Happy Name Day - czyli jak nam upłynął 16. miesiąc

12 września 2015


Dziś świętujemy imieniny Mai. Zresztą świętujemy już od wczoraj i świętować będziemy jeszcze jutro. Jak już wiecie bardzo dbam o to, by w naszym domu celebrować takie wyjątkowe dni. Chcę, aby moje dziecko czuło się wyjątkowe, ważne, kochane i doceniane. Tak więc nasza wielka impreza trwa.

Tymczasem miniony miesiąc upłynął nam bardzo spokojnie. Głównie na doskonaleniu umiejętności chodzenia. Po powrocie od babci Maja zaczęła wręcz biegać. Radzi sobie znakomicie. Radośnie tupta po całym mieszkaniu, już kompletnie nie zwracając na nas uwagi. Rośnie jej pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa. Tym samym zaczyna odkrywać uroki tańca. Moje drogie koleżanki, chyba nam to wywróżyły, ofiarując mi w prezencie na baby shower personalizowane bodziaki z napisem Będę tańczyć tak jak mama! i Będę biegać tak jak tata. Majeczka jak tylko usłyszy muzykę zaczyna tańczyć. Już nie tylko ugina nóżki, ale również kołysze się na boki, próbujemy włączyć również rączki. Przedwczoraj przyłapałam ją na tym, jak uczy tańczyć lalę. A najlepsza melodia to irlandzki dzwonek w telefonie dziadka. Zaczyna entuzjastycznie podrygiwać już po jednej nutce.


Nie ma co. Robi się z niej mały człowieczek. Coraz więcej mówi. Coraz więcej opowiada. Wręcz nie nadążam już z odnotowywaniem nowości. Rozumie niemalże wszystko, co d niej mówimy. Wszystko też pokazuje. Wyraża coraz więcej swoich potrzeb. Przynosi i odnosi rzeczy, o które proszę. Gdy wchodzę do pokoju i widzę moje dziecię rozpłaszczone na podłodze wiem, że muszę jej sięgnąć piłeczkę, która wpadła pod kanapę. Gdy stoi przy drzwiach, chce iść na spacer, albo czeka na tatę. Gdy jest głodna krzyczy am am. Gdy smakuje, mizia się po brzuszku mówiąc mniam, mniam. A za każdym razem, gdy mówię Oregano śmieje się w najlepsze. Czemu? Nie mam pojęcia. Ale to słowo ją rozbawia.

16. miesiąc to również czas, gdy rozwija się w niej uczucie empatii. Henio jest teraz całowany, przytulany, karmiony, tulony do snu. Ale nie tylko Henio. Wszystkie pluszaki. Maja całuje książeczki, Całuje nas. A ostatnio przykleiła się w sklepie do wielkiego standu z reklamą Cocolino. A ja przedwczoraj pierwszy raz usłyszałam od dziecka Mama kokam! (co powinniście odczytać, jako Mamo kocham Cię!). Cudowne uczucie. 
Maja zaliczyła też pierwszy pocałunek z chłopakiem.  

Jednak hasłem tego miesiąca zdecydowanie jest słowo NIE! Maja bada granice i odkrywa własne zdanie. Póki, co jedyne pytanie, na które odpowiada twierdząco, to czy chcesz cycusia? Gdy nie ma humoru, gdy męczą zęby, gdy jest śpiąca i niezadowolona słyszę to słowo po 1000 razy dziennie. Właśnie zęby. Ehhhh  To u nas wielka zmora. Nadal mamy tylko 5, a druga dwójka wyrzyna się już 2 miesiące, z różnym natężeniem. Płacze przez sen, krzyki i nieprzespane noce znów mamy w repertuarze. Bidula moja. Czy Wasze dzieci też się tak męczą? Koszmar.
 

Zobacz także

0 komentarze