Sophie - la Giraffe - przyjaciółka każdego dziecka!

26 maja 2015



Dziś postanowiłam się z Wami podzielić naszym kolejnym odkryciem zabawkowym. Wszak zbliża się Dzień Dziecka :) Znacie żyrafkę Sophie? Nie? To koniecznie musicie ją poznać. To absolutny hit na francuskim rynku zabawkowym od 1961 r. Sophie (co cenię najbardziej) wykonana jest w 100% z naturalnej gumy otrzymywanej z soku drzewa Hevea. Jest miękka i delikatna, o miłych zapachu, idealnym rozmiarze i kształcie dla małych rączek. Elastyczna i gibka da się wyginać, i wykrzywiać w każdą stronę. Do tego lekko popiskuje, gdziekolwiek by ją nie ścisnąć. Dzieci ją uwielbiają. Ponoć we Francji ma je niemalże każde dziecko. Z tego, co wyczytałam na świecie sprzedano już 20 mln egzemplarzy. Doszłam do wniosku, że tyle rodziców chyba nie może się mylić. Do tego poleciła mi ją moja ukochana siostrzyczka - dokładnie ta sama, dzięki której podjęłam decyzję, iż chcę wreszcie zostać mamą. I tak żyrafka znalazła się na mojej liście rzeczy do kupienia jeszcze przed urodzeniem Majuszki.

Swoją Sophie Maja dostała w prezencie powitalnym od cioci Kini - swojej chrzestnej. Fakt żyrafa nie jest kochana tak jak Henio, ale bądźmy szczerzy Heniowi nikt nie jest w stanie dorównać, ale przy ząbkowaniu zamienia się w najlepszą przyjaciółkę. Gdy Majeczka była mała, ze względu na kształt łatwo jej było chwycić ją w rączki, gdy z innymi zabawkami wciąż miała trudności. Były za ciężkie, za grube, nieporęczne dla wprawionych rączek. Nie jest ciężka ani plastikowa, więc dziecko nie zrobi sobie nią krzywdy, nawet jak się uderzy w buzię. Co dla mnie jest ważne, jest bezpieczna. Pomalowano ja wyłącznie farbami spożywczymi. Dzidzia szczęśliwa, a mama spokojna.

Przy ząbkowaniu okazała się być idealnym gryzakiem. W zasadzie jedynym aprobowanym przez Majucha, bo ma miękkie i giętkie części, które dają się wyginać we wszystkie strony. Uszy, roki i grzywa Sophie okazały się idealne do drapania swędzących, męczących dziąseł, a długie nogi, które można w całości wpakować do buzi pozwalają wymasować je w całości. 

Dziś Maja uwielbia ją maltretować. Wygina ją we wszystkie możliwe strony, gryzie, miętosi, mymla niczym mały sadysta :) Sophie niewzruszona i nienaruszona cały czas tak samo ładnie pachnie, jest miła w dotyku, zupełnie się nie niszczy. Tylko uwaga! Nie myjcie jej pod wodą. Jak zamoknie w środku przestanie piszczeć, a psiki przy wyginaniu nóżek są przecież bezcenne :) Wystarczy wilgotka szmatka :)
Żyrafka Sophie cieszy się świetną opinią, a my już sprawdziliśmy, przetestowaliśmy i wiemy, że słusznie.  Śmiało mogę powiedzieć, że na rynku pełnym miliona przeróżnych bezużytecznych zabawek akurat Sophie jest warta zainwestowania. Towarzyszy nam od pierwszych dni. Więc jeśli nie wiecie, co podarować nowo narodzonemu szkrabowi Żyrafka Sophie zaraz po przytulance będzie strzałem w dziesiątkę.

ps. Wpis nie jest sponsorowany. Opisuję subiektywne odczucia i polecam w ramach cyklu produktów użytecznych.

M.

Zobacz także

35 komentarze

  1. fajna :D już mi się podoba :)))
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Madziu, właśnie wczoraj oglądałam żyrafkę Sophie, w celu zakupienia jej Heniowi na Dzień Dziecka :) Twój post spadł mi więc z nieba :) Mam tylko jedną wątpliwość... czy Henio nie jest już na nią za duży? Ma już 7,5 miesiąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzik szczerze mówiąc sama nie wiem, czy to właśnie nie jest za późno. 7,5 miesiąca to już całkiem sporo. A Żyrafka to głównie gryzak, jakby na nią nie patrzeć. Zawsze możesz spróbować, możliwe, że Henio ją pokocha, może spodobać mu się zapach. Maja na tym etapie zaczynała interesować się dźwiękami - więc chyba bym bardziej postawiła na jakąś książeczkę dźwiękową, pianinko, stoliczek edukacyjny...

