Mamo, mamo popatrz co potrafię!

22 lutego 2015


Moje dziecko zdecydowanie wrodziło się we mnie. Przynajmniej z jedną rzeczą: uwielbia robić nam niespodzianki. Wybiera ku temu pamiętne daty. I tak oto pierwszego kopniaka sprzedała mamuni w Mikołajki. Płeć zdradziła nam na Wigilię (dokładnie dzień przed), a teraz z Walentynki pierwszy raz sama usiadła i zaczęła pełzać. I tak oto Maja osiągnęła kolejny krok milowy w jej rozwoju! A nawet dwa na raz. Czy można dostać piękniejszy prezent w Walentynki? Żadne czekoladki, pachnidełka, czy błyskotki się do tego nie umywają.



Radość w domu przeogromna. Bo oglądanie, jak własne dziecko się rozwija, robi tak gigantyczne, przełomowe postępy, to dla rodzica powód do dumy i radości. Prężymy więc z Gazelą dumnie piersi, przecieramy spocone powieki, łapiemy za telefony i dzwonimy do dziadków. Chwalimy się całej rodzinie. Wysyłamy filmiki. Maja siada! Maja umie pełzać! A jak słodko to robi. Niczym mała dżdżownica. Wyciąga rączki do przodu, a potem do nich dociąga całe ciałko. Dosłownie się przyciąga. Ten ruch od dawna ma opanowany do perfekcji, bowiem od początku, gdy tylko coś było poza jej zasięgiem, Maja nie kombinowała jak się do tego dostać, tylko jak sprawić, by to przyszło do niej :) Jeśli coś leżało na kocyku, przyciągała kocyk, jeśli coś było na macie, ściągała całą matę. Teraz też pełznie na odległość rączek. Gdy tylko coś jest w zasięgu koniec pełzania. Następuje przyciąganie zdobyczy.
Szybko jej to idzie. Myślałam, że ten rozwój będzie stopniowy. Krok po kroczku. Nic bardziej mylnego. Gdy tylko zatrybiła, wzięła się za ćwiczenia i szkolenie. Teraz, gdy tylko się odwrócę Maja jest już w innym miejscu. Nasze życie tym samym z dnia na dzień uległo diametralnej zmianie. Weź Ty się mama szybciej dostosuj! Zaledwie 3 dni po Walentynkach, wchodzę do sypialni - dziecko siedzi w łóżeczku. Zaczęła też wchodzić pod fotel. Nie wie, jak się spod niego wydostać i tu mama na ratunek musi przybyć, ale myślę, że szybko to wykombinuje. Jej zasięg co dzień się rozszerza. Wczoraj również doszła już do ławy. Rozpoczęło się szabrowanie. Wszystko co się znajduje na dolnej półeczce już jest jej. A w piątek kręciłam Majci postępy, kiedy mały Huncwot dopełznął do koneweczki i wylał jej zawartość na siebie i podłogę. Przy czym zrobiła to wszystko tak szybko, że nim się kapnęłam wszystko się nagrało :) Nicpoń jeden! :) Duma :)))
 Mama Mai

Zobacz także

19 komentarze

  1. Maja będzie miała wspaniałą pamiątkę, kiedy zasiądzie jako nastolatka przed komputer i poczyta bloga mamy jak to się zmieniała każdego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko nadzieję, że nie powie: Mamo, jak mogłaś! :P tylko to doceni :) Hehehhe
      Ciepło pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  2. Brawo Maja! Taka duża już:)

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Rośnie jak na drożdżach :)

      Usuń
  3. My narazie jestesmy na etapie podnoszenia glowki, ale juz szukam Malej maty edukacyjnej. W tle widze matę Majeczki. Zastanawiam się nad kupnem takiej samej ;)
    Ps. Na podlodze to puzzle piankowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą matę, którą upatrzyłaś na zdjęciu Majcia dostała od sąsiadki po jej córci. Lubiła ją, bo ma delikatne odgłosy dżungli. Była zapatrzona w motylki i światełka. Ma również drugą swoją matę, którą dostała od cioć na Babyshower, ale kompletnie nie zdała u nas egzaminu :( Okazało się, że muzyczka, która tam gra wręcz ją straszyła, irytowała i denerwowała. Kończyło się płaczem. Mata więc nieużywana i gotowa do wystawienia do sprzedaży :(
      Dobrze więc przesłuchać dźwięki, jakie wydaje zanim wydasz koło 300-400 zł :)

