STEP by STEP czyli wszystko w swoim czasie

31 lipca 2015


Pewnie nie raz zastanawialiście się, kiedy Wasze dziecko wreszcie zacznie podnosić główkę/przewracać się na brzuszek/siadać/pełzać/raczkować/chodzić/mówić. Ja też. Ale nigdy mnie to mocniej nie przejmowało. Nie przebierałam nogami w miejscu, niecierpliwiąc się. Wychodzę z założenia, że jak będzie gotowe, to zacznie. Właśnie wtedy. Nie wcześniej, nie później. Nie ma co go poganiać. Nie ma co się niecierpliwić. Cieszę się tą krótką chwilą, która trwa. Tu i teraz. A z każdego chociażby najmniejszego sukcesu mojego dziecka jestem niezmiernie dumna, bo to jej sukces. Jej własny.

Oczywiście są dzieci, które rozwijają się szybciej. Są dzieci, które rozwijają się wolniej. Ale czy to jest powód do dumy albo wstydu? Moim zdaniem nie. Powodem do dumy jest fakt, że się odważyły, nie im się udało, że zrobiły kolejny krok na drodze rozwoju. Zupełnie nie ważnym jest, kiedy go zrobiły. 

 
Zaczęłam się niedawno zastanawiać, czy to faktycznie jest jakiś wyścig mam, które dziecko jest pierwsze, czy to tylko mylne wrażenie? A niewinne pytanie, czy już chodzi, faktycznie jest tylko niewinnym pytaniem? W większości bowiem przypadków to zwykle bardziej zainteresowanie, ciekawość i próba zagajenia rozmowy, niż czatowanie na mniej rozwinięte dziecko, by tylko pochwalić się własnym. Przynajmniej w moim towarzystwie nie znam mam, które uważają swoje dzieci za lepsze. Panuje jednak przekonanie, że każde pytanie o postęp dziecka, to atak. 

Sama zaczęłam się bronić i zanim zadawano mi pytanie już odpowiadałam. Nie jeszcze nie chodzi. Tłumaczyłam. Przewróciła się, przestraszyła i zaparła. Ale w zasadzie po co? Większość blogerek pisze o wyścigu szczurów już od niemowlaczków, ale szczerze mówiąc powoli dochodzę do wniosku, że chyba same go stwarzamy własnymi wyobrażeniami. Oczywiście takie mamy pewnie też są. Ale im bardziej będziemy to lekceważyć, tym mniej je będzie to bawiło.

 

Majucha zaczęła chodzić na dzień przed ukończeniem 14 miesięcy. A my z Gazelą staliśmy w przedpokoju i obydwoje płakaliśmy ze szczęścia. Sama zainteresowana była świadoma swojego sukcesu więc uśmiech nie schodził jej z twarzy. Rozpoczęły się treningi :) Od mamusi do tatusia, od tatusia do mamusi, od mamusi do kanapy... i tak nam dni mijały, aż się dziecko ponownie przewróciło. Krew się polała, Maja przestraszona. Znów chce rączkę mamy. Co mogę zrobić? Tylko ją wspierać, motywować i spokojnie, cierpliwie czekać, aż znów się odważy. Mój mały dzielny zuch. 

A wasze dzieciaczki? Kiedy zaczęły chodzić? Denerwuje Was to pytanie? Znacie mamy, które współzawodniczą? Jakie są wasze doświadczenia w tym temacie?


