Skonczyliśmy właśnie 8. miesiąc!

12 stycznia 2015

Ten miesiąc był dla nas wyjątkowo trudny. Maja weszła w okres, gdy wszystko ją interesuje, pobudza i podnieca. Zwłaszcza obecność osób trzecich. A tu Wigilia, wizyty u jednych dziadków, drugich dziadków, pradziadków, cioć i wujków. Nasze dotychczasowe problemy z uśnięciem w  ciągu dnia przeistoczyły się w istny koszmar, z którego nijak możemy wyjść. Przydałaby się rada jakieś szamanki. 

Momentami wychodzę z siebie i staję obok. Potem pluję sobie w brodę, że jestem nerwowa przy dziecku. Ale gdy przez 45 min muszę ją lulać na rękach, kręgosłup mi wysiada, nie wytrzymuję. Cóż poszerzyłam nawet mój muzyczny repertuar o Elvisa Presleya "Can't help falling in love" oraz "Cichą noc". Najgorsze, że ani tatuś, ani babcia nie dają już rady. Maja jak się uprze, zaśnie tylko z mamą, awanturując się jakby ktoś ją ze skóry obdzierał, gdy widzi, że ja zostaję w pokoju.

Święta. Miały być piękne, białe, ckliwe i magiczne. Były deszczowe, w samochodzie i nerwowe. Ale o tym już Wam opowiadałam w poście Święta, święta i po świętach. W zasadzie w Świętach tkwiła kwintesencja tego miesiąca. Przynajmniej Sylwester nas zaskoczył. Za namową Konrada obejrzeliśmy "Zaginioną dziewczynę" (jeśli jeszcze nie oglądaliście, szczerze polecam. Recenzję znajdziecie pod tym linkiem - klik). Otworzyliśmy Pikolaka i nim zaczęliśmy składać sobie życzenia moje dziecko stwierdziło, że chętnie się napije :) I tak oto o 24:00, kiedy Wy się bawiliście, wznosiliście toasty, składaliście sobie życzenia i oglądaliście fajerwerki, ja niczym Matka Polka karmiłam moją pociechę. Muszę przyznać, że było to ekstremalne przeżycie. Nigdy nie sądziłam, że tak uczczę koniec roku. Choć z pewnością właśnie taki miałam rok :) Ta noc była dla nas wyjątkowo spokojna. Chyba najspokojniejsza w miesiącu. Maja nie tylko obudziła się dopiero o 24:00 (zawsze na karmienie budzi się między 22 a 23), ale spała wyjątkowo twardo i spokojnie. Głośne petardy i fajerwerki kompletnie nie zrobiły na niej wrażenia. Spała jak nigdy.
Nasza Niuśka robi się coraz sprytniejsza. Coraz mądrzejsza. Już pokazuje, jaką zabawką chce się bawić, sama sobie po nią sięga. Wyciąga ręce, gdy chce aby ją podnieść. Zaczyna się przytulać, gdy jest śpiąca. Uśmiecha się, gdy słyszy klucz w drzwiach. Wie, że wraca tata z pracy. Bije brawo i przybija piątkę (oczywiście to nie taka piątka, jak myślicie. Lubi uderzać w coś łapką, a najchętniej w łapkę mamy). I śmieje się na całego. Na okrągło. Uśmiech ma od ucha do ucha, od rana do wieczora. Najchętniej w wannie. Ochhh kąpiele to jej ulubiona czynność. Łazienka codziennie do mycia. Kręci się wokół własnej osi i dosłownie przerzuca z siadu na brzuszek. Widzimy, jak bardzo się stara zmienić pozycję, jak świruje, żeby się przemieścić. 

Równocześnie z okazywaniem radości i zadowolenia jej wachlarz okazywania uczyć rozszerza się o złość i niezadowolenie. Marudzi. Krzyczy na nas. Dosłownie. I to jak głośno. Wścieka się czasem. I wówczas piszczy. Hmnnnn chyba jednak niedaleko pada jabłko od jabłoni :) Ahhhh no i od trzech dni idą  nam ząbki :) Prawa, dolna jedyneczka się przeżyna. Najgorszy etap dla dziecka, ale jeszcze tylko maluteńki kawałeczek i będzie cała. Tylko ja mam przez to pietra. No bo jak tu nie mieć przy karmieniu piersią?  Pogryzło Was dziecko? Może macie jakieś rady, co wówczas uczynić, aby taka sytuacja się już nie powtórzyła?
Co by się nie działo. Ile by nie spała. Ile ja bym się nie wściekała, to muszę Wam powiedzieć, że kocham moją Mendzikowską nad życie. Uwielbiam patrzeć jak rośnie (choć dzieci robią to zdecydowanie za szybko), zmienia się, rozwija. Kolana mi się uginają, gdy się uśmiecha. Gdy mnie przytula, to jestem cała jej. Nie umiem opisać uczuć, które ona potrafi we mnie wykrzesać. Może to zbyt wzniosłe i osobiste. Takie... moje! Ale to tak, jakbyście czuli, jak rośnie Wam serce. Momentami wylewa się wręcz uszami. Hehehe. To trzeba przeżyć samemu!

