32 mądrości życiowe na 32. urodziny, czyli czego nauczył mnie miniony rok

7 maja 2015

32 mądrości życiowe

No i już. Stało się. 32 latka skończone. Było. Minęło. Szybko poszło. Oficjalnie weszłam w wiek Chrystusowy. Do tej pory kompletnie nie zdawałam sobie sprawy, ile lat kończę. Mijał rok za rokiem, a ja wciąż ta sama. Ale ten rok... ten rok zmienił wszystko. Zmienił całe moje życie. Wywrócił je wręcz do góry nogami. Tak jakbym zaczęła na nowo. Nowe życie. Inne życie. A przecież wciąż to samo. Jednak inna ja. Inni my. Inne postrzeganie świata. Inne upodobania. Potrzeby. Bynajmniej nie wszystko to przez fakt ukończenia 32. lat... Chyba domyślacie się kto, jest tego przyczyną.

Ten rok był mnie naprawdę wyczerpujący. Fizycznie i psychicznie. Było trudno, momentami ciężko, ale równie pięknie i wzruszająco. Zaczęłam spektakularnie - od porodu. Ból, strach, wielka radość, wzruszenie, bunt, złość, szczęście, niewiarygodne wycieńczenie. Tak to był rok, który przyniósł mi pełen wachlarz emocji. A jego rozpiętość była jak stąd na księżyc i z powrotem. Ale nauczyłam się bardzo wielu rzeczy. O sobie, o życiu, miłości, oddaniu, poświęceniu, przyjaźni, możliwościach i ograniczeniach. 