      Usuń
  4. W obserwowaniu rozwoju swoich dzieci matki są mistrzami :) A dzieci nie raz potrafią nas zaskoczyć! Oczywiście w sensie pozytywnym ;)
    To my najczęściej spędzamy z nimi większą część dnia i z radością dzielimy się małymi lub większymi sukcesami w ich rozwoju. Mała (raczej duża) rzecz a cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen :) muszę przyznać, że ta obserwacja jest niezmiernie przyjemna :)

      Usuń
  5. Madziu, skąd taka fajna mata do turlania? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matę dostaliśmy od moich kolegów i koleżanek z pracy :)
      To firma SKIP HOP. Super sprawa. Jest bardzo duża, więc Maja ma istny plac zabaw, nie ślizga się i ciepło jej w pupcię :) Zdecydowanie jest to coś, co polecamy :)

      Usuń
    2. Super, dzięki! Wygląda naprawdę fajnie!

      Usuń
  6. Kroki milowe w rozwoju niemowlęcia to przyjemny czas, ale zanim nastąpią mamusie czasem najedzą się trochę stresu. Ja wiem, że każde w swoim tempie i że to nie wyścig szczurów, ale... mały leniuchu, masz już 4,5 miesiąca czas obrócić się z brzuszka na plecy! No dawaj, dawaj!

    Ech, jestem matką-wariatką :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeee coś Ty - Maja bardzo długi czas obracała się z plecków na brzuszek, a w drugą stronę ni huhu. Dajcie sobie czas. Nie warto malucha popędzać :) Wiem, że ciężko Ci się doczekać, ale tak koło 8 m-ca miarkniesz się, że Twoje dziecko już nigdy takie malutkie nie będzie, że tak szybko się rozwija, a Ty byś chciała zatrzymać ten czas :)

      Całuski dla Was przeogromne!

      Usuń
    2. W odwrotną stronę też się nie kula :( Napaliłam się na "z brzuszka na plecy", bo to niby powinien robić najpierw. Ale jak widać Majeczka miała odwrotnie! :) Ech, chyba spalę moją książkę o rozwoju niemowlęcia, to będę spokojniejsza ;)

      Usuń
    3. Heheheh. Szczerze mówiąc, ja dawno przestałam czytać te "mądre" książki. MOja Ramona mówi, że trzeba mieć do nich dystans i wyciągać, co dla Was najlepsze, ale ja chyba za bardzo do siebie to brałam. Jej synek ma 15 mcy i właśnie wyrósł mu pierwszy ząbek - jakby brała to wszystko na poważnie już dawno by osiwiała. Każde dziecko ma własne tempo rozwoju nie ma go co poganiać, ani hamować (bo taką jedną też znałam). Ja uważam, że te książki są zbyteczne - nasi rodzice bez tego nas wychowywali i dali radę :)

      Usuń
  7. Wiem, że komentuję wszystko jak leci, ale zaczytałam się, więc przy okazji pochwalę bloga, bo super się czyta :) natomiast co do komentarza sensu stricte: najgorsze nie są książki, a Internet, bo to jakoś w nim wszystko jest magicznie przyśpieszane i dziecko półroczne powinno już raczkować, a 8 - miesięczne chodzić :-) tak sobie myślę, że za kilkanascie lat nikt z nas nie będzie pamiętał, kiedy jego dziecko zaczęło przewracać się na brzuch, bo kiedy pytam mojej mamy, to ona nawet nie pamięta, kiedy zaczęłam raczkować, a to bylo raptem jakieś 22 lata temu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hheheh, nie krępuj się :) Sama blogujesz, więc wiesz, że dla każdego blogera komentarz jest jak komplement i zapłata za pracę, skrzydła co pomagają, gdy się myśli, że to nie ma sensu :) Także bardzo się cieszę, że Ci się tu podoba :)

      Staram się nie brać sobie do serca, co moje dziecko umie, a co powinno. Nie przejmuję się tym, ani innymi mamami - przynajmniej się staram :) Bo zwariować idzie :) Umie, co umie, jak coś nowego się pojawia cieszymy się jak głupki. Ostatnio teściowa się popłakała, gdy zobaczyła, jak Maja drepcze. To jest najważniejsze.

      Moja mama całkiem sporo pamięta - ciągle mi coś opowiada - nawet wie, ile sama miała miesięcy, kiedy zaczęła chodzić :) Jakoś taką mamy tradycję, że zwracamy uwagę na takie rzeczy :)) a jak ciężko zapamiętać, to staram się zapisywać :)

      Buziaki wielkie dla Ciebie!

      Usuń