Henio

30 marca 2015


Henio był pierwszą rzeczą, jaką kupiłam w ciąży z myślą o moim dziecku. Był w ogóle pierwszą rzeczą, którą chciałam kupić planując ciążę. O tym, jak cudowny wpływ na noworodka mają takie pluszaki - szmatki dowiedziałam się dawno temu będąc opiekunką cudownego, 10-cio miesięcznego Jamesa. Okazało się, że niemalże każde dziecko w Anglii ma własny mini-kocyk na główkę, który sprawia że lepiej śpi i zyskuje najlepszego przyjaciela. Wystarczy położyć go na główkę dziecka, a te odnosi wrażenie, że wciąż przytulane jest przez mamę. Jeszcze kilka lat temu ciężko było znaleźć taki kocyk w Polsce. Ale gdy tylko udało się udało, łup trafiał jako prezent do kolejnego dziecka. I wiecie co? W 100% był akceptowany przez każde z nich.
Dlaczego akurat Henio? A czemu nie? Gdy sama byłam dzieckiem nie nadawałam imion swoim zabawkom. Przynajmniej tego nie pamiętam. Zaczęłam to robić właśnie przy Mai. I tak biały króliczek został ochrzczony Heniem. Henia wpierw tuliłam ja, kładłam go sobie na piersiach, szyi, dekolcie, by wchłonął mój zapach. Chciałam by pachniał Mai mamą i mlekiem. Udało się. Maja bardzo szybko zaakceptowała Henia. A im była starsza i bardziej samodzielna, tym Henio lądował bliżej. W pewnym momencie nawet nie wiadomo kiedy, bez Henia nie było też spania. Gdy było za głośno, zbyt jasno, gdy usnąć było ciężko Henio wędrował na twarz i dziecko zasypiało. Tak już zostało. Maja przytula Henia, przytula mnie i zasypia. Gdy się budzi i jest słodko zaspana dalej tuli Henia, gryzie uszy, metkę. Teraz Henio machnie Mają. To jej najlepszy przyjaciel, nie odstępuje jej na krok. Wierny towarzysz. Jest wiecznie mokry, wymymplany, poszarzały i dawno już stracił swój mięciusi, pluszowy czar, ale nie stracił na wartości. Wręcz przeciwnie. Z miesiąca na miesiąc staje się coraz ważniejszy.


To u nas zdecydowanie zabawka numer jeden. Najukochańsza. Nic nie jest w stanie jej zastąpić. Henio to nasz pewniak. Dlatego jeśli w waszym gronie urodziło się dziecko, gorąco zachęcam to zakupu właśnie takiego Henia. Oczywiście nie naszego Henia. Chodzi mi o sam typ zabawki, jaką jest pluszowy, milusi mini-kocyk z główką zwierzaczka. Zapewniam Was, że to będzie strzał w dziesiątkę. A jeśli tak się stanie, warto ubezpieczyć się w Henia nr 2 (tak na wszelki wypadek).

A Wasze dziecko ma swoją ulubioną przytulankę? 



Zobacz także

20 komentarze

  1. fajny ten Wasz Henio :) no i Maja fajna, pasują do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh dziekujemy :) Henio jest z nami od samego początku :) chyba wie o mojej córce więcej ode mnie :) A Majucha jest cudna! (jak to dla mamy :)
      Buźka i dziękuję za komentarz :)))))

      Usuń
  2. Dobrze mieć takiego Henia, cieszę się, że ja też już mam:) Czeka cierpliwie na swoją kolej...:)

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z pewnością się doczeka, a osóbka której będzie pilnował i umilał życie będzie wyjątkowa :**** jak mamusia :****

      Usuń
  3. Pamiętam jak ja byłam mała i nie wyobrażał sobie życia bez takich misiów, które można było kupić w tamtych czasach w kiosku - co chwila albo jakiś nie miał nóżki, rączki, albo miał goły plac (bo był z futerkiem - byłam starsza niż Maja:)) i moja rodzinka musiała mieć spory zapas, bo jak coś się misiowi stało, to trzeba było mieć drugiego, inaczej krzyk, ryk i dramat ;) A ja.. w moich wspomnieniach jest tylko jeden misio, jeden egzemplarz, choć jak widać co chwila miał biedak kolejne wcielenie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie Twój miś, jak kot miał wiele żyć :) Musiał być bardzo ważny skoro go pamiętasz :))) a może jeszcze go masz? Ja swojego mam - teraz towarzyszy też i Mai. Pamiętam jak rodzice kupili mi go w Pewexie - dziś okrzyknięty misią Elą zabawia Maję w łóżeczku. Muszę przyznać, że Ela wygląda wciąż jak nowa :)

