana jakbym czytała o sobie:) Ja z moim partnerem wybieramy się na wakacje już ponad rok i jakoś się wybrać nie potrafimy (głównie dlatego, że nie miałam urlopu) no i w końcu stwierdziliśmy, że nie ma opcji jedziemy - koniec maja początek czerwca. Też chcieliśmy się śpieszyć, żeby załapać się na first minute. Moje marzenie Fuertaventura, jego marzenie "byleby było gorąco" hihi no i co? Budżet powiedzieliśmy sobie, że 3tys na osobę w końcu chcemy mieć super 2tygodniowe wakacje. Jakie rozczarowanie było na miejscu kiedy Pani nie znalazła nam oferty za Fuerte poniżej 3 tysięcy na tydzień! pomarzyć można było o dwóch tygodniach! Pani w lokalnym biurze pokazała nam ofertę na Grecję - cena kosmos, bo ledwie się zmieściliśmy w budżecie a hotel i okolica pozostawiały wiele do życzenia. Poszliśmy do drugiego biura, Pani zaproponowała nam kolejne hotele: Grecja i Fuerta. Zachwalała o jakie jakby milion dolarów było do zgarnięcia. Przyszliśmy do domu i szczęki nam opadły kiedy hotel za 3 tysiące nie polecał prawie że nikt! Załamka totalna! Byliśmy pewni, że 3 tysiące to już fajna cena na urlop - myliliśmy się! Ok, napisałam maila do pierwszego biura, aby poszukali coś innego. Pani na siłę znalazła 3 kolejne hotele za niecałe 3 tys. a hotele w opłakanym stanie. O okolicy nie wspominając! Nie zależy nam na luksusach, ale kurcze też nie mamy ochoty unikać tego pokoju podczas całego pobytu jak diabeł wody święconej. Stwierdziłam, że spróbujemy popularne biura podróży - Tui oraz Neckermann. W sumie to bardziej przemawiało do mnie Neckermann - zawsze wychwalany. Więc w niedzielę wybraliśmy się do galerii w innym mieście, byłam pewna, że jest tam Neckermann, jednak na miejscu trafiliśmy na Tui. Po godzinnym staniu w kolejce przyszła nasza kolej. Zeszliśmy na ziemię - Fuerta zeszła na bok. Pani zaoferowała Grecję. Opisała super, wiec już byliśmy pewni że hotel wybrany! Pojechaliśmy z czystej ciekawości do drugiego biura (Neckermann) I SZOK! Pani chyba była pierwszy dzień w pracy, bo ja nie mająca NIC wspólnego z turystyką wiedziałam więcej niż ona. Pani otrzymała informację o kwocie 3tys. oraz informację, że nie wcześniej niż 17 maj, ale od 18 jesteśmy wolni. Pani wpisała coś w komputer i mówi: no to grecja? hiszpania? egipt? My: no to może hiszpania. Ok! Otwarła stronę i mówi: Oo za takie pieniądze nic nie ma! otwrała grecję otwarła na prawdę pierwszy lepszy hotel i CZYTA słowo w słowo opis, po spytaniu co jest w okolicy powiedziała - aa nie piszą nic...
    Po przeczytaniu kilku hoteli zrezygnowaliśmy i pojechaliśmy do domu. W domu przejrzałam oferty z Tui, były najlepsze z wszystkich, ale hotel wciąż pozostał wiele do życzeń. Więc zaczęłam przeglądać katalog i z czystej ciekawości wpisałam w wyszukiwarce Bułgarię i prawie spadłam z łózka kiedy zobaczyłam ceny i opisy. ok bo się rozpisałam:) Wybraliśmy Bułgarię ze zniżką 250 zł od osoby, 9 dni, hotel 5 gwiazdkowy, opis w holidaycheck - 90% rekomendacji, widok na morze - za uwaga...... 2100 zł..... ~!!!! Dodatkowo mamy gwarancję najniższej ceny, czyli jeśli oferta last minute nigdy nie może być tańsza niż first a jeśli tak zwrócą nam pieniążki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak to właśnie jest :( Niby kryzys, niby ludzie pieniędzy nie mają, a oferty wyjazdowe co roku droższe. Zwykle maj/czerwiec jest tańszy, bo to jeszcze nie sezon, bo ludzie nie jeżdżą, tłumów nie ma, ale ceny wysokie.
      Z Tui byliśmy na Gran Canarii - całkiem, całkiem, ale ja zawsze wracam do Itaki, jak tylko ją zdradzę wracam w przyszłym roku :) Dziwi mnie, że nic nie znaleźliście, za taką cenę. Hmnnn.. A Grecja - hotele może i ładne, ale wokół brudno :( Też myśleliśmy o wyspach, ale jak zobaczyliśmy kamerki Street view daliśmy spokój :)
      W Bułgarii w zeszłym roku była moja świadkowa - wróciła zachwycona, więc myślę, że udany wybór :)
      A co do konsultantów, też trafiliśmy na taką, co to chciała nas na wyspę wysłać, tylko nie wiedziała, gdzie ta wyspa się znajduje. W Itace mam upatrzonego Pana, który mnie jeszcze nie zawiódł i chodzę tylko do Niego, albo sama skrupulatnie przeglądam oferty, i patrzę na mapę oraz kamerki internetowe, aby rozczarowania nie było :)