  1. Okazuje się, że bycie mamą jest naprawdę fajne. Czuję się spełniona.
  2. Choć macierzyństwo okazało się być znacznie trudniejsze niż to sobie wyobrażałam. Nie wiem, czemu nikt mnie nie uprzedził, że to tak niewiarygodnie męczące i wyczerpujące.
  3. Ale hej jestem żywym przykładem na to, że organizm matki to cudowna maszyna, która potrafi przez ponad rok nie przespać ani jednej pełnej nocy i wciąż funkcjonuje.
  4. Jeśli słyszałyście, że po ciąży nie można dojść do swojej wagi, to powiem Wam, że ja schudłam 8 kg. Wszystko dzięki rozsądnemu odżywianiu się w ciąży i karmieniu piersią. No i hormonom. Gdy połóg minął wróciłam do figury sprzed ciąży. 
  5. Nigdy nie sądziłam, że przybranie kilogramów będzie mnie cieszyło. Bycie za chudym wcale nie jest fajne. Wygląda się jak szczurek, a przy moim wzroście bardziej jak dżdżownica. 
  6. Karmienie piersią jest wspaniałe, ale trzeba przejść chrzest bojowy na początku, by potem wszystko szło jak z płatka.
  7. W życiu najważniejsza jest rodzina.
  8. Przyjaciół poznajemy nie tylko w biedzie, jak mówi stare przysłowie, ale również w szczęściu. 
  9. Prawdziwy przyjaciel to taki, który mimo iż kompletnie Cię nie rozumie i nie zgadza się z Twoimi wyborami czy przekonaniami to zawsze Cię wspiera i akceptuje. 
  10. Od dzieci można się nauczyć bardzo wiele, choć same potrafią bardzo niewiele.
  11. Zamiast rozpamiętywać przeszłość i bać się przyszłości ciesz się teraźniejszością. Chwila trwa krótko, a jej wspomnienie całe życie więc przeżywaj ją świadomie wszystkimi zmysłami.
  12. Dziecko zmienia wszystko. Weryfikuje Twoje życie i związek.
  13. Dziecko pokaże Ci prawdziwe oblicze Twojego partnera.
  14. Dziecko, jakby na to nie patrzeć, to trzecia osoba w waszym domu. Musicie poukładać na nowo relacje i nauczyć się nowych zasad współżycia.
  15. Dziecko to człowiek. Bardzo malutki, kruchy i całkowicie zależny od Ciebie. Tak samo jak Ty, może mieć gorszy dzień czy zły nastrój. Ma własną osobowość. Musicie się siebie nauczyć. Musicie się poznać. A to wymaga czasu. Daj Wam ten czas. 
  16. Każdego dnia znajdź czas tylko dla siebie. Nawet jeśli to oznacza wyjście do sklepu po marchewkę, pomalowanie paznokci, przeczytanie jedynie krótkiego rozdziału książki. Znajdź małe rytuały, które pomogą Ci się odprężyć. Pamiętaj o sobie, bo kto jak nie Ty?
  17. Bycie matką to poświęcenie, ale chciałabym aby to słowo zastąpić czymś brzmiącym bardziej pozytywnie, bo dla matki poświęcenie to nie umartwianie się, a rzecz prosta, naturalna i niczym nie wymuszona. 
  18. Dbaj o swój związek. Dzieci urosną, wyprowadzą się i jak dobrze pójdzie będą Cię odwiedzać raz na 2 tygodnie (wariant optymistyczny) lub raz do roku (jak się zakocha w jakim Australijczyku jeszcze rzadziej) wówczas zostaniecie sami. Zadbaj o to, by gdy to nastąpi obydwoje poczujecie radość i przeżyjecie drugą młodość.
  19. Szanuj partnera swego, inni mają gorszego :)
  20. Bądź sobą. Akceptuj siebie i swoje słabości. Niech Twój wewnętrzny krytyk będzie Twoim przyjacielem, a nie wrogiem. Zaprzyjaźnij się z nim. Zna Cię najlepiej. I twoje wszystkie słabości. Nie chcesz przecież mieć w nim wroga.
  21. Pamiętaj, że to co cieszy innych, Ciebie może unieszczęśliwić. Rób więc po swojemu, nie bacząc na krzywe spojrzenia, wyśmiewanie, wytykanie i pouczanie.
  22. Pomagaj innym. Bycie uprzejmym nic nie kosztuje, a wiele daje.
  23. Uśmiechaj się. Ludzie w Polsce się nie uśmiechają. Nawet do dzieci. Ty się uśmiechaj. Nawet jeśli wychodzisz na głupka, przynajmniej jesteś uśmiechniętym głupkiem.
  24. Jeśli Twoje dziecko robi coś, co Ci się nie podoba spójrz na siebie. Od kogo się tego nauczyło? 
  25. Początek macierzyństwa jest przerażający. A radzących, jak masz postępować niezliczenie wiele. Wysłuchaj rad. Podziękuj. A potem wyciągnij mądre, własne wnioski i postępuj zgodnie z własnym sercem i intuicją. Wiem, że w natłoku informacji ciężko ją dostrzec. Z czasem jest łatwiej. A po jakimś czasie zaczynasz sobie ufać, przestajesz się bać i zaczynasz rozumieć dlaczego ludzie chcą mieć drugie dziecko.
  26. Macierzyństwo jest równie ciężkie, co piękne.
  27. Jeśli masz ochotę wystawić dziecko na allegro, "oddać cyganom", zrobić mu krzywdę. Spokojnie. Każda matka ma takie myśli. Dzieci potrafią nawet świętego wyprowadzić z równowagi. Na szczęście to trwa chwilę, potem zrobi coś co sprawi, że jesteś jak masełko, a nogi masz z waty i jesteś kupiony na amen. To zupełnie naturalne. Wszyscy tak mamy. 
  28. Pamiętaj, że jesteście z partnerem zespołem, nie ma tu lepszego i gorszego policjanta. Przed dzieckiem zawsze musicie występować jako jedność. Relacja z partnerem jest najważniejsza. To Wy kształtujecie w dziecku model rodziny.
  29. Żadne pieniądze, kariera, prestiż ani zaszczyty nie zastąpiłyby mi pierwszego słowa M-a-m-a, pierwszych kroków Mai czy pierwszego zęba. Pierwszy rok dziecka jest fundamentalny. Za nic w świecie nie chciałabym tego przegapić. Cieszę się, że mogę być z nią tak blisko.
  30. Nie można mieć nad wszystkim kontroli. Nie da się wszystkiego zaplanować. Przy dziecku należy być elastycznym. To podstawa. Wszystko może się zmienić w 5 sekund. Bądź tego świadom.
  31. Kto rano wstaje.... ten ma dziecko :)
  32. Ciesz się życiem, nie narzekaj, doceniaj albo zmieniaj przecież wszystko zależy od Ciebie.
Jakie lekcje życiowe odebraliście w tym roku? Czego się nauczyliście o sobie? życiu? Podzielicie się swoimi złotymi myślami? 