      Całuski :**
      Dziękuję za ten komentarz :))

      Usuń
  4. witaj:) można wiedzieć, gdzie kupiłaś Henia? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne. Nasz Henio jest z C&A :) ale widziałam podobne w Smyku, TkMaxx czy KappAhl

      pozdrawiam

      Usuń
  5. Ja z takimi przytulankami spotkalam sie dopiero w Niemczech. Na początku nie rozumialam fenomemu takich szmatek,ale fakt jest taki,ze dzieci uwielbiaja je tarmosic.
    A tak z innej beczki;czy moglabys polecic jakies srodki do pielegnacji skory bobasa,ktore warto kupic w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Dzieciaki zachwycają się zawsze czymś niepozornym ;)
      Oj kochana my to jesteśmy wymagający, bo Majuch ma straszne problemy skórne :( właśnie jest cała w kropach nie wiem od czego. I tak do pupci Bepanthen. Uważam, że najlepszy. Ostatnio kupiliśmy Penathen. Całkiem, całkiem ale troche suchy. Do buzi rewelacyjny jest Oilatum krem. Znika wszystko i cera jest delikatniutka. Kąpiemy ją w Emolium a ostatnio też balsamujemy Mustellą. Oliwka ponoć tylko Hipp bo jako jedyna nie wysusza skóry. Ale wiesz jak to jest? Każdemu dzieciaczkowi co innego podchodzi. Maja jest tu szczególnie wymagająca, a ja już się załamuje stanem jej skóry :(((
      Całujemy

      Usuń
    2. Madziu a smarujesz tym Oliatum kremem twarz? Szukam czegoś na suche poliki ;)

      Usuń
    3. Tak właśnie u Mai to jedyne co jej pomaga. Miałyśmy Hippa, ale jej cerę wysuszałam, a po tym Oilatum ma taką gładziutką buzię. Sama jej ten krem podbieram. A zakupy robię w aptece internetowej Melissa. Sporo oszczędzamy ;)
      Buźka

      Usuń
  6. Dzieki za wskazowki. Katarek plus juz lezy w walizce ;) chetnie zerkne na te polecane przez ciebie produkty. Nasz Maly tez ma ta skorke taką sucha i co najgorsze na twarzy pojawiaja sie te liszaje.
    Nasz lekarz polecil Cetaphil. Probowalas? My wyprobowalismy.
    Byl niezly do skory suchej.
    Sciskamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bardzo proszę :) Może coś się przyda :)
      O nie słyszałam o tym Cetaphilu. Poszukam co to.

      Buziole!

      Usuń
  7. Henio ma Henia :) Choc u nas w domu nazywany jest po prostu zajączkiem. I darzy go miłością wielką ssąco-tarmosząco-oślinioną :) Dziękujemy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie o to chodzi! Aby Henio był szczęśliwy! :) Nie ma za co dziękować :)
      Ja dziękuję :) że tu ze mną jesteś!

      Buziole :***

      Usuń
  8. To cudownie miec swoja ukochana przytulanke:) Moja najukochańsza ma 27lat, dostalam ją jak tylko się urodziłam i baaardzo długo się z nią nie rozstawałam. Teraz leży w pudełku z pamiątkami (trochę popruty, stary misio z naderwanym uszkiem) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, ale to słodkie :***
      Buzia mi się wciąż uśmiecha :))))

      Usuń
  9. Oby Henio też miał takie swoje pudełeczko na stare lata, jak już będzie na emeryturze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to chyba w dużej mierze zależy od mamuni :)
      Ja w zeszłym roku dostałam moje pierwsze buciki od mamy :) Trzymała je 31 lat :) Piękne, granatowe :) Też muszę kupić Mai takie pudło- pamiątki z Chrzcin już są :) i pierwszy polarek :) taki słodki :)

      Usuń