MATKO POLKO WYLUZUJ!

28 września 2015

We can do it

Czy nie macie dość udowadniania jakie to z Was wspaniałe matki? Jak wszystko ogarniacie? Jakie jesteście niezłomne? Zaradne? Samowystarczalne? Jak wszystko ogarniacie? Ja mam dość. Wczesne macierzyństwo, w szczególności okres połogu, to nie czas na staranie się o tytuł Perfekcyjnej Pani Domu, ale odpowiedni moment na cieszenie się bliskością dziecka i zasłużonym odpoczynkiem. To czas, w którym przede wszystkim zadbać o dziecko, jak i o siebie samą. Nie bez kozery mawiają, że szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.

W Polsce na dobre przyjął się archetyp cudownej Matki Polki - kobiety, która robi wszystko. Na domiar robi to wszystko sama. Dziecko ma być czyste i uśmiechnięte, o 17 na stole powinien stać gorący obiad (koniecznie złożony z dwóch dań i deseru), mieszkanie ma liśnić, a my być zawsze wypielęgnowane, zadbane, ze świeżo pomalowanymi paznokciami, w nienagannej fryzurze i pięknie ubrane ociekać seksapilem. No i nie zapominajmy, że uśmiech i szczęście winno być wymalowane na naszych twarzach dniem i nocą.

Sama kiedyś myślałam, że matka która narzeka na swoje dziecko i widać na niej oznaki zmęczenia musi być nieszczęśliwa, więc pewnie jest złą matką. Jednak wówczas nie miałam bladego pojęcia, że macierzyństwo jest tak szalenie trudne. Nikt mnie nie ostrzegał. Nawet moja mama. Nie mówiła, że nie raz będę wyła z bezradności, bo moje dziecko nie będzie mogło usnąć. Nie mówiła, że będę wyglądać jak zombie, bo nie prześpię nocy przez 16 miesięcy. Nie mówiła też, że gdy tylko dziecko zacznie chodzić moje mieszkanie zamieni się w wielki plan boju. Nie mówiła, że ciężko mi będzie ugotować obiad, bo dziecko uwiesi się mojej spódnicy i nie da iść do toalety bez Niego.

Nikt mi też nie powiedział, że dołować mnie będą moje hormony. Że będę płakała bez powodu. Że będę czuła się złą matką, bo będę czuła, że nie ogarniam. Że będę miała czasami dość. Bo mam. Naprawdę. Czasami marzę, by ktoś zabrał moje dziecko tak na jeden dzień  - żebym mogła się wyspać, wypocząć, albo chociażby wysprzątać mieszkanie. Paradoksalnie marząc o tym jednocześnie mam świadomość, że  po godzinie zadzwonię do tego kogoś zapytać, czy wszystko w porządku, czy Maja zasnęła/zjadła/nie płacze/jest szczęśliwa, a po trzech już stęskniona będę chciała wracać.


Żadna matka głośno się nie przyznaje, że nie ma siły. Że czasem nie ogarnia. Że jest zmęczona. Że dziecko ją czasem doprowadza do szewskiej pasji. Że momentami nie wie, co z nim robić. A gwarantuję Wam, że przychodzą chwile, gdy nie ogarnia żadna. Jednak przed ludźmi grają swoje role idealnej matki - Matki Polki. Świadkami naszych załamań są tylko mężowie i dzieci. A czasem nawet nie. Czasami płaczemy w samotności. Boimy się zadzwonić do przyjaciółki (zwłaszcza do tej co dzieci nie ma - Boże broń, co ona o nas pomyśli). Następnego dnia znów pucujemy podłogi, prasujemy, gotujemy, odkurzamy, zamiatamy cztery razy dziennie podłogę, zajmujemy się wzorcowo dzieckiem. 

Tylko po co to udawanie? Po co kultywować dalej mit Matki Polki. Czemu nie mówić prawdy? Dlaczego my, Polki, mamy takie opory, by poprosić kogoś o pomoc? Wypłakać się? Albo po prostu powiedzieć głośno: MAM DOŚĆ! Jestem zmęczona. Dlaczego tak trudno przyznać się przed sobą i innymi, że macierzyństwo choć niezaprzeczalnie piękne i najwartościowsze w życiu jest równocześnie nieprawdopodobnie ciężkie?

Dostaję od Was wiadomości, czy ja też czasem czuję się tak źle. Moje koleżanki dopiero po czasie przyznają się, że miały kryzys, że wyły cały weekend, że nie miały ochoty zajmować się dzieckiem, że nie mają czasem sił. Wstydzą się tego. Część przyznaje dopiero, kiedy opowiadam o sobie, o swoich uczuciach. Myśl pt. "przecież nie powinnam, co ze mnie za wyrodna matka" towarzyszy niekiedy KAŻDEJ z nas.

Powiem szczerze, nie wstydząc się tego. Ja też czasem MAM DOŚĆ! Ja też czasami mam ochotę krzyczeć, płakać, uciec! To jest NORMALNE, NATURALNE i absolutnie nie ma w tym nic złego ani wstydliwego. To nie stawia Nas na pozycji złej matki. Wręcz przeciwnie. Wasz organizm prosi o pomoc. Mówi Wam głośno MATKO POLKO WYLUZUJ! Nie musisz być, jak żywcem zdjęta z plakatu amerykańskiego głoszącego WE CAN DO IT! Zwolnij! Odpuść sobie. Dom jest do mieszkania, nie do sprzątania. Brudne naczynia nie uciekną. Pranie też nie. Zrobisz je jutro. Poproś męża. Nie masz siły robić obiadu? To nie rób. Facet też ma dwie ręce - zrobi omleta. Nie potrafi gotować? To zamówcie pizzę albo jedźcie do na obiad do mamy. Ale przyznaj się. Powiedz, że nie masz siły. Że dziś potrzebujesz oddechu. Gwarantuję Ci, że troskliwy i kochający mąż to zrozumie. Mało tego, nie dość, że zrobi obiad i pozmywa, to jeszcze zaproponuje, żebyś poszła na spacer, położyła się albo odreagowała na zakupach. Ja np. czasem jadę na moją ukochaną białą moccę z czekoladą. Co w tym złego?


Przestańmy udawać ideały. Nikt nimi nie jest. Lepiej być sobą. Pokazać dziecku, że jest się tylko człowiekiem. Że każdemu zdarzają się chwile słabości. Że każdy ma prawo do gorszego dnia, gorszego samopoczucia. Po co udawać?  Sfrustrowana zrobisz się tylko drażliwa, nerwowa, aż w końcu wybuchniesz. Potem będziesz żałowała. Odpocznij. Świat się nie skończy, jak mama weźmie jedno wolne popołudnie. Gwarantuję, że wszystkim wyjdzie to na zdrowe.
 
 

Zobacz także

0 komentarze