Lanzarote - księżycowa wyspa

12 sierpnia 2015


Muszę przyznać, że nasze tegoroczne wakacje były wyjątkowe. Przede wszystkim nauczyłam się, że z dzieckiem faktycznie nie da się nic zaplanować. Może inaczej, planować można, ale nie należy się na nic nastawiać. Matka musi być przygotowana na wszystko. Dlatego nasza walizka była ciężka, za ciężka :) ale wierzcie mi, wszystko okazało się dla nas użyteczne i jak najbardziej potrzebne. Jak wiecie tegoroczne wakacje spędziliśmy na Wyspach Kanaryjskich.

Lanzarote jest bardzo specyficznym miejscem. Ta czwarta co do wielkości wyspa archipelagu Wysp Kanaryjskich ma niespełna 846
km2. Muszę przyznać, że miejsce to jest zupełnie innym od wszystkich, jakie dotychczas widziałam. Krajobraz jest iście księżycowy. Niemal w połowie wyspa pokryta jest wulkanami, kraterami i polami lawy. Tam nie ma ziemi. Tam nie ma trawy. Pod stopami znajdziecie zastygłą lawę. Roślinność jest głównie tam, gdzie cywilizacja, a każdą najmniejszą nawet palmę okalają metry wężów, które nawadniają roślinność, by cokolwiek rosło. Muszę jednak przyznać, że ten marsjański, martwy krajobraz mocno kontrastuje z zielenią winnic, bielą domów oraz błękitem oceanu. Pomimo wulkanicznego charakteru na wyspie znajdziecie przepiękne piaszczyste plaże na Costa Tequise, Puerto del Carmen oraz Playa Blanca. Choć ponoć za najpiękniejszą uznawana jest plaża w Papagayo - niestety tam nie dotarliśmy.


Przewodniki podają, że Lanzarote cechuje bardzo delikatny i przyjemny klimat. Ale ja bym tego tak nie nazwała. Owszem cały rok panuje tam lato, macie gwarancję, że nie będzie padać, jak nad polskim morzem, ale jak się okazuje ów "delikatne pasaty" opisywane w przewodnikach wcale nie są takie delikatne. Są raczej zimne i porywiste. O ile na Gran Canarii faktycznie nieustannie będzie Was otulał delikatny wietrzyk niosący ukojenie, o tyle na Lanzarote (przynajmniej na południu) będzie Was mocno obwiewało. Weźcie ze sobą jakiś sweter na wieczór i zapomnijcie o przechadzce w kapeluszu (chyba, że macie ochotę nieustająco trzymać rękę na głowie, jak ja).

Na mnie wyspa zrobiła piorunujące wrażenie. Gdyby nie ingerencja i pomysłowość człowieka z pewnością nic by tam nie rosło. To miejsce, gdzie brakuje życia. Nie chodzi mi o ludzi, chodzi o faunę i florę. Ja nie czułam się tam najlepiej. Potrzebuję czuć tętniącą życiem ziemię. Być otoczona bujną zielenią i czuć trawę pod stopami. Tam zamiast trawy jest zastygła lawa. Przyznam, że dla mnie było to lekko przerażające. Z drugiej strony to nieprawdopodobne, jak człowiek potrafi wykorzystać, to co mu "ziemia" oferuje. Miasta są tam po prostu śliczniutkie. Pełne zieleni, urokliwe, tętniące życiem (choć na podtrzymaniu). A dzięki Cesarowi Manrique Cabera wyspa jest miejscem wyjątkowym. Tu przyroda idealnie łączy się ze sztucznym tworem człowieka. Co więcej dzieło człowieka wręcz ją podkreśla. To miejsce idealnie związane z naturą. Nie ma tu billboardów, świecących neonów, odstraszający kabli. Nie ma budowlanej swawoli. Wszystkie budynki są maksymalnie dwupiętrowe, wszystkie białe. Wszystkie mają zielone okiennice. Nie ma tu fabryk. Wszystko jest idealnie dopasowane. Eleganckie i idealnie wkomponowane w krajobraz, przez co wydaje się takie czyste i naturalne. Przyznam, że miło jest patrzeć na mądre i świadome działanie człowieka, który współgra z przyrodą. Brzmi wręcz idealistycznie prawda?


Jeśli chodzi o zwiedzanie niewątpliwie największą atrakcją wyspy jest Park Narodowy Timanfaya, gdzie można na własne oczy podziwiać rozległe pasma kraterów wulkanicznych. Ponoć to niezapomniane przeżycie. Ponoć, bo niestety nam nie udało się tam pojechać.