Zobacz także

42 komentarze

  1. Gratuluję macierzyństwa, faktycznie był to wyjątkowy rok! Co do punktu 5- możemy przybić sobie piątkę, bo ja cały czas staram się przytyć i się nie udaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A to pewnie po prostu dobra przemiana materii :) Pozazdrościć. Chyba, że źle się ze sobą czujesz. Bo ja szczerze mówiąc nie mogłam na siebie patrzeć - taką wychudzoną - jakoś styl a la Anja Rubik to nie moja bajka :)

      Usuń
  2. Zanim poddam się refleksji pragnę podzielić się pierwszą myślą: Madziu, jesteś taka piękna :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej..... dziękuję :)) Ale mi się miło zrobiło. Ale wiesz to zdjęcie dobrego fotografa, na co dzień tą pięknością straszę męża :) Ale dziecko nadal się do mnie uśmiecha, więc chyba nie jest tak źle, jak mi się wydaje (nigdy za ładną się nie uważałam) :)

      dziękuję raz jeszcze, nigdy nie umiem reagować, na takie miłe słowa :)

      Usuń
    2. Skoro fotograf takie piękno wydobywa, to znaczy, że ono gdzieś tam w kobiecie drzemie, nawet gdy na co dzień ucina sobie przydługie drzemki ;)

      Ja się zawsze zastanawiałam, czy wyglądam tak, jak na tych zdjęciach, na których wyszłam brzydko, czy na tych, co ładnie? ;) Dla dobra własnego uznaję, moja prawdziwa twarz to ta ze zdjęć ślubnych ;p

      Usuń
    3. Oj dobre podejście, chyba też powinnam się przestawić na takie myślenie :) Bo zdjęcia ślubne wprost kocham :)
      dziękuję Ci!

      Usuń
  3. Świetne podsumowanie. Szczególnie podoba mi się punkt 24. Trafia w samo sedno!

    Pozdrawiam,
    wujek Konrad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wujek może Ci się przydać... kto wie, kiedy :)
      Dzięki za odwiedzinki :)