 Mama Mai

Zobacz także

16 komentarze

  1. Maja jest słodka. To prawda dzieci rosną stanowczo za szybko ledwo zdążymy się nauczyć karmić piersią i nauczyć nacieszyć z tego to ten etap mija i pojawiła się nowa umiejętność/ "sztuczka" którą dziecko opanowuje a nam sprawia to ogramną radość, że dziecko prawidłowo się rozwija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen :) Dlatego staram się łapać każdą chwilę z Majcią. I naprawdę ciężko mi się pogodzić z tym, że już taka maleńka nigdy nie będzie. Słodziaszek kochany
      Ciepło pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  2. Ten post uświadomił mi, że mamy już prawie połowę stycznia, o zgrozo!

    Dzieci w tym wieku robią się z tygodnia na tydzień coraz słodsze i ładniejsze przy okazji:)

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana M. nic mi nie mów. Mam wrażenie, że czas ucieka mi przez palce i złośliwie, gdzieś pomija co drugi dzień. Nie wiem jak, ani nie wiem kiedy znalazłam się w tym miejscu,w którym jestem. W Maju kończę 32 lata! Umknęły mi ostatnie dwa. Bezlitośnie zbliżamy się do roczku Majci i pytanie co dalej? Póki co, bez odpowiedzi :)

      A Maja fakt robi się z Niej nieprawdopodobny słodziak :)

      :****

      Usuń
    2. czasu nie zatrzymasz, ale jedyne, co można zrobić to wykorzystać go na maxa.
      Zauważyłam, że najwięcej mi go zżera internet, więc staram się go ostatnio ograniczyć. Podczas przerwy świątecznej byłam poza domem, a tam kiepski dostęp do internetu - wykorzystywałam czas i spacery, układanie puzzli (2 pudła po 1000 elementów:D), oglądanie filmów i bycie z ludźmi:) Było super
      Wiem, że Ty pewnie nie masz tego problemu, tak się tylko dzielę refleksją:)

      Usuń
    3. Myślę, że każdy ma z tym problem. Ja również - właśnie dlatego, że prowadzę bloga :) żebyście ze mną zostawali wpisy muszą być niestety regularne :( Mówię niestety, bo czasem chciałabym poświęcić cały tydzień rodzinie, sobie, a wiem, że jak nie napiszę, nie wrzucę zdjęcia na Insta, nie zagadam Wy po prostu odejdziecie :( więc mogę śmiało powiedzieć, że jestem niewolnicą internetu :P

      a czasu niestety nie da się zatrzymać, masz rację - przy dziecku mam wrażenie, że ten zegar szybciej się kręci - dużo szybciej

      Pozdrawiam i cieszę się, że dzielisz się refleksją :) Każdy komentarz jest dla mnie na miarę złota, dlatego na każdy odpisuję. To chyba lubię bardziej od pisania - kontakt z Wami! :****

      Usuń
    4. To może pisz kilka wpisów naraz, żeby w takim tygodniu dla siebie, dla rodziny, mieć już gotowy tekst? Jeśli oczywiście i na to znajdziesz czas, nie wiem jeszcze tak dokładnie jak to jest z takim maluchem jak Maja.
      Myślę też, że Ci wierni czytelnicy nie obraziliby się tak bardzo za chwilową przerwę, a już zwłaszcza gdybyś o tym uprzedziła (żeby nie czatować codziennie na blogu, sprawdzając czy już jest nowy wpis;p), oczywiście fajnie jest czytać regularnie nowe posty, ale chyba każdy patrzy na blogi jako dodatek, coś relaksującego, a tak poza tym to wszyscy mamy swoje sprawy, swoje życie i Ty też masz do tego prawo. Zwłaszcza mamy pewnie Cię zrozumieją:) Mam nadzieję, że nikt mnie nie zlinczuje za ten komentarz :p (oczywiście to żart). Ale takie jest moje zdanie, nie jesteś niewolnicą tego bloga , musisz szanować czytelników, to oczywiste, ale są inne ważne rzeczy w życiu i tyle:) Poza tym czasem lepiej poczekać na dłuższy, ciekawszy i bardziej wartościowy merytorycznie wpis, niż dostawać codziennie takie "zapchaj dziury" - 10 linijek tekstu i zdjęcie, a żadnej prawdziwej treści, takie blogi omijam szerokim łukiem...

