Maminy au naturel

14 stycznia 2016

Znacie tą anegdotkę, w której Bóg na widok Ewy nagle wykrzykuje Oj kochana! Ty to będziesz musiała się malować! Coś w tym jest, prawda? Mało która kobieta pozwala sobie na wyjście do warzywniaka bez makijażu. Oczywiście większość z Was mogłaby spokojnie sobie na to pozwolić. Wystarczy, że macie ładną cerę. To wszystko. Tylko mało to komu wystarcza. Narzekamy na jasną oprawę oczu, na ich kształt, na małe/duże usta, na pieprzyki, blizny, znamiona... Dlatego wraz z Iwoną z MamaMamie oraz Blanią z MadameBlania postanowiłyśmy się spotkać na ploteczki i małe malowanie.

Ale jaki jest idealny maminy makijaż? Szybki, lekki i delikatny. W końcu mama też chce pięknie wyglądać, ale przed lustrem nie spędza już tyle czasu, co niemama. Tak się składa, że Iwona to człowiek orkiestra. Prócz tego, że jest doulą, jest również zawodową makijażystką i postanowiła nas troszkę upiększyć. Tak więc w pewną bardzo mroźną sobotę oddałyśmy się z Blanią w jej ręce.

 
Wykorzystałyśmy do tego metaliczne cienie marki KOBO w kolorze 215 True Beige oraz kilka kosmetyków z drogerii NATURA. Mnie szczególnie do gustu przypadły eye-linery w oryginalnych kolorach - brązowym oraz granatowym. Nigdy takich nie kupowałam. A to błąd. Brązowy jest rewelacyjny. Wygląda naprawdę fantastycznie.

No, ale z czego powinien składać się idealny makijaż? No cóż, baza to podstawa. Więc jeśli macie niedoskonałą cerę, to naprawdę warto zainwestować w dobry podkład i korektor. Nauczyć się go odpowiednio aplikować na skórę. Chyba nie ma nic gorszego niż kreski na twarzy. Do tego należy wybrać dyskretny cień na powieki oraz eyliner podkreślający linię oka. Warto też wytuszować rzęsy, a na usta nałożyć delikatny błyszczyk w kolorze nude. Zapewniam, że z takim makijażem będziecie się czuły pięknie i komfortowo.
Zadbana mama, to szczęśliwa mama. A szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. Zajmując się naszymi pociechami bardzo często o sobie zapominamy. Nie zwracamy uwagi na to, co na siebie zakładamy, a już w ogóle, jak w tym wyglądamy. Tymczasem warto jest poświęcić te kilka minut dziennie, by poczuć się znów zadbaną kobietą. 

 
Jak wiecie nigdy nie byłam entuzjastką kosmetyków. Moja kosmetyczka jest dość skromna. Rzadko używam cieni. A najlepiej czuję się z czarną kreską nad okiem. Podkład, eyeliner, tusz i błyszczyk. To wszystko. Cienie delikatne. Albo na specjalną okazję. Lubię tylko delikatnie podkreślić urodę. Choć przyznam, że mam dni, gdy świecę tylko swym naturalnym światłem.
A jak to jest u Was? Malujecie się na co dzień? Zwłaszcza, gdy nie musicie nigdzie wychodzić? Macie jakieś swoje sztuczki? Ulubione kosmetyki?
Dla niewtajemniczonych: Po lewo - Blania, po prawo - Iwona, a w środku... sama nie wiem, kto to :P

Zobacz także

0 komentarze