Więc chodź pomaluj mój świat...

24 czerwca 2015

Kiedy po raz ostatni pytał Was ktoś o Wasz ulubiony kolor? Serio. Nie żartuję. No właśnie. Mnie też chyba w podstawówce. Pamiętacie te zeszyty ze złotymi myślami? Te pytania? Ulubiony kolor, ulubiony zespół, czy masz chłopaka/dziewczynę?... Heheheh Kiedy po raz pierwszy przeczytałam tematy postów blogowych na wyzwaniu Uli z bloga Sen Mai, moim pierwszym skojarzeniem był był właśnie ten zeszyt. Wspomnienie podstawówki i zeszytu, który tygodniami starałam się w jakiś sposób przekazać do wpisu mojej sympatii. Temat przyjęłam więc pobłażliwie :)

Muszę przyznać, że już dawno się nie zastanawiałam, jaki jest mój ulubiony kolor. Czy w ogóle taki mam? Raczej nie. Prędzej chyba powiem, jakiego z pewnością nie lubię. Tak naprawdę w moim przypadku wszystko zależy od mojego nastroju i pory roku. Jesienią uwielbiam bordo, zimą lubię szarości, czerń i biel. Wiosną wprowadzam w swoje życie świeże, soczyste barwy np. amarant, fuksję lub czerwień. Zaś lato? Lato ma dla mnie zdecydowanie kolor bieli i pastelowych róży. Właśnie takie, jak na zdjęciu :)
A jaki jest Wasz ulubiony kolor? Czy kolor, jaki na siebie wkładacie danego dnia, odzwierciedla Wasz nastrój? A może w ogóle nie zwracacie na to uwagi? Kiedy ostatnio się zastanawialiście, jaki kolor lubicie?

Ciepło pozdrawiam,

M.

Zobacz także

45 komentarze

  1. Magda, u mnie też biały latem! Piąteczka! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio na tapecie - podobnie jak u Ciebie - jest róż. Ale biel też ma swoją moc! Szkoda tylko, że czasami potrzebny jest pan Chajzer i jego cudowny proszek, by tę biel wydobyć z głębin ;-)
    Pozdrawiam,
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh no to fakt, że biel ciężko utrzymać :) Ale ja lubię ją nie tylko na ciuchach, ale również w mieszkaniu. Nasze jest całe w pastelach :) Biel albo delikatniutki beż :)

      Buziaki dla Ciebie Gosiu!
      Dziękuję za odwiedzinki :)

      Usuń
  3. Ja od lat jestem wierna czerni i bieli. Ale wiosną, latem wygrywają jednak pastele. I tak np. patrzę na siebie teraz i mam miętową narzutkę i jasnożółtą bluzkę oraz czarne spodnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu czerń i biel to nieśmiertelna para :) No i szczyt elegancji :)

      Usuń
  4. U mnie raczej kolory ubrań nie odzwierciedlają nastroju, jest dla mnie ten bezpieczny zestaw kolorów, które wybieram przy kupowaniu ubrań. Do bieli, nawet w lato, coś nie umiem się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w takim razie jaki jest ten bezpieczny zestaw kolorów?? :)

      Usuń
  5. Ah, powiem Ci, że akurat nad ulubionym kolorem często się zastanawiam. Być może dlatego, że moja koleżanka uparcie kupuje wszystko w kolorze fioletu, a twierdzi, że jej ulubiony kolor to niebieski. Sprzeczam się często z nią na ten temat, a sama też wybieram fiolet! Nie ujmując oczywiście uwagi dla bieli i czerni, czyli absolutnych klasyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehhe może jest daltonistką :P i nie odróżnia tych dwóch kolorów :P Oczywiście żartuje :) Ale np. mój tata ilekroć mam coś różowego mówi mi, że mam piękną czerwoną sukienkę :) hehehh
      Widzę, że sporo osób lubuje się w fiolecie :) A Twój pościk i fioletowe zdjątka widziałam :) Piękny rododendron :)

      Usuń
  6. Oj jak ja lubie czytac te Twoje posty...
    Ja tez lubie pastele i ten swiezy look. Nie wyobrazam sobie lata bez bialych spodni,spodnic,sukuenek czy szortow. Najlepiej,jakby biale rzeczy mialy elementy koronki, a do tego pastelowe spodnie.
    Fukcja to tez moj faworyt!
    Caluski!
    P.s.
    Dostalas mojego maila?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      dostałam, dostałam, ale nie miałam kiedy zasiąść, by Ci porządnie na Niego odpisać :( Wybacz mi proszę :) Obiecuję poprawę - tyle się u nas dzieje ostatnio, że nie wyrabiam :( Ale odpiszę :)

      Usuń
    2. Nie ma problemu,Kochana. Chcialam sie tylko upewnic,czy doszedl :) Nie spiesz sie ;)
      Caluski dla Was *)

      Usuń
    3. Ja ostatnio ciągle się śpieszę :P mam to w DNA po ojcu pośpieszalskim :)

      Usuń
  7. Jeżeli o barwę chodzi to zdecydowznie wybieram niebieski, lecz w moich codziennych stylizacjach pojawia się on sporadycznie, ponieważ tam zazwyczaj dominuje czerń, szarość i czerwień, a czasami także biel. Jakoś nie lubię zdyt jasnych, a szczególnie jaskrawych kolorów, ale to pewnie przez ten młodzieńczy okrss buntu ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się zawsze z wiekiem zmienia. Ja np. w liceum wszystko miałam niemalże beżowe :) a teraz może z jedną rzecz mam w tym kolorze :) Za to mieszkanie niemalże całe :)
      A niebieski - może granat :) to tak :)

