Nigdy w życiu? Nigdy nie mów nigdy czyli 5 rzeczy, których nigdy wcześniej bym nie zrobiła!

2 marca 2015


źródło

Dzisiejszy wpis traktuję z wielkim przymrużeniem oka. Może i kogoś nie rozbawi, ale właśnie tak wygląda codzienność matki. Są takie rzeczy, na myśl o których robi nam się niedobrze. Rzeczy, które są odrzucające. Czynności, których nigdy byśmy nie zrobili albo uczucia, których nigdy byśmy nie zaznali gdybyśmy nie zostali rodzicami. Tak, tak. To, że punkt wiedzenia zależy od punktu siedzenia wie każdy, ale jeszcze nigdy to powiedzenie nie było dla mnie aż tak namacalne. Będąc mamą nieustannie przekraczam swoje granice, a to co kiedyś wydawało się dziwne i niemożliwe staje się moją codziennością. 

1. Podcieranie pupy
Powiedzcie mi, kto przy zdrowych zmysłach (oczywiście wykluczając pielęgniarki) na myśl o podtarciu komuś tyłka, staje się obojętny? Okropność prawda? Ano właśnie. A powiem Wam, że nawet za pierwszym razem mnie to w żaden sposób nie odrzuciło. Tatusiowie początkowo brzydzą się zmieniania pieluszek. Ale zapewniam Was, że trwa to bardzo, bardzo krótko. W końcu to mało przyjemny obowiązek (zwłaszcza po wprowadzeniu stałych pokarmów), ale wykonywany nawet kilka razy dziennie zupełnie obojętnieje. Poza tym to mała pupunia, małego człowieczka. Co może być w tym odrzucającego?

2. Wciąganie gluta
Każda mama wie, co to jest aspirator do noska i jak on działa. Zanim jednak sama posiadłam tą tajemnicę wyobrażałam sobie, jak muszę połykać gluta dziecka. Straszna to była wizja. Gdy kupiłam sopelka ulżyło mi, że jednak ktoś pomyślał i ten glut się gdzieś zatrzymuje :P a ja jednak jestem bezpieczna. Aby ten obowiązek uczynić przyjemniejszym od samego początku nauczyłam Maję wygłupów i tak do tej pory się przy tym śmiejemy :)

3. Wymiociny na ramieniu
Wyobraźcie sobie, że ktoś na Was puszcza pawia. No może ktoś z Was tego doświadczał w latach swojej świetności. Obrzydliwe prawda? A jednak, gdy kruszynce się uleje, okaże się, że ząbkuje czy  ma uczulenie, lub złapała właśnie jakieś choróbsko, jedyne co Wam przychodzi do głowy to: moje biedactwo, chodź Cię szybko przebierzemy. I wcale nie przeszkadza Wam, że same jesteście zafajdane i śmierdzące. Tak się skupiacie na małym bidulku, że często zapominacie o sobie.

4. Zasikana twarz/dłoń/ciuch
Tu prym wiodą mamy synków. Chyba właśnie one wiedzą najlepiej, co oznacza dostać po twarzy. Moja koleżanka ilekroć wstawała w nocy przebrać berbecia musiała przebierać i siebie. Czy nam to przeszkadza? No najprzyjemniejsze nie jest. Ale znów... z punktu widzenia matki świat wygląda nieco inaczej.

5. DLW - czyli wprowadzanie samodzielnego jedzenia
Wizja kuchni całej w szpinaku przeraża każdą gospodynię. Jednak, gdy pierwszy raz dałam Mai samodzielnie zjeść biszkopta, to byłyśmy wybrudzone obie i wszystko wokół nas. Pękałam z dumy, że moje dziecko samo sobie poradziło i się ani razu nie zakrztusiło. Do tego ta radość w jej oczach. Po raz pierwszy siedziałam przeszczęśliwa w totalnym syfie , z szerokim bananem na twarzy.
 M.

Zobacz także

18 komentarze

  1. Nr 5. najlepszy! Najgorsze są chrupki kukurydziane pod względem czyszczenia, strasznie się kleją i jak zaschną to ciężko je usunąć...