Zobacz także

35 komentarze

  1. Ciekawy temat :-) mnie sie wydaje, ze takie porównywanie nie ma sensu, bo która z nas za kilkanaście lat będzie pamietać, ile dokładnie dziecko miało miesiecy, gdy podniosło główkę/siadło/zaczęło chodzić? I jakie to ma znaczenie dla naszej przyszłości? Żadne. Oczywiście pod warunkiem, ze wszystko mniej więcej mieści sie w granicach normy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Madziu, Twój blog pięknieje w oczach! Brawo :)
    Poruszyłaś ważny dla mnie temat.
    Początkowo stresowałam się tym, że moje dziecię jest ze wszystkim lekko do tyłu. Czytałam kolorowe gazetki i poradniki i bladłam. Czatowałam na pierwszy uśmiech jak szalony kłusownik. Zjadłam paznokcie wypatrując obrotu.
    Mój cudowny poradnik obejmował na szczęście tylko okres do pół roczku i potem, jak ręką odjął, wyluzowałam się zupełnie. Poznałam dzieci, które robią wszystko szybciej niż moje i takie, które są lekko za nim. Zaczęłam wręcz z dumą mówić: "A mojemu się nie spieszy", "Nie, jeszcze nie mamy ani jednego zęba!" ;)
    Co do wyścigu mam, to zastanawiam się, na ile on jest realny, a na ile samonapędzany. Słyszałam mamy, które wyliczają z dumą: jak miał 6 to raczkował, jak 8 wstał na nogi, a jak 10 to już biegał! Nie wiem jednak, czy to rzeczywiste przechwałki, czy tylko tak to widzą mamy, których maluchy "jeszcze nie" ;)
    Ja jednak z dumą przyznaję, że od kilku miesięcy wyścig mam zupełnie mnie nie dotyczy i cieszę się postępami mojego leniuszka, bo umie mamusię miło zaskoczyć, jak to miało miejsce z samodzielnym siadaniem i raczkowaniem (na które nie czekałam z zegarkiem w ręku) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :)
      Dlatego, ja czytając Tracy Hogg i jej cudowne metody wychowawcze najpierw miałam mega doła, a potem rzuciłam ją w kąt i powiedziałam sobie dość! Każde dziecko rozwija się we własnym tempie. Każde też ma własny charakter. Moje np. nie śpi - ma problemy ze spaniem i koniec. Jest uczuleniowcem - nie może jeść wszystkiego, rozszerzanie diety u nas trwa i trwa.
      Spokojnie :) Henio jest cudny! i zdrowiutki - to jest najważniejsze - ponoć chłopcy rozwijają się zawsze wolniej niż dziewczynki - ale na to też nie ma reguły :))

      całuję Was mocniutko!

      Usuń
  3. Madziu a poruszysz kiedyś temat karmienia piersią po roczku? Jak to wygląda w praktyce? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością :) My dalej się karmimy. Maja zaraz skończy 15 miesięcy. Póki co nie planujemy przestać :)

      Usuń
    2. Super! Ja też jakoś, póki co, nie wypatruję końca ;)

      Usuń
    3. Przyjemne to prawda? A mnie dobrze z tym, że mogę jej dać to co najlepsze może dać matka dziecku :) Buziaki!

      Usuń
  4. Po raz pierwszy coś komentuję chociaż blog Twój czytam od dawna,na marginesie gratuluję lubię tu zaglądać,przeczytałam wpis i również już od pewnego czasu mam takie samo wrażenie że to media różnego rodzaju piszą o wyścigu mam,ja nie odczuwam tego ani się z tym nie spotkałam,sama też nie przechwalam,porównuję owszem ale nie ma w tym złych intencji,po prostu jestem ciekawa jak inne dzieci się rozwijają,często chcę zagaić rozmowę i tyle.Może jest tak dlatego że mój syn jakoś szybko zaczyna ze wszystkim,chodzeniem,mówieniem itp,i przychodzi mu to z łatwością,może ale wyścigu mam raczej czytam niż odczuwam w realnym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo w takim razie bardzo się cieszę, że się wreszcie odważyłaś i pokazałaś :) Dla mnie to zawsze najwspanialszy moment :)
      Dokładnie. Jak się siedzi w pieluchach, to pytania o rozwój dziecka są nieuniknione. Poza tym dzięki temu czasem możemy wykryć jakąś np. nieprawidłowość i odpowiednio szybko się zgłosić. Gdyby nie inne mamy o niektórych rzeczach nie miałabym pojęcia. Już nie mówiąc o podpowiedziach dotyczących ciuchów, zabawek, czy innych użytecznych akcesoriów :)
      Cieszę się, że masz takie normalne, zdrowe podejście i miłe towarzystwo innych mam.
      Gorąco pozdrawiam i mam nadzieję, że częściej podzielisz się swoją opinią :)

