Jak walczyć z permanentnym przemęczeniem i brakiem snu?

31 maja 2015


Doszłam do takiego momentu, że chodzę permanentnie poddenerwowana, jestem wybuchowa, podnoszę głos na męża, tracę cierpliwość do mojej małej marudy, a wieczorem zalegam nieszczęśliwa na kanapie, niezadowolona z przebiegu spraw i zła na siebie, że się tak zachowuję. Jednak po dłuższej chwili zadumy dochodzę do wniosku, że źródłem moich frustracji jest po prostu przemęczenie. Macierzyństwo, choć wspaniałe, nieźle daje w kość. Wiecie, że od dwóch lat nie przespałam ani jednej całej nocy? Maja daje popalić, zwłaszcza teraz gdy ząbkuje, pobudki są ostatnio przed 5 (i tak chwała Bogu za męża, który wstaje do niej ze mną na zmianę!). Ja nocne wędrówki zaczęłam, jak tylko zaszłam w ciążę. Przez pełne 9 miesięcy regularnie wstawałam w nocy jeden do trzech razy. Gdy Maja przesypiała calutkie noce przez pierwsze 3 miesiące swojego życia, ja musiałam wstać na odciąganie pokarmu. Dłużej tak być nie może. O ile nie mogę zrobić nic, by moje dziecko przestało nas w nocy budzić, o tyle mogę zrobić coś by poprawić sobie humor w ciągu dnia, a przede wszystkim by zamiast napięcia poczuć się zrelaksowaną.

Zaczęłam od powrotu na moją ukochaną jogę na piłkach  - ohhh uwielbiam to i tak bardzo tęskniłam. Kocham ten klimat, spokój, brak bólu w kręgosłupie, relaks, błogostan i wspaniałą prowadzącą. Do tego towarzystwo mojej Anuszki :), z którą niestety długo nie rozmawiam, bo pędzę do domku na karmienie wieczorne, ale nawet te 15 minut rozmowy przed zajęciami jest absolutnie bezcenne!

Zaczęłam się troszkę rozpieszczać drobnymi rzeczami np. smakiem ukochanej białej mocci z bitą śmietaną albo caramel machiatto, uzupełnianiem szafy, która autentycznie świeci pustymi półkami i samotnymi wieszakami,  zapachem świeżych, wiosennych kwiatów w domu, owocowym obżarstwem. Czasem pozwalam sobie na olewanie sprzątania, rozdział książki, częściej przytulam się do męża.

Nie ukrywam, że pomaga również moja ukochana wiosna, fakt, że wreszcie z Mają możemy chodzić na długie spacery. No i pojawiają się sezonowe owoce. Ohhh, truskawki to jest to! Czekam z utęsknieniem na malinki! Zrobiło się ciepło, więc możemy Gazelę odprawić na rower, same zaś pomknąć gdzieś auteczkiem (np. do babci na spacer do lasu czy odwiedzić ogród botaniczny lub zoologiczny - przed nami pierwsza wizyta w zoo). Ramcia Was też mamy w planach :)

Mąż również dołożył swoje 3 grosze i postanowił mnie trochę porozpieszczać fundując pedicure, manicure, masaż :) - nie mogę się doczekać! Szaleństwo zakupowe i imieninowe wyjście tête à tête na moje kochane sushi :) Planujemy również wakacje pod koniec czerwca.

Jednym słowem staję na głowie, by zrekompensować sobie brak snu i móc się zrelaksować. Potrzebuję tego bardziej niż kiedykolwiek. Do szczęścia brak mi tylko sprawnego piekarnika :)

Myślałam, że matki mają jakieś nadludzkie siły, które nigdy się nie kończą. Jak widać jednak się kończą. Od czasu do czasu potrzebujemy po prostu się zresetować, zapomnieć o codziennych obowiązkach, o życiu na pełnych obrotach, włączyć tryb stand by i doładować akumulatory. 

