Mój plan na jesień

25 września 2015


Początek jesieni zawsze wprawia mnie w nostalgię. Mimo, iż żal mi lata, długich wieczorów i lekkich sukienek, to zwyczajnie lubię wieczorem zwinąć się w kłębek pod kocykiem. Z herbatą w ulubionym kubku, kawałkiem pysznego ciasta i ciekawą lekturą czuję, że żyję. Jestem szczęśliwa. Tej jesieni jednak prócz kocyka mam ochotę na coś więcej. Nie chcę osiąść na kanapie i delektować się słodkim nic nierobieniem. No przynajmniej, nie tylko. Zaczyna mi nosić cztery litery. Dlatego przygotowałam plan na jesień.

Po pierwsze.. 

Szybki urlop. Miał być wypad do Budapesztu, ale daliśmy sobie spokój z kilku względów. Tak więc węgierskie wakacje zamieniamy na nadmorskie klimaty i znów uderzamy w Trójmiasto. Znów, bo przecież w zeszłym roku również jesienią udało nam się pooddychać nieco jodem, a Mai pokazać morze. 

Po drugie...

Aktywne weekendy. Tak, tak. Póki pogoda sprzyja nie ma siedzenia w domu. Park śniadaniowy, wizyta u prababci hen poza naszym miastem oraz Farma Dyni, a może i wizyta w Wawie u mojej siostrzyczki :) Kto wie :) Majuch lubi, jak coś się dzieje :)

Po trzecie...

Randki. Tak, tak randki. Z mężem rzecz jasna. Od urodzenia Mai nie mamy dla siebie czasu, ani siły. Gazela właśnie podjęła decyzję o przerwie w treningach, więc wreszcie wieczorami będzie w domu. Szok dla organizmu przeżyję już dziś, gdy piątkowy wieczór od dawna nie spędzę samotnie z książką. Pora na kino, może teatr, a już z całą pewnością jakąś kolacyjkę only two of us :) Muszę tylko wykonać telefon do babci :)

Po czwarte...

Jesień to mocne barwy, kolory, a więc i energia. Lubię wówczas zadbać o zmianę aranżacji wnętrz i bawię się troszkę w zmianę wystroju. Właśnie zmieniłam zasłony, kupiłam pięknego wrzośca z donicą w sowę. Potrzebne mi będą jeszcze malutkie dynie i dąbki na balkon. Normalnie doszłyby jeszcze świece, ale....no sami wiecie, co mam w domu za brzdąca ciekawskiego. I tak zastanawiam się, czy ten wrzosiec i nowa donica przeżyją :P

Po piąte...

Porządki. Tak, dobrze widzicie. Nie pomyliłam się. Mam ogromną potrzebę odgracenia mojego mieszkania. Potrzebuję oddechu i przestrzeni, a właśnie to zapewnią mi puste szafki. Czas najwyższy pozbyć się sukni ślubnej z szafy, ciuchów, w które się już nie mieszczę. I zrobić porządek w mojej "szafce niewidce". Wiecie to taka szafka, do której wrzucasz wszystkie rzeczy, a potem nie widzisz nawet co tak naprawdę w niej jest. No i uważam, że o wiele lepiej zrobić takie porządki teraz niż w Święta. Po co mam robić coś nieprzyjemnego w okresie przedświątecznym? Wolę wówczas tchnąć magiczną atmosferę. Sprzątanie mało ma wspólnego z magią. Gruntowne porządki zatem zawsze na jesień. 

Po szóste...

Planuję dla Was kilka niespodzianek na blogu :) LINK PARTY, które nadal trwa to dopiero początek :) więc koniecznie bądźcie na bieżąco. Na facebooku będą wszystkie informacje.

No i po siódme...

Zaplanowałam sobie wieczory z dreszczykiem emocji. Nesbo, Lackberg, Child, Musso, Christie, Coben... czyli moje chill with a thrill :)

Ot i mój plan. Co myślicie? Jaki jest Wasz? Lubicie aktywność, czy w długie, chłodne, jesienne wieczory preferujecie ciepły kocyk? A może dopada Was wówczas chandra? Jeśli tak spróbujcie moich  5 niezawodnych sposobów. Choć mam nadzieję, że mimo wszystko się nie przydadzą. To jak? Co robicie tej jesieni?

Zobacz także

0 komentarze