      Usuń
  4. Madziu, wszystkiego najlepszego! Czegóż można Ci życzyć? No dużo magii na co dzień!!!
    U mnie baaardzo podobny rok w trakcie. W sierpniu kończę 32, a wkroczyłam w ten rok w 8 miesiącu ciąży :)
    Zgadzam się właściwie z każdym punktem. Co do punktu nr 2., myślę, że nikt nas nie uprzedza, bo mamy po prostu nie pamiętają tego co było trudne i złe ;)
    Póki co, po niemal siedmiu miesiącach, nauczyłam się przede wszystkim cierpliwości. Z uśmiechem na ustach zmieniam trzecią pieluchę pod rząd lub czwarte body. Jestem bardzo wdzięczna za tę lekcję, bo przedkłada się ona na całe może życie. Czyli: i do męża mam więcej cierpliwości i w ogóle jakoś tak złagodniałam :)
    Coraz bardziej ufam też swoim racjom i swojej intuicji, ale mam jeszcze do odrobienia lekcję asertywności. Mam taki mały "problem" z niedzieciatymi znajomymi, którzy często sugerują, jakoby za mało było we mnie szaleństwa - według ich niesprawdzonej wizji macierzyństwa. Spotykam się z zarzutami w stylu "no z takim podejściem, to na urlop pojedziecie po 50-tce", gdy np. odmawiam jakiegoś spotkania. No i często ulegam, a potem... Fakt, dla znajomych jestem przez jeden wieczór fajną, wyluzowaną supermamą, ale potem przez ponad tydzień to ja męczę się z katarem malucha i przeżywam stres przekładając szczepienia z powodu infekcji. Tak więc mam plan na kolejne półrocze - słuchać siebie i tylko siebie! No i dziecka. No i męża ;) To dla nich przede wszystkim mam być fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Zazdroszczę złagodnienia :) Ja jednak nadal mam temperamencik :P Przynajmniej tak mąż twierdzi :)) Hmnnnn co do znajomych, to nie słuchaj i absolutnie zanim wyjdziesz albo ktoś przyjdzie pytaj, czy nie mają kataru, czy są zupełnie zdrowi. Moi się już przyzwyczaili, że absolutnie nie wpuszczam z żadnym katarem czy opryszczką. A co sobie myślą, to już ich sprawa. Zdrowie dziecka jest dla mnie najważniejsze. Wcale się tym nie przejmuj. Jak to moja kumpela stwierdziła ostatnio po przebojach ze znajomymi (a wierz mi, też ich miałam sporo od urodzenia Mai i w urodziny mało kto zadzwonił zamiast pisać na fb) lepsza jakość niż ilość. Niestety to jest malutkie dziecko, życie jest inne. Podrośnie znów będzie inaczej, póki co to ono stawia warunki.
      Całuski wielgachne i jeszcze raz dziękuję za życzenia :***

      Usuń
  5. Przecudowny post! Pamiętam, że to właśnie po przeczytaniu wpisu o Twoich poprzednich urodzinach zakochałam się w tym blogu! Na pewno będę wracać do tych urodzinowych postów w przyszłości:)

    No i oczywiście - (spóźnione?) wszystkiego najlepszego! Przede wszystkim odwagi w dążeniu własną ścieżką, zdrowia i najprawdziwszego szczęścia dla Ciebie i Twoich bliskich:*

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana M.,
      Bardzo, bardzo dziękuję. Śliczne życzenia. Mam nadzieję, że się spełnią, bo to podążanie własną drogą jest najcięższe :)
      Aż muszę sięgnąć do tego starego posta, co takiego tam wysmarowałam, że aż tak Cię uwiodłam :) Ale cieszę się, że to zrobiłam :)

      Ściskam bardzo mocno!
      Ogromne całusy dla Ciebie! dziękuję, że jesteś!

      Usuń
    2. :))))
      Mi nie musisz tłumaczyć jak trudne jest podążanie własną ścieżką...
      Ja też sięgnęłam do tamtego posta i nadal podpisuje się pod tym, że chciałabym już sama dojść do rzeczy, do których Ty doszłaś. No nic, wszystko przyjdzie z czasem:) (szerzej opisałam to w pierwszym mailu, który do Ciebie napisałam)

      Oby każdy kolejny rok przynosił coraz więcej mądrości życiowej!:)

      Buziaki:*:*:*
      M

      Usuń
    3. Pamiętam :) Mam go :) Oj zajęło mi trochę czasu, aby dojść do miejsca, w którym zapominam. Czasami w ferworze walk, o tym zapominam :)
      A więcej mądrości z pewnością przyjdzie z czasem, na tym polega starzenie się :P Gdybyśmy od razu urodzili się z takimi mądrościami, jakimi na starość szafujemy jakże nudno by było :)

      Całuski :)

