9 miesięcy

12 lutego 2015

9-ty miesiąc - Save the Magic Moments
Takiego mamy pięknego zęba :)
Dziś tłusty czwartek, a my świętujemy zupełnie coś innego. Majusia właśnie skończyła 9. miesiąc. Rośnie mi w oczach. Z jednej strony to najcudowniejsza rzecz pod słońcem, móc patrzeć jak dziecko się rozwija. Z drugiej - ta uderzająca świadomość, że już nigdy nie będzie tak słodka, malutka, że już w coraz mniejszym stopniu będzie Cię potrzebować, jest dość smutna. Coraz bardziej jednak rozumiem, dlaczego ludzie chcą mieć drugie dziecko. Najsprytniejsza w tym wszystkim jest bezwarunkowa miłość do nicponia. Ten uśmiech, spojrzenie, buziak, słowo "mama" sprawiają, że mamy siłę wstawać po kilka - kilkanaście razy w nocy, wykonywać codziennie te same czynności, powtarzać w kółko "zostaw", "si", "uwaga", mieć oczy z tyłu głowy (mimo iż tak naprawdę są zamknięte po nieprzespanej nocy), znaleźć krzepę, by usypiać na rękach 9-cio kilogramową gadzinę, która za nic w świecie nie chce zasnąć sama w łóżeczku. Tak, ta miłość. Natura doskonale wszystko to sobie obmyśliła. Dobrze by było, żeby jeszcze mąż dostał jakiś zanik pamięci krótkotrwałej, bo przecież to on wysłuchuje moich lamentów, płaczu, histerii i narzekań, gdy sił i energii brak.

Hej! Śpicie jeszcze? Bo ja już wstałam :)
Tak, macierzyństwo nie jest proste. Jest ciężkie, wyczerpujące i stresujące, a permanentny brak snu i przemęczenie zmieniają mnie czasem w czepialskiego, znerwicowanego zombie :( Mam nadzieję, że Gazela mi wybaczy i jakoś to przetrwa. A ja się będę rewanżować za cierpliwość, wytrwałość, wsparcie i miłość :) Zaczynam od masażu łydek :)

A nasza Majcina Gadzina rośnie. Ostatni miesiąc upłynął nam pod znakiem zachwytów nad pierwszym ząbkiem, coraz większej ruchliwości (Majcia zaczyna wstawać), rozszerzaniu diety, walki z alergią, a na koniec Projektu: spanie. Styczeń był dla nas ciężki. Po długaśnym urlopie tata wrócił do pracy, a my znów zostałyśmy z Majeczką same. Do tego bobas jest pobudzony, niespokojny i nie rozumie, czemu taty znów większość dnia nie ma. Pogoda nie sprzyja dłuższym spacerom, a Majcul chyba osiągnęła swoje apogeum w niespaniu. Istny koszmar. Bidula nie mogła spać. Ani w dzień, ani w nocy. Jest zmęczona, trze oczki, ziewa, nawet zaczęła drapać się po uszach. Ale zasnąć nie potrafi. Nie może. Nic już nie skutkuje. Noszenie, mizianie, śpiewanie, kołysanie, nawet cycuś. Skończyło się tak, że Maja w dzień zasypiała przy cycu na naszym łóżku, a po tygodniu nawet to nie skutkowało. Dodatkowo w nocy budziła nas nawet po 6 razy i tylko cycuś wchodził w grę. Mnie kręgosłup wysiada :( Jestem znerwicowana, przemęczona, permanentnie nie wyspana. Do tego ciągła szaruga za oknem, deszcze, śnieg albo plucha i brak słońca sprawiają, że ciężko złapać wiatr w żagle i siłę na to wszytko. Ale jakoś dajemy radę. 
Co dziś na obiad?

Ten miesiąc ogłosiliśmy miesiącem bez gości i wizyt. Postanowiłam poświęcić nasze życie towarzyskie na rzecz wyciszenia i uspokojenia dziecka. Jaki jest tego efekt? Drzemki nieco nam się wydłużyły. Dwie pierwsze idą jak z płatka, przy trzeciej zaczynają się schody, przy czwartej małe jazdy. Nocki bywają różne. A ja rzucam książką i czuję się zdołowana przez Tracy Hogg, ale o tym w osobnym poście. Majcul jednak wydaje się szczęśliwy.