      Życzę wspaniałych wakacji!

      Usuń
    2. No to jest dobre! Wysłać kogoś gdzieś i nie wiedzieć gdzie to jest :) Byliśmy pewni, że maj/czerwiec - czyli nie w sezonie, kwota 3tysiące to fajna cena i dobry wybór. A jednak szybko się rozczarowaliśmy:(

      Oby Bułgaria się sprawdziła:):) Dziękuję!:*

      Usuń
    3. Sprawdzi się, sprawdzi. Inaczej być nie może :)

      Usuń
    4. Chyba kieski research cen zrobiłaś przed pójściem do biura... ;) my we wrześniu (wtedy też jeszcze jest trochę taniej niż w pełnym sezonie i bywają loty z Łodzi) 2012r płaciliśmy 2500,00zł/osoba za 2tyg... W tunezji ;). I nie był to niewiadomo jaki super hotel. Fakt, mieliśmy all in, ale hotel tylko 4****. Aczkowiek były to super wakacje głównie z powodu towarzystwa. Pojechaliśmy sami bez żadnych znajomych, a w naszym przedziale wiekowym były sporo par, które też przyjechały bez znajomych. Szybko się razem dogadaliśmy.
      Ja zawsze szukam ofert na travelplanet.pl. Zdarza się, że ten sam hotel u różnych przewoźników jest w różnych cenach. Różnice mogą wynosić nawet 200-300zł/osoba. Wynika to z faktu, że większa biura rezerwują wiecej miejsc na dany sezon i mogą bezpośrednio z hotelami bardziej negocjować ceny.
      Co do cen first minute... Kiedyś z mamą w styczniu zarezerwowałyśmy bodajże na maj wycieczkę objazdową po stolicach Europy w terminie, który nam pasował. Urlop byl zaplanowany pod wyjazd. Wpłaciłyśmy zaliczkę, dostałyśmy zniżkę za wcześniejszą rezerwację (aczkolwiek wysokość tej zniżki głowy nie urwała...). Na jakiś tydzień przed planowanym wyjazdem zadzwoniła Pani z biura z informacją, że wycieczka została odwołana z powodu braku wystarczającej liczby chętnych... Mogłyśmy dostać spowrotem całą wpłaconą kwotę lub zmienić na inny wyjazd. Ostatecznie pojchałyśmy do Pragi, ale przy tej rezerwacji zniżki już nie dostałyśmy... Wyjazd był fajny, ale lekki niesmak i żal pozostał. Był to wyjazd z nieistniejącą już Triadą :D

      Usuń
    5. Zgodzę się z Tobą, że faktycznie czasem te same hotele kosztują zupełniej inaczej w rożnych biurach! A ceny warto porównać i na bieżąco monitorować, dlatego my postanowiliśmy poczekać :) Tym bardziej, że z dzieckiem ciężko zaplanować coś z dużym wyprzedzeniem :)
      Hahah też jeździłam z mamą na takie objazdówki. Sporo razem zwiedziłyśmy: Włochy, Paryż, Szwajcarię, Chorwację, Kretę i Majorkę. Trzy razy zapisywałyśmy się na wycieczkę po Lazurowym Wybrzeży i trzy razy odwołano z powodu braku wystarczającej ilości chętnych więc doskonale rozumiem :(((

      Usuń
    6. Jeszcze co do last minute... Opcja fajna dla kogoś kto lubi brać, to co jest i nie jest w żaden sposób ograniczony np. przesunięciem urlopu. O ile mój mąż może wziąć urlop praktycznie kiedy chce i z dnia na dzień, o tyle ja pracuję w korpo i muszę się trzymać planu urlopów. Możliwe są niewielkie przesunięcia o 1-2 dni. Druga sprawa, że jednak wybór hoteli w last minute jest mocno ograniczony. Znajomi trafili kiedyś 2 tyg (chyba all in) we wrześniu na majorce za 2500zł/osoba, ale te czasy już dawno minęły :( zresztą pamiętam wypowiedź z tv jakiegoś eksperta wyjazdowego, który mówił, że jak wyjazd jest za tani to może być to podejrzane.