      Usuń
  6. Cudowny post...cała prawda w nim ukryta:)
    U mnie musi być trochę więcej tych złotych myśli :) Czuję się spełniona...czuję się kochana bo moje dziecko jest dla mnie wszystkim. Moje dziecko to moje życie:)
    Pozdrawiam i życzę kolejnych szczęśliwych lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak więcej, to pisz śmiało :) Chętnie przeczytam :) Pewnie też wszystkim nie napisałam. Tych co bardziej osobistych :) Krztynę muszę zostawić dla siebie :)

      Dziękuję za życzenia :) Mam tylko nadzieję, że w kolejnych latach się wyśpię :P

      Usuń
    2. Poczekaj jak będziesz tęsknić za tym co masz teraz:)

      Usuń
  7. Wszystkiego najlepszego, ale jesteś piękna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziękuję :)
      (zarumieniona)

      Usuń
  8. Ciekawe wnioski :-) Chyba też muszę napisać swoje :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto takie rzeczy spisywać, zanim umkną :)

      Usuń
  9. Świetnie napisane... Wszystko co napisałaś jest takie prawdziwe i życiowe. Najbardziej spodobał mi się punkt szanuj partnera inne mają gorszego. Wszystkiego Najlepszego z okazji urodzin :*
    Spełnienia marzeń i wszelkiej pomyślności w realizowanych celach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) No tak już dawno doszłam do wniosku, że absolutnie nie zamieniłabym mojego męża na żadnego innego - każdy ma swoje wady, książę z bajki nie istnieje - kochamy pomimo, a nie za. I akceptujemy wady, które możemy zaakceptować. Jak się rozejrzeć, może i koleżanki są bardziej obsypywane kwiatami, ale może nie mają czegoś, co masz Ty :)

      Bardzo dziękuję za życzenia i odwiedziny.
      Serdecznie pozdrawiam :***

      Usuń
  10. Piękny post. Myślę, że to nie wiek a macierzyństwo bardzo otwiera oczy, doświadcza, sprawia, że dojrzewamy. Gdy miałam 24 lata moja córka kończyła rok, a ja byłam mentalnie lata do przodu w porównaniu do moich koleżanek rówieśnic. Obecnie mam 27 lat i mnóstwo doświadczeń za sobą, które sprawiły że jestem kim jestem. Nie ma lepszego sprawdzianu z dojrzałości niż macierzyństwo, takie głębokie i prawdziwe, bez wyręczenia przez dziadków, nianie itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj podpisuję się pod tym obiema rękoma :) Zdecydowanie :) Mnie zmieniły już te dwie magiczne kreseczki :)
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego. No i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  11. Dzieci jeszcze nie mamy, aczkolwiek macierzyństwo z tego co opisałaś to prawdziwa przygoda życia. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie, Mai i męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo :)
      Oj tak, czasem słońce, czasem deszcze ale najważniejsze, że się razem jest :)

      Usuń
  12. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!! Spełnienia marzeń! :)
    Ja zostałam mamą 9 miesięcy temu mając 33 lata. Niedawno stuknęło mi 34... jakoś tak bez refleksji. Zostając mamą byłam przygotowana na przeprawę bojową i choć początki były trudne to dziś jestem zaskoczona tym jak je postrzegam. W ogóle nie wspominam trudnych chwil i najchętniej już zostałbym mamą po raz drugi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hhehehe, jakoś tak te złe chwile się wybiela i o nich zapomina :)
      Czyli zaraz też będziecie świętowali pierwsze urodzinki :)

      Usuń
    2. Tak szybko się zapomina :) A pierwsze urodziny będziemy świętować 5 sierpnia :)

      Usuń
    3. To już całkiem niedługo :) Szykujecie coś specjalnego?