      Usuń
    5. Heheh chyba tak też się nie da, żeby pisać po kilka. Ledwo jeden daję radę. Myślę, że jak Majcia troszkę się wyreguluje i będzie spała więcej niż 30 minut będzie mi łatwiej.
      Wierni czytelnicy? Hmnnn Na razie jest Was niewiele :) Ale liczy się jakość :) a dla mnie każdy Wasz komentarz jest jak miodzik na moje serce i nadaje sens mojemu istnieniu w sieci :)

      Ja jestem gadułą, więc 10 zdań to dla mnie stanowczo za mało :) Nawet myślę, że będzie więcej tekstu, a mniej zdjęć. Zdjęcia na instagramie.

      A Rodzina zawsze będzie dla mnie najważniejsza :)

      Usuń
  3. Ja mam 2,5 miesięczną Nadię, więc jestem mniej doświadczona niż Ty, jako matka :p Choć minęły niespełna 3 miesiące, nie wiem kiedy ten czas uciekł. Jeszcze niedawno cały dzień spała na mnie a patrzyła tylko tam, gdzie widziała światło. Teraz zaczyna już bacznie obserwować świat, ludzi wokół i testowanie rodziców. No i przeżywamy od około tygodnia kolki. :/
    Maja jest słodka, masz rację, trzeba łapać każde chwile z dziećmi. Staram się na bieżąco wywoływać zdjęcia małej, w ciągu pierwszych dwóch miesięcy uzbierało się ich aż 80! I nijak nie umiałam zdecydować, które się nie nadają.

    Co do wpisów, ja na swoim blogu piszę wtedy, kiedy po prostu mam na to czas i ochotę. Nie dbam o regularność. Kto chce, będzie śledził i tak. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadia. Śliczne imię :) Pewnie i właścicielka cudowna :) Ojejciu strasznie współczuję kolek :( Nas to na szczęście ominęło, ale od przyjaciółek wiem, że to kiepska sprawa. Na szczęście mijają. Trzymamy kciuki by jak najszybciej.

      Dziękuję za komentarz i ciepło pozdrawiam!

      Usuń
  4. jeśli dziecko ma już 8 miesięcy to zdecydowanie proponuję obniżyć materac łóżeczka na najniższy poziom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko ma 8 miesięcy, ale dziecko, a dziecko to spora różnica jeśli chodzi o rozwój motoryczny:) A Majcia ma już łóżeczko obniżone - just in case - dziękuję za troskę :)

      Usuń
  5. Śliczna jest! My mamy bardzo podobnie :) Nasz syn 9 stycznia również skończył 8 miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Ale fajnie! Znaczy, że między nimi są tylko 3 dni różnicy :) Jak się maluszek chowa?? Mam nadzieję, że Wy nie macie takich problemów?

      Usuń
    2. Oj mało śpi,a jeżeli już to tylko przy cycku. Rozszerzać diety nie chce bo cycek najlepszy i szkoda życia na jedzenie. W nocy ciągle się budzi na cycka z którego zrobił sobie smoka. No i wszędzie go pełno, ciągle tylko go zbieram z różnych części pokoju :) Ale tak jest najkochańszy :)

      Usuń
    3. Wybacz, że tak późno odpisuję, w gąszczu się zagubiłam :P
      Oj to przykro mi, że nie śpi :( Znam ten ból - permanentne niewyspanie :( sama próbuję Maję oduczyć ssania piersi w nocy - ciężko jest, ciężko :( Mam nadzieję, że jakoś do tego dojdziemy :P
      Och to już nicpoń raczkuje - pięknie! Ciekawe kiedy nasza lala zacznie pomykać :)
      Dużo sił i energii życzę zatem!

      A na niejadka sposobu nie znam. Mam to szczęście, że Maja co dostanie jest zachwycona i je więcej niż powinna :P

      Usuń