      Usuń
    7. Ano życie dorosłego :) Rozumiem - plan urlopowy w pracy to jakaś mordęga :(
      A z biur ja faktycznie tylko z Itaką. Ewentualnie Tui lub Neckermann - innych się boję. Co roku w wakacje w wiadomościach nic tylko podają kolejne upadające biura i pokazują biednych ludzi, którzy albo nie mają jak wrócić, albo wracają wcześniej :(

      Usuń
    8. Ps. Jak już wybiorę hotel to czytam o nim opinie i sprawdzam jeszcze na tripadvisor :P inna sprawa, że nie można sugerować się wszystkimi opiniami i odrzucać te najbardziej skrajne ;) pamiętam usłyszaną przypadkiem rozmowę Polaków w naszym hotelu w tunezjii w trakcie której otyły pan po 40-stce narzekał, że ciągle jest to samo do jedzenia, bo codziennie na obiad były do wyboru gotowane i pieczone ziemniaki, frytki, makaron, kasza i ryż... Dodam, że my byliśmy 2 tyg, oni tylko tydzień i my w trakcie naszego wyjazdu staralismy sie jesc codziennie co innego, a i tak nie sprobowalismy wszystkiego. Karaluchow w pokoju bym nie zniosla (nie lubie wszelkiego rodzaju owadow), ale nie przeszkadzaja mi np. czy sciany w pokoju byly swiezo malowane czy nie... Nie jade po to, zeby spedzac czas w hotelu ;) czestotliwosc wymiany recznikow tez nie ma znaczeniw, bo zawsze zabieram swoje.
      Opisy hoteli tez trzeba dzielic na 2 :D w naszym mialo byc wifi. Owszem bylo, ale tylko przy recepcji, ale takie wolne, ze i tak nie dalo sie korzystac :D hotel wybralismy specjalni ze zjezdzalnia, bo nie umiej plywac, a na miejscu okazalo sie, ze zjezdzalnie jest, ale wylot do basenu znajduje sie na glebokosci 2m :D pierwszego dnia czulam sie zawiedziona, ale jednoczesni zdalam sobie sprawe ze zjezdzalnia nie jest mi az tak potrzebna do szczescia :D zreszta i tak przez caly nasz wyjazd byla prawie ciagle wylaczona, nie widziec czemu. Za to byli polscy i miejscowi animatorzy i codziennie na basanie 2x dziennie byl aqua aerobick, water polo, i inne wodne zajecia jak przeciaganie liny na lezaco na desce surfingowej ;)

      Usuń
    9. Ja nie jestem przywiazana do konkretnego biura, zwlaszcza jak w innym ta sama oferta jest tańsza :P zreszta szokiem bylo dla mnie, ze triada upadla, a bylo to przeciez duze biuro i dlugo istniejace (czytalam co prawda, ze z ta upadkoscia triady to byla sciema i chodzilo tylko wypranie pieniedzy, ale to juz inna historia). Ja bylam z nimi 2 razy i nie mialam zadnych problemow. Ze wzgledu na upadlosci przewoznikow first minute moze byc ryzykowne... Chociaz nawet kupujac oferte last minute tez mozemy nigdzie nie pojechac...

      Ale sie rozpisalam :P
      Ps. To ja - siostra Marcina :D

      Usuń
    10. Aaaa witaj Martucha! Trzeba było tak od razu :P
      Ja jestem bardzo przywiązana do Itaki - byłam z nimi na niemalże wszystkich wyjazdach, a jak "zdradziłam" zwykle szybko wracałam.
      Z Triadą nie wakacjowałam, ale z Orbisem niestety tak - i akurat na ich upadek bardzo się cieszę - najgorsze biuro podróży świata!