Nasz hotel znajdował się na Costa Tequise. To najbardziej luksusowy kurort na wyspie, gdzie swoją rezydencję ma również sam król Hiszpani. Miasteczko rzeczywiście jest urocze. Ulice i aleje ozdobione pasmami zieleni. Pełno tu restauracji, knajpek i pięknych hoteli. Na wybrzeżu znajduje się 5 plaż usytuowanych w osobnych zatokach. Spacer promenadą zaś zdecydowanie należy do bardzo przyjemnych czynności pod warunkiem, że spacerujecie w zatoce, gdzie jesteście osłonięci od wiatru. W Tequise możecie się wybrać również do Akwarium bądź Aquaparku. Bardzo przyjemne miejsce.


Stąd warto przejechać się autobusem do sąsiedniej miejscowości, bowiem Puerto del Carmen jest po prostu przepiękna. Znajduje się tu aż 60% miejsc noclegowych na wyspie, jednak pas wybrzeża obejmuje aż 6 km piaszczystych plaż (m.in. Playa Grande, Playa de los Pocillos, Playa de Matagorda, Playa de Guacimeta). To chyba największa, najszersza i najdłuższa plaża jaką na oczy widziałam. Przepiękna. Co więcej niemalże po całej długości rozciąga się urokliwy deptak - Avenida de las Playas. Pełno tam kawiarni, tawern i klubów z muzyką na żywo. Do jednych z takich miejsc zawitaliśmy przez przypadek. Zbliżała się pora obiadowa Mai - zeszliśmy w niepozorne miejsce, które okazało się być fantastyczne. To był Szisza bar. Tak szisza bar, na skarpie, nad samym oceanem. Na górze znajduje się elegancka restauracja, na dole klub i lunch bar, w nocy szisza bar. Znajdziecie tam leżaki nad samą skarpą, stoliki z widokiem zapierającym dech w piersiach, muzykę na żywo (czas umilał nam pan grający na saksofonie - kiedy ostatnio słyszeliście dźwięk tego zmysłowego instrumentu na żywo?), basen, międzynarodowe menu, w którym można było wybierać i przebierać, i co najważniejsze, pokój dla matki z dzieckiem oraz krzesełka dla niemowląt. Dacie wiarę? Pokój z przewijakiem w Szisza Barze! Kiedy tak będzie w Polsce? Rewelacja! Nie chciałam stamtąd wychodzić.  


Puerto del Carmen było niegdyś maleńką osadą portową, który utrzymał swój charakter. Nadal znajduje się tam maleńki, niezwykle klimatyczny port usytuowany z najstarszej dzielnicy miasta  - La Tinosa.

Niestety to wszystko, co udało nam się zobaczyć podczas naszego pobytu. Żałuję, że nie mogę opisać więcej. Zawsze korzystam z wszelkich możliwości, jakie oferuje mi dane miejsce, jednak wakacje z malutkim dzieckiem rządzą się nieco innymi prawami. W tym roku ważniejsze dla nas była Maja i jej komfort oraz chęć spędzenia czasu tylko we troje.


Lanzarote oferuje różnorakie atrakcje. Są tu przede wszystkim liczne punkty widokowe, miejsca do podziwiania i do wypoczywania,  coś dla fanów sportu i przyrody. Są tu piękne i bardzo osobliwe szlaki trekingowe. To znakomite miejsce na windsurfing, a dla spragnionych emocji  - symulacja wybuchu wulkanu wzbogacona w efekty, jakie towarzyszą prawdziwej erupcji. Znajdzie się też miejsce dla fanów kartingu,  gry w golfa czy osób interesujących się botaniką. Ci ostatni z pewnością chętnie odwiedzą La Gerię czy Ogród kaktusów. Dla dzieci są Aquaparki, akwaria, piękne Texas Ranczo (które wkrótce Wam opiszę, bo uważam, że zasługuje na odrobinę uwagi) oraz wszelkie dogodności. W hotelach bez problemu dostaniecie łóżeczko dla niemowlaka, są brodziki, place zabaw, animatorzy oraz opiekunki do wynajęcia. Wypożyczalnie samochodowe oferują foteliki dla najmłodszych. Gdyby nie ten wiatr byłoby wspaniale :)

A Wy? Byliście tam kiedyś? Jakie są Wasze odczucia? Podobało Wam się? A może macie Kanary dopiero w planach?
 