      Usuń
  13. Śliczne zdjęcie i bardzo mądre lekcje. Dziękuję za nie.
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się przydadzą :) Również pozdrawiam i dziękuję :)

      Usuń
  14. Piękny wpis! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!! Ja z moją córeczką dopiero uczymy się siebie (jesteśmy razem od 2,5 miesiąca ;-)). Wieczorami odpoczywam podczytując Twojego bloga i znajduję wiele inspiracji za co Ci bardzo dziękuję!.
    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego i wielu pięknych chwil z rodziną!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś moją imienniczką :) Jak miło. Madzik bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Wasza aprobata i zadowolenie z moich tekstów to dla mnie największa nagroda i motywacyjny kopniak :) Bardzo dziękuję.
      Jejciu 2,5 mca to jeszcze takie maleństwo :) Jak Wam idzie? Jak córcia ma na imię? Spokojna? Śpi?
      Całuję i życzę morza cierpliwości i przespanych nocy :) Wyspana mama, to szczęśliwa mama, a szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko :)

      Buziole :***

      Usuń
    2. Nie dość, że imienniczką to i rówieśniczką ;-). Idzie nam z Zosią raz lepiej raz gorzej ;-D ale chyba tak już musi być. Zosia śpi od 19 do 7 rano więc zdecydowanie mam kiedy się wyspać, poczytać czy zrobić coś dla siebie:-) Czytam Twojego bloga od dawna a w ciąży Twoje teksty przygotowywały mnie do macierzyństwa;-) tekst o połogu cudowny - kazałam czytać mężowi żeby wiedział co go czeka;) po porodzie denerwowałam się, że wszyscy chcą brać Zosię na ręce jak maskotkę - myślałam czy wszystko ze mną ok, że na to nie pozwalam??? a tu Twój tekst nie dotykajcie mojego dziecka;) Jeszcze raz dziękuję Ci za niebanalne, mądre i dojrzałe teksty! A tym czasem szykujemy się z Zosią do chrztu (i w tym temacie Cię podczytywałam i jak bym czytała własne słowa;)) buziaki i pięknych wiosennych dni dziewczyny Wam życzymy;-)
      M.

      Usuń
    3. Ale masz dobrze z tym spaniem. Nie ukrywam, że zazdroszczę baaaaardzo! Zuch dziewczyna :)
      Czytając takie rzeczy po pierwsze się rumienię, po drugie wzruszam, że jest ktoś taki, jak Ty - kto potrafi mnie w pełni zrozumieć, po trzecie odczuwam wdzięczność za docenienie, za wsparcie, dodanie skrzydeł, ciepłe słowa. Bardzo, ale to bardzo dziękuję. Brak mi słów :) To wspaniałe, że w sieci można spotkać tyle duszyczek podobnych do siebie :)

      Całuję mocno Ciebie i Zosieńkę!

      ps. mam nadzieję, że jednak Twój połóg mijał w większym spokoju :)
      ps. 2 w takim razie życzę Wam ciepłej, rodzinnej ceremonii - aby to było dla was przede wszystkim przeżycie duchowe, a Zosieńka dzielnie zniosła jakiekolwiek niedogodności :) Wyprawiacie obiadek?

      Usuń
  15. Trudno zdecydować która mądrość najbardziej mi się podoba. Ja wstaję rano, a dziecka nie mam, tylko uczelnię. :D Wygrywa chyba jednak ostatni, żyć w zgodzie z nim i wszystko z górki. :) Życzę udanego roku! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na uczelni miałam taki luz - jak wspominam te czasy, to tyle rzeczy mogłam jeszcze robić :) Nigdy mnie w domu nie było, miałam mnóstwo znajomych (nie fejsowych, bo to jeszcze nie była era fejsa tylko tych prawdziwych) i życie było git :)
      A jeśli jesteś przyzwyczajona do porannego wstawania, to Ci się przyda :) Trust me :)

      Również najlepszego! Niech każdy kolejny będzie jeszcze lepszy :)

      Usuń