No i mamy skończone 10 miesięcy!

12 marca 2015

10 miesięcy

Wydaje mi się, że w zeszłym tygodniu wróciłam ze szpitala. A tu nagle mam tak duże dziecko. Ta maleńka pierdółka, co nic nie widziała, nic nie słyszała i tak wiele nie potrzebowała odeszła na dobre. Za to pojawił się mały, kochany wszędobylski Szabronik, który chce wszytko, widzi wszystko, słyszy wszystko :) i niemalże potrafi wszystko. Ostatni miesiąc był dla nas wyjątkowo intensywny. Maja nabrała prędkości. Pierwszy raz usiadła, pierwszy raz wstała. Zaczęła też pełzać. Coraz lepiej się komunikuje. A od kilku dni mówi cześć! oczywiście po swojemu, ale jak mama ma nie rozumieć, co dziecko mówi :) Słyszę keeej :) i wiem o co kaman :)

Tak, tak działo się w tym miesiącu. Dzieje się nadal. Maja to istne żywe srebro. Jak tylko zarejestrowała, że może siadać, leżenie nie wchodzi w grę. Siada nawet w łóżeczku. Niczym bańka - wstańka. Mama kładzie, a Maja już w locie układa się do siadu. Świetna zabawa - tylko dla mamy gorzej. Jak zaśnie. śpi o wiele dłużej niż kiedyś, jednak samo usypianie to istna walka. Zwłaszcza dla mojego kręgosłupa. Bo jak możecie się domyślić zasypia tylko w ramionach mamusi. Tylko tak się wycisza. Przytulając do mnie i Henia. Bo Henio jest teraz niezastąpiony.
10 miesiąc
Rozmawia, rozmawia, rozmawia. Codziennie słyszę nowe dźwięki. Maja wyraźnie próbuje nawiązać rozmowę, a nie tylko już zwrócić na siebie uwagę. Słowa zaczynają mieć dla niej znaczenie. Zaczęło się od taty. A tata wniebowzięty. Jak tylko Lala usłyszała klucz w drzwiach natychmiast się odwracała głośno obwieszczając, że wrócił tata. Gdy wychodzimy na spacer Maja wciąż powtarza ta, ta, ta :) Mało skomplikowana konwersacja, ale zdecydowanie chce się ze mną podzielić faktem, że jest zadowolona, że właśnie wychodzimy na spacerek i trzeba windę zawołać. Praktycznie każdego dnia słownik zwiększa się o nowe słowa. A może raczej my poznajemy ich znaczenie dla Mai. Ostatnio berbeć ciągle udaje, że kaszle. Jest taka bystra. A mnie serce rośnie patrząc na nią. Tylko siły opadają. Zasuwamy na podłodze, a na kanapie rzucamy się jak osika. Na lewo, na prawo, w przód, w tył, przewrót, do mamy, nie jednak do taty. Zmyła, bo obrocik, i tak na okrągło. A zmiana pieluchy to już wyższa szkoła jazdy :)

Ahh i zapomniałam Wam powiedzieć: Maja tańczy. Tak, jak tylko usłyszy muzykę, albo śpiewającą mamę na twarzy pojawia się szeroki uśmiech, kręci główką, podskakuje klatka piersiowa. Jednak coś z mamusi ma :)
10.miesiąc
Dodatkowo od dwóch dni przeżywamy lęk separacyjny. Mama nie może odejść na wyciągnięcie ręki. Bawić bez mamy się nie chcemy. Tata poszedł już w odstawkę. Normalnie byłoby to bardzo męczące, ale zbiegło się w czasie z nową umiejętnością. Przytulaniem. Fakt jeszcze troszkę pazurków do tego używa, bo na mamę czasem trzeba się wdrapać. Dosłownie. Chodzę więc podrapana, jakbym w domu miała kota. No mam. Małego przytulaska, co zamiast mruczeć, grucha niczym gołąbek.
10.miesiąc
Każdy dzień wygląda inaczej. Maja więcej śpi w dzień. Ja więcej sprzątam. Żaden okruszek nie pozostaje przecież pominięty. Na spacerkach Maja zaczyna się interesować zwierzątkami i zaczepia ludzi. Ciągle ktoś się do mnie uśmiecha, albo wpada z Mają w konwersację. A dzieci, ahhh te dzieci. Chce nas ktoś odwiedzić? Maja jest spragniona kontaktu z dziećmi. Gdy schodzimy z boiska szkolnego potrafi się rozpłakać, bo jeszcze chce na nie popatrzeć. Niestety żadne nie chce się z nią bawić. 