Rozwija się pięknie. Jest coraz sprytniejsza. Kojarzy ze sobą przedmioty. Jak tylko dorwie pilota wciska, przyciska i patrzy na telewizor czy coś się zadziało. Pokazuje czym chce się bawić. Gdy jestem smutna próbuje mnie rozśmieszyć. Gdy upatrzy jakąś zabawkę potrafi przysunąć sobie matę, odsunąć inne zabawki, byleby osiągnąć cel. Coraz więcej mówi, opowiada, pokazuje czego chce. Rozumie znaczenie coraz większej ilości słów. Chętnie też słucha muzyki, kiwając się w jej rytm, albo pokazuje, że chce potańczyć z mamą. Pląsamy wówczas po pokoju, wyginając śmiało ciało. Energicznie rzuca zabawkami, ogląda jak spadają, albo się toczą. Nauczyła się przyciskać piszczałki, uwielbia włączać pianinko. Robi to nawet stopami, byle sobie coś grało. Uwielbia przy tym się śmiać. Jak chce się pobawić i powariować ewidentnie zaczyna zaczepiać i prowokować wygłupy. A najszczęśliwsza jest, gdy jesteśmy w trójkę. Baraszkuje wówczas od mamy do taty i z powrotem chachając się w głos.
Mamo, mamo nie chcę spać!

Od Wigilii jest niezmiennie: ciężko. Mam nadzieję, że Maja szybko z tego wyrośnie. A za miesiąc będę mogła Wam napisać, że się udało i śpi jak aniołek. 

Mama Mai

Zobacz także

19 komentarze

  1. Biedne... dużo przespanych nocy Wam życzę (całej trójce oczywiście:)! To nie może trwać wiecznie przecież! :)

    A mam pytanie, odnośnie BLW - znasz tę metodę karmienia? Jeśli to tak to co o niej sądzisz i czy stosujesz? Bardzo ciekawa jestem, bo niedawno o tym przeczytałam, ale nie znam osobiście nikogo, kto by wypróbował

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Czekam na nie! :))

      tak znam, też o tym czytałam. Nie stosuję, Maja jest jeszcze za malutka i mamy problem z alergią. Myślę, że zaczniemy stosować, bo uważam, że to faktycznie maluchom pozwala się rozwijać i odkrywać jedzenie poprzez zabawę tak naprawdę. Cóż myślę, że brudna kuchnia jest małą ceną za radość i rozwój dziecka. Poza tym przecież nie wszystko musisz podawać dziecku do ręki. My póki co jemy papki, Maja łyżeczki do rączki nie dostaje, bo wkłada ją głęboko do buzi - ale myślę, że przyjdzie taki czas, że obie dojrzejemy do DLW.
      Na razie jabłuszko dostaje w siateczce i jest bardzo, bardzo szczęśliwa :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź! Mi też się podoba ta metoda, ale jako, że nie jestem zbyt ufna do wszelkich nowości tego typu to chciałam poznać opinię jakiejś mamy :)

      Usuń
    3. :) Nie ma za co :) Wiesz nie wykluczam, że jak zobaczę ściany, to powiem no way :P

      Usuń
  2. Łączymy się w bólu! Choć niespanie nie boli ;) A zatem łączymy się w zmęczeniu!
    My też od świąt nie śpimy. Buuu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej :( jak to?? Te Święta jakieś feralne dla nszych pociech - może na Wielkanoc im się odmieni :P Tylko kurcze te dopiero w kwietniu - nie wiem, czy dotrwam.
      Życzę dużo cierpliwości, sił i energii. No i żeby w końcu było lepiej!