      :***

      Usuń
  5. Nadia nie chodzi sama. Ma jeszcze czas, w końcu to 9-miesięczne dziecko. Ale umie przesuwać się wzdłuż mebli, stoi z dnia na dzień coraz stabilniej, próbuje się puszczać. I każda ta rzecz mnie niezmiernie cieszy. I lubię chwalić moją córcię przed innymi, co umie, czego się nauczyła szybciej niż podręczniki "uczą". Każde jej osiągnięcie tak mnie raduje, że od razu mam ochotę mówić to wszystkim. I chyba wówczas wychodzi chwalenie się przed innymi matkami. Tym bardziej, jeśli mają malucha w podobnym wieku. No bo któż inny lepiej to zrozumie. To jest w pewien sposób naturalne.
    Choć czysta rywalizacja o "lepsze dziecko", zmuszanie dziecka do szybszego rozwoju.. Tego już nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się cieszysz. Jak inaczej? Jak tu się nie cieszyć i nie być dumnym. Jak już przy mebelkach chodzi to kwestia czasu, aż zacznie sama brykać. Uważaj tylko, żeby się nie przewróciła i nie zrobiła krzywdy. Mama cały czas mi to powtarzała, a ja nie wierzyłam. Ale faktycznie. U nas było wielkie bum. Krew i łzy i Majuch zatrzymał się na miesiąc. Zaczęła znów, gdy była gotowa. Nie ma co dziecka poganiać. Trzeba po prostu przy nim być.

      Całusy dla Nadii

      Usuń
    2. Nie strasz mnie!! :P Już się boję, jak zacznie chodzić. Póki raczkuje jest przy niej biegania, a co dopiero potem!! Choć tak po cichu się przyznam, że czekam na te pierwsze kroki.. :)
      U nas już mnóstwo upadków. Ostatnio spadła nam z łóżka... Szczęście w nieszczęściu, że nic się nie stało i upadła jak kotek na nóżki i rączki. Płacz przez chwilę był, ale żadnych szkód na ciele.

      Całujemy również :*

      Usuń
    3. No właśnie wszyscy mi mówili i nie wierzyłam :) Ale wiesz Majuch nie chce chodzić sama, więc wszędzie za rączkę - a ta kręci się w kółko wciąż i lata w tą i we wtą - ma strasznie dużo energii - jak dla mnie czasem za dużo :)
      Ojej - dobrze, że nic się nie stało. Niestety z dziećmi trzeba mieć oczy wkoło głowy, upadki są nieuniknione :( najgorsze, że potem człowiek ma te okropne wyrzuty sumienia i sobie pluje w twarz :(

      Buziaki - życzę coraz mniej upadków! :))

      Usuń
  6. Ale Maja ma długie wloski. Poproszę o relację z wizyty u fryzjera bo jestem baaaardzo ciekawa efektów !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No! Rosną, rosną :) A spineczki ściąga, więc.... :)
      Było super. Taka poważna była, grzecznie siedziała. Obserwowała i na spokojnie pozwalała sobie włoski przyciąć :) Pięknie! Cudownie! :) Ma tylko podciętą grzyweczkę :) z tyłu zapuszczamy :) Toż to dziewczynka, więc chciałabym jej kitki robić :) i warkoczyki i koczki, korony i inne cuda :)

      Buzia

      Usuń
  7. Doświadczenia nie mam bo dzieci brak, ale również nie rozumiem tego wyścigu, bo chyba każda mama chce żeby jej dziecko pozostało jak najdłużej dzieckiem, poza tym nie raz słyszałam, że dzieci tak szybko dorastają i należy łapać każdą chwile, no więc cieszcie się mamusie tymi chwilami jak długo macie okazję :) buziaki dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że od wielu mam słyszę, że chciałyby, żeby ich dziecko już chodziło, mówiło, było bardziej kumate, ale im Maja jest większa, tym bardziej szkoda mi, że czas tak szybko leci. Zanim się przyzwyczaję, wszystko się zmienia. Zanim się nacieszę już mamy owe atrakcje. Cieszę się, że prowadzę bloga, bo to mój swoisty pamiętnik :)
      Absolutnie masz rację! :***

