Zamieć śnieżna i woń migdałów - czyli lektura idealna na okres przedświąteczny

16 grudnia 2015

W okresie świątecznym lubimy posłuchać nastrajającej muzyki czy obejrzeć filmy z Bożym Narodzeniem w tle. Gdy do tego dołączymy muskularne ramię ukochanego, grzane wino, pomarańcze oraz śliwki w czekoladzie jest idealnie, prawda? A gdyby tak do tego zestawu dołączyć jeszcze odpowiednią literaturę? Brzmi zachęcająco?
 
Nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po kryminał. "Zamieć śnieżna i woń migdałów" Camilli Läckberg to króciutka nowela detektywistyczna, w sam raz na jeden wieczór. Stanowi doskonałą odskocznię od przedświątecznej gonitwy. Muszę przyznać, poziomem niestety nie dorównuje powieściom, które wyszły spod pióra autorki, ale czyta się ją bardzo przyjemnie.
 
Oto na tydzień przed Świętami detektyw Martin Molin (znany z sagi o morderstwach we Fjällbacke), za namową swojej dziewczyny Lisette (z którą notabene planuje zerwać), znajduje się na odciętej przez zamieć śnieżną wyspie Valö wraz z całą jej rodziną. Tego samego wieczoru senior rodu Ruben Liljecrona pada trupem. Konstrukcja opowiadania zdecydowanie przypomina powieści królowej kryminałów Agathy Christie. Morderstwo, zamieć śnieżna, rodzina odcięta od świata, problematyczny testament, niedoświadczony, niezdarny policjant, któremu (delikatnie rzecz ujmując) daleko do detektywa Poirota oraz zaskakujące rozwiązanie. Tak w skrócie rysuje się fabuła. 
 
"Zamieć śnieżna i woń migdałów" to pozycja zupełnie inna od dotychczasowych książek Camilli. Zarówno pod względem długości, jak i formy oraz treści. Myślę, że warto po nią sięgnąć. Na Święta jest w sam raz. Minusem jest zdecydowanie słaba korekta tekstu, w której aż roi się od literówek już w samym opisie książki. Chyba wydawnictwo powinno bardziej się postarać. 
 
A Wy co lubicie czytać w okresie przedświątecznym? Znajdujecie wówczas chwilę na wieczór z książką w ręku? Znacie jakieś książki z Wigilią w tle?
 
 

Zobacz także

0 komentarze