      Usuń
    2. Znalazłam wyjście, Henio dostał w prezencie kolorowe Sophie de Vulli Piłki kauczukowe :)

      Usuń
    3. Wow! Super! I jak?? Zainteresowany?

      Usuń
    4. Tak, gania za nimi, ściska i gryzie. Są fajnie pomyślane, bo każda ma inny stopień twardości, i tak: najłatwiej ścisnąć niebieską, a najtrudniej żółtą :) Sprawdzają się, gdy zaswędzi dziąsełko, a także do zabawy: kulanie, odbijanie, kąpiel. Myślę, że na żyrafkę byłby stanowczo za duży, ale koniecznie chciałam dać mu "posmakować" naturalnego kauczuku :)

      Usuń
    5. Ohhhh to bardzo się cieszę :) Znaczy, że zakup udany, a o taki naprawdę trudno. Moja Maja im starsza, tym zainteresowanie zabawkami maleje, fajniejsze są garnki, łopatki mamy czy miseczki, a juz lakier do paznokci, krem to w ogóle super :)

      Usuń
    6. Oj tak, u nas też prym wiodą kable, wtyczki i zasilacze do laptopa :)

      Usuń
    7. Ooooo to się staram chować, ale komórkę bierze moją i udaje, że rozmawia z babcią :P A jak byliśmy na wakacjach i przy łóżku stał stacjonarny codziennie łapała za słuchawkę głośno wołając BABA? BABA? :P

      Usuń
  3. Mamy,mamy i bardzo ją kochamy! :)
    Kiedy zamówiłam ją Malej trochę się przeraziłam, bo nie ukrywam że wygląda trochę jak zabawka dla psa, ale po bliższym zapoznaniu i radości dziecka zmienilam zdanie. Moja córka ją pokochała od razu ;) Nie wiem na czym polega jej magia ale to fakt - dzieci uwielbiają Sophie.

    ps.Żyrafkę można myć, tylko trzeba zatkać jej palcem dziurkę żeby nie przestała piszczeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Też skojarzyła mi się ze zwykłą piszczałką dla psa :)
      My myjemy mokrą szmatką :) i tak ciągle jest utytłana jedzeniem :) a teraz powoli zaczyna z niej wyrastać. Jednak swego czasu był to jedyny akceptowalny gryzak :)

      Usuń
    2. Co to za krzesełko do karmienia? Ma regulowane oparcie? :)

      Usuń
    3. To Britton Hip + Zdecydowanie polecamy :) JEst rewelacyjne - kupiliśmy, jak Maja jeszcze sama dobrze nie siedziała właśnie ze względu na regulowane, wysokie oparcie :) Ma 3 ustawienia oparcia i 6 wysokości regulowanego siedziska, zdejmowane tace i koszyk na zabawki :) Do tanich nie należy, ale uważam, że warto odżałować :)

      Usuń
    4. Przegrzebałam internet od góry do dołu i są krzesełka Britton Hip i Britton Hip+ .... ja rozumiem, że to które Ty masz (+) jest dla dziecka od 4m-cy a Britton Hip od 6 m-cy które już samo siedzi. Dobrze myślę?;)

      Usuń
    5. Wiesz co z opisu na stronie producenta - a raczej po kolorze to jest Hip, ale instrukcja jest chyba ta sama - w niej mam napisane, że od 6 mcy, ale na stronie jest, że od 3. W zasadzie różnicy nie widzę, bo to to samo krzesełko, tylko nowsza wersja. W Hip plus chyba jest jeszcze miększe siedzisko i to wszystko :P ogólnie wychyla się tak, że spokojnie dziecko, które nie siedzi będzie w nim sobie na pół leżało, tak jak w foteliku do samochodu (tym pierwszym). Myślę, że nie ma różnicy które kupisz :) Maja na początek miała pozycję półleżącą - a tacę dopiero od niedawna jej dajemy - jeszcze sama nie je - chyba, że dostaje coś na talerzyku - obiadkami ją sama karmię :)

      Usuń
    6. I już wiem. Hip+ jest nieco szerszy i wyższy jakby co ;)

      Usuń
    7. hehehe :) Dobrze wiedzieć :P a co zdecydowaliście się?

