Pora stanąć na własnych nogach

4 marca 2015

stanąć na własnych nogach

No dobrze. Może i Was to nie interesuje, ale nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła... W końcu duma matkę rozpiera :) Otóż Majcia w ubiegły piątek pierwszy raz sama wstała! Tak, tak! Matka szlocha, ojciec dumny. Jakiś urodzaj w tym miesiącu mamy. Istny odlot! Zaledwie w ciągu dwóch tygodni samodzielne siedzenie, pełzanie i stanie. Nóżki fakt dziwnie wygina, ale przecież to był pierwszy raz. Wszystko po kolei! Zuch dziewczyna! 

A jak załapała tak ciągle wszystko ćwiczy. Mówię Wam, dziecko - żywe srebro. Oj żywotnego mam tego szabrownika. Nie nadążam czasem za nią. Oczy z tyłu głowy. Nic innego robić mi nie mogę. Stały monitoring. Teraz wszędzie chce wejść. Wszystko chce dotknąć. Wszystkiego spróbować. Wczłapuje się pod fotel, by uradowana wyjść z drugiej strony. Goni mamę. Robi w domu istną rozpierduchę. Nagle niemalże wszystko jest w zasięgu ręki. Wspina się po poduchach na kanapie, siada na przewijaku, w łóżeczku. Ehhhhh dzieje się, dzieje. My padamy jak muchy, a Maja dalej ćwiczy. Nie ma czasu napić się wody! A butelka za nią nie chce chodzić.

Plusem wszystkiego jest lepszy sen - bynajmniej nie w nocy. Nie, nie. W nocy wszystko przeżywamy więc się budzimy :( Ale w dzień - 3 lub 4 drzemki od 40 minut do 1,5 godziny. A raz nawet pospała aż 2 godziny 15 minut. Coś się ruszyło. Coś się zmieniło. Wiosna idzie :) Jeszcze mogłaby załapać, o co chodzi z tym samodzielnym zasypianiem :)

Mamo już dość tych zdjęć :P
 M.

Zobacz także

18 komentarze

  1. Teraz się zacznie... wstawanie przy wszystkich półkach, sięganie do stołu i takie tam... a lada moment dojdzie raczkowanie, to czasem nawet rudno dogonić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe :) Cały wachlarz wymienionych atrakcji przed nami :P Aż strach się bać :)
      No dobrze, niech się dziewczyna rozwija, świat poznaje - pod czujnym oczkiem mamuni :)

      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) oczywiście w imieniu Mai :)

      Usuń
  3. Brawa! :) młoda bardzo do Ciebie podobna ;))))
    buziaki
    Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza serio?? dzięki :)))))) Wszyscy mówią, że wykapany tatuś. Grunt, żeby jego charakter miała :)

      Usuń
  4. Super! Mnie także cieszy każda nowość u Nadii. Chwilami mam ochotę pokazać moją córeczkę całemu światu i pokazać co potrafi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe co ja właśnie bezceremonialnie uczyniłam :P Heheheh
      Ale co tam! Dumna jestem!

      A jak się ma Nadunia? Maja ciepło pozdrawia koleżankę :*

      Usuń
  5. Świetna jest! Te włosy ma genialne :))
    Ściskam was mocno! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihihi :) No wiem. Właśnie wszyscy zwracają uwagę na jej fryz :) Tak jej naturalnie pieją te włoski. Nie mogę ich zaczesać :) Ale w sumie dobrze. Po mnie to ma. Ja też zawsze taki czupur :P

      Usuń
  6. A chwal sie, bo jest czym! Rozumiem to, jak serce sie cieszy, gdy maluch robi cos nowego i gdy mozna obserwowac, jak sie rozwija. Nasz Luki w sobote w koncu sie przewrocil z brzucha na plecy i tak sie cieszylam, ze ciagle go kladlam na brzuszek, on sie odwracal i obydwoje sie cieszylismy.
    Dobrze, ze drzemeczki tez lepiej funkcjonuja. Un nas bylo jak w raju,bo mozna bylo sie wyspac. Teraz jest juz nie tka rozowo, tzn. Maly nadal chce isc spac o 17, przy czym budzi sie juz o 5 i odbywaja sie jego akrobacje i gadanina, tak ze z pospania nici.. W srodku nocy zalacza mu sie tez gadanina, a ze mamy babyphon przy uchu, wiec trzeba wysluchiwac tych opowiesci :)
    pozdrawiamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz :) Mówiłam, że jak będzie chciał się obróci. Teraz za to musisz uważać, bo będzie chciał się cały czas obkręcać :)

      Ale sam się bawi w łóżeczku?? Bo nam ostatnio Maja też o 5 robu pobudki z tym, że łóżeczko ma u nas w pokoju :P więc ze spania nici. Siada i nawołuje tatę, jak nie reagujemy, warczy albo zaczyna na nas krzyczeć :p

      Usuń
  7. Gratulacje :) Oj teraz się zacznie wstawanie i przewracanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dziękujemy :) No właśnie! Już się nasze życie totalnie zmieniło, a czuję, że to dopiero początek :)

      Usuń
  8. Witam. Gratulacje dla Malej :)
    Jesli chodzi o usypianie to my znalezlismy dla siebie rewelacyjne (zbawienne) rozwiazanie. Moze bedzie pomocne takze dla Was :) A mianowicie nam w usypianiu pomaga pilka do rodzenia (lub cwiczen). Takie bujanie szybko uspokaja nasze dziecko, bo taki ruch jest podobny do ruchu gdy dziecko bylo jeszcze w brzuchu I mama sie poruszala. W sumie jak usypiam to tylko w ten sposob. Odciaza to kregoslup I rece. Usypiamy tak juz nasza druga coreczke :) Jak z mojej winy pilka nam pekla to migiem kupilismy druga z dostawa kurierem na nastepny dzien bo nie dawalam rady... zycze powodzenìa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elwira! Wielkie dzięki! Super podpowiedź :) Piłkę w sumie mamy. Miejsca co prawda w sypialni brak, ale może w przedpokoju :)
      Ściskam :***

      Usuń
  9. Moja córa jakiś czas temu podniosła tyłek z ziemi i ustawiła się w pozycji do raczkowania po raz pierwszy, po czym zaczęła się bujać do tyłu i do przodu - gdy to zobaczyłam, krzyknęłam z przerażeniem "dziecko! Przestań! Ty zaraz gdzieś pójdziesz! Nie!" :-) czas za szybko leci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehhe ano nasze pociechy, chcemy czy nie chcemy, się rozwijają, a czas tak szybko leci, że zanim się obejrzymy a przyjdą z jakimś wypłochem u boku i oświadczą: mamo, tato to mój chłopak! :P

      Na samą myśl słabo mi się robi :P

      Usuń