Macie jeszcze jakieś sprawdzone sposoby na maminy chill out?

M.

Zobacz także

16 komentarze

  1. Kochana czytasz w moich myślach ;-) Ostatnio padałam wieczorem na twarz i zupełnie nie wiedziałam jak zregenerować siły - wiadomo my mamy mamy ograniczone możliwości...Miałam do Ciebie pisać maila z prośbą o post o tej tematyce;-). A tu minęło kilka dni i jak byś wiedziała czego potrzebuję;-)).
    Z moich sprawdzonych na razie metod jest wieczorna kąpiel z książką i ziołową maseczką na twarzy (płatki owsiane, siemie lniane, rumianek, wrzątek). Planuję zapisać się na pilates na piłkach tylko nie wiem czy uda mi się wyrwać i czy Zosieńka nie jest jeszcze za malutka??? Jak nie to wyciągam swoją piłkę z piwnicy i porozciągam się rano lub wieczorem po ciężkim dniu;-). O porankach jak Zosiaczek jeszcze przeciąga się w łóżku włączam ulubioną muzykę i delektuje się kawą jak kiedyś zanim pojawiła się Zosia niby to tylko kilka minut ale daje mi siłę na całe przedpołudnie;-). Nie wiem czy Majeczka jeszcze sypia popołudniami? Ja z Zosieńką kładę się na jej drzemkę i albo ucinam sobie drzemkę albo czytam w tym czasie przynajmniej jeden rozdział książki a czasami po prostu snuję marzenia i plany na przyszłość;-). Szycie niestety wieczorami odpada - maszyna jest za głośna i nie chcę przeszkadzać malutkiej.
    Ściskamy Was z Zosią serdecznie i życzymy Ci dużo sił i naładowania akumulatorów;-)
    Magda mama Zosi;-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Madziku! Eee kochana to Ty sobie wyśmienicie radzisz. Ohhhh tej kąpieli zazdroszczę, niestety mam tylko prysznic i o relaksującej kąpieli mogę tylko pomarzyć. Gdyby chociaż moja mama miała wannę :)
      Co do wyrwania się na pilates - wszystko zależy od Ciebie i Zosi. Ja miałam o tyle to utrudnione, że zanim wrócił mąż z pracy i zjedliśmy obiad było po 17, a o 19 Maja była kąpana - a po kąpieli to już mowy nie było, żebym gdzieś ruszyła dupsko na zimno :P Teraz Majuch chodzi spać nieco później - na tyle, bym mogła na 18 jechać na zajęcia i wrócić na wieczorne karmienie przed 20 :)
      W ciągu dnia Majuch śpi :) i owszem, ale zwykle ciekam po domu i sprzątam albo piszę posta :) - choć czasem zalegnę na kanapie wpatrując się w coś kompletnie nie wiadomo w co - przynajmniej tak ostatnio mam :P Hehehe

      Również życzę dużo energii i sił :)
      ps. doszliśmy z mężem do ściany - wymieniamy materiał w roletach na nieprzepuszczający światła - może to pomoże, daj Boże :)

      Usuń
  2. Marzę o tym, żeby po prostu poleżeć godzinę. TYLKO tyle i AŻ tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wieczorami czasem, jak Maja śpi, a mąż biega błogo rozkładam się na kanapie i albo czytam, albo piszę, albo oglądam cosik :) albo zdarza mi się pójść spać zaraz po Mai :)