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe no powiem Ci, że chyba najbardziej zaskakujący :) Jarzyłam się jak łysy do sera, choć byłyśmy obie calutkie w okruszkach :)

      Usuń
  2. Hahahaha, ale sie usmialam, a z tego gluta najbardziej. Musze sie przyznac i dostane chyba baty, bo nie wiem, co to ten aspirator. Domyslam sie, bo moj brat cos wspominal o tym wynalazku, ale nie mialam jeszcze okazji przetestowac tego cuda. Do tej pory nasz Maly nie mial kataru, a to co tam mu sie nagromadzilo wykichal sobie. Kupie sobie to, skoro kazda mama to zna.
    Fakt, jako mama robi sie rzeczy, ktorych inni sie brzydza. Jak na razie nie to nie obrzydzalo za bardzo, ale tak jak piszesz, gdybym o tym pomyslala rok temu, to kto wie....
    pisalam kiedys o tym "liszaju" na buzce synulka. Lekarz stwierdzil, ze to normalne, gdy dziecko zabkuje i sporo sie slini. Uspokoilo mnie to i nadal szalejemy z potrawami.
    moze to bylby fajny temat na post?? Dieta Malucha.. co ty na to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz Fridy? Mnie koleżanki kazały kupić i noska przeczyszczamy 2 razy dziennie :) Zawsze gluty są :) wcześniej zakraplamy nosek disnemarem żeby nawilżyć śluzówkę. Myślałam, że to wszyscy robią :P A słyszałaś o aspiratorze na odkurzacz? CZAD! :p HEHEHE
      Wiesz myślałam, ale po ostatnim poście aż boję się poruszać temat diety :P

      Usuń
  3. Czemu boisz sie poruszac ten temat?
    Az mi glupio, bo my nie przeczyszczamy nosa... musze spytac lekarza, ale powiem szczerze, ze nie slyszalam od kolezanek, zeby to robily..czlowiek codziennie sie czegos nowego dowiaduje...
    a zaczelyscie juz pielegnacje zeba?? My tak ;) szczorkujemy dwa razy dziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty! Chodziło mi o to, że mnie wszyscy o tym mówili. Więc my robimy :) Wiesz z tą pielęgnacją, to jest tak, że każdy robi inaczej :) Przecież jak do tej pory nie robiliście i wszystko jest oka to jest oka :)

      Wow! Szczotkujecie szczoteczką? My jeszcze nie. Póki co przemywam rano wacikiem jałowym :) Trza zacząć :)

      Usuń
  4. Ja zakupilam takie specjalne szczotki dla bobasow. Jedna ma dluzsze wypustki i masuje dziasla,a druga ma krotkie igiełki silikonowe. Podczas przewijania porannego i wieczornego dostaje w raczke szczoteczke i pucuje zebiska tzn.gryzie szczotke ; )
    Nie dam glowy uciac,ale czy nie ma tych szczotek w Rossmanie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chyba je widziałam. Ale to tak bez pasty prawda?

      zajrzyj w komentarze pod postem o diecie mamy karmiącej - tam znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie - wygląda na to, że małe piekiełko wywołałam

      Usuń
  5. Juz rozumiem,o co chodzilo... oj,oj,oj....
    tak na razie bez pasty,chociaz takowa te zakupilam. Stosuje ja sie od pierwszego zeba i nic sie nie dzieje,gdy dziecko ja polknie. Poczekam,az te zebiska wyjda w calosci i wtedy moze zaczne pasta szorowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odpowiedź - chyba się do Rossmanna przespacerujemy w tym tygodniu :)

      Usuń
  6. Dodałabym do tego wyczekane, słodkie pierdziochy! Muzyka dla maminych uszu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe fakt, pierdziochy są w dechę :P zwłaszcza nocne :P

      Usuń
  7. Ja się uśmiałam, wszystkie punkty regularnie zaliczane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nasze życie jest pełne niespodzianek prawda? Hehehe :)
      Ciepło pozdrawiam i dziękuję za komentarze :)))

      Usuń
  8. Jesteś przeurocza. Bardzo podoba mi się Twój sposób pisania. Super post.Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Dziękuję :))) dawno mi nikt nie powiedział, że jestem urocza :) Ale miło! :)
      Cieszę się, że Ci się u mnie podoba :)

      całus :)

      Usuń
  9. Mamy zrobią wszystko dla dzieci :) I przeboleją gluty, kupki, wymioty itd i przytulą, i pocieszą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda. I to bez mrugnięcia okiem :)))
      Witam na blogu :) i dziękuję za komentarz :)

      Usuń