      Usuń
  8. U mnie z ulubionym kolorem ciężko! Sezonowa sprawa, że tak powiem. Biel lubię wszędzie dookoła, ale nie umiem nosić, źle się w niej czuje i jakoś nie widzi mi się kiedyś biała suknia ślubna (o zgrozo;)). Zresztą, post na bloga leci za 5minutek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem w tym sama :)
      HEhehe wiesz teraz i w czerwonych idą do ołtarza :) A może Ci się do tego czasu zmienić :)

      Usuń
  9. Mnie ostatnio pytała koleżanka jakiś tydzień temu, odpowiedziałam jej, że czerwony choć jest wiele kolorów które lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwień to z reguły kolor, który się kocha albo nienawidzi. Jak byłam mała wszystko miałam czerwone, łącznie z segmentem :( Bo takim chowaniu miała traumę przez kolejne 20 lat i dopiero niedawno zakupiłam czerwoną bluzkę :) choć czerwień wolę w naturze (truskawki, czereśnie, aż ślinka cieknie, kwiaty) i na paznokciach :) To już klasyka :)

      Usuń
  10. U mnie na topie ostatnio jest niebieski (kobaltowy) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się do granatu zaczynam przekonywać :)

      Usuń
  11. Pamiętam te czasy kiedy zakładało się złote myśli i wymieniało ze znajomymi :)
    też dawno nie zastanawiałam się nad ulubionym kolorem :P
    Obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wreszcie ktoś mi odpowiedział na moje złote myśli :) Hehehhe
      Pozdrawiam gorąco :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  12. Ja też jestem raczej sezonowa, od lat unikam jednak kontrastowych zestawień (czerwień-biel, czerń-biel, czerwień-czerń), uciekając się raczej w pastele. Kiedyś wszystko miałam szarozielone, takie khaki ;) Teraz dominuje u mnie fiolet w przeróżnych odcieniach - zgaszona śliwka, pudrowy róż, coś podchodzącego pod fuksję. Taaak zdecydowanie jestem fioletowa, a poza tym uwielbiam żywe kolory: zielony, żółty, czerwony.
    Pamiętam, że od zawsze mam ten problem, że nic mi do siebie nie pasuje, bo nie umiem wybierać rzeczy w stonowanych, bezpiecznych barwach. I tak teraz biegam w zielonej spódnicy i fioletowych sandałach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheheh :) A ja z soczystymi barwami jestem bardzo ostrożna :) Ale zestawienia czarne - białe lubię, ale nie takie typowe - kocham marynarskie paski :) I czuję się w nich rewelacyjnie :) No a pudrowy róż jest cudny. Powiem Ci, że trochę boję się różu ze względu na blond włosy. Nie chcę być postrzegana jako landryna :( ale kolor lubię :)

      Usuń
  13. Ja jestem zdecydowanie fanką fioletu. Aczkolwiek nie jest to jedyny kolor jaki wybieram przy kupowaniu garderoby. Raczej występuje w innych aspektach mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow widzę, że tu rośnie spory fanclub fioletów :)

      Usuń
  14. O tak! rety, zapomniałam o nich! zeszyty z dzieciństwa, którymi się wymieniało z koleżankami i były tam pytania "ulubiony kolor, ulubiony kwiat" etc... ale byłoby fajnie dostać taki zeszyt teraz w swoje ręce i porównać siebie sprzed tych 20-30 lat do siebie teraz :P pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No no no :) A ja swój mam gdzieś u mamy na strychu :) Chyba i stare pamiętniki z dzieciństwa :) Muszę kiedyś dorwać moje magiczne pudło :)

      Usuń
  15. W mojej duszy króluje niebieski we wszystkich możliwych odcieniach, ale w domu zdecydowanie biały podbarwiony jedynie punktowo na niebiesko. I to jest to co tygryski lubią najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) u nas jest błękitna kuchnia :) Zawsze tu taka była :) Moja babcia też taką miała :)

      Usuń
  16. Granatowy!!! ☺️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak moja psiapsióła, która powoli, powolutku zaczyna mnie do tego koloru przekonywać :)

      Usuń
  17. Moim ulubionym kolorem jest CZERWONY, im bardziej kocham modę tym więcej o nim wiem, to znaczy że jest burgundowy, ponsowy, makowy, każdy piękny. Mam czerwoną sypialnię i w planach czerwoną sukienkę od Valentino.
    A co do samego pytania to często spotykam się na randkach, że ktoś zadaje takie pytanie, później wyciągając z tego ciekawą rozmowę/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow suknia od Valentino :) Super! Zazdroszczę :)
      Naprawdę można wyciągnąć ciekawą rozmowę z tego tematu? A mnie wydawał się taki trywialny. Zaintrygowałaś mnie tym. Serio. np. ?

      Usuń
  18. Co racja to racja, nikt nas o ulubiony kolor nie pytał od czasów podstawówki. Nasze ulubione kolory to chyba czerwony (Martyna), błękitny/biały (Paulina).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej dziewczyny :) dziękuję Wam za odwiedziny i komentarze :) jak Wam się wspólnie bloguje? Ciepło Was pozdrawiam:*

      Usuń
  19. ja wciąż myślę i wciąż mi się wydaje, że nie mam ulubionego ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja nie jestem w stanie wymienic. Chyba lubię większosć. Dawno temu miałam fazy na ubieranie sie na niebiesko, potem na czarno. teraz noszę każdy kolor w ktorym nie wyglądam jak smierć, dlatego unikam beżu. Gdybym jakiegoś koloru nie lubiła, to bym nie nosiła. prosta dedukcja :) Stąd chyba każdy kolor jest mój

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja unikam fioletów i żółci chóć u innych jak fajnie wyglądają :) grunt to wiedzieć, co nam służy :)

      Usuń