      Usuń
  8. Nasze doswiadczenia nie dotycza jeszcze chodzenia:) ale bardzo wyczekiwalam aż córcia polubi bycie na brzuszku bo wiedziałam że to ważne w jej dalszym rozwoju. Tymczasem do 4 miesiąca ona wytrzymywala najczesciej tylko 2 minuty a ja to akceptowalam. Teraz ma 5 miesięcy i to jest jej ulubiona pozycja. Odpowiadając na pytanie: kto sie sciga i wprowadza ciśnienie to dodałabym że niektórzy lekarze, neurolodzy, pediatrzy dla których dziecko musi mieścić się w normie. Wtedy zaczęłam sięgać do poradników, pytać rodzinę, innych mam bo zasiali we mnie niepokój. I to ja zagajalam rozmowę niewygodnymi pytaniami. Ale nie dlatego by pochwalić się swoim dzieckiem tylko by doświadczona mama mogła mi odpowiedzieć: nie przejmuj się, dziecko wie lepiej co ma robić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usłyszenie takiego zdania potrzebuje każda z nas - zwłaszcza, gdy mamą się jest pierwszy raz i nie wie się co jest normalne, a co nie. Mnie tak uspakajała moja R. i też zawsze zadawałam i zadaję jej mnóstwo pytań. Na szczęście mamy normalną pediatrę :) bez ciśnień i na spokojnie. Nie przepisuje nam też żadnych antybiotyków, ani nie daje leków, których Majusia nie musi brać. Zgadzam się z Tobą znalezienie dobrego lekarza, który wspiera mamę i dba o dziecko, a nie straszy jest bardzo trudne. Nasz Majuch nawet nie chciał leżeć na brzuszku. Teraz lubi tak spać. Na wszytko jest miejsce i pora. Mam nadzieję, że już się tak nie stresujesz.

      Usuń
  9. Na wszystko przyjdzie czas, dokładnie! Nie ma co poganiać, nie rozumiem po co to robić. Warto obserwować i cieszyć się z małych sukcesów. Bardzo mądry post! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawo Maja! Ale jej włoski urosły znowu, mała dama się z niej robi;)
    Dzieci bardzo różnie się rozwijają, mam obecnie świetne porównanie dwóch 2,5- 3-latków, chłopca i dziewczynkę, którymi się zajmuję. Dziewczynka mówi już płynnie, konstruuje całe, pełne zdania, tylko wymawia je czasami w sposób trudny do zrozumienia, chłopiec (miesiąc od niej młodszy) posługuje się tylko słowami i mało skomplikowanymi zdaniami. Podobno to normalne, że chłopcy się wolniej rozwijają, ale czy to coś złego? Przecież i tak te różnice się w końcu wyrównują

    :*:*:*
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Dziękujemy! :) Tak Mai rosną włoski rosną, a z tyłu się lekko kręcą więc wygląda uroczo. Taka kobietka z niej mała rośnie. Uwielbia buty, sukienki :)
      Też tak słyszałam, ale i na to pewnie nie ma reguły. Dzieci są tak różne. Należy je akceptować takimi, jakimi są. Oczywiście uważając, aby wszystko było w porządku :)
      A różnice się zawsze wyrównają. Masz rację.

      Pozdrawiam! Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku i jakieś wakacje są/były/będą :)
      Buziaki dla Ciebie :***

      Usuń
  11. Masz rację, że w takich pytaniach kryje się podstęp. Ja mam odwrotną sytuację - mój synek robi wszytsko szybciej niż równieśnicy. Oczywiście jestem dumna, ale często nie wiem jak się zachować, żeby innym nie było przykro. Bo kiedy ktoś mnie pyta czy on już raczkuje, to co mam zrobić, kiedy on raczkuje od ponad miesiąca, siada sam i staje przy meblach, a rówieśnicy ucza się raczkowania, a o reszcie nie ma mowy? I tak samo jak Ty, zaczynam go tłumaczyć, że on fizycznie się szybko rozwija, ale pewnie mniej gaworzy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się tłumaczyć. Trzeba się cieszyć :) Myślę, że czasem ta duma jest odbierana jako przechwałki, a przecież każda mama cieszy się tak samo - jedna wcześniej, druga później :) Ja pękam z dumy za każdym razem :)

      Buziaki wielkie i dziękuję za odwiedziny i komentarz :)
      Zapraszam częściej!