      Usuń
    8. Tak, wczoraj zamówiłam krzesełko hip ze wzorem w parasolki ;) Na ToysRus online jest promocja -30% dlatego nie czekałam dłużej. Dzięki za pomoc ;)

      Usuń
    9. Super :) Nie ma za co! Daj znać, czy jesteś zadowolona :)

      Usuń
  4. Witam! Faktycznie ta żyrafka to klasyk i sama zastanawiam się,dlaczego nie kupiłam jej mojemu Bąkowi. Teraz mój Synek ma juz wprawdzie sko ńczone 10 miesięcy i zastanawiam się,czy nie jest za późno na ten zakup.
    Mieszkamy w Niemczech i tutaj hitem są piłki OBALL. Kojarzysz? Piłka z dziurami. Dostaliśmy taką w prezencie i wtedy się zastanawiałam,po co nam takie cudo,a potem szybko zauważyłam,że Mały ją kocha.
    Odnośnie zębów,a mamy nadal tylko dwa,zamierzam wypróbować następujăcą rzecz:znasz foremki do lodów? Wystarczy zamrozić zmiskowane owoce,jabłka,gruszki,truskawki albo inne i dać dziecku do lizania w gorące dni.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że teraz to już jest za późno. 10 miesięcy to już spory chłopak :) w końcu. Mama!
      O Oball nie słyszałam, aż z ciekawości muszę zobaczyć co to.
      No nam właśnie wyszły górne jedynki. I nic na to nie pomagało. Maja nie chciała absolutnie nic do buzi. Na noc dostaje Viburcol, w ciągu dnia jak już bardzo marudzi to Camillię i czasem psikniemy Tantum Verde. Chowamy zawsze kilka wodnych gryzaków do lodówki, ale Maja nie chce. A lody zdają się być fajnym pomysłem, ale znając siebie za bardzo bym się bała, żeby nie dostała anginy :( Ale ja jestem matka posrajdupa, jak wiesz :)

      Usuń
    2. Ale sie usmialam z tego określenia: posrajdupa ;) mysle,ze kazda z nas jest taka. Az mi glupio,gdy przypomnę sobie,jak Małemu zakladalam dwie pary spodni,bo myślałam, że marznie w środku lata :)

      Usuń
    3. Kochana jak babo jest malutkie robimy różne dziwne rzeczy - najważniejsze, że to wszystko wynika z wielkiej miłości i troski, a nie z głupoty :) A mówię tak o sobie od dawna :) po mamie to mam :) Heheheh

      Buziaki wielkie!

      Usuń
  5. Też mamy żyrafkę, od wczoraj :D Widzę, że rodzi się fajna więź między nią i Piotrusiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to się wpisałam w temat :) Doskonale! Dajcie znać, czy Piotruś pokocha żyrafkę :) Ale z całą pewnością tak :) Tym bardziej, jak są już pierwsze symptomy :)

      Ciepło pozdrawiamy! :**** i dziękujemy za komentarz :)

      Usuń
  6. U nas córa była zaprzyjaźniona z Sophie na śmierć i życie, jak nie gryzła, to miętosiła, "rozmawiała" do niej, pokazywała oczka.
    Ale synkowi była zupełnie obojętna, pare razy pogryzł, ale bez przekonania:)

    Fajny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, co dziecko to inaczej :) Jak patrzę na dzieci, aż się nadziwić nie mogę, jak bardzo już w tej fazie się różnią osobowością i zainteresowaniami :)
      ps. cieszę się, że Ci się podoba. Dziękuję za odwiedziny i komentarz, no i oczywiście zapraszam częściej :)

      Usuń
  7. Madziu, a jaki w końcu prezent sprawiliście małej na roczek? I w ogóle, jakie dostala prezenty? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zdecydowaliśmy się na sesję zdjęciową plus delikatny kocyk minky w słonie wraz z motylkiem do wózka :) Przy okazji dostała też konia na biegunach :) taki jak w poście z prezentami na roczek :) Od dziadków dostała drzewko :) I babcia wyprawiła całe urodziny :) Dostała też huśtawkę i cały stelaż do huśtawy :), piękną szmacianą laleczkę od chrzestnej i inne pierdółki jak ciuszek, bidonik ze słomką, książeczkę czy wieloryb do kąpieli, no i nieco finansów, które przeznaczymy na coś sensownego :) Póki co odłożone :)

      Usuń
    2. Cudnie! :) Mam nadzieje, ze te wszystkie wspanialosci przewina sie czasem na zdjeciach ;) Jeszcze raz sto lat dla Malej!

      Usuń
    3. :) prędzej znajdziesz fotki na insta :) Serdecznie zapraszam :)
      I dziękujemy za życzonka :)
      Buziaki

      Usuń