      Co do opinii czytam rzadko- ludzie zwykle wypisują bzdury i tak, jak napisałaś, trzeba mieć do tego mega dystans i przesiać ważne informacje.
      Wiele wyjazdów organizujemy sobie sami wynajmując apartament albo hotel - takie wakacje lubię najbardziej :) Jak sami wszytko rozplanujemy, bierzemy auteczko i heja :) A takie już będziemy mieć za 9 miesięcy :)

      Ciepło pozdrawiam! A Wy gdzie w tym roku się wybieracie?

      Usuń
  2. Polecam Teneryfę ale z już z kilkuletnim dzieckiem. Jest tam mnóstwo atrakcji i z własnego doświadczenia wiem że i rodzice i dziecko będzie się nimi mogło nacieszyć od ok piątego roku życia. Pozdrawiam Sabina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z maleństwem? Właśnie rozważamy Wyspy Kanaryjskie, ale boimy się długiego lotu.

      Usuń
  3. Oj tak piszcie piszcie, przyda mi się za rok ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bym wybrała Grecję. blisko,szybki lot (2-3h) i piękne miejsca do zwiedzania na każdej z wysp. Kanary z małym dzieckiem moim zdaniem chyba nie bardzo,byliśmy w tym roku na Fuercie 2tyg z zahaczeniem Lanzarote, lot ok.6h,wyspy piękne,ale żeby coś zobaczyć,trzeba wypożyczyć auto i je objechać,co z malutkim dzieckiem może być problematyczne. poza tym Wyspy Kanaryjskie są dość wietrzne,to chyba też nie służyłoby maluszkowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu dziękuję za Twoją podpowiedź. Fakt te wyspy są małe, blisko i niby same pozytywy. Przeraziła nas tylko infrastruktura wokół :( i wszechpanujący brud :(( oczywiście nie na terenie hotelu - ale tuż za murem :) A my nie należymy do leżakujących. Myślimy, myślimy dalej. Będziemy szukać. Póki co na nic się nie nastawiam. Niczego nie wykluczam. Czekam na Wasze opinie :)

      Pozdrawiam i dziękuję za cenny komentarz :***

      Usuń
  5. W branży turystycznej jestem kilka lat i nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Z doświadczenia wiem, że last minute najłatwiej jest upolować jak się jedzie we dwoje, z dzieckiem niestety to jest duży problem. Ceny w systemie potrafią się zmieniać w ciągu dnia kilkakrotnie w zależności od zainteresowania. Miałam klientkę, która z 3500 pln licząc na zniżkę - siedziała u mnie w biurze aż 6h bo wciąż się wahała. Cena urosła do 4500 pln i się zdecydowała. To była cena last minute. Kupując first minute nie masz gwarancji, że polecisz do konkretnego hotelu ale masz szereg różnych udogodnień w pakiecie. A jeśli okaże się, że nie ma miejsca dla ciebie w tym hotelu co wybrałaś to organizator może ulokować cię w hotelu w ramach rekompensaty w hotelu równym lub większym standardzie dając do tego inne przywileje np. samochód na dwa trzy dni gratis. W first minute masz wybór w hotelach, w last minute jesteś ograniczona do tego co zostało. Potem się ludzie dziwią w jakim badziewiu siedzą za taniochę. Last minute dla nie wymagających i bez dzieci. First minute dla ludzi co mają dzieci i dla osób, które szukają standardów. Bo to nie miasto w PL, gdzie w hotelu czy apartamencie możesz się spakować i wyjechać kiedy chcesz. Tam siedzisz min 7 dni czy ci się to podoba czy nie. Wakacje należy planować z dziećmi rozsądnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie się zgadzam jeśli chodzi o rozsądne planowanie urlopu z dzieckiem. Acz jestem zaskoczona, jak bardzo standard dla rodzin z dziećmi jest zaniżony :( Hotele "przyjazne rodzicom" zawsze mają niższy standard :( już po zdjęciach pokoi to widać - nie zachęcają :( Nie rozumiem, bo przecież przy dzieciach wymagania rosną, a nie maleją.
      Jeśli chodzi o lasta - 3 lata temu udało nam się upolować w Itace cudowny hotel z katalogu Gala - z 3600 zł zjechaliśmy na 2100 zł a hotel był zachwycający - nie wspominając o fantastycznym widoku przy posiłkach :) Warto przede wszystkim zajrzeć bezpośrednio na stronkę hotelu :)

      ps. bardzo dziękuję za mądry, wyczerpujący i inspirujący komentarz :)
      Ciepło pozdrawiam!

      Usuń