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Podziwiam Cię i cenię za szacunek do czytelników, nie mogę się nadziwić, że na każdy komentarz odpowiadasz tak od serca, osobiście. To bardzo miłe. Ja nigdy nie komentuję, ale u Ciebie aż się prosi :) A na blogu jestem codziennie, więc częściej chyba już się nie da :) Mój synek jest trochę młodszy, więc Twoje zabawy z Majeczką są dla nas dużą inspiracją :)

      Usuń
    3. Taka już jestem :) Nie umiem pozostawić bez odpowiedzi wypowiedź w której to Wy dajecie się poznać, otwieracie się i dzielicie ze mną swoim zdaniem. Poza tym nie ukrywam, że właśnie dzięki tym komentarzom ten blog istnieje i nadal chce mi się pisać. Bez tego dawno bym go zamknęła. To Wy dodajecie mi skrzydeł i motywujecie do dalszego pisania. Mogę poznać wiele osób i dowiedzieć się wielu rzeczy. Dzięki temu w rodzicielstwie jest nieco łatwiej. Zwłaszcza gdy usłyszę, że nie tylko ja się z czymś borykam, że to normalne, że ktoś ma podobnie. To chyba symbioza, aczkolwiek wydaje mi się, że to ja potrzebuję Was bardziej, dlatego bardzo szanuję każdy pozostawiony komentarz (oczywiście pomijając spamy:P )

      Bardzo się cieszę, że Ci się tu tak podoba i że mnie tak często odwiedzasz :) No i jak mam Ci nie okazać wdzięczności? Byłoby to co najmniej niegrzeczne prawda?
      Cieszę się również, że możemy Was z Majcią jakoś zainspirować :)

      Buziaki wielkie dla Ciebie i Twojego Berbecia! :***

      Usuń
  12. moja 18 lutego br. czyli miała 13 i pół miesiąca. A że jest wysoką dziewczynką każdy mówił tak: ooo jaka duża i jeszcze nie chodzi???!!! ha ha no nie, a teraz ma 19 miesięcy i jeszcze nie mówi ????? nooo coś mówi, ale przepraszam ma już opowiadać co to jest powstanie warszawskie w 5ciu językach? Ja się tym nie przejmuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko - bez przesady. Mojej przyjaciółce koleżanki życie zatruły sugerując, że jej dziecko się za wolno rozwija i powinna się zgłosić do lekarza. Każde dziecko ma swoje tempo, każde się odważy wtedy, kiedy się odważy. Nie wcześniej, nie później. Moja np. znów się zacięła i tylko za rękę chce - biega wręcz, ale za rękę. No boi się sama. Koniec. Chyba najgorsze są starsze panie :P

      Usuń
  13. Otóż to! post bardzo trafny. Mój synek postawił pierwsze samodzielne kroki 2 dni przed swoimi 1-szymi urodzinami. Obecnie ma rok i 11 miesięcy. Jedne rzeczy przychodzą mu z łatwością, a przed innymi ma opory i sam musi się do nich przekonać. Niestety jest wiele matek, które porównują i dziwnie patrzą jeśli w odpowiedzi usłyszą, że dziecko znajomej np. jeszcze nie mówi mama, nie siada lub nie ma pierwszego ząbka, bo ich dziecko już dawno to robi/ma... Dzieci wszystko widzą i wzorują się na rodzicach... I to za zwyczaj popatrują rzeczy, których nie powinny widzieć... Każdy brzdąc rozwija się swoim rytmem i nic nikomu do tego:)! Trzeba być przy nim, wspierać, zachęcać do poznawania nowych rzeczy i NIC NA SIŁĘ!
    Moja teściowa przeżywa, że A. jeszcze nie sika do nocnika, bo jej dzieci w jego wieku same rano wychodziły z łóżeczka i załatwiały potrzeby do nocnika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem o co chodzi z tym nocnikiem, ale moja mama też mi ciągle trąbi nad uchem, że Maja powinna siadać na nocnik :(
      Masz absolutną rację. Zwłaszcza z tym widzeniem wszystkiego i słyszeniem - czasem o tym zapominam, a potem patrzę na Maję i widzę taką mini wersję mnie, albo inaczej - wszystkie moje wady zamknięte w jednym, małym człowieczku - codziennie walczę z moimi słabościami - a ona mi pokazuje, że się słabo staram :P
      Dziękuję za odwiedziny i komentarz :)

      Usuń
  14. Szczerze mówiąc to uciekam jak najdalej od rozmów mam, w których dominują porównania (czytaj: przechwałki), a moje dziecko to już wtedy... Prawda jest taka, że każde rozwija się w swoim tempie. Jedno szybciej chodzi, drugie mówi - po co się denerwować i niepotrzebnie się zamartwiać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uciekaczka, ucieczką - czasem to nieuniknione, gdy stoisz w kolejce np :) Choć też zwykle zmieniam temat :) Na szczęście rzadko spotykają mnie takie sytuacje :)

      Usuń