Ehhh mówię Wam, taka fajna ta nasza babeczka się zaczyna robić. A ja ją kocham jeszcze mocniej i mocniej, i mocniej. Ale Wy chyba też tak macie co?
10.miesiąc

Mama Mai


Zobacz także

12 komentarze

  1. Kiedyś się dziwiłam, jak można zrozumieć język niemowląt. Odkąd sama zostałam mamą, rozumiem niemal każdy gest mojej córeczki. Owszem, zdarza mi się pytać głośno, co ona chce, jednak coraz częściej rozumiem te różne rodzaje płaczu, marudzenia, wołania. A ma tylko 4 miesiące.
    Już sobie wyobrażam jak u nas to będzie z siadaniem. Bo na razie to kiedy tylko położę ją na plecach, od razu się obraca na brzuch. Pewnie będzie podobnie jak u Twojej Majki! :)

    Cudnie teraz macie. Maja to żywe złoto. Choć cieszy mnie jak moja Nadka teraz się rozwija, już się nie mogę doczekać aż będzie jeszcze bardziej żywa. No ale każdy etap trzeba jakoś przeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj 4 miesiące to już fajna dzidzia :) Zaczyna być bardziej kumata no i wszystko przed Wami. Nie wiem skąd w Nas to oczekiwanie na to co będzie później. Też tak mówiłam, że chciałabym, żeby Maja była już starsza, a dziś jak na nią spojrzę i pomyślę, że nigdy już nie będzie taka maciupcia to tak mi żal :)

      Całuski dla Nadii i Ciebie! Cieszcie się każdą chwilą i łapcie, łapcie, łapcie te chwile ulotne :***

      Usuń
    2. Nie mówię, że niefajna. :) Cieszę się każdą chwilą i czerpię radość z każdego etapu jej rozwoju. Bo każdy jest na swój sposób piękny i już nigdy się nie powtórzy. I szkoda by było jakikolwiek czas w życiu dziecka spędzić na czekaniu na to, aż będzie starsze.

      Dziękujemy! :*

      Usuń
    3. Ohhh to źle Cię zrozumiałam. Myślałam, że nie możesz się doczekać aż Nadia będzie większa :P Przepraszam Misunderstanding :P

      Święte słowa!
      Całusek

      Usuń
  2. Maja ma świetną fryzurę :) Jest taka słodka - mały czupurek :)
    Madziu powiedz mi, kiedy Majeczka nauczyła się ssać smoka?
    My z Heniem wciąż próbujemy, ale ostatnio rodzinka zaczęła mnie demotywować, że 5 miesięcy to już za późno i że już się nie nauczy! Kłamią, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego tak bardzo chcesz, żeby brał smoka? Jak nie chce to raczej lepiej :) - uśpisz go bez, nie będzie uzależniony i nie będzie problemu ze zgryzem.

      Majcia miała 4 albo 5 miesięcy, gdy nagle zachciała. Teraz się zastawiam, czy dobrze zrobiłam, że dałam ... no się okaże :)

      ps. no fryza ma nieprzeciętnego :P hehehe
      Buźka dziękujemy za odwiedziny :)
      a powiedz mi jeszcze kochana, czy "Henio" się sprawdza? Został polubiony? Bo Majka już bez niego spać nie potrafi :P

      Usuń
    2. Pracujemy nad smokiem, bo z Henia jest straszny "cycuś" ;) Zasypia tylko przy piersi. Myślę, że smoczki cudownie ułatwiają życie.

