Magia poranka czyli moja ulubiona część dnia

25 listopada 2015

Są takie chwile, które nadają naszemu życiu sens, dodają blasku, sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi. Czasem to jakieś wzniosłe wydarzenie, spełniające się marzenie, czy osiągnięcie celu. A czasem to zwykła rzecz, a nawet rutynowa czynność. Jednak dla nas jest wyjątkowa. Niepowtarzalna. Magiczna. 

Odkąd na świecie pojawiła się Maja poranki to moja ulubiona część dnia. Mimo iż od porodu przespałam tylko jedną noc, chodzę skrajnie wyczerpana i poddenerwowana, a nasz dzień czasem zaczyna się już przed piątą, to i tak ten moment, gdy Maja wstaje, i budzi mnie radosne mama albo tata, zaliczam do najpiękniejszych chwil w ciągu całego dnia. Zwłaszcza teraz, gdy jest już taka duża. Kumata i rozgadana.

Nie ważne która jest godzina, nie ważne jaki jest dzień. Ten krótki moment, gdy rano bierzemy ją do siebie do łóżka, a ona radośnie przekręca się raz do Gazeli, raz do mnie, przytula, daje buziaka jest po prostu nie do przebicia. Jest taka beztroska, radosna, bezinteresowna i słodka. A jej przytulańce tak rozkładające na łopatki, że nawet się nie gniewam, że zrywa nas tak wcześnie na nogi. No bo kto z Was ma tak miłe poranki?

 

Zobacz także

0 komentarze