      :*****

      Usuń
  3. Witam!
    Usmiechalam sie troche, czytajac twoj post, bo rozumiem w pelni jak sie czujesz. U mnie jest podobnie, oprocz spania. Dzis nasz synio usnal o 17.30!!! Najciekawsze jest to, ze obudzi sie ze dwa razy na cyca i bedzie spal do jutra do 6. Dziekuje Bogu w myslach, ze taki z niego spioch i licze na to, ze to nie poki co tak szybko nie zmieni, bo kocham te wieczory, gdy moge w spokoju napic sie herbatki.
    Niestety nie kazdy dzien jest rozowy, ale moj Maluch wie, jak sprawic, zebym zapomniala o tym, co przykre, tzn.usmiechnie sie moj Jednozębny Rekin do mnie i serce mi mieknie.
    U nas tez pojawil sie pierwszy zab,tydzien po skonczonym pol roczku i jest w tym sammym miejcu gdzie wasz. Radosc byla niesamowita, tzn.mama opowiedziala o zebie listonoszowi, kurierowi, pani w miesnym i napotkanym znajomym. Najlepsze bylo to, ze nic nie wskazywalo na to, ze zab sie pojawi.
    O tej metodzie karmienia slyszalam, ale nie wszystko co stoi na stole moglabym dziecku dac. Nasz Maly, gdy siedzi u nas na kolanach a my jemy, to wyrywa lozke lub widelec i chce pakowac do buzi. Kiedys wyrwal mi precla z reki podczas sniadania i wlozyl go do buzi. Od tej pory zawsze czeka na niego swizy precel i sobie go memla. Fajnie patrzec jak sie siluje z preclem, ale strach tez jest, bo odgryza wielkie kawalki i boje sie, ze sie udlawi.
    Nie wiem, czy pamietasz, jak pisalam, ze nasz Maly nie lubi wozka.. troche sie polepszylo, bo siedzi w spacerowce-chociaz jezszce tak naprawde sam usiasc nie potrafi.. jest lepiej, ale nie moge powiedziec, ze kocha wozek.

    pozdrawiamy i zyczymy duzo milosci i cierpliwosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Ale masz fajnie! o 17:30 poszedł spać?? No faktycznie mocny śpioszek :)
      Ale Maja też pierwsze 3,5 miesiąca spała całe noce od 20 (bo tak dopiero usypiała po kąpieli, którą zawsze ma o 19 :P) do 6 rano - wstawałam tylko na odciąganie pokarmu. Potem się zepsuła na cztery miesiące - ale to ponoć dość normalne :(((

      Hehhehe jednozębny Rekin? Uśmiałam się. Super trafne określenie :) my na Majcie mówimy Kasowniczek :)

      Wiesz wszystkiego ze stołu bym nie dała - przede wszystkim zero soli, zero cukru. Pewnie będziemy Mai coś podawać robić obiad w parowarze - takie ziemniaki są cudne. a wówczas i różyczkę brokułu i kalafiora można kawałek - ale jak się pojawią ząbki. Jak będzie wiedziała, co robić z pokarmem. Na razie jabłuszko do rączki dostaje w siateczce, wówczas nie muszę na nią patrzeć i zaglądać w buziunię. Może też spróbujecie?

      Pewnie, że pamiętam historię z wózkiem :) Nawet nie raz o Was myślałam. Może jak się zrobi pogoda i zacznie oglądać kwitnący świat wiosną będzie lepiej :) a jak nie zawsze możecie jakieś nosidło pożyczyć :) Cieszę się, że już u Was nieco lepiej. A w dzień Ci w ogóle śpi??

      Ciepło Was pozdrawiam! :*****

      Usuń
    2. Spi dwa razy dziennie, ale po pol godzinki. Jezeli go po jedzonku wpakuje do wózia i pojde na spacer to i nawet godzinke pospi. On ma prawie 7 miesiecy i mam nadzieje, ze w lato chociaz z godzinke pozniej bedzie chcial spac. On ma jakos tak zakodowane, ze 17 i marudzi, a najpozniej 18 i ma spac. Kiedys pare razy drzemal od 15.30 do 16 i martwilismy sie ze bedzie szalal i nie bedzie chcial isc do wyrka, a tu klops, 18 i juz spal glebokim snem.
      z tym jedzieniem to u nas jest tak:zaczal jesz warzywka 12 stycznia, no i musze powiedziec, wsuwal rowno. Najpierw dalam mu pasternaka, caly tydzien, potem dodalam do pasternaka ziemniaka, a potem szalalam z potrawami i dalam mu slodkiego ziemniaka, brokuly, miesko roznorakie, cukinie. Wszystko wciagal rowno, ale zauwazylam, ze ma takie "liszaje"na buzi, wokol ust. Bardzo czerwone mu sie to robilo, takie zaognione. Pomyslalam sobie, ze to przez tego zieminaka, ze moze ma uczulenie na skrobie czy co.. odstawilam zeimniaka i jest lepiej. Ma sucha skorke, ale nie czerowne wypryski. Mysle, ze powodem tego moze byc tez fakt, ze ciagle cos do buzi wklada i pluje sie i to w sumie tez wysusza skore. Nie wiem, co dokladnie jest powodem tych czerwonosci na skorze. Slyszalas o podobym przypadku?