 

Zobacz także

12 komentarze

  1. Bylam tam, pierwszy i zdecydowanie ostatni raz. Generalnie nie jestem wybredna, jednak Lanzarotte zupelnie nie wpisalo sie w moje upodobania. Byc moze dlatego, ze bylam tam w marcu. Z Kanarow Gan Canaria i Teneryfa i owszem, przypadly mi do gustu. Fajnie, ze Wam sie podobalo. Przepiekne zdjecia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że raczej mam podobne przemyślenia do Ciebie. Miasteczka są piękne, mądre zarządzanie, które warto podziwiać, infrastruktura turystyczna super, ale mnie widok lawy zamiast trawy lekko mówiąc przerażał :)

      Usuń
  2. Byliśmy tam w lutym i muszę przyznać, że wyspa zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Było słońce, skały i ocean. Ruch na ulicach mały, więc można było spuścić na chwilę dzieci z oka i zająć się podziwianiem widoków. Niestety nie zwiedziliśmy niczego poza miejscowością w której się zatrzymaliśmy, bo dzieciaki nam na to nie pozwoliły. Cóż, następnym razem wybierzemy się tam na zwiedzanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhhh skąd ja to znam :) Hehehe to to chyba już bywa z dziećmi :) Ale... przecież szybko rosną i też zaczynają się interesować czymś więcej niż basen hotelowy :) My gdyby nie choroba Mai z pewnością byśmy wynajęli autko i nieco więcej pozwiedzali :)
      Pozdrawiam i życzę kolejnych wakacji jak najszybciej :)
      ps. też tak wiało w lutym?

      Usuń
  3. cudowna wyspa
    byłam na niej 2 razy
    i pewnie jeszcze wrócę
    Dwa razy na Costa Teguise
    z okien hotelu działam willę króla Hiszpanii
    A park Timanfaja polecam, niezapominania wyprawa
    polecam też targ niedzielny w mieście Tequise

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhh a ja się ciągle zastanawiałam, gdzie ta willa :) No pięknie! Super, że Ci się podobało :) A na pozostałych wyspach byłaś?

      Usuń
  4. Jakie przpiękne miejsce i widoki... Zazdroszczę naprawdę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh Vela, jak przeczytasz post z odnośnika, zobaczysz że tak różowo i bajkowo nie mieliśmy :)
      Ciepło pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Do tej pory nie udało nam się wybrać na żadną z wysp wchodzących w skład Wysp Kanaryjskich :( Moze nastepnym razem...
    Zdjecia są jsk zwykle przepiękne.
    Nie myślałas o tym, żeby napisać post właśnie na ten temat? Czyli jaki masz sprzęt,co wziąć pod uwagę,robiąc zdjecia i moze coś o ich obróbce .. Sorry,tak mi to przyszło do głowy,bo uważam,że twoje zdjęcia są rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na świecie jest tyle wspaniałych miejsc, że niestety życia by nie starczyło, by obejrzeć je wszystkie :( dlatego nie lubię jeździć dwa razy w to samo miejsce - chyba, że Polska, chyba, że Jastarnia, Trójmiasto albo Kraków :) tam zawsze :) Z pewnością kiedyś się wybierzecie - ja bardziej polecam Gran Canarię :) zdecydowanie :)
      Jeja! Dziękuję Ci kochana! ale póki co zdjęcia robię na automacie choć mam lustrzankę czasu brak na zagłębienie się w temacie, a przy dziecku trza szybko reagować :) Akurat zdjęcia z tego postu nie są obrabiane w ogóle. Tam po prostu było idealne nasłonecznienie :) Pewnie gdybym je obrobiła byłyby ładniejsze, ale uważam, że w fotografowaniu chodzi o coś więcej niż obróbka :)
      Bardzo Ci dziękuję - to mój konik, do tego uważam, że kiepsko mi idzie, więc tym bardziej dziękuję :)

      Usuń
  6. a mi bardzo podobała się Lanzarote. ma niepowtarzalny klimat. myślę,że gdybyście ją naprawdę poznali (bo nie zobaczyliście w sumie prawie nic),na pewno zmieniłabyś o niej zdanie. mimo że też rzadko jeździmy w te same miejsca,na Lanzarote z przyjemnością bym wróciła. i Tobie też polecam,choćby po to,by zwiedzić ją od a do z :)

    OdpowiedzUsuń