      Henio uwielbia Henia! Najbardziej lubi ssać jego łapki :) Albo tak słodko się na niego rzuca pakując jego pyszczek do buzi. Na szczęście króliczek-Henio super się pierze nawet w 60 stopniach :)

      Usuń
    3. Ale w dzień też?? Wiesz on jest jeszcze taki malutki, że się nie dziwię, że jest mamicycuś - to nie tylko cycuń, ale i przyjaciel, przy Tobie czuje się bezpiecznie, czuje się szczęśliwy. Takie maluszki potrzebują mnóstwo przytulania. Acz rozumiem, że to może być uciążliwe. Ale jeszcze miesiąc i zaczniecie wprowadzać nowe pokarmy :) Trzymamy kciuki, może też zaskoczy. Ja Mai kiedyś tak jakoś odruchowo podałam smoka. Nie mogła zasnąć, ja już godzinę ją w wózku w domu woziłam, ta płakała, żarła Henia - pomyślałam, a spróbuję i wzięła, zasnęła :) Aż mężowi fotę posłałam, bo to było zaskoczenie. Może też zaskoczy. A jak nie, to za kilka miesięcy będziesz zadowolona, bo teraz to ciężko oduczyć :(

      Jeja ale się cieszę, że się tak spodobał :))) Faktycznie słodkie to musi być :) wielka miłość :) Nasz to już jest taki szary, wymymlany :P hehehe ale Maja weszła w wiek, że przyjaciel do spania to standard, więc bez Niego nawet nie ma co jej kłaść. Po dżemce siada w łóżeczku z Heniem w zębach - a bawi się czym innym - przekomiczny widok

      Usuń
    4. Kurczę, masz rację! Dzięki :)

      Przyznam, że strasznie poddałam się presji rodziny, dla której "dziecko bezsmoczkowe" to jakiś odrębny gatunek nie do ogarnięcia. Dzwonią do mnie i męczą: "Nasza już ssie!" (kilkutygodniowa dzidzia), "A Ty czemu nie próbowałaś?!", "Próbowałaś? Więc co tak słabo, trzeba było bardziej!".

      Nie wiem czemu tak się poddałam negatywnym myślom. Przecież Henio ma już 5 miesięcy - nie tylko żyjemy, ale i mamy się całkiem nieźle! A argumenty o bliskości i to, że przecież Henio już nigdy nie będzie taki malutki baaardzo do mnie przemawiają! :)

      Usuń
    5. Poważnie? A co im do tego - przecież smoczek to praktycznie nic dobrego. Jeśli dziecko uspokaja się bez Niego, jeśli nie ma zwiększonej potrzeby ssania, że co 5 min chce do cyca... Powiedz im, że pięknie ssie cycunia :)
      Mnie to wszystko nauczyło jednego - nie słuchaj innych, tylko kieruj się instynktem i podążaj za dzieckiem - ono doskonale pokazuje, czego chce, a co mu nie odpowiada

      Całuję Was mocno :***

      Usuń
  3. Madziu a mam jeszcze pytanie o rozszerzanie diety Majeczki. Co wprowadziłaś jako pierwsze i w ogóle, skąd czerpałaś wiedzę na ten temat? Jestem totalnie zagubiona, a mały żarłoczek już chce jeść! ;) Może możesz polecić jakąś stronę internetową lub książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana w zasadzie nie korzystałam z niczego - miałam kilka ulotek i często czytam artykuły na babyOnline.pl - tam znajdziesz np. najnowszy schemat żywienia niemowląt: http://babyonline.pl/nowy-schemat-zywienia-niemowlat-2014,schemat-zywienia-niemowlat-artykul,15669,r1.html - one się bardzo często zmieniają, więc się tym nie stresuj.
      My zaczęliśmy od marchewki, ale Maja jest uczulona więc myślę, że dużo fajniejsza jest dynia, ziemniak. Nie uczulają. Na początek - łyżeczka, następnego dnia nieco więcej - ja podawałam Mai tą samą rzecz przez 3 dni - żeby jak wystąpi alergia wiedzieć od czego :) Czasami przeczytasz, żeby codziennie coś innego, ale nie wydaje mi się to trafionym pomysłem. Podglądałam słoiczki - co jest na który miesiąc, ale raczej patrzyłam na Maję - my wciąż mamy ograniczoną dietę, ze względu na uczulenie. Fajna też jest strona osesek.pl (ale gdzie nie wejdziesz tam co innego). Musisz bardziej podążać za dzieckiem :) Sama się tym strasznie stresowałam, więc Cię rozumiem - jak coś pisz na priv :)

      Usuń