      Mamy nosidelko i probowalam go nosic tez zimna, bo w lato to bardzo to lubil, ale zima wkurzal mi sie, bo ubrany byl w ta gruba kurte, niewygodnie mu bylo, czapka na oczy leciala, a ja pocilam sie strasznie-hormony..
      Odnosnie jabluszka, ja mu dalam gruche, tak do reki, bo nasz lekarz powiedzial dawac mu wszystko do reki, tak trzeba i o malo mi si dziecko nie udusilo, bo sie tak dlawil. Teraz juz nauczyl sie lepiej lykac, ale masz racje, jak sie wiecje zebow pojawi, to sprawa bedzie latwiejsza.

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc nie słyszałam :( A konsultowałaś z pediatrą? Z tego co czytałam i co jest u nas, a ponoć typowe dla alergii pokarmowych to wysypka na brzuszku, łokietkach, pod kolankami, na ramionach. Najpierw czerwona wysypka, a potem jak krostki bledną, zlewają się właśnie w taki "liszaj" - przy czym jest to bardzo suche :( Kąpiemy ją w emolientach, natłuszczamy to, smarujemy maściami. U nas - marchewka, więc może ten pasternak? albo batat (w sumie to sprowadzane jest, nie rośnie w Polsce, więc mogło być czymś podsypane)

      A no właśnie - też chciałam nosidło - ale lato było tak gorące, a zimą sobie nie wyobrażam. I tak w końcu nie kupiliśmy. Nad morze wypożyczyliśmy - super sprawa. Ale teraz baba waży 9.300 więc chyba sobie darujemy :P bo niedługo to zacznie sama chodzić :) Dziś pierwszy raz sama usiadła :) bez podciągania się za rączki czy szczebelki :) Mama dumna :)

      Szczęśliwych Walentynek! dla Twojego Walentego!

      Usuń
    4. Dzieki za wskazowki. Tez typowalam na alergie pokarmowa, ale ten "liszaj" pojawil sie tylko na buzce i nie przeobrazil sie z krostek. Reszta cialka jest ok, a liszaj fakt byl suchy. Slyszalam o tym emolientach i zastanawiam sie co to jest?!? W marcu bede w Polsce to moglabym nabyc te emolienty, a co to?
      Wszelkiego rodzaju pestycydy i inne swinstwa nie wchodza w rachube, bo kupuje wszystko w sklepie z ekologiczna zywnoscia-100% BIO.
      Idziemy w srode do lekarza, zobaczymy co powie, chociaz ten nasz lekarz jest bardzo wyluzowany i on by dziecku juz steka na obiad podal..
      ciesze sie razem z toba, ze Maja sama usiadla. Wiem, jakie to szczescie i radosc!! Ja tez czekam, az synulek zrobi cos nowego, jeszcze sie nie przewraca z pleckow na brzuch, wiec czje, ze to pojawi sie jako nastepne.

      Usuń
  4. Jaki fajny, mały słodziaczek :) Pozdrawiam i życzę dużo sił i przespanych nocy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) ten uśmiech roztapia wszelkie lody i uśmiechem zaraża :)

      Usuń
  5. Przetrwasz, wytrzymasz, dasz radę i z tym! Matki zawsze dają radę nawet jak myślą, że już nie dadzą. ;) Życzę wytrwałości, cierpliwości i dużo snu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wiem, że masz rację - ale czasem po prostu siadam i ryczę :(
      Mam nadzieję, że ten kiepski okres jej minie prędzej czy później. Ale lepiej, żeby prędzej :P
      Ale fakt, masz rację. Mamy mają siłę - nie wiem skąd, ale mamy :)

      Buziaki wielkie dla Was! :****

      Usuń
  6. Ostatki są 17 a nie 12...☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LOL miał być tłusty czwartek ;) już się poprawiam :)
      Jaki/a czujny/a

      Usuń
  7. To ile Majeczka ma drzemek w ciagu dnia????dobrze zrozumiałam czytając że ze 4?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak póki co domaga się 4, ale coraz częściej nam 3 wychodzą, bo jak wstaje koło 16 to już jej nie kładziemy - ale zwykle wówczas jest ciężki wieczór :( Ma to do siebie, że często drzemka to dosłownie drzemka 30 minut i po sprawie.

      Usuń