Powrót do krainy dzieciństwa czyli wizyta w Muzeum Animacji SE-Ma-FOR

21 stycznia 2016

Jesień, zima i wczesna wiosna to idealny czas dla kreatywnych mam. Czas, gdy każda z nas staje na głowie, by znaleźć dziecku zajęcie, zanim rozniesie cały dom. Z Bogiem sprawa, gdy pada śnieg. Można wówczas iść na sanki, ulepić bałwana, zorganizować bitwę na śnieżki - jednym słowem wyjść na dwór. Ale gdy jest plucha, wieje, leje albo słupki rtęci zamarzają pod wpływem niewiarygodnie przyjaznych temperatur trzeba ruszyć głową.

Z pomocą zawsze przychodzą ciekawe miejsca. W końcu ile można w domu wytrzymać? Ja niezbyt długo. Moja pchełka też nie. Dlatego rozpoczęliśmy poszukiwania miejsc przyjaznych dzieciom. Przyjaznych i ciekawych. 

Jesteśmy z Łodzi. Miasta meneli. Wybaczcie - musiałam to dodać. A co w Łodzi najciekawszego dla dzieci? SE-MA-FOR! Tak, tak. To właśnie w naszym mieście powstały bajki o Misiu Uszatku, Coralgolu, małym pingwinie Pik-Poku, Muminki, Plastusiowy Pamiętnik, Zaczarowany Ołówek, Przygód kilka Wróbla Ćwirka czy przygody Kota Filemona? Coś Wam świta? Mam nadzieję, że przywołałam wspomnienie waszego dzieciństwa? Bo odwiedziny w Muzeum Animacji SE-MA-FOR to nie tylko zabawa dla dzieci, ale cudowna podróż do świata dzieciństwa.


To interaktywna placówka poświęcona technikom, technologii i historii animacji. Dowiecie się tam, w jaki sposób powstaje produkcja filmu animowanego, czym jest postprodukcja, jak powstaje muzyka filmowa. Obejrzycie rysunki, modele lalek, konstrukcje, fragment scenografii z oscarowego "Piotrusia i Wilka". Zobaczycie plan zdjęciowy. Możecie nawet stworzyć własny film animowany. W ramach zwiedzania każdy z gości może obejrzeć projekcję krótkometrażowego filmu. Dla nas puszczono Parauszka. To pierwsza wizyta Majucha w kinie. W dodatku z dedykowanym filmem. Niestety. Księżniczka mimo iż miała kino na własność, nie skupiła się na filmie nawet minutki.

Dlatego muzeum zdecydowanie polecamy starszym dzieciom, które przede wszystkim zainteresują się opowiadaniami przewodnika i potrafią wysiedzieć kwadrans na projekcji, bo naprawdę warto. Mai do gustu przypadł przede wszystkim ogromny miś Uszatek, do którego ochoczo się przytulała. Szczerze mówiąc, ciężko ją było od niego odciągnąć. Ale co się dziwić. Wy też byście się chętnie przytulali do trzy razy większego od Was miśka. Zwłaszcza, gdy ten Miś jest waszym ulubionym bohaterem z dzieciństwa.
 

Prócz zwiedzania, muzeum oferuje również wachlarz warsztatów dla dzieci w różnym wieku. Niestety nam nie było dane w nich uczestniczyć, ale kto wie. Może i Nas tam jeszcze zaniesie. Na oku mam warsztaty muzyczno-sensoryczne. A wiecie, że z Mają uwielbiamy takie zabawy.

Jeśli mieszkacie w Łodzi lub okolicach, albo jesteście tu przejazdem, koniecznie tu zajrzyjcie. Oczywiście SE-MA-FOR to miejsce przyjazne dzieciom, zatem znajdziecie tu również przewijak, którego wciąż brak w wielu miejscach.

 

Zobacz także

0 komentarze