      Usuń
  3. Wyspać się : -). To podstawa dla zdrowia, urody, samopoczucia - zwłaszcza jeśli od takiego długiego czasu zarywasz nocki. Od razu człowiek inaczej na świat patrzy a przede wszystkim ma więcej siły. Piszesz, że mąż co drugi dzień wstaje. Jak rozumiem, mimo wszystko Ty i tak się budzisz wtedy? nie wiem jakie macie warunki lokalowe, ale może zrób sobie "dzień dziecka" i na jedną nockę przenieś do innego pokoju? tak, żeby przespać te pełne 8 godzin chociaż raz w tygodniu? tak "głośno" myślę. No i zbliżający się urlop niech doda Ci skrzydeł : -).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhh dziękuję Ci za troskę i podpowiedzi, bardzo mądre i trafne tyle, że u mnie sprawa nie jest taka prosta, bo Majcia jeszcze budzi się w nocy, więc nie jest to tylko kwestia porannego wstawania :(
      A gdy wstaje do niej tata, ona wrzeszczy mama i wpada w histerię, chce do cycusia :( Ale na szczęście zaczynają się noce, gdzie wstaje tylko raz :) I nie zawsze tak jest - ma ciężki okres przez ząbkowanie. Więc potrafi się obudzić i przez godzinę próbujemy ją uśpić. Wygląda to tak, że co ją odłożymy za 2 minuty znów się budzi z krzykiem i tak aż nie dostanie piersi i wreszcie uśnie mocniejszym snem :( Powoli z tego wyrasta :) Więc jest nadzieja.

      A ja bardzo dziękuję Ci za troskę. Jak tylko Maja da radę, zrobię tak jak mówisz z wielka chęcią :)
      Buziaki

      Usuń
  4. Kiedy człowiek jest zmęczony, to niestety świat traci kolory i nawet najukochańsze istoty potrafią wyprowadzić z równowagi. Fajnie, że zamiast popadać w dołek ta świetnie sobie wymyśliłaś jak poprawić sobie nastrój. Jeśli chodzi o mnie, to nic nie koi moich nerwów tak jak półgodzinny spacer po dworze oraz herbatka ziołowa. A ja zapraszam dzisiaj do przeczytania czemu w końcu zdecydowałam się na Disqus oraz na Linkowe Party u Lifestylerki. To świetna okazja, żeby zaprezentować swojego bloga, przeczytać ciekawe artykuły oraz poznać świetne osoby. Serdecznie Cie zapraszam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, witam :) Już Cię znam :) Czasem zaglądam :) Jak tylko mam czas :)
      Spacer to bardzo fajny sposób na rozładowanie złych emocji. Dobrze jest przewietrzyć umysł i wrócić ze świeżym spojrzeniem :)

      Pozdrawiam i zapraszam częściej :)

      Usuń
  5. Zdecydowanie mamy powinny również pamiętać o sobie, bo zestresowana mama to dziecko zestresowane a szczęśliwa to szczęśliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Choć działa w obie strony :)

      Usuń
  6. Ja też byłam zmęczona, a potem się okazało, że mam zakwaszony organizm. Podobno to p[laga cywilizacji:) Przestałam piś kawę więcej wody i wszsytko zaczęło wracać do porządku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja kawy nie pijam :( jeśli już w bardzo, bardzo małych ilościach i to bezkofeinową, bo dalej karmię piersią :) A wodę piję hektolitrami, więc niestety u mnie to nie to :( Ale dobrze wiedzieć. Nie miałam pojęcia, że zakwaszenie organizmu powoduje nerwowość. Dzięki :)
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  7. Kocyk, książka, gorąca czekolada i święty spokój. Ot i mój sposób:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacyjny :) Zwłaszcza ten kocyk i książka! ohhhh też bym się tak rozłożyła :) Albo jakaś huśtawka w cieniu. mnnnnnn rozmarzyłam się :P a tu prasowanie czeka :P

      Usuń
  8. Relaks, małe przyjemności są ważne, ale moim zdaniem nie zastąpią snu, kombinuj co zrobić, żeby trochę więcej spać, drzemki w ciągu dnia, pomoc męża w nocy itp. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Ewunia wiem. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Niestety próbowaliśmy już niemalże wszystkiego. Tata w nocy też wstaje, ale Maja chce do piersi. Powoli będziemy ją od tego odzwyczajać. Jakoś damy radę :) Dziękuję bardzo :) Ciepło pozdrawiam

      Usuń