Wywiad ze Świętym Mikołajem

8 grudnia 2015



Niedawno specjalnie dla Was przygotowałam listę 44. pomysłów na posty grudniowe. Przygotowując swoje propozycje długo myślałam o Świętym Mikołaju. Myślicie, że jest on potrzebny dorosłym? Wierzę, że tak. Mikołaj uosabia to, co w ludziach najlepsze. Jest przykładem altruizmu, pokory, sprawiedliwości i dobrego serca. Uczy pokory, zasad, cierpliwości i moralności.

Gdy wybraliśmy się z Mają na organizowane przez dziewczyny z Baby Club Cafe Mikołajki, nie sądziłam, że spotkam tam prawdziwego Mikołaja. Myślałam, że to kolejny przebrany facet. Tymczasem jego odpowiedzi dały mi sporo do myślenia. I ten błysk w oku. Słowo daję, że czegoś takiego nie widziałam. Zupełnie, jakby rozjarzyły się gwiazdy. Myślicie, że to mógł być ON? Sami oceńcie.

SAVE THE MAGIC MOMENTS: Mikołaju czy znajdziesz chwilę, by odpowiedzieć na kilka pytań? Jest kilka takich rzeczy, nad którymi głowi się każdy z nas...

MIKOŁAJ: Oczywiście dziecko. Pytaj o co chcesz. Mam mnóóóóóstwo czasu!

StMM: Jak to? Rozdałeś już wszystkie prezenty??

MIKOŁAJ: Nie. Ale coś Ci powiem dziecko. Czas to tylko pojęcie względne. Może być bardzo plastyczny, jak tylko nie marnujesz go na pierdoły. Jeśli masz cel, wiesz do czego dążysz, co jest dla Ciebie ważne. Gdy robisz wszystko po kolei. Nie na raz. A ja... no cóż mam swoje sposoby np. podróżuję zawsze ze wschodu na zachód.  Moje renifery są magiczne. To zasługa gwiezdnego pyłu (puszcza oczko). No i mam też swoich pomocników. Chyba wiesz, co mam na myśli (puszcza oczko) Sama jesteś już mamą! (uśmiech)

StMM: Chyba się domyślam. Mikołaju, a tak się zastanawiam. Jak mieścisz wszystkie te prezenty na saniach. Przecież dzieci chcą coraz większe zabawki. Mało tego, chcą ich coraz więcej. 


MIKOŁAJ: Sanie też są magiczne. Wykonane przez elfy, które nadały im magiczną moc. Z tymi prezentami natomiast...ehhhh bardzo mnie to martwi. Nie wiem kiedy dzieci stały się takimi materialistami...

StMM: Pewnie z rozrzewnieniem wspominasz czasy, gdy wystarczał pluszowy miś, drewniane klocki lub zwykła, szmaciana lalka? 

MIKOŁAJ: To prawda. Komercjalizacja i konsumpcjonizm zabijają Ducha Świąt. Dorośli od wieków przestają we mnie wierzyć, ale teraz zapominają również o tym, co w Święta liczy się najbardziej. Staram się dopasowywać. Spełniać marzenia dzieci, ale pamiętaj, że dla dzieci na szczęście liczy się coś więcej. Mikołaj to nie tylko grubasek przynoszący prezenty. Mikołaj to osoba, której dzieci wierzą. Której ufają. Która ich nie zawodzi. Która o nich zawsze pamięta. Zawsze wysłucha. Nie zawsze mogę pozwolić sobie na to, by przynieść właśnie to, o czym marzą. Ale często podaruję im coś znacznie bardziej cennego. Coś o czym, nawet nie wiedzą, że pragną mieć.

StMM: Co takiego Mikołaju?

Św. MIKOŁAJ: Magię Świąt. Widzisz dziecko, staram się dzieci nauczyć tego, co w życiu się naprawdę liczy. Tego, że w Święta najważniejszy jest nie prezent, lecz bycie razem i oczekiwanie. Czekanie na ten moment, aż wszyscy wspólnie zasiądziecie do stołu. Zaczniecie składać sobie życzenia. Dzielić się opłatkiem. Rozmawiać. Śpiewać kolędy. Magia Świąt, to nie prezenty. Magia Świąt to bliscy. A tym, którzy bliskich nie mają daję wiarę i miłość. Pokazuję, że jest ktoś, kto o nich myśli. Kto o nich dba, pamięta. Staram się posyłać na ich drogę innych ludzi. Ludzi dobrego serca. Wierzę, że w każdym jest dobro. Tylko w dzisiejszym świecie nie potraficie go w sobie dojrzeć. Ten pośpiech...

StMM: Mikołaju, ale co Ty z tego wszystkiego masz?

Św. MIKOŁAJ: Jak to co? Satysfakcję! I serce pełne miłości i wdzięczności. Z góry widzę Wasze uśmiechy. Widzę, jak spełniają się marzenia. Pamiętaj, że niektórzy proszą nie o materialne prezenty, ale i o miłość, dom, dobro innych, ciepły posiłek...


StMM: A jakie jest Twoje marzenie?

Św. Mikołaj: By każdy dorosły uwierzył, że Mikołaj jest naprawdę potrzebny. Że Mikołajem może być każdy z Was. By Magia Świąt trwała w waszych sercach przez cały rok. By Boże Narodzenie było tylko ziarnem, które padając na dobry grunt zasiało w Was miłość i dobro. Otwartość na drugiego człowieka. Wyrozumiałość. Tolerancję. Pokój i... spokój. No i żeby te moje elfy przestały tak narzekać. Mają niezwykle marudne usposobienie.

StMM: Heheheh. Aż tak marudzą?

Święty Mikołaj: Nie masz pojęcia. Tylko ciasteczka mojej żony potrafią je ułaskawić :) Nie wiem, co ja bym bez Niej zrobił.

StMM: Mikołaju bardzo Ci dziękuję. I już nie zajmuję więcej czasu. Wszak tu kolejka do zdjęć się ustawia. 

Św. MIKOŁAJ: Tak dziecko widzę właśnie. A dzieci czekać długo z natury nie lubią. Mam nadzieję, że zaspokoiłem Twoją ciekawość.

StMM: O tak. Myślę, że nie tylko moją.

 
 
I jak jest z tą Waszą dziecięcą wiarą w Świętego Mikołaja? Nadal nie wierzycie?
 
 

Zobacz także

0 komentarze